poniedziałek, 21 maja 2018

P. Boga nie znają, ani o nim wiedzą



W 1569 roku Jędrzej Taranowski wyprawił się z poselstwem do sułtana. Jako że ten wyruszył akurat z wyprawą wojenną na Astrachań, polski poseł chcąc nie chcąc musiał ruszyć jego śladem. Po drodze Taranowski przejeżdżał przez ziemie ordy nogajskiej, gdzie goszczono go kobylem mlekiem i mięsem końskiem i baraniem. Dyplomata zostawił po sobie bardzo ciekawy opis owych Tatarów, który chciałbym teraz przytoczyć. Taranowski wspomniał, że Nogajcy P. Boga nie znają, ani o nim wiedzą, cnoty ani czci u nich niemasz, kto duższy [potężniejszy] ten lepszy. 



sobota, 19 maja 2018

Konkurs Anno Domini 1666 - wyniki





Pora na rozstrzygnięcie konkursu dotyczącego Anno Domini 1666. Zacznijmy od podania poprawnych odpowiedzi:

1. Wiedeń
2. Obrońcy Rzeczpospolitej, Królewscy muszkieterowie, Mieszkańcy Wiednia, Zakon Złamanego Krzyża, Wysłannicy Wysokiej Porty
3. Tu zaliczałem zarówno śmierć cesarza Leopolda I jak i elekcję po jego śmierci.
4. Trzej Muszkieterowie Dumasa i Trylogia Sienkiewicza były najpopularniejszymi odpowiedziami.
5. Kurtyzana, Siostra Adelaida,  Milady de Winter, Esmeralda

Zgłoszenia konkursowe przysłało 16 osób, niestety 3 z nich najwyraźniej nie doczytały pytania drugiego, podając odpowiedź w typie Polacy, Kozacy, Francuzi – mimo że zaznaczyłem, że chodzi o pełną nazwę frakcji.

Wylosowani zwycięzcy to Marcin Zenon Woźniak i Stanisław Szombara – gratulacje! Obydwu panów zapraszam  na priwa na FB mojego blogu, proszę o podanie adresu i zaznaczenie który zestaw (3 polskich dragonów czy 3 francuskich muszkieterów) wybieracie.

Raz jeszcze dziękuję wszystkim za wzięcie udziału w konkursie!





środa, 16 maja 2018

Zaciągnijcie się, mówili (na modłę szkocką)



W XVII wieku stosowano różne metody by powiększać szeregi wojska. Słynna metoda zaciągu „z wolnego bębna” często nie była taka ochotnicza jak chciałoby się wierzyć. Dziś ciekawa anegdota znaleziona w pracy Jamesa Millera Swords for Hire. The Scottish Mercenary, pokazująca taki przykład ze szkockiego podwórka. 
W 1643 roku grupa jedenastu niedoszłych wojaków złożyła pisemne zażalenie do Tajnej Rady[1]. Ich skarga mówiła o tym, że wzięto ich siłą i zamknięto na zamku[2], gdzie tkwią teraz praktycznie umierając z głodu, [jako że ] pozbawieni [są] wszelkiej [materialnej] pomocy, a ich zony i dzieci zmuszone są [pod nieobecność mężów] do żebrania.
Tak poważnego pisma nie można było zlekceważyć, Rada wysłała więc swoich „inspektorów” na miejsce, do zbadania sprawy. W wyniku śledztwa zwolniono pięciu spośród autorów petycji, uznając że faktycznie zostali oni „zrekrutowani”  wbrew własnej woli.  Pozostała szóstka nie miała jednak takiego szczęścia – w świetle istniejących dowodów uznano bowiem, że są faktycznie ochotnikami i pozostawiono ich w zamku.


[1] Privy Council, ciało doradcze przy osobie szkockiego króla, pełniące de facto funkcję rządu.
[2] Blackness Castle, nad zatoką Firth of Forth.

wtorek, 15 maja 2018

Gorzkich i niestrawnych potraw przysłał mi król



Język dyplomacji potrafi być czasami nader zaskakujący, zwłaszcza kiedy używają go ludzie bardziej nawykli do szabli niźli do pióra. Nic więc dziwnego, że czasami możemy w historii znaleźć raczej nieoczekiwaną wymianą korespondencji, w której widać z trudem skrywany gniew czy pogardę. Znalazłem taki właśnie ciekawy list, datowany na 21 stycznia 1652 roku. Jego autorem jest Bohdan Chmielnicki, a adresatem pan którego wizerunek widzimy powyżej – wojewoda kijowski Adam Kisiel. Panowie dobrze się znali, nieraz przyszło im bowiem prowadzić wspólne negocjacje. Kozacki hetman skarży się tu na list który otrzymał od Jana II Kazimierza, pełen połajanek i napomnień. Wyraźnie dotknięty Kozak prosi więc o radę wojewodę, nie ukrywając też, że gotów jest wznowić działania wojenne. Bardzo ciekawy jest jednak język którego używa – od owych gorzkich i niestrawnych potraw, po wzmiankę o nadętości i częstych pogróżkach.
Żeby w pełni zrozumieć takie gorzkie żale Chmielnickiego, zerknijmy najpierw na list który otrzymał od króla:


A tu wspomniany na początku list do Kisiela:

Niestety wiemy że wszystko złe Lachom nie pozostało tylko w sferze pogróżek. Kika miesięcy po wymianie owych listów, doszło do bitwy pod Batohem, jednej z najgorszych klęsk armii polskiej w historii.

poniedziałek, 14 maja 2018

Anno Domini 1666 - konkurs



Informowałem ostatnio o nadchodzącej akcji crowfundingowej nowej gry ze stajni Wargamera Anno Domini 1666. Dla przypomnienia, 15 maja rozpoczyna się jednoczesna zbiórka na Kickstarterze i Wspieram.to.  Jako że z ekipą Wargamera znamy się nie od dzisiaj, postanowiłem zorganizować konkurs dotyczący gry. AD 1666 zapowiada się naprawdę świetnie - tak od strony mechaniki jaki przepięknych modeli. 

Zaczynamy dzisiaj, a konkurs potrwa do piątku 18 maja (do 23:50 czasu londyńskiego). Wśród osób, które udzielą prawidłowych odpowiedzi na wszystkie pytania wylosuję dwóch zwycięzców, którzy otrzymają  zestaw 3 metalowych modeli do gry Anno Domini 1666: polskich dragonów lub francuskich muszkieterów.  Dziękuję Wargamerowi za ufundowanie nagrody!

Przechodzimy do pytań:
1. W jakim mieście dziać się będą wydarzenia w podstawowej („pudełkowej”) wersji gry Anno Domini 1666?
2. Proszę wymienić przynajmniej trzy frakcje, którymi będzie można dowodzić w grze. Należy wymienić pełną nazwę frakcji, a nie tylko Polacy czy Francuzi…
3.Jakie hipotetyczne wydarzenie historyczne z 1666 roku leży u podstaw głównego wątku gry?
4. Autorzy gry czerpią pełnymi garściami z bardzo znanych powieści i filmów. Proszę podać dwa takie źródła inspiracji (np. tytuł książki czy filmu).
5. W grze  pojawi się także wiele przedstawicielek płci pięknej. Proszę podać nazwy trzech modeli żeńskich, którymi można będzie grać w czasie rozgrywek w Anno Domini 1666.

Odpowiedzi na pytania proszę przesyłać jako wiadomość prywatną na FB profilu mojego blogu.

Ogłoszenie wyników – w sobotę 19 maja (trudno mi jednak powiedzieć o której godzinie, ot urok pracy na nocną zmianę…).



niedziela, 13 maja 2018

Historyk o(d)powiada...Taras Kovalets



W dzisiejszym odcinku po razy pierwszy miło mi gościć historyka niepochodzącego z Polski, jednak naukowo bardzo z naszym krajem związanego. Na pytania odpowie dzisiaj Taras Kovalets, urodzony w 1989 roku w Czerniowcach na Ukrainie, doktor i pracownik Zakładu Historii Ukrainy Wydziału Historii, Politologii i Stosunków Międzynarodowych Czerniowieckiego Uniwersytetu im. Jurija Fed’kowycza, jednocześnie doktorant na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego. Autor kilkudziesięciu publikacji naukowych, m.in. „Konstytucja Jazłowieckiego hetmana z Buczacza z Kozakami zaporoskimi A. D. 1571. Nieznana uchwała pierwszej komisji kozackiej” (Kamieniec Podolski 2015), „Powstanie kozackie z lat 1637 i 1638 na Ukrainie w świetle mało znanych źródeł” (Bukareszt 2015) „Ten ród ludzi jest mieszany, z różnych nacji… Etniczne oblicze Wojska Zaporoskiego w latach 20-30. XVII w. (Kiszyniów 2013). Jego zainteresowania badawcze dotyczą wszystkich aspektów (acz najbardziej wojskowego) historii kozaczyzny zaporskiej od XVI do pierwszej połowy XVII wieku oraz historii Podola. Aktualnie pracuje nad rozprawą doktorską „Powstanie kozackie 1630 r.” pod kierunkiem prof. dra hab. Mirosława Nagielskiego. Kilka jego artykułów można znaleźć na Academia.edu


1. W jaki sposób zaczęła się Pańska przygoda z historią, kiedy zdał Pan sobie sprawę że chciałby się nią zajmować zawodowo?
Odpowiedzieć na to pytanie  dość trudno, dlatego że postanowiłem zajmować się historią, a nie czymś innym jeszcze w liceum i dotychczas, tj. już od 17 lat nie zmieniłem swej decyzji, o czym właśnie tak nigdy nie żałowałem. Przenosząc się do tego momentu kiedy owa decyzja padła, przypominam, że były wakacje i chyba po raz pierwszy na chwilę zastanowiłem się, czym chcę zajmować się w tym życiu, i jakoś tak pierwszą na myśl przyszła historia, nawet nie historia ogólnie, lecz wczesno nowożytna, historia Kozaczyzny zaporoskiej. Ten moment właśnie wyznaczył moją pasję.

2. Która postać historyczna jest Pańską ulubioną i dlaczego?
Może to zabrzmi dość dziwnie, jednak nie posiadam ulubieńców, rozumiejąc, że każda z postaci historycznych żyła i działała w ściśle wyznaczonych granicach swego historycznego kontekstu. Niektóre z tych postaci imponują mi jednak więcej od innych, byli to hetmani zaporoscy Petro Konaszewycz-Sahajdacznyj, Taras Fedorowycz oraz Dmytro Hunia, którzy potrafili zjednoczyć dojść różnorodne Wojsko Zaporoskie pod silną władzą oraz weszli do historii jako mądrzy strategowie i taktycy wojenni.

3. Może się Pan cofnąć w czasie i poznać postać historyczną, być świadkiem jakiegoś wydarzenia lub też zobaczyć/zbadać jakiś artefakt. Jaki byłby Pański wybór?
Pytanie to jest chyba najprostsze, oczywiście, że jeśli kiedyś wynajdą wehikuł czasu i zaproponują mi z niego skorzystać, chciałbym wrócić do maja 1630 roku i zostać naocznym świadkiem bitwy między wojskiem zaporoskim a koronnym pod Perejasławiem.

4. Z której spośród swoich publikacji jest Pan najbardziej dumny?
Niewątpliwie jest to zbiór dokumentów wydanych niedawno pod tytułem "Projekt "Ukraina". Powstanie Wojska Zaporoskiego 1630 roku. Dokumenty i materiały", którego przygotowanie do edycji zajęło mi nie jeden rok i kosztowało dużo zdrowia.

5. W toku swojej edukacji i pracy naukowej poznał Pan wielu wybitnych badaczy. Który z nich wywarł na Panu największy wpływ?
Byli to dwaj wybitni historycy, najpierw po rozpoczęciu studiów na Czerniowieckim Uniwersytecie Narodowym poznałem bardzo utalentowanego historyka nowożytnika P.Dr.Andrija Fedoruka, któremu zawdzięczam wielkim wsparciem na każdym kroku moich badań historycznych, nauczył on mnie także myśleć krytycznie, niestandardowo, nieco później na Uniwersytecie Warszawskim zapoznałem się z P.Prof. Mirosławem Nagielskim, który całkowicie zmienił moje podejście do poszukiwań źródeł, wskazał wiele kierunków, właśnie  dzięki niemu udało mi się znaleźć bardzo dużo cennego i ciekawego w archiwach Polski i Ukrainy.

6. Dużo młodych ludzi czerpie aktualnie wiedzę historyczną z memów, filmików na YouTube i blogów internetowych. Jakie jest Pańskie zdanie na temat tego trendu?
Oczywiście, zjawisko to jest dość kontrowersyjne, dlatego że podejście do historii w taki sposób jest bardzo zmienione, czasami całkowicie różni się od klasycznego. Główną metodą tutaj jest wychwytywanie czegoś nadzwyczajnego, szokującego, podniesienie historii, jakichś wydarzeń lub działalności pewnej osoby w takim świetle, żeby wyglądało to na jakiś thriller, coś zachwycającego. W pogoni za sensacją tacy youtuberzy często pokazują wiele rzeczy na swój sposób, tworząc całkiem wymyślone wątki, nową historię. Zdarza się to jednak dość rzadko, ogólnie biorąc, kanały popularyzujące historię działają w sumie bardziej efektywniej i efektowniej, zachęcając setki tysięcy ludzi do zwracania się do historii jako magistra vitae.

