Pokazywanie postów oznaczonych etykietą milicja miejska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą milicja miejska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 stycznia 2020

Od koni i rzędów bogatych



Ciekawy opis oddziałów miejskich witających Władysława IV podczas jego wjazdu do Lwowa 2 września 1636 roku. Jeden wyraz dotyczący Ormian jest dla mnie raczej zagadkowy, wrzucam więc go tu na zdjęciu u góry, może ktoś ma pomysł o co chodzi.

Naprzów iechało Ormianów Miejskich Chorągwi dwie na koniach dobrych po większej części Turskich świetno, przed pierszą Chorągwią sześć Ormian iechali z dzidami po Turecku swojno ubranych, za tymi drudzy szeć po Uromelsku (?) z forgami piór żórawich y orlich.
Za Ormiany iechało chorągwi dwie Mieszczan konnych także swoyno y świetno od koni i  rzędów bogatych.
Za tymi Mieszczan pieszych cechowych z porządną strzelbą czternaście.

Być może owo ‘po Uromelsku’ oznacza strój z Rumelii, czyli europejskiej części Turcji? Wszak pierwszych sześciu miało mieć stroje tureckie, może więc kolejna szóstka była ubrana bardziej po europejsku?



wtorek, 11 czerwca 2019

Krawcy z halabardami i oszczepami



Kilkakrotnie pisałem już na blogu o cechach i gildiach, zobowiązanych do służby w milicji miejskiej. Dziś ciekawy zapisek dotyczący inwentarza zbrojowni cechu krawieckiego w Poznaniu, w połowie XVII wieku. Trochę tam pomieszanie z poplątaniem:
- 17 zbroi
- 4 miecze
- 3 halabardy
- 2 oszczepy
- 4 hakownice
- 1 pancerz
- 7 rękawic
- 1 zarękawie
- 2 bębny
- 40 funtów prochu
- 1 pochwa na miecz
- 2 kamienie ołowiu
- formy do lania kul
- drabina
- wielka chorągiew bracka, z wizerunkiem lwa trzymającego nożyce
Ciekawe że poza hakownicami brak tam muszkietów czy rusznic, zapewne te mogły być prywatną własnością członków cechu i trzymali je w domach.

poniedziałek, 15 października 2018

Szczegóły z rolki sztokholmskiej


W ciągu kilku ostatnich dni na FB-kowym profilu mojego bloga zamieszczałem albumy ze szczegółami z rolki sztokholmskiej. Może komuś się przyda taki zbiorczy wpis z linkami do wszystkich albumów:
- nadziaki
- hajducy
- milicja krakowska w strojach zachodnich
- drabanci i halabardnicy
- husaria

piątek, 24 listopada 2017

Legenda wojowniczej mieszczki z Haarlemu


Wizerunek który widzimy powyżej przedstawia XVI-wieczną mieszczkę z Haarlemu, Kenau Simonsdochter Hasselaer (1526-1588). Według niektórych przekazów z tego okresu miała zasłynąć w czasie obrony miasta przez oblegającymi Hiszpanami w 1573 roku – stąd też cały wojskowy ekwipunek który widzimy na portrecie namalowanym przez anonimowego artystę[1]. Uwieczniono ją na obrazach, pomnikach, w XIX wieku nazwano nawet jej imieniem fregatę a w XX nakręcono o niej film. W drugiej połowie XIX wieku legendę jednak podważono, okazało się że militarne przewagi naszej bohaterki były raczej tylko opowieścią ‘ku pokrzepieniu serc’. Przez wieki jednak słowo ‘kenau’ oznaczało w języku holenderskim  kobietę która nie boi się nikogo i niczego. Niestety i tutaj czas zrobił swoje, z upływem lat słowo to zaczęto używać jako synonimu jędzy. Ciekawe jak duży wpływ miał na to ów specyficzny portret…






[1] Obecnie w zbiorach Rijksmuseum. 

sobota, 9 września 2017

Barwa gwardii JKM - cz. XIII


Wspominałem kiedyś w jednym z wpisów o zapiskach dotyczących wjazdu i koronacji Jana III Sobieskiego w Krakowie w 1676 roku. W zbiorach British Library znajduje się jeszcze jedna relacja, spisana przez anonimowego mieszczanina krakowskiego. Jej autor zapisał wiele interesujących szczegółów, które dają nam garść ciekawych informacji. Całość tekstu zamieszczam poniżej, nie będę go więc tłumaczył tylko odniosę się do jego fragmentów.
Mamy więc dwa regimenty piechoty cudzoziemskiej (jak już pisałem kiedyś, zapewne gwardii i królewicza lub królowej) – jeden w barwie niebieskiej, drugi w czerwone. Sześć kompanii Mołdawian ubranych na zielono z czerwonymi czapkami to zapewne owi królewscy jak i najprzedniejszych Panów hajducy, wspomniani przez Brunettiego.
Ciekawe jest wzmianka o milicji krakowskiej: dwie kompanie piechoty i dwie chorągwie jazdy (jedna na modłę polską, druga na niemiecką).  Oczywiście mieszczanie nie szczędzili pieniędzy na piękne stroje… Za nimi kolejne oddziały – zapewne zarówno komputowe jak i prywatne -  w tym chluba armii czyli husaria.  
Przy karocy królewskiej oddziały nadworne: chorągiew hajduków, druga Mołdawian (janczarów), a także rajtarzy-drabanci. Co ciekawe, mamy tu informację o tym, że nosili kolety,  a także niebieskie płaszcze z monogramem królewskim i koroną.
Nie zabrakło i dragonów – w czerwonej barwie – i kolejnych oddziałów komputowych.








