niedziela, 21 października 2018

Za 4 świece jarzące lane...



3 lutego 1633 roku nowo obrany monarcha, Władysław IV Waza, uroczyście wjechał do Krakowa, gdzie trzy dni później miała miejsce jego koronacja. Rajcy krakowscy chcieli oczywiście odpowiednio uczcić przybycie władcy, min. ustawiając dwa łuki tryumfalne. Okazało się jednak że w skarbie miejskim brakowało brzęczącej monety, postanowiono więc puścić w dzierżawę dochody mniejszej wagi miejskiej, za kwotę zł 7000 by w ten sposób uzyskać nieco tak potrzebnej gotówki. Poniżej rachunek wydatków związanych z przygotowaniem godnego przywitania króla – od zakupu wina, poprzez malowanie, aż po słodycze dla rajców. Ostała się nawet nie wydana reszta pieniędzy, którą zwrócono do skarbca miejskiego.




sobota, 20 października 2018

Kadrinazi radzi i odradza - cz. XIX



Bardzo dawno[1] nie recenzowałem żadnej polskiej książki, wypadłoby więc to naprawić. Właśnie dotarła do mnie wydana w 2009 roku książka autorstwa Dominiki Walawender-Musz Entrata księcia Radziwiłła do Rzymu czyli triumf po polsku, wydaje mi się to więc ciekawym tematem na wpis na blog. Jest to praca z serii Silva Rerum Muzeum Pałacu w Wilanowie – jak do tej pory wszystkie wydane w tej serii książki które posiadam były bardzo interesujące i wydane na naprawdę wysokim poziomie.

Entrata… opowiada nam historię obrazu Wjazd ambasady Michała Kazimierza Radziwiłła do Rzymu w 1680 roku, namalowanego przez Niccolo Viviani Codazzi (który miał się zająć architekturą tła) i Pietera van Bloemena (któremu przypadło malowanie postaci). Książkę rozpoczyna krótki rozdział mówiący właśnie o tych malarzach i możliwych okolicznościach ich współpracy. Potem Autorka przedstawia nam nieco historii antycznych triumfów i ovatio, kładąc podwaliny pod ich nowożytne interpretacje jak trionfi i tytułowe entraty.  Kolejny rozdział to opis elementów związanych z wjazdami ceremonialnymi w kolekcji Pałacu Wilanowskiego – w tym płaskorzeźb  elewacji pałacu, na których możemy podziwiać Jana III Sobieskiego. Bardzo interesującym wątkiem, przyznam że dla mnie nieznanym, jest krótki opis ambasady Piotra Potockiego do Turcji w 1790 roku i poświęconych temu obrazów.  

Kolejne kilka rozdziałów przybliża nam sytuację polityczną w której Michał Kazimierz Radziwiłł został wysłany ze swoim poselstwem, przybliża nam także osobę samego księcia. Towarzyszymy mu w jego drodze do Państwa Papieskiego, będących świadkiem kolejnych problemów i trudności jakie napotkało poselstwo. Docieramy w końcu do Rzymu, gdzie Autorka przedstawia nam scenę uroczystego wjazdu i pobytu Radziwiłła w tym mieście. Rozdział ten kończy się jednak na smutną nutę, Radziwiłł zmarł bowiem w Bolonii w czasie podróży powrotnej. Ostatni rozdział to opis tytułowego obrazu, gdzie możemy się zapoznać w licznymi jego fragmentami i opisem kompozycji. Książkę kończy epilog, przedstawiający historyczną ocenę poselstwa.

W tekście znajdujemy obszerne cytaty źródłowe, odnoszące się do opisywanych wydarzeń. Szkoda tylko, że nie ma przy nich przypisów identyfikujących dane źródło, co pomogłoby tym Czytelnikom którzy chcieliby zapoznać się z całością danego tekstu. Oczywiście nie brakuje tutaj fragmentów obrazów i rycin – od rolki sztokholmskiej, przez wjazd Ossolińskiego do Rzymu w 1633 roku, po tytułową entratę. Tu jednocześnie leży najpoważniejszy problem tej książki. Format w jakim została wydana jest na tyle mały, że naprawdę ciężko dostrzec szczegóły obrazów. Ogromna szkoda, bo książka mówiąca o obrazie aż się prosi o wyraźne i relatywnie duże fragmenty tegoż. Sądzę że gdyby pozycję tę wydano w formie albumowej (przy przynajmniej dwa razy większym formacie) to nawet przy odpowiednio wyższej cenie zdobyłaby ona szerszy krąg Czytelników. Sporo reprodukcji jest poza tym na tyle ciemnych, że praktycznie nie widać tego co na obrazie – np. widniejący na stronie 85 Odpoczynek wędrowców Pietera van Laera to głównie ciemna plama. Co do samego tekstu, znalazłem jedną literówkę – na stronie 99 dowiadujemy się, że książę zmarł w 1980 (miast 1680) roku.

