I znów: jak tu nie napisać notki na blog, jeżeli okazja taka
ważna? W dniach 6 listopada 2019 – 14 stycznia 2020 w Galerii Wystaw Czasowych
Zamku Królewskiego w Warszawie będzie miała miejsce niesamowita wystawa Świat polskich Wazów. Przestrzeń – ludzie –
sztuka. Będzie tam można obejrzeć wiele wspaniałych artefaktów z epoki, nie
tylko ze zbiorów Zamku ale i z kolekcji spoza granic naszego kraju. Malowidła,
druki czy broń – rzeczy naprawdę godne obejrzenia. Perełka to oczywiście obraz ‘Bitwa
pod Kircholmem’ Snayersa, toż to po prostu grzech tego nie zobaczyć. Nie
ukrywam, że planuję przylecieć do Warszawy na kilka dni, żeby zajrzeć do Zamku
i (oczywiście z opadem szczęki) pooglądać artefakty na tej wystawie. Opis wystawy na stronie Zamku. Powyżej widzimy zdjęcie okładki katalogu wystawy,
poniżej zbioru esejów związanego z tą wystawą, muszę zrobić miejsce w bagażu
powrotnym…
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieter Snayers. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pieter Snayers. Pokaż wszystkie posty
piątek, 1 listopada 2019
środa, 7 marca 2018
Majowy Snayers
[Many
thanks to Daniel Staberg for letting me know about this book!]
Maj zapowiada się naprawdę świetnie… jeżeli macie do wydania
99 Euro (+ koszty wysyłki). Ukaże się wtedy praca Rolanda Sennewalda i Pavla
Hrncirika, przedstawiająca niezwykły zbiór malowideł Pietera Snayersa. Na ponad
400 stronach będziemy mogli obejrzeć 100 obrazów – każdy na podwójnej karcie,
dodatkowo będzie też sporo zbliżeń szczegółów. Osoby autorów a także
wydawnictwo pozwalają być spokojnym o jakość pracy. Można już zamawiać tutaj,
planowana data wydania to koniec maja tego roku. Nie omieszkam zamieścić
recenzji na blogu, bo udało mi się wynegocjować z Lepszą Połową ten zakup...
środa, 22 sierpnia 2012
Malarze znani i nieznani - cz. LI
Wpisy o 'Bitwie pod Kircholmem' Pietera Snayersa generują na tyle duże zainteresowanie Czytelników, że wypadałoby do nich powrócić. Dzięki uprzejmości Radka Sikory (serdecznie pozdrawiam) wszedłem w posiadanie dwóch bardzo dobrych jakości kopii obrazu. Całość bitwy widzimy teraz na samym dole bloga - zastąpiłem niezbyt dobrej jakości obraz który widniał tam do tej pory. Blog się przez to nieco 'rozjechał', ale chyba warto...
Z kolei powyżej husarska chorągiew stojąca na prawym skrzydle - oddział ten już kiedyś widzieliśmy, acz nie w całości, warto może teraz o nim podyskutować. Tuż przy nim grupa muzyków, czterech trębaczy i kotlarz. Pomiędzy szeregami postać z buławą, z czerwonym płaszczu - czyżby oficer ustawiający chorągiew? A może to 'towarzysz rząd czyniący', o którym Radek wspominał kiedyś w komentarzach:
http://kadrinazi.blogspot.co.uk/2010/08/malarze-znani-i-nieznani-cz-vii.html
Mnie osobiście bardzo zaciekawił oficer (?) z tyłu chorągwi, w kapeluszu i czarnym stroju (nie mogę się tam dopatrzyć zbroi), przepasany czerwoną szarfą, a w ręku trzymający buławę (chyba Snayers miał płacone od buławy na tym obrazie). Czyżby kurlandzki książę Fryderyk? Wiem że tak Jerzy Teodorczyk jak i Zygmunt Żygulski junior widzieli księcia tuż obok hetmana - na prawo od muzyków na samym dole), ten jednak pasuje mi z wyglądu na Kurlandczyka. Co ciekawe jednak, na obrazie widzimy podobne postaci za innymi chorągwiami husarii, więc może to jednak kolejny 'rząd czyniący' (albo Snayersowa wariacja na jego temat).
