wtorek, 10 grudnia 2019

Popis armii Jej Królewskiej Mości z 14 kwietnia 1632 roku



 Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 2/7

Tym razem armia szwedzka, bardzo interesujące materiały źródłowe dotyczące popisu wojsk królewskich, który miał miejsce 14 kwietnia 1632 roku w Augsburgu.

I. Piechota w armii polowej
Kolumny od lewej do prawej:
- oficerowie
- szeregowi
- nazwy regimentów piechoty i liczba kompanii w każdym regimencie
- ilość (sześcioosobowych) rot pikinierskich
- ilość (sześcioosobowych) rot muszkieterskich
- ilość (sześcioosobowych) rot muszkieterów komenderowanych

II.  Piechota garnizonowa, formuła tabeli jak powyżej.

III. Jazda i dragonia – ilość kompanii w regimencie/skwadronie, potem liczebność (bez oficerów).


poniedziałek, 9 grudnia 2019

Jeno zgliszcza i popioły...



Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 1/7

Tydzień ‘tematyczny’ zaczniemy w Magdeburgu, pamiętnej nocy z 20 na 21 maja 1631 roku. Masakra miasta to jedno z najważniejszych i najbardziej przerażających epizodów wojny, co obecny na miejscu Pappenheim skwitował w swoim raporcie:
Wierzę, że zginęło [tu] ponad 20 000 ludzi. Pewne jest, że to najstraszliwsze wydarzenie i efekt boskiej kary od czasu zniszczenia Jerozolimy. Wszyscy nasi żołnierze wzbogacili się [łupami]. Bóg jest z nami.
Tyle jeden z generałów, zobaczmy jednak szturm z perspektywy kogoś bliższego żołnierzom. Kapitan Georg Ackermann dowodził kompanią w regimencie piechoty Pappenheima a w czasie szturmu poprowadził 200 ludzi którzy wdarli się do miasta w ramach pierwszej fali atakujących. Oficer ten wspomina, że przed generalnym szturmem wydano dobre reńskie wino, tak oficerom jak i żołnierzom, by wzmóc ich odwagę. Według Ackermanna szturmujący wdarli się na mury używając blisko 400 drabin, a hałas i dym spowodowany przez liczne muszkiety, moździerze i działa powodował, że nikt nie był w stanie niczego widzieć i słyszeć.
Już po wdarciu się do miasta, żołnierze Ackermanna napotkali mocny opór ze strony konnych i piechoty na ulicy Lakenmacher. Kapitan wezwał więc jako wsparcie pikinierów, tutaj jednak spotkało go rozczarowanie. Sądzili oni bowiem, że miasto jest już zdobyte i szukając łupów złamali swoje piki wpół by łatwiej przeszukiwać domy, także nadeszli [do nas] mając w rękach [tylko] patyki. Nic więc dziwnego, że oddział Ackermanna został odepchnięty aż pod mury. Los miasta był już jednak przesądzony, Pappenheim wprowadził na ulice Chorwatów i cztery kompanie arkebuzerów, wybuchały też kolejne pożary domostw. Ackermann wziął wtedy udział w poszukiwaniu łupów, zdobywając srebrne i złote sztućce, a także piękny złoty łańcuch z cennym kamieniem szlachetnym. Kiedy na zakończenie walk zebrał swoich żołnierzy, zdał sobie sprawę, że zwycięstwo nie przyszło łatwo. Spośród 200 oficerów i żołnierzy którzy byli pod jego komendą, zginęło aż 72. Magdeburg padł jednak ofiarą boskiej wszechmocy i gniewu. Ackermann wspomina, że jedyne co ocalało pośród zgliszcz i popiołów to katedra, klasztor i Nowy Rynek.

wtorek, 3 grudnia 2019

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVII



Dziś w kąciku recenzji praca na której wydanie czekałem z dużą niecierpliwością. To Krzyż i karabela. Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Obojga Narodów w ocenie dyplomacji papieskiej w latach 1623-1635, autorstwa Pawła Dudy. Mój ulubiony okres historyczny czyli panowanie Zygmunta III, do tego liczne konflikty z udziałem wojsk Rzplitej, a wszystko to opisane z punktu widzenia nuncjuszy apostolskich w Koronie. W latach 1623-1644 papieżem był Urban VIII (Maffeo Barberini), a jego pontyfikat przypadał na okres ciągłych konfliktów europejskich. Nic więc dziwnego, że nuncjusze odgrywali ważną rolę zarówno jako posłowie, mediatorzy jak i źródło informacji na temat zewnętrznej i wewnętrznej polityki kraju w którym przyszło im rezydować.
Książka obejmuje okres rezydentury pięciu nuncjuszy: w Polsce de Torresa, Lancellottiego, Santa Croce, Viscontiego i Flonardiego.  Praca podzielona jest na cztery rozdziały:

1 - obejmuje okres 1623-1625, przybliżając sytuację polityczną walk Rzplitej ze Szwecją w Inflantach, a także aspektów Wojny Trzydziestoletniej  i próby zawiązania koalicji antytureckiej.
2 – to okres 1625-1629, gdzie opis koncentruje się na konflikcie ze Szwecją, sojuszem polsko-habsburskim i kolejnymi fazami Wojny Trzydziestoletniej.
3 – przybliża znów krótszy okres, czyli 1629-1632. Mamy tu min. wybuch otwartego konfliktu Szwecji z Habsburgami, próby zachęcenia Zygmunta III do większego poparcia obozu katolickiego w Rzeszy, a także zawiązanie sojuszu szwedzko-moskiewskiego. Rozdział ten przynosi zmianę na tronie Rzplitej, gdzie po śmierci Zygmunta III rozpoczyna panowanie Władysław IV.
4 – w ostatnim rozdziale autor przybliża działania dyplomacji papieskiej w czasie pierwszych lat panowania Władysława IV (1633-1635). Mimo że dotyczy to relatywnie krótkiego okresu, Rzplita była zaangażowana w wiele konfliktów: wojnę smoleńską, starcia z Turcją a wreszcie „wojny” ze Szwecją w 1635 roku.

Praca ma bardzo przejrzystą konstrukcję, dzięki czemu czytelnik może z łatwością śledzić rozwój sytuacji czy danego konfliktu. Ogromnym plusem jest obszerne wykorzystanie zasobów źródłowych, w oparciu o bogate zbiory korespondencji nuncjuszy, przechowywane w Archiwum Watykańskim.  Mimo że autor często cytuje listy, podając ich oryginalny zapis, każdy fragment jest przez niego przetłumaczony w przepisach, ogromnie ułatwiając lekturę. W kolejnych rozdziałach widzimy rozległą sieć łączności pomiędzy Rzymem i papieskimi nuncjuszami, rezydującymi w różnych krajach katolickich a także próby wpływania na politykę europejską.  Wspomniana już powyżej korespondencja jest źródłem niezwykle cennych informacji: od przebiegu kampanii i wyników bitew, przez spory wewnętrzne w Polsce aż po kwestię sukcesji Zygmunta III. Pozwala to spojrzeć na okres 1623-1635 w nieco innym świetle, zwłaszcza w kontekście roli Rzymu i jego przedstawicieli w kształtowaniu sytuacji w Rzplitej.  Osobiście najbardziej zainteresował mnie okres wojny o ujście Wisły i tego jak był on postrzegany przez nuncjuszy w Polsce, Cesarstwie i Hiszpanii,  przynosząc kolejne źródła dotyczące tego konfliktu.  Przyznam szczerze, że nie jestem w stanie do niczego się w tej pracy ‘przyczepić’ . Jest napisana bardzo sprawnie, w oparciu o niezwykle obszerną bazę bibliograficzną, opisując okres który jest mi szczególnie bliski. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że autor nie spocznie na laurach i w przyszłości będziemy mieli okazję zapoznać się z kolejnymi pracami o podobnej tematyce.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to jak dla mnie trzeba mieć. Bardzo interesująca praca, która powinna przypaść do gustu wszystkim zainteresowanym panowaniem Zygmunta III i Władysława IV czy wpływem dyplomacji papieskiej na zewnętrzne i wewnętrzne sprawy Rzplitej.  Opisywany okres czyli lata 1623-1635, ukazany jest z bardzo ciekawej perspektywy, prezentując nieco inne spojrzenie i mechanizmy polityczne. 

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Sposób na żonę



Wracam do pisania blogowego, postaram się zamieszczać dwa lub trzy wpisy tygodniowo. Zaczniemy z hukiem, bo będziemy prosić o rękę panny podkomorzanki. Zapisek z Liber Chamorum, czyli przepastnej skarbnicy pysznych anegdotek.

