Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
sobota, 22 czerwca 2019
Dla regimentu pana Johana Banéra pragniemy zakupić...
środa, 13 czerwca 2012
Kij jako broń psychologiczna
wtorek, 15 czerwca 2010
Świnia, koń i kozioł...

Słów kilka o tym, jak to BPP (skrót znany miłośnikom prozy Andrzeja Sapkowskiego) radziła sobie, z braku pik (a czasami jako wsparcie dla takowych) z atakującą kawalerią przeciwnika. Będzie nawet kilka przykładów, acz ograniczę się tylko do Szwedów i Moskali. Nie mogłem niestety znaleźć żadnej odpowiedniej ilustracji z epoki, więc wyjątkowo wylądowałem w średniowieczu - alternatywą była Wojna Secesyjna, więc Azincourt wydało mi się sympatyczniejsze…
Najczęściej używane formy antykawaleryjskich przeszkód (celowo pomijam tu kwestię taboru, której zapewne przyjrzymy się innym razem) to:
Tego typu przeszkody były używane w Niderlandach w czasie wojny Zjednoczonych Prowincji przeciw Hiszpanii, a jako że szkoła niderlandzka słynna była na całą Europę, wieści o ich zastosowaniu zaczęły docierać do przeróżnych zakątków kontynentu.
W 1601 roku, przed bitwą pod Kokenhausen w Inflantach, dowodzący armią szwedzką Carl Carlsson Gyllenhielm nakazał swojej piechocie (która nie miała pik):
By każdy żołnierz niósł ze sobą pal długi na 4-4.5 łokcia [237-267 cm] zaostrzony na końcu i opalony z obydwu stron, który będzie użyty jako ‘świńskie pióro’; w razie potrzeby wbić go w ziemię wokół piechoty, by zza niego bronić się ogniem dział i arkebuzerów.
Osłona ta działała całkiem dobrze, pierwsze ataki litewskiej jazdy zostały przy pomocy ‘piór’ odparte, dopiero dzięki wsparciu piechoty i artylerii żołnierze hetmana Radziwiłła przełamali szwedzki laager.
W 1621 roku w obliczy nowej wojny w Inflantach król Gustaw II Adolf zamówił dla swojej armii 16 000 'piór' (chodzi więc o pojedynczą sztukę) co mogłoby wystarczyć dla 28 regimentów piechoty. Nie wszystkie jednak regimenty armii szwedzkiej otrzymały swój przydział. Co ciekawe, szwedzka piechota miała otrzymać pierwsze dostawy dopiero w 1624 roku, jednak mamy przekaz z 1621 roku, mówiący o użyciu piór pod Rygą. Być może były to jednak improwizowane ‘pióra’, jak w przypadku bitwy pod Kokenhausen? Litewski husarz Jan Kunowski, biorący udział w nieudanej próbie odsieczy miasta oblężonego przez Szwedów, przekazał nam następujący opis:
Jako z dwiema spisami ma poczynać pieszy,
We zbroję przyoblókłszy nadzieją ich cieszy,
Krótszy jeden spis w ziemię wetknąwszy na przedzie,
Długi spis na trzy kroki nazad go uwiedzie,
Oparszy w ziemię trzymać każe Szwedom śmiele
A tak rzędem w regiment postanowi wiele.
Opis jest jednak o tyle dziwny, że sugerowałby użycie ‘piór’ przez pikinierów – jednak jest to błędna interpretacja, gdyż to muszkieterzy otrzymywali ‘pióra’ na swoje wyposażenie. Być może Kunowskiego zmylił fakt, że widział pikinierów tuz za szeregiem ‘piór’ i stąd zasugerował się, że to oni mieli i ‘krótsze spisy’?
Wendelin Schildknecht, inżynier w polskiej służbie podczas walk w Prusach w 1626 roku, opisuje w swym podręczniku Harmonia in Fortalitiis Construendis że 'schweinsfeder' był skuteczny przy zatrzymywaniu polskiej jazdy - muszkieter wbijał go w ziemię i strzelał zza takiej osłony. Inżynier pisze jednak, że używano ich tylko przez dwa lata - sam zresztą dziwi się, że tak krótko, sugerując iż być może ‘pióra’ były niewygodne w transporcie lub zarzucono je gdyż szwedzka piechota nie zawsze walczyła z polską kawalerią.
Opisy skutecznego użycia przeszkód przeciw kawalerii znajdujemy u naszych pamiętnikarzy, którym w drugiej połowie wieku przyszło się potykać z piechotą moskiewską nad Basią w roku 1660.
Jakub Łoś w Pamiętniku towarzysza chorągwi pancernej opisuje jak moskiewskie kozły (ostrostawidła) wyglądały:
Dla kawalerii atak na tak osłoniętych piechurów był awanturą ryzykowną i kosztowną – tak jeżeli chodzi o ludzi jak i konie. Moskiewska piechota zażarcie broniła się zza osłon, kolejne szarże polskiej kawalerii odbijały się od ‘batalii’. Jak wspomniał o tym Pasek – jak na owych zdrajców napadniemy, to jak w gębę dał. Mimo klęski carskiej kawalerii, która uciekła z pola bitwy, piechoty nie udało się złamać. Wciąż osłonięte ostrostawidłami zgrupowanie moskiewskiej piechoty wycofało się z pola bitwy, niezłamane przez kawalerzystów Czarnieckiego i Sapiehy.