Interesujący są też dwaj husarze zajmujący miejsce w drugim szeregu - nie mają oni bowiem szyszaków, czyżby to próba ukazania pocztowych?
Jak zwykle zapraszam do dyskusji, komentowania, wskazywania błędów, etc.
Etykiety:
armia litewska,
armia szwedzka,
Inflanty,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers
czwartek, 30 grudnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. XIII
Wracamy do mistrza Snayersa i jego 'Bitwy pod Kircholmem'. Tym razem dwa fragmenty ukazujące kawalerię szwedzką. Rajtarzy są bardzo dobrze uzbrojeni, u praktycznie każdego jeźdźca widzimy długą broń palną - jeden oddział ostrzeliwuje z niej Litwinów, drugi ma ja w pozycji 'na spocznij'. Ciężko jednak dopatrzyć się u nich olstrów z pistoletami, widzimy za to pałasze. Podejrzanie dużo tu uzbrojenia ochronnego, praktycznie wszyscy mają hełmy, u wszystkich widzimy napierśniki i napleczniki - nie wydaje się jednak, by kawaleria Karola IX była aż tak dobrze wyposażona. Stroje żołnierzy są w różnych kolorach, co jest zgodne z zasadami panującymi w tym okresie, gdzie rajtar ubierał się w to na co było go stać.
Etykiety:
armia szwedzka,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers,
rajtaria
czwartek, 19 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. X
Wciąż Snayers na tapecie... Tym razem litewski jeździec walczy ze szwedzkimi piechurami. Litwin w szyszaku i kopią (? lub rohatyną) być może jest to więc husarz? Ubrany charakterystycznie w czerwień, do tego zielony 'płaszcza' na ramionach - na skórę to zdecydowanie nie wygląda. Szwedzki piechur który ma pecha spotkać się z kopią nie ma żadnego uzbrojenia ochronnego ani hełmu czy nawet kapelusza (zgubił w ucieczce?). Obok niego widzimy porzucony bęben, być może jest to więc dobosz. Kolejny Szwed, tym razem szykujący się do walki, to opancerzony pikinier (acz bez hełmu), w klasycznej pozie 'do przyjęcia szarży'. Trzyma pikę lewą ręką, prawą zaś sięga po rapier. Tyle tylko, że stojąc tak samotnie wygląda dosyć dziwne by nie powiedzieć śmiesznie - wszak nie ma żadnych szans przeciw atakującej jeździe. Następnego nieuzbrojonego Szweda widzimy na drodze konia, ten delikwent wydaje się z kolei prosić o łaskę. Być może jest to rajtar którego konia widzimy po prawej stronie? Nie jestem tego pewien w zbliżeniu fragmentu, ale być może ma on naplecznik (a więc i napierśnik) wskazujący na rajtara właśnie.
Etykiety:
armia litewska,
armia szwedzka,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers
wtorek, 10 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. IX
Wracamy na pole bitwy pod Kircholmem według wizji mistrza Snayersa. Tym razem trzy fragmenty gdzie jazda litewska - prawdopodobnie mają to być kozacy/petyhorcy/Tatarzy - bezlitośnie ściga uciekających rajtarów szwedzkich. Skandynawowie wyglądają znośnie - szyszaki, napierśniki i napleczniki, pałasze walońskie, czasami nawet jakieś olstra widać - chociaż czasami dobór kolorów w przypadku strojów dziwi.
