czwartek, 24 czerwca 2010

Oddziały koronne szefostwa Wejherów 1633-1657


Na forum OiM popełniłem kiedyś króciutkie zestawienie o oddziałach koronnych szefostwa braci Weyherów (Weiherów, Wejherów) – Jakuba i Ludwika - w okresie 1648-1657. Strasznie to było chaotyczne i zabrakło tam pewnych szczegółów do których się teraz dokopałem, więc wrzucam uaktualnioną wersję na blog. Jestem znanym miłośnikiem autoramentu cudzoziemskiego, podobną rzecz kiedyś wypisałem w przypadku Denhoffów z okresu 1626-1629, więc może jeszcze do podobnego tematu kiedyś wrócę.

Jakub i Ludwik byli dwoma z pięciu synów słynnego Jana Weyhera (1580-1626), wojewody chełmińskiego i malborskiego. Ojciec był wiernym sługą króla Zygmunta III, zasłużył się w wyprawie króla do Szwecji, potem w obronie polskiego wybrzeża przed Szwedami, wreszcie podczas królewskiego oblężenia Smoleńska w czasie Dymitriad. Jan wychował synów na zagorzałych patriotów, jak to powiedział Fabian Birkowski w jego mowie pogrzebowej:

gdyś synom... błogosławił, pięknie ich napominając do służby Bożej, do wiary świętej katolickiej zachowania statecznego, do miłości króla Jegomości, Ojczyzny, do dzieł rycerskich, do cnót wielkich zaostrzał, aby dom swój prześwietny Weiherowski grono ludzi rycerskich...

W niniejszej notce zajmę się dwoma najbardziej znanymi synami Jana – Jakubem (1609-1657), od 1643 roku wojewodą malborskim i Ludwikiem (?-1656), kasztelanem elbląskim od 1648 roku, wojewodą pomorskim od 1649 roku.

Jakub w drugiej połowie lat 20-tych zdobywał doświadczenie wojskowe w armiach Ligii Katolickiej i cesarskiej, walcząc na polach bitewnych Wojny Trzydziestoletniej. Powrócił jednak do kraju w 1632 roku, dzięki czemu miał okazję wziąć udział w odsieczy Smoleńska. W armii króla Władysława IV w tej wyprawie widzimy Jakuba na czele silnego regimentu piechoty cudzoziemskiej, liczącego 1000 porcji (6 kompanii). 28 września 1633 roku regiment bierze udział w krwawym szturmie na blokhauz obsadzony przez moskiewskich żołnierzy płk. Damma. Żołnierze Weyhera dotarła do szańca moskiewskiego – jedna chorągiew p. Weyhera… już w wał zackniona była – jednak obrońcy odparli atak, raniąc samego pułkownika Jakuba Weyhera. Jednak kolejne ataki polsko-litewskich wojsk zmuszają siły moskiewskie do opuszczenia pozycji. Następnie widzimy piechurów Jakuba w czasie kontrataku na oddziały moskiewskie w ‘ciaśninie Kołodnej’ – dzięki odważnej postawie pułkownika, który zachęcał żołnierzy do wytężonego oporu, atak nieprzyjaciela został powstrzymany. Weyher z grupką muszkieterów stanowił straż tylną cofającego się regimentu, powstrzymując żołnierzy moskiewskich do czasu udanej szarży polskiej jazdy.

Regiment przetrwał w służbie do 1635 roku, kiedy to stanowił część sił koronnych przeznaczonych do planowanej wojny ze Szwecją. Co ciekawe, liczy wtedy zaledwie 600 porcji, za to obok niego pojawia się regiment pieszy dowodzony przez Ludwika Weyhera (500 porcji). Być może regiment Jakuba ‘rozbito’ na dwie jednostki? Oddział Jakuba zwinięto zresztą po rozejmie w Sztumskiej Wsi, jednak regiment Ludwika pozostał w służbie. W okresie 1636-1643 jednostka ta, o stanie 600 porcji, pełni służbę garnizonową na polskim wybrzeżu, obsadzając Puck, Władysławowo i Kazimierzowo. W 1643 roku dokonano jednak poważnych redukcji – z 600 porcji pozostawiono w służbie zaledwie 150 porcji piechoty i 40 porcji dragonii.