poniedziałek, 14 sierpnia 2017

sobota, 19 listopada 2016

Wio koniku, rzekł majętny kupiec


Wspominałem kilkakrotnie na blogu opisy milicji miejskiej z Gdańska, włącznie z konnymi mieszczanami defilującymi przed miastem. Okazuję się, że taka formacja nie była wyjątkowa dla miasta Neptuna. W 1621 roku, w należącym do rodu Radziwiłłów Słucku, chciano także wystawić taki oddział. Bogaci mieszczanie – bo tylko ich było stać na tak poważny ekwipunek –mieli stawić się do służby w następujący sposób:
Każdy w rynku mieszkający y każdy kupiec, komory swe w rynku mający, i każdy cechmistrz ma w domu swoim mieć siodło dobre, i wszystek konny rynsztunek (…)i sami setnicy tak strzelbę, z orężem, jako i konny rynsztunek (…) w domach swych mieć zawżdy powinni będą.

Idea pozostała chyba tylko jednak na papierze, bo brak informacji o konnej służbie mieszczan. 

środa, 9 kwietnia 2014

Haftarz Moszko i żydowskie hakownice

Przełom XVI i XVII wieku to okres niebywałego rozwoju Rzeszowa, którego właściciel – Mikołaj Spytek Ligęza – sporo inwestował w rozbudowę infrastruktury jak i obronności miasta. 8 sierpnia 1627 roku pan Mikołaj wydał mandat, który regulował powinności obronne mieszkańców Rzeszowa, w tym także licznej gminy  żydowskiej. Pozwolę sobie, za pracą Maurycego Horna Powinności wojenne Żydów w Rzeczypospolitej w XVI i XVII wieku (Warszawa 1978) wynotować co ciekawsze fragmenty.
Obowiązkiem stawania pod broń w czasie zagrożenia objęci byli wszyscy mieszkańcy płci męskiej: gospodarze, ich czeladnicy i komornicy. Jako wiek „zdolności wojskowej” przyjęto odpowiednio 13 rok życia dla katolików i 11 rok życia dla Żydów. Każdy mieszczanin posiadać powinien rusznicę z krzosami przy kluczach i zamkach, 3 funty prochu, 60 kul a także hubkę i starty proch na podsypkę.
Oprócz tego każdy cech miejski miał mieć przygotowane: kamień (czyli 12.96 kg) prochu, 60 kul do hakownic miejskich i 10 kul do dział. Gmina żydowska została obarczona większymi zobowiązaniami: 3 kamienie prochu zawsze suchego, dobrego;  60 kul do hakownic i 30 kul do dział. Żydzi mieli także na baszcie za bożnicą wystawić własnym sumptem 4 hakownice.
Bardzo ważną rolę mieli odgrywać wynajęci przez mieszczan puszkarze – każdy z nich miał służyć w przydzielonej mu baszcie. Żydom nakazano wynająć jednego puszkarza do obsługi wspomnianych powyżej hakownic, co by to opatrował i z tych hakownic strzelał.
Milicja miejska miała mieć trzech hetmanów: miejskiego (w 1627 roku był nim Łukasz Gajdzik), przedmiejskiego (w 1627 oku Piotr Fijałek) i żydowskiego (w 1627 roku Moszko Aftarz). Owi „oficerowie” mieli mieć pod regimentem swojem parkany, baszty, prochy, kule i puszkarzy, i bębny każde swoje. Byli jednak osobiście zwolnieni z obowiązku odbywania straży. Bezpośrednio podlegali im dziesiętnicy, odpowiedzialni min. za nadzór nad rozbudową fortyfikacji miejskiej. Co ciekawe, hetman żydowski, noszący „rangę” haftarza, miał także – jako znak rangi - swoją chorągiew. Być może chodziło tu o podkreślenie specyfiki rzeszowskiej gminy żydowskiej?

Hetmani mieli także sporządzić listę wszystkich mężczyzn do stawienia się pod broń, lista ta miała być weryfikowana przez członków magistratu. Milicja miejska miała ćwiczyć raz w miesiącu: jednego dnia mustrowano zarówno katolików jak i Żydów. W czasie pokoju zezwolono jednak Żydom na zwolnienie z osobistego stawania do straży na murach. Opłacali bowiem dwóch hajduków, którzy przez miesiąc pełnili za nich służbę strażniczą. 

wtorek, 4 grudnia 2012

Wysłane od Belzebuba w legacji sprośne nasienie!



Fragment anonimowego kazania z 1598 roku, piętnującego milicję miejską w Lublinie [cytuję za ‘Kopczykiem zacnym…’ Lwa Kaltenberga]:
Pojrzę na owe kupy, w których każdy opasany kordem, w ręku zgoła kopie, alebardy czy i berdysze dzierżący, co ano zbożnego gromadzenia ta feruje, widzę samo obrażenie oczu ludzkich i miłosierdzia Bożego, bo o obyczajności grzech byłoby mówić: gdy procesyja rusza, te heretyki bezwstydne dalej swojej broni zażywać, na wyprzódki z wiatrem szatki białogłowskie zadzierać, a wszystko to wtedy, kiedy dusze powagi pełne być winne, a nie sprośność zwrócone podwik zastrachanych kwikiem. Im to raj i bardzo rade figlom, ale gdzie dostojeństwo i godna powaga. Nie straż to żadna, nie milicyja, nie żołnierstwo, ale wysłane od Belzebuba w legacji sprośne nasienie!
Faktycznie takie zachowanie milicjantów nie mogło im przysporzyć popularności, ale żeby od razu nazywać ich nasieniem Belzebuba? Mocne…