Za to Litwini to nader dziwna grupa, podobna do pierwszego oddziału jazdy jaki pokazałem. Cudaczne czapy, broń drzewcowa która jest chyba jakąś wariacją Snayersa na punkcie kopii husarskiej (chociaż petyhorcy raczej takiej broni by nie posiadali) - zobaczmy jednak, jak wysoko trzyma ową broń Litwin przebijający nią gardło szwedzkiego jeźdźca, poza tym drzewce wygląda jakby kończyło mu się w dłoni (chociaż oczywiście może być zakryte pod pachą). U niego i jeszcze jednego Litwina ostrze owej broni wygląda na żelazne (chociaż gdy rozmawiałem o tym z Arturem ten zasugerował, że to wina cieniowania). Jeden z kawalerzystów ma szyszak, podobny to tego jakie widzimy u oficerów husarii. Z kolei pan w zieleni, który zaraz zetnie szablą przeciwnika, ma na plecach dziwnego koloru 'płaszcz' - który kojarzy mi się li i jedynie z wiechciem słomy... Litwin paradujący w czerwieni ma z kolei ciekawego koloru dywdyk, nie jestem jednak w stanie się dopatrzyć detali.
Etykiety:
armia litewska,
armia szwedzka,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. VIII

Śledząc nader ożywioną dyskusję w komentarzach o obrazie Snayersa, zastanowiła mnie jedna rzecz – na ile wiarygodnym źródłem może być ikonografia z epoki. Chodzi mi tu przede wszystkim o to, na czym opierali się artyści zachodnioeuropejscy, tworząc dzieła przedstawiające żołnierzy RON. Może spróbujemy to w skrócie prześledzić? Przy okazji drobny konkurs – kogo przedstawia portret w tej notce…
- Pieter Snayers raczej żadnego litewskiego (a i szwedzkiego) żołnierza nie widział, malował ‘Bitwę pod Kircholmem’ ok. 1630 roku – być może opierał się o opisy (a także szkice?) jednak jak widać na obrazie nie jest to do końca próba udana
- Abraham van Boot – miał relacje z pierwszej ręki od niderlandzkich posłów którzy w 1627 roku brali udział w negocjacjach polsko-szwedzkich. Jego praca ujrzała światło dzienne w 1632 roku, więc nie był to termin odległy od zakończonej w 1629 roku wojny, widzimy jednak że van Boot momentami mocno tu fantazjował
- Antonio Tempesta swoją ‘Bitwę pod Kircholmem’ stworzył w Rzymie, na podstawie szkicu, ewentualnie obrazu bitwy, a także zapisanych informacji o przebiegu bitwy. Godny uwagi jest także rok powstania miedziorytu – 1606 rok
- Giacomo Lauro, tworzący za zamówienie Zamoyskiego serię rysunków i miedziorytów przedstawiających kampanie w Inflantach 1600-1605. Nie udało mi się odnaleźć informacji, czy Lauro pracował w Polsce czy też w Rzymie, bez wątpienia jednak tworzył w oparciu o dokładne dane otrzymane od otoczenia hetmana wielkiego koronnego
- Jacob de Gheyn – nie udało mi się znaleźć żadnych informacji o jego pobycie w Polsce, jak mi się wydaję tworzył w oparciu o informacje otrzymane z dworu Zygmunta III, jednak niekoniecznie widział żołnierzy których malował
- Tommaso (Tomasz) Dolabella – jemu bez wątpienia możemy ufać, wszak osiadł w Polsce i był nadwornym malarzem Zygmunta III
- Stefano Della Bella – ten co prawda Polski czy Litwy nie odwiedził, jednak miał przynajmniej okazję widzieć uroczysty wjazd polskiego poselstwa do Rzymu w 1633 roku
- Abraham Westervelt – nadworny malarz hetmana Janusza Radziwiłła miał niejedną okazję obserwować wojska litewskie, stąd też możemy wysoce ocenić wiarygodność jego prac
- Wilhelm Hondius – także i on wykonywał prace w oparciu o własne obserwacje, jako że od 1636 roku mieszkał w Polsce. Co prawda nie był świadkiem odsieczy Smoleńska, niemniej jednak miał do czynienia z polskimi żołnierzami za panowania króla Władysława IV
- Erik Dahlberg – walcząc w ramach armii szwedzkiej Karola X Gustawa nie raz zapewne widział polskich czy litewskich żołnierzy, chociaż jego prace czasami wyglądają nader dziwne, co zapewne wiążę się z późną datą ich powstania
To oczywiście tylko kilka nazwisk, jednak daje to chyba do myślenia – skłonny byłbym raczej wierzyć malarzowi który ówczesnych żołnierzy widział na własne oczy i malował ich w tym samym czasie. Prace powstałe po zaledwie 20 czy 30 latach od wydarzeń mogą być czasami bardzo mylące – jak próbowałem to ukazać na podstawie wyglądu armii szwedzkiej na obrazie ‘Bitwa pod Kłuszynem’. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Zapraszam do dyskusji…
sobota, 7 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. VII
Kontynuując wątek husarii i korzystając z fragmentów które udało się upolować Arturowi, tym razem wizerunki dwóch oficerów (zapewne rotmistrzów) husarskich. Jako że o wiele pewniej czuję się w przypadku piechoty czy rajtarii, proszę mnie śmiało i bez wahania poprawić jeżeli napiszę coś źle czy niedokładnie.
