Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kondeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kondeusz. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 września 2017
Prace doktorskie z Oxfordu
Przeszukując odmęty internetu w poszukiwaniu ciekawych artykułów, trafiłem na stronę zasobów online uniwersytetu w Oxfordzie. Znalazłem tam sporo prac doktorskich, które można ściągnąć w plikach pdf. Poniżej linki do kilku, które mnie najbardziej zainteresowały:
- dyplomatyczne relacje Anglii z Turcją w okresie 1580-1661
- kapelani armii parlamentarnych w czasie ECW w okresie 1642-1651
- religijne aspekty armii szkockiej w okresie 1639-1651
- militarny wysiłek rojalistów w Walii i zachodniej części Midlands w okresie 1642-1646
- Gwizjusze i kościół
- Anglia w wojnie o sukcesję hiszpańską
- Kondeusz na wygnaniu
- Polityka i wojna na przykładzie Zjednoczonych Prowincji w okresie 1585-1609
- oligarchia rządząca Moskwą w okresie 1547-1564
sobota, 25 marca 2017
Wtem jakby się otworzyły bramy Piekła!
20 sierpnia 1648 roku armia francuska dowodzona przez
Kondeusza pokonała pod Lens Hiszpanów arcyksięcia Leopolda Wilhelma. W starciu
tym ważną rolę odegrała kawaleria z obydwu stron. Zachowało się kilka bardzo
ciekawych źródeł opisujących bitwę, poniżej interesujący przykład potyczki
kawalerii właśnie. Dobrze pokazuje różnice w taktyce i agresywności walczących
stron. Jak zanotował francuski uczestnik
bitwy:
Książę Salm podjechał
kłusem na czele pierwszej linii [złożonej z] Walonów i Lotaryńczyków przeciw
pierwszej linii Kondeusza, która zbliżyła się z wolna by stawić mu czoła. Dwie linie stanęły
naprzeciw siebie, koń w konia, pistolet w pistolet i pozostały w takiej pozycji
przez dłuższy czas, czekając która strona wystrzeli jako pierwsza [a] żadna ze
stron się nie ugięła.
Nieprzyjaciel [tj.
Hiszpanie] okazał się bardziej niecierpliwy i otworzył ogień: wtem jakby się
otworzyły bramy Piekła! Wszyscy nasi oficerowie w pierwszych szeregach zginęli,
zostali ranni lub utracili konie. Kondeusz dał sygnał byśmy otworzyli ogień, po
czym, z uniesionym pałaszem [ruszył] na czele regimentu Gassiona[1], miażdżąc
skwadron [hiszpański] stawiający im czoła. Jego [pozostałe] sześć skwadronów
szybko poszło śladem, gwałtownie
atakując pierwszą linię wroga, tak że ta została [szybko] pokonana.
Etykiety:
armia francuska,
armia hiszpańska,
Kondeusz,
Lens 1648,
Wojna Trzydziestoletnia
niedziela, 31 stycznia 2016
Lemoniada i sorbet
Dziś piękna anegdotka z 1647 roku. Kardynał Mazarin wysłał
wtedy marszałka Ludwika Burbona, znanego lepiej jako Kondeusz[1]
do Katalonii. Miał on tam – na czele francusko-katalońskiej armii – zająć się
oblężeniem Lleidy, na której zęby połamało sobie już kilku francuskich
generałów. Impreza nie zakończyła się jednak sukcesem i Kondeusz jak niepyszny
powrócił po pewnym czasie do Francji. Obroną Lleidy dowodził don Gregorio Bito,
kurtuazyjny w mowie i bezwzględny w
czynach. „Umilał” on czas oblegającym, często wyprowadzając z twierdzy
wycieczki i nękając ich ostrzałem. Prowadził jednocześnie bardzo sympatyczną
korespondencję z Kondeuszem, komplementując go ile wlezie. I tu dochodzimy do
anegdotycznej sytuacji, do której doszło w czasie jednego z „gorętszych” dni oblężenia,
gdy francuski książę – jak zwykle zresztą – nie oszczędzał się i był często
widoczny wśród żołnierzy pierwszej linii. Hiszpan wysłał mianowicie do
francuskiego obozu dwóch czarnoskórych paziów, którzy przynieśli podarunek dla
Kondeusza. Brito nakazał im oto dostarczyć lemoniadę i sorbet, by Francuz mógł się odświeżyć po męczącym dniu. Urocze,
prawda?
Subskrybuj:
Posty (Atom)