7.  Najważniejsza Pańska rada dla przyszłych historyków?
Nie opuszczać rąk, jeśli nie wszystko się udaje. Dobrze rozważyć, czym chcą się zajmować w historii.

8. W czasie wolnym najbardziej lubi Pan…
Przesłuchiwanie audiobooków w różnych językach słowiańskich, bieganie, a najważniejsze - spędzenie czasu z rodziną.




Historyk o(d)powiada...Maciej Adam Pieńkowski


Z powodu problemów technicznych z blogu zniknął wywiad z Maciejem Adamem Pieńkowskim, doktorantem w Instytucie Nauk Historycznych na Wydziale Nauk Historycznych i Społecznych UKSW. Mojego gościa bardzo za to przepraszam, wrzucam więc  wpis raz jeszcze.

1. W jaki sposób zaczęła się Pańska przygoda z historią, kiedy zdał Pan sobie sprawę że chciałby się nią zajmować zawodowo?
Historią interesowałem się odkąd pamiętam. O historii dużo mówiło się w domu. Szczególną inspiracją był dla mnie dziadek – żołnierz AK, który wspominał wydarzenia związane z II wojną światową. Niemniej istotny był fakt, że historykiem jest moja mama, z którą często prowadzę ożywione dysputy historyczne. To ona stworzyła podstawy dla mojego przyszłego wykształcenia. Idąc na studia dysponowałem już pokaźną biblioteką historyczną, która wciąż się rozrasta (obecnie liczy ponad 700 woluminów). Do dzisiaj pamiętam jak zabrała mnie do kina na premierowy pokaz filmu „Ogniem i mieczem”; miałem wówczas 12 lat. Film wywarł na mnie ogromne wrażenie, tak, że od razu zostałem fanem sienkiewiczowskiej twórczości. O tym, że chciałbym się zajmować historią zawodowo pomyślałem jednak dopiero na studiach (jeśli dobrze pamiętam na IV roku). Nie była to jednak decyzja łatwa, bowiem naukowcy nie mają wcale lekkiego życia, głównie z powodu niepewności zawodowej. Prawda jest bowiem taka, że większość doktorantów nie zostanie na swoich uczelniach. Z drugiej strony muszę jednak zauważyć, że obecny system stypendialno - grantowy umożliwia młodym naukowcom życie na przyzwoitym poziomie.

2. Który postać historyczna jest Pańską ulubioną i dlaczego?
To pytanie nie jest łatwe. Jest wiele postaci historycznych, które zasługują na szczególne wyróżnienie. W przeszłości fascynowali mnie Aleksander Macedoński, Harald Srogi i Napoleon. Gdybym jednak miał wskazać na jedną postać byłyby nią Zygmunt III. Monarcha, który uważany jest za władcę kontrowersyjnego, a wokół którego narosło wiele stereotypów.  Uważam, że niesława jaką „cieszy się” pierwszy z polskich Wazów nie jest zasłużona. Jego długie panowanie było wypełnione doniosłymi wydarzeniami.

3. Może się Pan się cofnąć w czasie i poznać postać historyczną, być świadkiem jakiegoś wydarzenia lub też zobaczyć/zbadać jakiś artefakt. Jaki byłby Pański wybór?
Gdybym miał taką możliwość chciałbym poznać Zygmunta III i Jana Zamoyskiego, a także inne ważne osobistości sceny politycznej tego okresu (również z innych krajów europejskich). Z pewnością miałbym do nich długą listę pytań, ponieważ wiele kwestii wciąż pozostaje nierozwiązanych. Gdybym miał taką możliwość zobaczyłbym zamek Krzyżtopór w okresie jego największej świetności.

4. Z której spośród swoich publikacji jest Pan najbardziej dumny?
W swoim dorobku naukowym mam artykuły, recenzje naukowe i jedną książkę. Kilka publikacji jest jednak dla mnie szczególnie ważnych. Z pewnością istotne były te związane z działalnością sejmików. Pierwsza z nich dotycząca stosunku szlachty mazowieckiej wobec działalności Jana Sobieskiego, ukazała się kiedy byłem na I roku studiów doktoranckich. Artykuł ten stanowił dla mnie wprowadzenie do szerszego grona badaczy. Bardzo cennym doświadczeniem, przede wszystkim wydawniczym i redakcyjnym było opublikowanie przeze mnie w 2015 r. monografii o sejmikach mazowieckich wobec sytuacji wewnętrznej w Rzeczypospolitej (1661-1665). Napisanie tej pracy (przy współudziale Anny Pieńkowskiej) wymagało ode mnie dużego wysiłku, tym bardziej, że tematyka książki zupełnie odbiegała od moich badań w doktoracie. Jeśli miałbym jeszcze wskazać na inne publikacje, z pewnością byłyby to teksty opublikowane w czasopismach naukowych. Kamieniem milowym kariery zawodowej będzie jednak publikacja (miejmy nadzieję po szczęśliwej obronie) rozprawy doktorskiej Sejm koronacyjny Zygmunta III i pacyfikacyjny 1589 roku. Poświęciłem jej niemal 5 lat badań, i jak sądzę, wpłynie ona istotnie na postrzeganie tego okresu.

