Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kałmucy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kałmucy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 6 lutego 2018

Kadrinazi radzi i odradza - cz. XV


Dawno nie było żadnej recenzji, dziś pora to nadrobić. Kilka miesięcy temu szukając w internecie informacji o Chanacie Kałmuckim, natknąłem się na bardzo ciekawą pracę. Chodzi o Where two world met. The Russian State and the Kalmyk Nomad, 1600-1771, autorstwa Michaela Khodarkovsky’ego, a wydaną w 1992 roku. Temat wydawał mi się bardzo zajmujący, a książka faktycznie nie zawiodła. Przyjrzyjmy się najpierw nieco samej strukturze pracy, później kilka zdań ogólnego komentarza.

Książka składa się z siedmiu rozdziałów i kilku dodatków. Pierwszy rozdział to wprowadzenie w historię i kulturę Kałmuków (Ojratów), strukturę ich państwa i plemion, sztukę wojenną i religię. W drugim rozdziale Autor opisuje wzajemne postrzeganie między Kałmukami i Rosją. Rozdział trzeci to historia przybycia Kałmuków na stepy na północy Morza Kaspijskiego, wyparcia stamtąd plemion tubylczych i początków relacji z Moskwą. W kolejnym rozdziale zapoznamy się z dojściem do władzy najsłynniejszego i najpotężniejszego z władców Chanatu  -Ajuki (Ayuki) Chana.  Rozdział piąty mówi o niełatwych sojuszach tego władcy z Moskwą, w okresie 1697-1722. W rozdziale szóstym widzimy stopniowo pogłębiający się kryzys Chanatu, w latach 1722-1735. Rozdział siódmy to postępująca kolonizacja moskiewska i tragiczny exodus Kałmuków, uciekających do Dżungarii  w Chinach.

Jeżeli chodzi o dodatki, mamy obszerny aneks będący tłumaczeniem negocjacji pomiędzy posłem moskiewskim a kałmuckimi wodzami w 1650 roku. Dodatkowo mamy także listę władców kałmuckich, a także chanów rządzących Ojratami pozostały w Dżungarii.  Lekturę ułatwiają cztery mapy, ukazujące regiony w których rozgrywały się opisywane wydarzenia. Na końcu pracy możemy także znaleźć słownik wyrażeń mongolskich, kałmuckich i rosyjskich, używanych w tekście.

Autor opiera się o źródła tureckie i rosyjskie – głównie drukowane, chociaż mamy kilka odnośników do archiwów tureckich ze Stambułu. W bibliografii znajdziemy także kilka źródeł z końca XVIII/początku XIX wieku, napisanych w języku niemieckim.  Wśród użytych opracowań gros to te w języku rosyjskim, jest tam też kilka opracowań wydanych po angielsku.

Książka napisana jest bardzo przystępnym językiem, Autor sprawnie lawiruje pomiędzy skomplikowanymi zależnościami plemienno-państwowymi Chanatu i jego sąsiadów. Czytelnik ma okazję zapoznać się z niezwykle fascynującymi i mało znanymi wydarzeniami z XVII i XVIII wieku, obserwując Kałmuków lawirujących pomiędzy Moskwą, Tatarami i resztą wojowniczych sąsiadów. Khodarkovsky z dużą dozą szczegółów przedstawia nam historię fascynującego tworu państwowego, jakim stał się Chanat Kałmucki. Prowadzi nas  przez cały okres jego istnienia, aż do upadku pod wpływem zwiększającego się naporu ze strony Moskwy. Widzimy więc zarówno „małą wojnę” prowadzoną na stepach, próby użycia Kałmuków w moskiewskich kampaniach wojennych (w tym także na Ukrainie), ale i negocjacje dyplomatyczne i zmieniającą się sytuację geopolityczną regionu. Mimo że stepowe państwo Kałmuków istniało przez relatywnie krótki okres czasu, odegrało ważną rolę w  regionie, lektura niniejszego książki zdecydowanie pozwoliła mi na wypełnienie specyficznej „białej plamy” w mojej wiedzy.

Końcowa ocena [według rankingu: trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to zdecydowane trzeba mieć jeżeli ktoś jest zainteresowany historią regionu. Bardzo niszowy temat, ale ciekawie zaprezentowany i warty lektury.