W roli główniej Osiński, chłopski syn od Brodnice. Początkowo miał służyć  u Jana Berzewicza, którego okradszy potężnie, uszedł na Ukrainę. Tu nasz Osiński udając szlachcica zaciągnął, się jako towarzysz, do kwarcianej chorągwi kozackiej Balcera Cetnera. Najwyraźniej zdobył zaufanie koła chorągwi, bo wysłano go jako deputata jednostki po zasłużonych pieniędzy za kilka czwierci. Wracają z pełną kiesą Osiński miał wstąpić  w dom p. Witowskiego, podsęka kijowskiego, i tamże prosieł o pasierbicę jego, z domu Charlińską, podkomorzankę kijowską. Obrotny ‘towarzysz’ pokazał gospodarzom te kilkanaście tysięcy żołnierskich, udawszy że jego. Dostał nie tylko rękę podkomorzanki, ale i majętność pod Kijowem, niedaleko od Byszewa, sirca 1637 [roku].

Niestety nie wiem jak dalej potoczyły się losy Osińskiego, bardzo ciekaw co się nim stało po ślubie i kiedy wyszedł na jaw jego brak szlachectwa.

sobota, 23 listopada 2019

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVI



Dziś w kąciku recenzji kolejny praca z wydawnictwa Osprey, tym razem Nieuwpoort 1600. The First Modern Battle, autorstwa Bouko de Groota. Chwaliłem już kiedyś na blogu dwa poprzednie zeszyty jego autorstwa, bardzom więc był ciekaw w jaki sposób przedstawi on tytułową bitwę. Jak zwykle najpierw omówię strukturę pracy, a potem dodam kilka ogólnych komentarzy.

Po krótkim wstępie omawiającym przyczyny i dotychczasowy przebieg starć znajdziemy bardzo dokładną chronologię operacji w czerwcu, lipcu i sierpniu 1600 roku. Następnie  mamy omówienie najważniejszych dowódców z obydwu stron, po  czym następuje obszerny rozdział mówiący o obydwu walczących armiach. Znajdziemy tu informacje dotyczące organizacji, wyposażenia i taktyki, z dużym naciskiem na zmiany jakie wprowadził w swojej armii książę Maurycy. Szczegółowe ODB bitwy, włącznie z nazwiskami dowódców kompanii, liczebnością regimentów i oddziałami które z różnych powodów nie wzięły udziału w walkach.

Kolejne części książki to omówienie kampanii 1600 roku, od teoretycznych planów działania do ich zastosowania praktycznego. Autor omawia tam także bitwę pod Mariakerke (Leffingerdijk), po czym przechodzi do tytułowego starcia. Bitwa pod Nieuwpoort opisana jest bardzo dokładnie, od rozmieszczenia oddziałów obydwu armii, przez kolejne fazy starcia, aż po straty poniesione przez zwycięzców i zwyciężonych. Reszta rozdziału to omówienie wydarzeń mających miejsce po bitwie, jak oblężenie Fortu Elżbiety. Krótkie podsumowanie to poglądy autora na samą bitwę jak i jej znaczenie w stosunku do zmian w wojskowości europejskiej. Mamy też tu notkę o tym jak obecnie wygląda pole bitwy, a także wybraną bibliografię. Jak zawsze autor zachęca też do odwiedzenia jego strony www.80yw.org, gdzie publikuje pełną bibliografię, erraty do swoich książek jak i mnóstwo innych ciekawych informacji dotyczących konfliktu.

Jest to bardzo dobrze opracowana i napisana książka, powiedziałbym że to jeden z lepszych Ospreów poświęconych konfliktom XVII-wiecznych. Tak podłoże konfliktu, kampania letnia i tytułowa bitwa są opisane bardzo dokładnie i dużą ilości szczegółów. Ciekawym zabiegiem, do którego jako czytelnik musiałem się jednak nieco przyzwyczaić, jest nazywanie walczących stron Republikanami (armia Zjednoczonych Prowincji) i Rojalistami (Armia Flandrii). Człowiek ma zawsze w głowie, że pod Nieuwpoort walczyli Holendrzy przeciw Hiszpanom, stąd czasami łapałem się na tym, że musiałem przez chwilę zastanawiać się kto jest kto. ODB, mimo że bardzo dokładny, jest także nieco nieczytelny:  co chwila trzeba zerkać na kolejną stronę, żeby sprawdzić co oznacza gwiazdka, krzyżyk czy hash. Szczerze mówiąc było to nieco irytujące, może forma tabelki byłaby jednak nieco czytelniejsza? Można by też nieco podyskutować na temat znaczenia tej bitwy i jego wpływu na przemiany wojskowości europejskiej, brak też jakiegoś omówienia faktu, że zwycięstwo księcia Maurycego praktyczni e rzecz biorąc nie wpłynęło na dalszy przebieg wojny. Są to jednak naprawdę drobne zastrzeżenia, na tle bardzo dobrego opracowania.