Kolejna informacja pochodzi z 1646 roku, kiedy to oddział Weyhera wita królową Marię Ludwikę w Gdańsku. Pani de Guebriant opisuje ich jako trzysta dragonów Wejchera, błękitno ubranych; stu pikami, reszta muszkietami zbrojnych. Przyznam szczerze, że mam tu zagwozdkę. Dragoni z pikami to zjawisko z którym spotykamy się na stronnicach ówczesnych podręczników, ale nie na polach bitew. Nie wiemy też o którego Weyhera chodzi? Być może faktycznie było to jakiś oddział prywatny, czy to Jakuba czy to Ludwika. Jest jeszcze jedna możliwość – pani de Guebriant mogła za oddział Weyhera wziąć gwardzistów Władysława IV; w Gdańsku było bowiem 300 piechurów z jego regimentu pieszego (tak pikinierów jak i muszkieterów) i 200 dragonów. Niebieska barwa oddziału mogłaby właśnie wskazywać na gwardzistów JKM. Taka tam moja luźna sugestia…

Znaczne siły pod komendą Weyherów widzimy w 1648 roku. W ramach zaciągów wojewódzkich ziemie pruskie wystawiły:
- chorągiew rajtarską Ludwika Weyhera, kasztelana elbląskiego i pułkownika zaciągów pruskich - 100 koni
- chorągiew rajtarską Jakuba Weyhera, wojewody malborskiego - 100 koni
- regiment piechoty cudzoziemskiej Ludwika Weyhera - 1000 porcji

Oddziały te nie zdołały jednak przybyć na czas do obozu pod Piławcami – i chyba całe szczęście. Nie wiem co stało się z jednostkami rajtarii, ale regiment piechoty Ludwika (wsparty pozostałymi kompaniami pruskimi – razem 1500 porcji) dzielnie bronił przez Kozakami Zamościa w 1649 roku. Jednostka ta pozostała w kompucie koronnym aż do 1652 roku, kiedy to została zniszczona w bitwie pod Batohem, jednak od 1651 roku obersztem był Maciej Rek.

Liczne pruskie zaciągi Wejherów, oceniane na 1200 żołnierzy piechoty i rajtarii (włącznie z powyższym regimentem, który miał w tym czasie 600 porcji) miały wziąć udział w wyprawie zborowskiej w 1649 roku, ale nie zdążyły dotrzeć na czas i nie widzimy braci pod Zborowem. Jak się jednak wydaje, część regimentu pieszego Ludwika jednak brała udział w bitwie, wśród uczestników starcia widzimy bowiem pana Wiewiórskiego, majora panów Wejerów.

W 1650 roku w kompucie koronnym pojawia się regiment dragonii Jakuba (początkowo aż 500 porcji, a od 1651 roku także silny regiment rajtarii tegoż (początkowo 600 koni). Z kolei od pierwszej ćwierci 1654 roku Ludwik ma w kompucie własny regiment dragonii – 560-600 porcji. Wydaje mi się jednak, że Ludwik mógł stać na czele dragonii brata, gdyż pod Beresteczkiem w spisie wojsk figuruje dragońska chorągiew JMP. Wojewody pomorskiego Ludwika Weihera. W tej słynnej bitwie nie zabrakło także Jakuba z jego regimentem rajtarskim. Jednostki obydwu braci wchodziły w skład pułku JKM.

Wszystkie te trzy regimenty brały także udział w początkowej fazie ‘Potopu’. Jesienią 1654 roku w korpusie koronnym wysłanym na Litwę przeciw siłom moskiewski pomaszerowały- dragonia Ludwika Weyhera (541 porcji) i rajtaria Jakuba Weyhera (357 koni), z tym że oddziałem Ludwika dowodził jego zastępca – sam oberszter pozostał w Prusach Królewskich, w związku z pracami sejmiku. Trudy kampanii zdziesiątkowały regimenty – regiment Jakuba spadł do zaledwie 95 koni (sic!). W obliczu zagrożenia szwedzkiego w 1655 roku resztki jednostek wróciły do Prus, gdzie weszły w skład garnizonu Malborka wraz z dragonią Jakuba.

Sejmik województw pruskich uchwalił jeszcze w czerwcu 1655 roku wystawienia dodatkowych zaciągów, z których część miała być właśnie szefostwa Weyherów – Ludwik miał mieć regiment piechoty liczący 600 porcji, Jakub zaś chorągiew dragonii (100 porcji) i kompanię piechoty (150 porcji). Oddziały te wzięły udział w obronie Prus Królewskich przed Szwedami.

Komputowe oddziały Weyherów (a być może i część zaciągów wojewódzkich) broniły Malborka przed szwedzkim korpusem Stenbocka. 18 lutego 1656 roku w obleganym mieście zmarł Ludwik Weyher. Jego brat na honorowych warunkach poddał Malbork w marcu 1656 roku, otrzymując prawo przejścia z garnizonem do Gdańska.

Z jednostek dowodzonych przez Wejherów najdłużej w kompucie koronnym utrzymał się regiment dragonii Jakuba – do pierwszej ćwierci 1657 roku. Wchodził bowiem w skład garnizonu Brześcia Litewskiego i po kapitulacji tego miasta dragonów Wejhera wcielono do armii szwedzkiej.

Jakub miał także w w kompucie (w okresie II kwartał 1656 - I kwartał 1657) chorągiew kozacką (pancerną), liczącą ok. 130 porcji w 1656 roku i 97 porcji w 1657 roku. Kiedy zmarł w wyniku choroby 20 lutego 1657 roku jego chorągiew została zwinięta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz