In memoriam...

Pamięci mojego Taty, Andrzeja Paradowskiego. Mam nadzieję, że będziesz tu zaglądał, gdziekolwiek teraz jesteś...

środa, 17 września 2014

Chorągwie kozackie trzy, każda po sto koni.


Dzisiaj wpis krótki, acz treściwy - bo można w nim znaleźć aż trzy listy przypowiednie. Pochodzą one z 20 września 1633 roku, a wystawił je w obozie pod Smoleńskiem sam król Władysław IV. Dotyczą one ciekawego zjawiska: trzy dotychczas będące w służbie chorągwie (dwie hetmana Krzysztofa II Radziwiłła i jedna rotmistrza Dawida Konstantynowicza Południewskiego) skończyły w tym miesiącu służbę i groziło im rozpuszczenie - tego dotyczy określenie o abdankowaniu. By, w toku wciąż trwającej wojny, nie stracić doświadczonych żołnierzy , król wyznaczył trzech nowych rotmistrzów do dowodzenia chorągwiami, wydając im listy przypowiednie na 100-konne roty. Niestety w listach brak (ze zrozumiałych względów) informacji o wyposażeniu oddziałów, za to można znaleźć wzmiankę o żołdzie.




niedziela, 14 września 2014

Malarze znani i nieznani - cz. LXI


Wracamy do blogowania i do bodaj najdłuższego cyklu w tym internetowym zakątku. Za (nieświadomą) inspirację podziękowania dla Tomasza Rejfa!
Dario zamieścił kiedyś na swoim blogu bardzo ciekawy obraz autorstwa Philipsa Wouwermana (Wouwermansa) przedstawiający prawdopodobnie starcie szwedzko-polskie w czasie "Potopu". Okazuje się jednak, że i brat Philipsa - Pieter (1623-1682) "popełnił" ciekawą pracę w której możemy się doszukiwać polskich inspiracji. Na stronie galerii Jean Mousta  można znaleźć serię zdjęć owego płótna, znanego jako 'Starcie kawalerii' lub 'Polska potyczka'. Przyznam szczerze, że sama treść obrazu jest mocno konfundująca i nie wiem co o niej myśleć. Stąd też bardzo różnorodne tagi dodane do tego wpisu.
Po lewej stronie widzimy oddział piechoty zachodnioeuropejskiej, odpierający atak karakolującej rajtarii.

Wszyscy strzelcy wyposażeni są w hełmy, co wskazywałoby raczej potyczkę z pierwszej połowy XVII wieku. Strzelają dwa pierwsze szeregi, uzbrojone w lekkie muszkiety lub arkebuzy (aż się prosi o określenie 'caliver', ale brak dobrego polskiego odpowiednika); gdzieś z tyłu mamy także pikinierów. Niestety zarówno sztandar trzymanego przez pieszego chorążego jak i leżący na pierwszym planie na ziemi niewiele wnoszą w kwestii identyfikacji.
Atakująca rajtaria strzela z arkebuzerów, chociaż jeden z kawalerzystów na dalszym planie wydaje się już walczyć wręcz. Konni mają na sobie kolety, pierwszy z atakujących, a także jeden z zabitych napierśnik i naplecznik. Szyszaków brak, na głowach kapelusze.
Druga część obrazu, która dała podstawy do 'polskiej' interpretacji, to walka kawalerzystów.

Jeden (już) poległy i jeden (wkrótce) poległy rajtar (chorąży) walczą tu z dwoma jeźdźcami 'w typie wschodnim'. Pierwszy z atakujących, ubrany na czerwono jak Polacy na obrazie Philipsa, uzbrojony jest w bandolet i dosyć dziwną włócznio-piko-rohatynę  - zdaje się, że Pieter nie był do końca pewien co maluje.  Drugi napastnik dobywa szabli. Obydwaj siedzą na czaprakach z futra jakiegoś egzotycznego kota, brak tam także olstrów z pistoletami.
Ostatnia część obrazu to konny trębacz i rajtar ze zdobycznym sztandarem piechoty.

Trębacz ubrany oczywiście, jak nakazuje tradycja, strojnie, wyraźnie wybija się na tle innych rajtarów. Po jego prawej stronie widzimy rajtara uwożącego zdobyty na piechurach sztandar (wystarczy porównać wielkość flagi z kornetami jazdy).

Przyznam szczerze, że jestem w kropce jeżeli chodzi o ten obraz. Moja pierwsza myśl kierowałaby się do jakiegoś starcia z Wojny Trzydziestoletniej, a 'wschodni' jeźdźcy w takim ujęciu to Chorwaci bądź Węgrzy. Jakoś trop polski zupełnie mi tu nie pasuje. Mam nadzieję, że uda się na ten temat podyskutować z Czytelnikami, serdecznie zapraszam!

wtorek, 9 września 2014

Blogowy powrót do życia



Powoli ładuję baterie po zakończeniu Kickstartera OiM, oj działo się - udało się przekroczyć próg 55 000 funtów. Pracujemy teraz nad zakończeniem książki, mam nadzieję, że przypadnie ona do gustu Graczom. "Potop" będzie też niezwykle interesujący dla miłośników XVII-wiecznej historii, dzięki wspaniałej pracy Marcina Sowy po raz pierwszy w języku polskim będzie można znaleźć mnóstwo szczegółów na temat siedmiogrodzkiej wojskowości w tym okresie.



