Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boyne 1690. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boyne 1690. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 czerwca 2019

Z Irlandii na Ukrainę, ze zmianami kosmetycznymi



[Tydzień z Królestwem Szwecji, wpis 7/7]

Tydzień szwedzki zakończymy wpisem lekkim, chociaż dotyczącym jednej z najgorszych militarnych porażek w historii Szwecji. Porażka Karola XII pod Połtawą odbiła się szerokim echem w Europie, nic więc dziwnego że starcie zostało uwiecznione na wielu obrazach i rycinach. W zbiorach Riksarkivet znalazłem takie oto przedstawienie bitwy, opisane po francusku jako zwycięska bitwa Jego Wysokości Cara nad Królem Szwecji. Starcie dynamiczne, Szwedzi po prawej uciekają, wojska rosyjskie widoczne po lewej atakują zawzięcie. Ale zaraz… coś tu wygląda niezwykle znajomo, na pewno już to widziałem. Szybki przegląd zbiorów Rijksmuseum i voila, toż to datowane na 1691 rok przedstawienie bitwy pod Boyne, autorstwa Romeyna de Hooghe – możemy je podziwiać poniżej. Nieznany autor ‘Połtawy’ nawet się nie starał zmieniać detali, dodał tylko podpis. Niestety zdigitalizowana wersja nie ma legendy, a szkoda bo ciekawym jak też wytłumaczył obecność poszczególnych oddziałów i jak je dopasował do Połtawy.



środa, 8 stycznia 2014

Hej Chrystian, pożycz no 7000 żołnierzy...

Listonosz przyniósł mi dziś książkę na którą długo czekałem, więc wpis będzie mini-recenzją połączoną z pewną ciekawostką. Praca która leży przede mną to Danish troops in the Williamite army in Ireland, 1689-91, autorstwa Kjelda Halda Galstera (Four Court Press, Dublin 2012 – powyżej okładka ze strony wydawcy). Książka nie należy do najtańszych (45 euro z przesyłką na stronie wydawcy, ja kupiłem za podobną cenę na brytyjskim Amazonie), ale jest to 249 stron wartych swojej ceny. Duński autor zajął się wnikliwą analizą udziału swoich ziomków w walkach w Irlandii w latach 1689-91. Duńczycy wchodzili w skład brytyjsko-niderlandzko-duńskiej armii Wilhelma III, walcząc m.in. w słynnej bitwie pod Boyne. K.H.Galster, w oparciu o liczne źródła brytyjskie i duńskie, opisuje organizację wojsk duńskich (wspominając także o pozostałych siłach armii sprzymierzonych i ich irlandzko-francuskich przeciwnikach), przygotowania do wyprawy irlandzkiej i przebieg walk. Wszystko to obficie okraszone niezwykle interesującymi cytatami źródłowymi, więc pewnie to i owo sobie na blog pożyczę. Serdecznie polecam tym którzy interesują się wojskowości przełomu XVII i XVIII wieku, historią armii brytyjskiej czy dojścia Wilhelma III do władzy.

A na zachętę smaczek ukazujący specyfikę duńskich wojsk posiłkowych. Kontyngent który Chrystian V wypożyczył Wilhelmowi III składał się z 9 regimentów piechoty  i 3 regimentów jazdy: łącznie ok. 6000 piechurów i 1000 kawalerzystów. Chociaż oficjalnie było to zgrupowanie „duńskie” jego charakter był wysoce międzynarodowe, co świetnie unaocznia spojrzenie na kadrę oficerską. Duńczycy i Norwegowie stanowili – paradoksalnie – jej mniejszą część. Reszta oficerów pochodziła z przeróżnych zakątków Europy: niemiecka szlachta z państw i państewek leżących na terenie dzisiejszych Niemiec, Szkot, Szwajcar i francuscy hugenoci; żeby wymienić tylko kilku. Galster najlepiej ukazuje to na przykładzie najważniejszych oficerów:
- dowódca korpusu duńskiego to generał porucznik Ferdynand Wilhelm diuk Wurttemberg-Neustadt, czyli przedstawiciel niemieckiej szlachty
- dowódcą brygady piechoty był Brandenburczyk, generał major Julius Ernst von Tettau, notabene służący w sztabie armii norweskiej
- na czele kawalerii stał Frederic Henri de Suzannet, markiz de la Forest czyli francuski hugenota
- głównym komisarzem armii (bez skojarzeń z Armią Czerwoną – chodzi tu o odpowiednik głównego kwatermistrza) był Jens Rosenheim, który przed nadaniem duńskiego szlachectwa nazywał się Jens Toller i pochodził z Norwegii.
Najlepszy w tym wszystkim – zwłaszcza w kontekście tego, że walczono w Irlandii przeciw wojskom francuskim – był fakt, że duńscy oficerowie posługiwali się w rozmowach właśnie językiem francuskim, jako zrozumiałym dla każdego spośród kadry korpusu. Ech, chyba gdzieś w oddali słychać chichot historii…