Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blaise de Montluc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Blaise de Montluc. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

Odważny wbrew swej woli (głową w dół)

Wracamy do wspominków pana de Montluc, udało mi się znaleźć smakowity kawałek. Francuz tak oto opisywał pewien epizod ze szturmu na Thionville, który miał miejsce w czerwcu 1558 roku. Jeden z jego żołnierzy zameldował mu, że przeciwnik wycofał się z ważnej pozycji. Oficer odrzekł na to:
Wskakuj tam żołnierzu, a dam ci [za to] 20 sou. Żołnierz odrzekł jednak, że tego nie zrobi, [bo] jeśli skoczy w dół to [zaraz] będzie martwym człekiem. I zaparł się [w miejscu] z całych sił [tak, że Montluc nie mógł go zepchnąć ]. Mój syn kapitan Montluc i insi kapitanowie, nad którymi miałem komendę, stali tuż za mną. Krzyknąłem do nich, by pomogli mi z tym oto dzielnym żołnierzem [by zmusić go do skoku]. Cała nasza grupa [złapała więc żołnierza] i rzuciła go w dół, głową w dół, dodając mu odwagi [w momencie] gdy [mu] jej zabrakło. Kiedym ujrzał, że nikt go nie zastrzelił, wrzuciliśmy tam jeszcze dwóch arkebuzerów, także [jak i pierwszego] nieco wbrew ich woli.

Co ciekawe, dopiero potem zaczęli skakać tam oficerowie, na czele z synem naszego pamiętnikarza. Kiedy już pozycję zajęło kilku z nich, dopiero wtedy skoczył tam sam Montluc. Pragmatyzm Francuza jest godny uwagi, bo też nie rzucał się do ataku jako pierwszy, a ‘zachęcał’ do tego innych żołnierzy. Nic dziwnego, że tak długo udało mu się przetrwać na polu walki. 

środa, 1 stycznia 2014

Z piką na modłę szwajcarską

Nowy rok wypadałoby zacząć z przytupem… a przynajmniej jakąś zachęcającą do wysiłku mową. Z pomocą przyjdzie Blaise de Montesquiou de Lasseran-Massencome, seigneur de Montluc, XVI-wieczny marszałek Francji. Była to postać nietuzinkowa: ubogi szlachcic, zaczynał karierę wojskową w Italii, pod komendą słynnego Bayarda; pasowany na rycerza po bitwie pood Ceresole w 1544 roku, w 1574 roku mianowany – w uznaniu zasług, licznych ran i  półwiecza ciągłej służby wojskowej – marszałkiem Francji. W 1592 roku ukazały się jego pamiętniki, Commentaires de Messire Blaise de Montluc.  Niezwykle przypadły one do gustu królowi Henrykowi IV, który nazwał je żołnierską Biblią.
Seigneur de Montluc przywita więc 2014 rok przemową którą wygłosił do swoich żołnierzy przed bitwą pod Ceresole, gdzie przyszło im się zmierzyć z osławionymi niemieckimi lancknechtami. Tłumaczenie z wersji angielskiej mojego autorstwa, więc wszelkie ewentualne błędy spadają na moją głowę:

Towarzysze broni, winniśmy dziś  walczyć dzielnie a jeśli wygramy tę bitwę zdobędziemy sławę większą niż ktokolwiek przed nami. Historia uczy nas, że do tej pory, za każdym razem gdy Francuzi walczyli wręcz z Niemcami, to Niemcy zwyciężali [chodzi mu zapewne o starcie piechoty – K.]. By udowodnić żeśmy lepsi niż nasi przodkowie musimy walczyć z dwakroć większą odwagą by ich [Niemców] pokonać lub [w przypadku porażki honorowo] zginąć  - by ukazać im, kim tak naprawdę jesteśmy (…). Panowie, zda się że niewielu z tych których tu widzę walczyło wcześniej w bitwie. Powiem wam więc jedno – jeżeli będziemy dzierżyć nasze piki za ich końce i walczyć na pełną długość piki zostaniemy z pewnością pokonani (…) Musicie chwycić swą pikę w połowie, na modłę Szwajcarów, po czym z pełnym pędem ruszyć pomiędzy nich [Niemców] i ujrzycie jak zaskoczeni będą taką formą ataku].

Sugestia była jak najbardziej słuszna, o czym z fatalnym skutkiem przekonali się lancknechci. O bitwie pod Ceresole napiszę kiedyś więcej, w ramach XVI-wiecznych blogowych wycieczek; zapewne i seigneur de Montluc jeszcze nieraz pojawi się w tym kącie.