Obydwaj ukazani są na tle walczącej jazdy - jeden za husarzami atakującymi czworobok piechoty, drugi tuż obok starcia kawalerii. W dłoniach dzierżą buzdygany, u oficera ukazanego 'od lewej strony' przy boku widzimy szablę, a i coś przypominającego koncerz - acz raczej krótki. Husarze mają na głowach różniące się wyglądem szyszaki, w jednym przypadku hełm ozdobiony jest piórem. Na plecach zapewne skóry - przynajmniej cętki mogłyby na to wskazywać. Kontusze w obydwu przypadkach czerwone, dość powszechnie kojarzone z husarią. U oficera 'nadzorującego' atak na piechotę widzimy też, używając określenia pułkownika Gembarzewskiego, dywdyk wzorzysty, ciemno czerwony z białym zdobieniem. Jeden z oficerów ma buty barwy żółtej, drugi zaś brązowej. Brak olstrów na pistolety.
Etykiety:
armia litewska,
husaria,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers
wtorek, 3 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. VI
Dajmy na chwilę spokój Szwedom, pora na husarię - trochę żeśmy o tym porozmawiali z Arturem, może jeszcze się ktoś przyłączy :) Jedna z chorągwi odwodowych, która jeszcze nie rzuciła się bić Skandynawów (opis opieram o zamieszczony fragment + jeszcze jeden gdzie widać resztę oddziału). Ustawiona płytko, bo zaledwie w dwa szeregi - to chyba jest nietypowe, wszak chorągwie w tym czasie stawały raczej głębiej urzutowane. Wszyscy w hełmach i czernionych zbrojach, coś co na pierwszy rzut oka kojarzy się z kirasjerami cesarskimi czy szwedzkimi tego okresu. Wszyscy mają kopie, bez wytoku, nie widać także kuli na kopii (poza jednym husarzem w przedniego szeregu - aczkolwiek może to być po prostu jego dłoń...). Kopie mają różnokolorowe proporce, co wydaje się błędne - wszak (proszę mnie poprawić jeśli się mylę) w danej chorągwi stosowano jeden wzór, jako sposób identyfikacji. Tu mamy kilka mieszanych kombinacji, co zbyt ciekawie nie wygląda. Kopie szare, bez żadnych zdobień - co jednak nie dziwi, wszak to broń użyta w kampanii a nie na popisie. Nie widzimy także żadnych pistoletów - być może nie była to w roku 1605, w obliczu problemów z wyposażeniem, z jakim borykała się armia litewska, broń podstawowa, jednak bez wątpienia wielu spośród husarzy pistoletów używało. Na plecach (zwłaszcza w drugim szeregu) husarze maja 'płaszcze' - być może Snayers miał tu na myśli skóry zwierząt, ale nie jestem tego w stanie dojrzeć. Szary odcień u kilku husarzy z drugiego szeregu mógłby wskazywać na wilcze skóry. Na innym fragmencie (który oczywiście 'ukaże się' przy innej okazji) widać jednak jasnobrązowe 'skóry' z czymś co wygląda jak cętki. Końskie rzędy proste, bez zbytków - znów praktyczne podejście w czasie trudnej kampanii. Co najważniejsze, ze względu na legendę naszych dzielnych husarzy - żadnych skrzydeł :)
poniedziałek, 2 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. V
Jak widzę pierwszy fragment 'Bitwy pod Kircholmem' zaowocował sporą ilością wejść na blog, więc chyba warto temat kontynuować. Co prawda póki co tylko Artur i ja komentujemy, ale liczę że jeszcze ktoś się przyłączy.