5. W toku swojej edukacji i pracy naukowej poznał Pan wielu wybitnych badaczy. Który z nich wywarł na Panu największy wpływ?
Rzeczywiście, w toku edukacji miałem przyjemność trafić na wielu wybitnych badaczy w swoich specjalizacjach. Studiując w Akademii Humanistycznej w Pułtusku zetknąłem się z prof. Izabelą Rusinową, prof. Pawłem Wieczorkiewiczem, prof. Janem Tyszkiewiczem, prof. Edwardem Potkowskim, czy prof. Jerzym Gąsowskim. Z kolei studiując na Uniwersytecie Wileńskim uczęszczałem na zajęcia prof. Bohdana Cywińskiego. Wszyscy oni mieli wkład w moją formację intelektualną. Największy jednak wpływ wywarli na mnie prof. Jan Dzięgielewski i prof. Mirosław Nagielski, co niewątpliwie wiązało się z moim pogłębiającym zainteresowaniem dziejami I RP. W szczególności pierwszemu z nich zawdzięczam rozwój warsztatu historycznego i poszerzenie horyzontu myślowego. Za jego sprawą zacząłem dogłębniej „przyglądać się” sprawom prawnoustrojowym i kulturze politycznej okresu staropolskiego.  Prof. Dzięgielewski należy do tego typu Mistrzów, którzy rzadko chwalą. To powodowało, że będąc już doktorantem cały czas starałem się równać do najlepszych. Mam również świadomość, że będąc jego uczniem wprost wywodzę się ze szkoły historycznej prof. Władysława Konopczyńskiego. Mistrzem prof. Dzięgielewskiego był bowiem prof. Jarema Maciszewski, który pozostawił w Pułtusku całą swoją spuściznę naukową. Poza tym mam cały czas kontakt ze swoimi kolegami i koleżankami z Akademii w Pułtusku, UKSW i UW, a także innych ośrodków naukowych; wciąż wymieniamy się doświadczeniami i wynikami badań.

6. Dużo młodych ludzi czerpie aktualnie wiedzę historyczną z memów, filmików na YouTube i blogów internetowych. Jakie jest Pańskie zdanie na temat tego trendu?
Z pewnością internet jest potężnym narzędziem, umożliwiającym kreowanie postaw i wyrabianie opinii. W przypadku historii ma jednak charakter obosieczny. Z jednej bowiem strony po sieci krąży mnóstwo memów i filmików historycznych, które mogą skłaniać młodych ludzi do zainteresowania historią czy wzbudzać w nich uczucia patriotyczne, zaś z drugiej często materiały te mają charakter sensacji, powielają mity i „spłaszczają” obraz historii. Wielu ludzi bezrefleksyjnie powtarza treści przeczytane lub usłyszane w internecie, co niewątpliwie stwarza pole do głoszenia treści ahistorycznych.  W internecie jest ich cała masa, i sam próbuję walczyć z tym trendem. Stąd tak ważne jest, aby uwrażliwiać wszystkich na odróżnianie faktów od mitów. Niemniej uważam, że filmy na youtubie są potrzebne (w szczególności w sytuacji gdy nie najlepiej ma się współczesne polskie kino historyczne), powinniśmy jednak dążyć do tego, aby były one rzetelne i atrakcyjne dla odbiorcy, także zagranicznego. Często jest to jedyna możliwość dotarcia do szerszego grona ludzi.

7.  Najważniejsza Pańska rada dla przyszłych historyków?
Radzę im nie bać się podejmowania wyzwań badawczych oraz krytycznego podejścia do historiografii. Praca historyka to 95% siedzenia a tylko 5% talentu.

8. W czasie wolnym najbardziej lubi Pan…
Podróżować z żoną, spędzać czas ze znajomymi, grać w strategiczne gry PC, w szczególności z serii Total War (choć na to czasu nie mam wiele). Lubię również dobry film wojenny, fantasy i science-fiction. Mam sporo różnych zainteresowań: geopolityka, architektura, współczesna technika wojenna, astronomia.