czwartek, 28 września 2017

Mała wojna na stepie


Ostatnio sporo czytam o Kałmukach i ich historii w XVII i XVIII wieku. Znalazłem bardzo ciekawy opis dotyczący ich taktyki w obliczu rajdów równie agresywnych sąsiadów. To interesujące spojrzenie na bardzo specyficzną „małą wojnę” jaką toczyły między sobą plemiona koczowników z tego regionu. Oddajmy głos moskiewskiemu świadkowi:
Jako że żyją oni [Kałmucy] w ciągłym zagrożeniu ze strony swoich nomadycznych sąsiadów, takich jak Tatarzy kubańscy[1] i Kazachowie, Kałmucy zawsze trzymają czaty na obrzeżach swoich ułusów. Otrzymawszy wieści o nadciągającym wrogu, Kałmucy nigdy nie ruszają by stawić mu czoła. Miast tego każdy ułus ucieka. Podczas gdy kobiety i dzieci zabierają [zapasowe] konie, trzodę i wielbłądy, unosząc z nimi wszystko [co należy do ułusu], uzbrojeni mężczyźni, dosiadając lepszych koni, tworzą ariergardę ułusu by odeprzeć [ewentualny] atak nieprzyjaciela. Kałmucy nie ruszają by stawić czoła nadciągającym wrogom. Gdyby to zrobili, mogliby minąć się z nieprzyjacielem, jako że wszędzie tutaj jest tylko otwarty step. W tym czasie wróg mógłby napaść na kałmuckie ułusy, wyrządzić im poważne szkody i wycofać się na własne terytorium, unosząc ze sobą łupy. Właśnie dlatego, kiedy nieprzyjaciel wraca do siebie, [zależnie od rozwoju wypadków] niosąc - lub i nie - łupy, Kałmucy zbierają swoich jeźdźców by ścigać napastników. Jako że wojownicy wroga i ich konie są zmęczeni rajdem, Kałmucy, dopadając wycofujących się, mają nad nimi przewagę. W tym samym czasie nadciągają też dla nich posiłki z innych [nie będących obiektem rajdu] ułusów.




[1] Tzw. Mała Orda Nogajska, czyli orda kubańska. 

poniedziałek, 19 września 2016

Do Murszy y Beiów Kałmuków...


Pisałem kiedyś o Kałmukach wspierających Polskę za panowania Jana III Sobieskiego. Oczywiście już wcześniej próbowano zaskarbić sobie ich względy, zwłaszcza w czasie walk z Tatarami. Oczywiście nic za darmo…
W Brześciu Litewskim. Istrukcya St. Szymanskiemu, posłańcowi od Króla Jana Kazimierza do narodu Kałmuckiego wysłanemu dana, którą zaleca się rzeczonemu posłańcowi aby oddał naystarszemu Murszy[1] Kałmuków list y upraszał o posiłki wojenne przeciwko Tatarom krymskim walczących z Polską. Za deklarowane zaś posiłki wojenne imieniem Króla JMci tenże posłaniec Murszy starszemu państw Kałmuckich ma obiecać 50 000 talarów twardych. Do tego in casum wygraney, utrzymać tegoż Murszę przy Krymie, przyrzec imieniem Króla JMci.
Tamże list od Króla Jana Kazimierza do Murszy y Beiów iako naywyższego rządcy Kałmuków pisany, donosząc o wysłanym do niego posle z dopraszaniem się o wojenne posiłki.
Ciekawa to wizja, Kałmucki Krym w sojuszu z Polską. Ciekawe co by na to powiedziała Turcja…



[1] Mirzy?

niedziela, 5 stycznia 2014

Ostrza ich żelaza i trafne strzały ich łuków

Znalazłem przepiękny opis dotyczący Kałmuków, którzy w 1685 roku walczyli w armii Jana III Sobieskiego przeciw wojskom turecko-tatarskim. Trudno znaleźć informacje o ich przewagach wojennych więc pozwolę sobie zamieścić opis w całości:

Ponieważ wspomniałem o Kałmukach, dodać muszę, że jest to nieliczny lud bałwochwalczy, mieszkający na drugiej stronie Donu niedaleko ujścia tej rzeki do morza. Gdyby ich więcej było, prędko by wytępili Tatarów perekopskich, których równie jak Turków są zaciętymi nieprzyjaciółmi. Tak są odważni, tak sprawni do szabli i łuku, taką mają przewagę nad Tatarami, że jeden Kałmuk nie waha się uderzyć na dziesięciu Tatarów. Samo ich imię tak jest dla nich [Tatarów – K.] straszne, że gdziekolwiek głos ich zasłyszą, uciekają w największym nieładzie, jeżeli nie chcą doświadczyć ostrza ich żelaza i trafnych strzał ich łuków. Król [Jan III Sobieski – K.] którego sława napełniła świat cały, jest lubiony i prawie czczony w kraju Kałmuków, jako bicz Tatarów, który ich tyle razy wychłostał, ile razy odważyli się stanąć do boju. Hojność i łaskawość JK Mości ściągnęła  do służby polskiej najdoborniejszych z tego narodu ludzi i toć są ci, których wraz z [wiernymi Sobieskiemu] Kozakami posłano w pogoń za Tatarami. Spodziewamy się, że ich więcej przybędzie pod nasze chorągwie, pomimo surowych zakazów Moskwy i odległości Donu od Dniestru. Gdyby ich można było sprowadzić kilka tysięcy, byłaby z nich wielka pomoc w wojnie chrześcijan z bisurmanami.