Przy okazji Kickstartera udało się także 'załapać' na kolejny tytuł, który będziemy przygotowywać w ramach OiM. Będzie to dodatek zatytułowany 'Armie Ogniem i Mieczem'. Znajdą się w nim wszystkie do tej pory dostępne na stronie OiM pdfy z historycznymi podjazdami, dywizjami i armiami; niektóre całkiem mocno zmodyfikowane i rozszerzone.  To oczywiście nie wszystko - Gracze znajdą tam też nowe, dotychczas niepublikowane materiały: podjazdy, dywizje a pewnie i armie. Kto wie, może i coś więcej? W końcu ma tego być circa 250 stron. Wstępne prace już trwają, udało mi się znaleźć kilka historycznych perełek do tej książki. Efekt naszej bazgraniny (tak w języku polskim jak i angielskim) będzie można przeczytać w przyszłym roku, wstępny plan wydawniczy to lato 2015.
A już niedługo powrót do historycznych wpisów...

wtorek, 22 lipca 2014

Po nas choćby Potop ;)


W blogowym eterze cisza, zapewne taki stan będzie trwał przez dłuższy czas. Związane jest to z kampanią promocyjną podręcznika "Potop" do OiM, którą niedawno zaczęliśmy na Kickstarterze. Całe moje siły produkcyjne idą oczywiście tam, więc Czytelników bloga serdecznie przepraszam za przerwę. Zapraszam jednocześnie do odwiedzenia strony OiM na KS, dzieje się...


A gwarantuję, że sporo się tam jeszcze wydarzy, mamo sporo w zanadrzu i po trochu (wszak kampania trwa 45 dni) będziemy to dawkować. 


wtorek, 15 lipca 2014

Artykuły które wszemu Rycerstwu...



Kilka dni temu obiecałem zamieścić artykuły hetmańskie Jana Zamoyskiego z sierpnia 1580 roku. Tekst jest spory więc nie będę go przepisywał, wrzucę kopię za "Sprawami wojennymi króla Stefana Batorego..." wydanymi w Krakowie w 1887 roku. Sporo tam interesujących punktów, od razu widać że to spod ręki pana Jana..










poniedziałek, 14 lipca 2014

Piłeś? Na harce nie jedź.


[ilustracja powyżej nie ma wiele wspólnego z tematem, ot związana jest z armią moskiewską]
Moskiewska husaria to formacja istniejąca w drugiej połowie XVII wieku, w odróżnieniu od swojego polsko-litewskiego pierwowzoru nie zasłynęła jednak niczym wielkim na polach bitew. Nie kojarzę też żadnego oryginalnego wizerunku tych husarzy z epoki, mało jest także opisów – najsłynniejszym z nich jest niesławny epizod z połamaniem kopii o bramę. Przeglądając Diariusz Jana Antoniego Chrapowickiego znalazłem jednak krótki wpis, który dał mi do myślenia. Pod datą 3 marca 1664 roku znajdujemy:
Wypadali Moskwa i  kozacy, nacięto ich też nieźle i nastrzelano. Wziął pan Salomonowicz porucznik pana sędziego żmudzkiego [Wiktoryna Konstantego Mleczki – była  to 120-konna chorągiew jazdy kozackiej]  języka dobrego, Czortowana jakiegoś, chłopa dorodnego w pancerzu i z drzewkiem, który był podpity.
Drzewkiem nazywano w Rzplitej kopię husarską, a właśnie w kopie uzbrojeni mieli być moskiewscy husarze. Jeniec miał  uzbrojenie ochronne, które także miało występować w tej formacji. Oczywiście może chodzić po prostu o dobrze wyposażonego bojara z jazdy pomiestnej, jednak główne uzbrojenie mocno wskazuje na husarię właśnie. Hipoteza luźna, ale z braku polskich źródeł dobre i to. Swoją drogą ciekawe, że Moskwicin dodał sobie animuszu trunkiem – jak widać nie wyszło mu to na zdrowie.


sobota, 12 lipca 2014

Shhh. Be vewy vewy quiet, I'm hunting Muscovites...

Wspominałem już kilkakrotnie, że hetman Jan Zamoyski słynął z surowego podejścia do dyscypliny w podległym mu wojsku. Bardzo łatwo zauważyć to we wszelkiego rodzaju publikowanych artykułach wojskowych i rozkazach, gdzie za złamanie dyscypliny groził najczęściej karą śmierci. Bardzo ciekawy przykład takiego uniwersaliku pochodzi z 1 sierpnia 1580, wydany został dla pułku hetmańskiego:
Jan Zamoyski Kanclerz Koronny, Bełzki, Knyszyński, Zamechowski Starosta. Rozkazuję aby żaden do podejścia pod zamek od wydania hasła nie śmiał ruśnicę wystrzelić, bęben bić, trąbić, hukać, wołać, pod siedzeniem w kole, jutro w ciągnieniu, a od jutrzejszego noclegu od wzgodnu pod zamek pod gardłem: gdyż tego potrzeba abyśmy jak najciszej podeszli pod zamek. Na tym i na drugim noclegu u mnie trąbić nie będą ani w bęben bić na pobudkę, na siodłanie i wsiadanie. Ale na pobudkę, jedną wystawią świecę laną zapaloną nad mój namiot. Na siodłanie dwie świece lane wystawią zapalone. Na wsiadanie jeśli nie oświtnie, wystawią trzy świece lane, a jeśli oświtnie suknią czerwoną wystawią, na kopii zawieszoną. Przeto aby mieli zlecone wszyscy pacholęta, którzyby tych znaków pilnowali. Wozy aby inaczy nad porządek postanowiony nie szły, pod rozkazaniem ich stanowiska, jako komu naznaczą, aby na nim przestał, gdyż trzeba drugim folgować i nie trzeba się nam rozstrzeliwać.

Jak widać procedurę szykowania pułku do wymarszu miał hetman opracowaną do najdrobniejszego szczegółu. Pisałem kiedyś o jego artykułach hetmańskich z tej kampanii, niedługo wrzucę je w całości, bo można tam znaleźć dużo ciekawych punktów.