Tym razem bierzemy pod lupę kolejny szwedzki regiment piechoty - na dwóch wycinkach. W centrum grupa pikinierów, z wszystkich stron otoczonych muszkieterami. Pikinierzy mają hełmy i (przynajmniej część, jeśli mnie wzrok nie myli) zbroje - być może Snayers chciał w ten sposób ukazać piechotę najemną? Szwedzkie oddziały krajowe bowiem raczej nie miały uzbrojenia ochronnego, a i pik używały raczej z rozkazu królewskiego niż z przyzwyczajenia do tej broni.
Strzelcy znów wszyscy bez wyjątku mają muszkiety (o czym już wspominałem poprzednio), ale rzeczą która najbardziej rzuca się w oczy jest to, że praktycznie wszyscy mają jednakowe czerwone kasaki. Skąd taki pomysł? Chyba Snayers usłyszał coś o 'kolorowych' regimentach duńskich czy szwedzkich walczących na polach Wojny Trzydziestoletniej, bo też o jednakowym 'umundurowaniu' u żołnierzy Karola IX żadne źródło nie wspomina. Problemem było wyposażenie szwedzkich wojaków w dostateczne uzbrojenie, nikt się kwestią ubioru wtedy nie przejmował.
Muszkieterów musztruje gentelman z halabardą - biorąc pod uwagę że ma szyszak, napierśnik i naplecznik to zapewne oficer. Kolejny oficer - w jeszcze cięższej zbroi dodajmy - widoczny jest obok uciekającej kawalerii. Nad nim dwa kurioza - piechurzy w zbrojach i z tarczami. Do tej pory nigdy się nie spotkałem ze wzmianką o występowaniu takowych w armii szwedzkiej, za to (jakoby...) stanowić mieli pierwszy szereg oddziałów pikinierskich w regimentach cesarskich. Zapewne stąd inspiracja Snayersa, wszak to nie jedyny jego obraz z wizerunkiem takich panów. Poza tym stoją jakoś dziwne, tuż przed muszkieterami - chyba tylko po to, by lepiej ich było widać na tle tłumu.
Obok oficera widzimy dwóch uciekających kawalerzystów -tym jednak poświęcę osobny fragment, gdzie będzie ich lepiej widać.
Etykiety:
armia szwedzka,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers
niedziela, 1 sierpnia 2010
Malarze znani i nieznani - cz. IV
Tym razem zadanie czeka nas ciężkie - wszak trzeba będzie się zmierzyć z legendą. Flamandzki malarz Pieter Snayers (1592-1666/1667), uczeń Sebastiana Vrancxa, znany jest w Polsce przede wszystkim dzięki słynnej 'Bitwie pod Kircholmem'. Obraz ten, namalowany około 1630 roku, zawsze mnie fascynował, co zresztą widać na pierwszej stronie niniejszego bloga. Jednak ostatnio dzięki niezawodnemu Arturowi 'Dobywszypałasza' Świetlikowi (wielkie dzięki Arturze!) uzyskałem dostęp do dobrej jakości szczegółowych fragmentów obrazu. I tutaj od razu pojawiło się wiele wątpliwości i pytań, okazuje się bowiem, że im bardziej się przypatrzyć, tym gorzej to wygląda. W związku z tym kilka kolejnych odcinków cyklu 'malarze znani i nieznani' poświęcę owym fragmentom 'Bitwy pod Kircholmem'.