Jak to zawsze w przypadku Ospreya bywa, świetnie wygląda oprawa graficzna. Mnóstwo ikonografii z epoki, wizerunki żołnierzy, dowódców i samej bitwy, do tego część z nich to reprodukcje kolorowe. Peter Dennis narysował trzy pełne życia sceny bitewne, także ukazane w kolorze. Matz Elzinga jest z kolei autorem trzech kolorowych rysunków sztandarów użytych w bitwie. Tekstowi towarzyszą także liczne mapy, ukazujące zarówno teatr działań jak i kolejne fazy bitwy.

Końcowa ocena [według rankingu -  trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić  zdecydowanie unikać] to zdecydowane trzeba mieć. Kolejny bardzo dobry Osprey spod pióra Bouko de Groota, w bardzo interesujący sposób przedstawiający zarówno walczące strony jak i przebieg samej bitwy.

poniedziałek, 18 listopada 2019

Kadrinazi radzi i odradza - cz. XXV



Mimo przerwy blogowej obiecałem zamieścić kilka recenzji, pora więc nadrobić zaległości. W dzisiejszym wpisie praca Katarzyny Słodowej Smoleńsk 1609-1611, która ukazała się w tym roku w serii Historyczne Bitwy. Jak to zwykle przy blogowych recenzjach, najpierw przyjrzymy się ogólnej konstrukcji pracy, żeby potem przejść do bardziej szczegółowych komentarzy.

Praca podzielona jest na osiem rozdziałów, te z kolei dzielą się na podrozdziały (od dwóch do sześciu). Pierwszy rozdział to informacje o miejscach działaniach wojennych, ze szczególnym uwzględnieniem Smoleńska i jego fortyfikacji. W kolejnej części możemy się zapoznać z ogólnymi informacjami na temat wojskowości polskiej i moskiewskiej. Rozdział trzeci to geneza wyprawy pod Smoleńsk, włącznie z sejmem z 1609 roku i planem interwencji w Państwie Moskiewskim. Następny rozdział to opis przygotowań do wyprawy wojennej, włącznie z organizacją i liczebnością armii królewskiej. Rozdział piąty to omówienie trasy jaką przebyły oddziały Zygmunta III w drodze pod Smoleńsk. Kolejna część to przybliżenie pozostałych działań wojennych w tym okresie, walk pod Białą, Carowym Zajmiszczem, bitwą pod Kłuszynem i wkroczeniem wojsk Żółkiewskiego do Moskwy. Rozdział siódmy, najobszerniejszy ze wszystkich, omawia oblężenie Smoleńska, szturmy i działania oblężnicze, a także kapitulację miasta. W ostatnim rozdziale czytelnik może się zapoznać z informacjami w jaki sposób Zygmunt III ‘rozreklamował’ swój tryumf.

Opisana powyżej struktura pracy jest bardzo przejrzysta, co ułatwia lekturę i pozwala z dużą łatwością śledzić przebieg wydarzeń. Bardzo dokładnie opisane zostały fortyfikacje i siły obrońców Smoleńska, włącznie z  rozmieszczeniem artylerii w basztach. Także siły oblegających są opisane z dużą dbałością o szczegóły, autorka posługuje się bowiem informacjami z popisów wydanych w 1898 roku przez Wierzbowskiego. Bardzo przydatne są cztery mapy, zwłaszcza dwie ukazujące fortyfikacje Smoleńska i miejsca szturmów, czytając o kolejnych atakach możemy bowiem szybko sprawdzić mapę i sprawdzić skąd i gdzie szturmowano.  Bardzo interesujący jest ostatni rozdział, z którego możemy się dowiedzieć o wierszach, drukach ulotnych i medalach sławiących zdobycie Smoleńska.