Podsumowując, mamy tu pięknie wydaną książkę (w twardej okładce, jak cała seria), o bardzo ciekawej tematyce, która aż się prosi o reedycję w większym formacie, tym bardziej że można by w takim albumowej pozycji porównać entratę z wjazdem Ossolińskiego do Rzymu.  Generalnie jestem jednak z tej pozycji zadowolony, mimo zasygnalizowanych powyżej problemów z jakością ilustracji. Dużym plusem jest też zdecydowanie cena tej pozycji, w sklepie Muzeum kosztuje bowiem jedynie 15 zł.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to można mieć. Tematyka jest bardzo interesująca, według mnie dobrze przedstawiona, szkoda tylko nieco straconej szansy na lepsze przedstawienie samego obrazu.


[1] Będzie już z 2 lata…

piątek, 19 października 2018

Wojownik najwaleczniejszy kontra ślinogorz



20 lutego 1630 roku zmarł słynny zagończyk i rotmistrz wojsk koronnych, a od 1629 roku nawet wojewoda kijowski, Stefan Chmielecki . Nie zmogły go tatarskie strzały i masłaki, padł za to ofiarą ślinogorza – dawniej nazywano tak silne zapalenie błony śluzowej gardła, połączone często z owrzodzeniem. Bardzo ładną laurkę wystawił mu jeden z moich ulubionych kronikarzy, biskup Paweł Piasecki, pozwolę ją więc sobie dzisiaj zaprezentować:



środa, 17 października 2018

Mamo, tato, zobaczcie jaką pamiątkę przywiozłem z wojska!



Trudno znaleźć w źródłach informacje co działo się ze sztandarami zwiniętych chorągwi jazdy czy regimentów piechoty w Rzplitej. Czy przekazywano je na ręce króla czy hetmana, a może niszczono? Dziś znalazłem bardzo ciekawy zapisek w pamiętniku Macieja Vorbeka-Lettowa, który rzuca nieco światła na to zagadnienie i podaje jeszcze jedno rozwiązanie.  Syn Macieja,  Konstanty, służył w 1646 roku jako chorąży w jednej z kompanii w regimencie dragonii obersztera Jana Pleitnera[1] – jednostce wchodzącej w skład armii budowanej do planowanej wojny tureckiej. Oto fragment ze Skarbnicy pamięci:

Roku 1647 octava januarii[2] jak abdankowali[3] wszystkie regimenta, Konstanty chorąży pierwszy[4] w regimencie królewskim obersztera Pleitnera, syn mój, do nas do Brzostowicy w dobrym zdrowiu przyjachał i chorągiew swoją, którą go kompania podarowała, oddał do schowania.

Ciekawe ile chorągwi w podobny sposób trafiło w różne zakątki Rzplitej?


[1] Konstanty najpierw przez 16 miesięcy służył w regimencie gwardii pieszej Samuela Osińskiego, w kompanii kapitana Pleitnera. Kiedy oficer ten otrzymał patent na regiment dragonii, Konstanty przeszedł do nowej jednostki i służył w niej 6 miesięcy.
[2] 8 stycznia.
[3] Zwalniano ze służby, zwijano/rozwiązywano (jednostkę).
[4] Może chodzi o ot, że był chorążym w kompanii obersztera?

poniedziałek, 15 października 2018

Szczegóły z rolki sztokholmskiej


W ciągu kilku ostatnich dni na FB-kowym profilu mojego bloga zamieszczałem albumy ze szczegółami z rolki sztokholmskiej. Może komuś się przyda taki zbiorczy wpis z linkami do wszystkich albumów:
- nadziaki
- hajducy
- milicja krakowska w strojach zachodnich
- drabanci i halabardnicy
- husaria

niedziela, 14 października 2018

Spis chorągwi husarskiej Krzysztofa Radziwiłła w 1623 roku







Datowany na 3 lutego 1623 roku ‘regestr towarzystwa’ husarskiej chorągwi hetmana polnego litewskiego Krzysztofa II Radziwiłła ze zdigitalizowanych zbiorów Archiwum Warszawskiego Radziwiłłów.
Oddział ten pozostał w służbie po zwinięciu większości chorągwi litewskich po zakończeniu walk ze Szwedami. Porucznikiem był Adam Steckiewicz, chorążym Maciej Gąsowski. Towarzysze: Stanisław Dowgird, Wojciech Umiastowski,  Pierzchliński i Krzysztof Drużbic 6 marca byli częścią 13-osobowej grupy składającej przed królem Zygmuntem III i senatorami zdobyte w Inflantach sztandary szwedzkie.
Oczywiście bardzo interesujący ze względu na strukturę pocztów. Mamy więc 12-konny poczet rotmistrza, 5-konny porucznika i 4-konny chorążego. Następnie dwa 5-konne poczty towarzyszy znajdujących się na samym szczycie regestru, za nimi siedemnaście pocztów 4-konnych, dwadzieścia dwa 3-konne i czternaście 2-konnych. Łącznie w pięćdziesięciu czterech pocztach 193 konie.





sobota, 13 października 2018

Ubiór francuski na nim szczerozłoty




Przepiękny opis stroju Władysława IV Wazy, w czasie zaprzysiężenia  pokoju z Moskwą po zakończeniu wojny smoleńskiej w 1634 roku. Opis ten podał Ambroży Grabowski w swoich Starożytnościach historycznych polskich, ma pochodzić z druku ulotnego Poprzysiężony pokój Moskwie z Polakami, etc. Henryk z Rutek Chełchowski opisał, wydanego w Lublinie w 1635 roku. Oj potrafił się nasz Władysław pokazać, potrafił…