Jako pierwszy fragment ukazujący atak litewskiej kawalerii na piechotę szwedzką. I tu od razu problemy - Szwedzi nie wyglądają jak wojsko z roku 1605, ewidentnie Snayers ukazał ich w strojach ze swoich czasów, charakterystyczne są długie kasaki których jednak szwedzka piechota tej doby nie używała, na szerszą skalę pojawiły się one dopiero u Szwedów od 1630 roku. Snayers mógł się tu na przykład zasugerować rysunkami de Gheyna -być może by ukazać niemiecki regiment najemny? - jednak kasaki widzimy tu u muszkieterów w różnych regimentach. Przynajmniej są one różnego koloru u poszczególnych żołnierzy, przy innej okazji pokażę fragment w którym cały oddział jest ubrany w jeden kolor (zgroza...). Jeżeli już jesteśmy przy muszkieterach - właśnie, wszyscy mają muszkiety i strzelają używając forkietów, podczas gdy spora część krajowej piechoty szwedzkiej wciąż używała lżejszych arkebuzów, które forkietu nie wymagały. Jako uproszczenie możemy odebrać tu fakt, że strzelcy owi są niemal 'o krok' od szarżującej jazdy litewskiej - tak naprawdę w tym momencie na froncie byliby już pikinierzy, których widzimy tylko jako skłębioną masę z tyłu. Niemniej jednak pikinierom przyjrzymy się przy okazji innego fragmentu.
Teraz przechodzimy do atakujących Litwinów - i tu człowiek łapie się za głowę, bo co naprawdę tu widzimy? Pal licho wielkie haczykowate nosy, wszak to maniera Snayersa, z którą będziemy mieli jeszcze do czynienia. Problemem jest, jaki oddział tu atakuje? Ma to być zapewne jakaś jazda lekka - na pewno nie jest to husaria. Jeźdźcy mają na głowach dziwne czapy, na ramionach zaś różnokolorowe płaszcze. Gros uzbrojona jest w broń drzewcową (widzimy też w użyciu szable, jeden - czyżby oficer - ma buławę), czyżby miały to być rohatyny? Wskazywałoby to na atak chorągwi kozackiej/petyhorskiej, jednak atak takiego oddziału na niezmieszany czworobok piechoty byłby samobójstwem, poza tym nie mamy nawet potwierdzenia czy petyhorcy wzięli udział w tej bitwie. Nie udało mi się też znaleźć żadnego potwierdzenia, że jazda kozacka (głównie rekrutowana spośród Tatarów litewskich) w toku tej kampanii miała na wyposażeniu broń drzewcową. Zaiste dziwny jest ten fragment - a czeka nas jeszcze kilka innych...
Etykiety:
armia litewska,
armia szwedzka,
Kircholm 1605,
malarstwo,
Pieter Snayers
środa, 23 czerwca 2010
Wojny RON ze Szwecją 1600-1629 w ikonografii

Pomyślałem że warto by zebrać w jeden tekst dostępne informacje o ikonograficznych przedstawieniach walk pomiędzy RON i Szwecją w okresie 1600-1629 – mój ulubiony okres, więc rzecz wydaje się ciekawa. Postaram się napisać o wszystkich znanych mi źródłach ikonograficznych z epoki (więc Józef Brandt się niestety nie załapie), jako zagorzały szczur lądowy pominę jednak bitwę pod Oliwą. Nie będzie także ni słowa o bitwie pod Kłuszynem – po pierwsze o jednym obrazie już tu pisałem, po drugie niedługo światło dzienne ujrzy nowa praca Radka Sikory i bez wątpienia kwestia ta będzie tam o wiele lepiej przedstawione niż ja mógłbym to zrobić na blogu. Swoją drogą zaskoczyło mnie, że tak mało źródeł ikonograficznych dotyczy okresu 1625-1629, mam nadzieję że po prostu coś przegapiłem i niektórych nie znam…
Najlepiej w ten sposób jest chyba udokumentowana bitwa pod Kircholmem, co zresztą nie dziwi, biorąc pod uwagę rozmiary zwycięstwa. Zachowały się następujące dzieła:
- miedzioryt słynnego Antonia Tempesty (1555-1630), wykonany ok. 1606 roku na podstawie litografii Giacomo Lauro (1584-1637) – chociaż spotkałem się w opracowaniach z informacją, że i Lauro wykonał miedzioryt. Niezależnie od autorstwa, jest to dzieło z okresu bitwy, powstałe na podstawie relacji i/lub szkiców uczestników bitwy:
- obraz którego autorem miał być Tomasz Dolabella (1570-1650), nadworny artysta króla Zygmunta III. Płótno znajduje się we Francji, na zamku La Tronche. Kopia znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
- MWP jest także w posiadaniu kopii kolejnego obrazu bitwy, także znajdującego się we Francji (na zamku Sassenage). Autorem ma być niezidentyfikowany malarz niderlandzki
- najsłynniejszy jest bez wątpienia obraz Petera Snayersa (1592-1666/1667), dzieło to miało powstać ok. 1630 roku:
Dzięki patronatowi hetmana Jana Zamoyskiego wspomniany już Giacomo Lauro w okresie 1602-1603 wykonał oprócz ‘Bitwy pod Kircholmem’ jeszcze kilka miedziorytów i litografii, ukazujących walki w Inflantach. Są to ‘Bitwa pod Kokenhausen’, ‘Zdobycie Kokenhausen’, ‘Zdobycie Wolmaru’, ‘Oblężenie Dynemundu’, ‘Oblężenie Rygi’, ‘Zdobycie Fellina’ i ‘Zdobycie Białego Kamienia’. O ile się orientuje, MWP także ma je w swoich zasobach – niestety zdjęcia które są dostępne w posiadanych przeze mnie publikacjach są słabej jakości i ciężko tam odnaleźć szczegóły.
Bitwa pod Kokenhausen to główna część płaskorzeźby nagrobnej Carla Carlssona Glyllenhielma w kościele w Skokloster – ukazane są tam obydwie walczące armie, co ciekawe płk. Gembarzewski użył tego właśnie źródła do wykonania przerysu hajduków w swojej pracy (tablica 149). Płaskorzeźba jest autorstwa Daniela Anckermana (1620-1656), powstała jednak wiele lat po bitwie, na przełomie lat 40 i 50-tych XVII wieku.
Georg Schwengel, naoczny świadek oblężenia Rygi w 1621 roku, jest autorem ryciny ukazującej walkę wojsk szwedzkich z Litwinami – zapewne próbę odsieczy miasta przez hetmana Radziwiłła. Rycina ukazuje nam niezwykle interesujące detale wyposażenia żołnierzy obydwu armii.
Bardzo wnikliwa i szczegółowa jest rycina ukazująca bitwę pod Walmozją (Wallhoff) z 1626 roku. Nieznany szwedzki autor ukazał obydwie armie w początkowej fazie bitwy – włącznie z opisem walczących jednostek. W dalszej części ryciny widzimy także obydwie armie w kolejnej fazie bitwy, może dzięki temu zaobserwować które jednostki armii szwedzkiej faktycznie brały udział w walkach. Rycina jest też przyczynkiem do liczebności i składu wojsk litewskich w tej bitwie.
Wspomniałem już na blogu rycinę Abrahama von Boota z 1627 roku – mimo pewnych niedociągnięć jest to bardzo interesujące źródło do wyglądu armii koronnej:
W kościele w Skokloster znajdziemy jeszcze jedne przedstawienie walk szwedzko-polskich. Tym razem jest to bitwa pod Górznem z 1629 roku, uwieńczona w krypcie feldmarszałka Hermana Wrangla (zwycięzcy w tej bitwie). Znajdziemy tam zarówno stiukową płaskorzeźbę (prawdopodobnie także autorstwa Daniela Anckermana) jak i obraz ukazujące zarówno okolicę Górzna jak i samą bitwę. Dzieła te powstały ok. 20 lat po bitwie. Niestety zdjęcia jakie mam w swoich skromnych zbiorach są na tyle słabej jakości, że trudno na nich prześledzić szczegóły.
Prośba – jeżeli ktoś z Was zna jakieś źródła ikonograficzne które pominąłem, to zachęcam do napisania o nich! Z góry dziękuję…
Subskrybuj:
Posty (Atom)