Niestety sporo jest w tej pracy błędów, przede wszystkim dotyczących kwestii militarnych. Wydaje się, że tak autorka jak i redaktorzy pracy niezbyt ‘czuli się’ w tym temacie, stąd pewne niedociągnięcia. Pozwolę sobie wynotować kilka przykładów. Nagminne używanie określeń autorament narodowy i cudzoziemski, mimo że te weszły w życie dopiero w okresie reform Władysława IV.  Potraktowanie rot i chorągwi jako dwóch różnych typów jednostek. W opisie uzbrojenia husarii brak szabli, za to znajdziemy tu tarczę. Obok husarii mamy pancernych, co jest ewidentnym błędem; pojawią się też lekkozbrojni, mimo że w tym czasie nie była to wyodrębniona formacja; mamy za to ‘Kozaków polskich’ czyli jazdę kozacką, określenie o ‘Kozakach polskich’ może być raczej mylące dla tych spośród czytelników, którzy mają słabe pojęcie o wojskowości epoki.  Jako oddziały jazdy cudzoziemskiej w armii polskiej mamy arkebuzerów i rajtarów, jeżeli ci pierwsi mieli być arkabuzerami to przypominam – w tym okresie nie była to jazda cudzoziemska. Mamy tu obszerny akapit o dragonach, do tego w koletach które miały sięgać przed kolana – a w tym okresie dragonii w armii polskiej jeszcze nie było, a nawet gdy już się pojawiła (po 1617 roku) to takich koletów na wyposażeniu mieć nie mogła. Z kolei w przypadku armii moskiewskiej autorka wspomina o trzech do siedmiu pułkach, po czym w tekście wymienia tylko sześć. Nie bardzo też rozumiem, czemu autorka używa czasami w tekście określenia ‘wojsko ruskie’ zamiast moskiewskie czy carskie?

Bogata bibliografia składa się z wielu źródeł archiwalnych, drukowanych oraz opracowań. Jak już pisałem, szczególnie cieszy obecność źródeł i opracowań w języku rosyjskim. Tu jeden niezbyt miły zgrzyt: autorka podaje bowiem wśród źródeł drukowanych Pamiętniki obrony Smoleńska (1609-1611), wydane w Moskwie w 1912, zredagowane przez J.W.Gote. Przyznam szczerze, że sporo się naszukałem, próbując zlokalizować to źródło. Okazuje się że redaktor to Jurij Gauthier, zbiór jest 6 tomem w serii Смутное время Московского государства. 1604-1613 гг., a jego właściwy tytuł to  Памятники обороны Смоленска. (1609-1611 гг.). Forma zapisu zastosowana przez autorkę jest więc bardzo myląca i utrudnia czytelnikom znalezienie cytowanego źródła. Wśród opracowań dziwi też brak nowych opracowań dotyczących bitwy pod Kłuszynem – książki Radosława Sikory, artykułów Przemysława Gawrona i Andrzeja Grzegorza Przepiórki – co wpływa na sposób opisania tego starcia w książce, zwłaszcza co do liczebności walczących armii.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to jak dla mnie można mieć. Z jeden strony mamy tu bowiem sporo ciekawych informacji dotyczących oblężenia, z drugiej zaś sporo błędów czy niedopatrzeń, które nieco psują przyjemność z lektury. Jeżeli jednak ktoś jest zainteresowany okresem Wielkiej Smuty czy też panowania Zygmunta III to chyba warto dodać ten tomik do swojej kolekcji.


piątek, 1 listopada 2019

Świat polskich Wazów. Przestrzeń – ludzie – sztuka



I znów: jak tu nie napisać notki na blog, jeżeli okazja taka ważna? W dniach 6 listopada 2019 – 14 stycznia 2020 w Galerii Wystaw Czasowych Zamku Królewskiego w Warszawie będzie miała miejsce niesamowita wystawa Świat polskich Wazów. Przestrzeń – ludzie – sztuka. Będzie tam można obejrzeć wiele wspaniałych artefaktów z epoki, nie tylko ze zbiorów Zamku ale i z kolekcji spoza granic naszego kraju. Malowidła, druki czy broń – rzeczy naprawdę godne obejrzenia. Perełka to oczywiście obraz ‘Bitwa pod Kircholmem’ Snayersa, toż to po prostu grzech tego nie zobaczyć. Nie ukrywam, że planuję przylecieć do Warszawy na kilka dni, żeby zajrzeć do Zamku i (oczywiście z opadem szczęki) pooglądać artefakty na tej wystawie. Opis wystawy na stronie Zamku. Powyżej widzimy zdjęcie okładki katalogu wystawy, poniżej zbioru esejów związanego z tą wystawą, muszę zrobić miejsce w bagażu powrotnym…