Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zjazd wiedeński 1515 roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zjazd wiedeński 1515 roku. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 lutego 2019

Oklaski wszystkich przyznały Polakowi zwycięstwo


Lata temu zamieściłem na blogu notkę o specyficznym "żarcie" jaki miał miejsce na linii polsko-niemieckiej w czasie zjazdu wiedeńskiego w 1515 roku. W dzisiejszym wpisie wracamy do Wiednia, tym razem będzie jednak o wiele poważniej. Będzie krew, pot (i zapewne łzy); walczyć będą reprezentanci Czech i Polski. Oj będzie się działo...


poniedziałek, 28 marca 2011

Koń raczej żartu nie docenił...

Tym razem podróżujemy do początku wieku XVI – dokładnie rzecz biorąc do roku 1515. W Wiedniu ma miejsce zjazd polskiego króla Zygmunta I; Władysława II, władcy Czech i Węgier oraz cesarza Maksymiliana I. Anegdota będzie kulinarna, acz raczej w nietypowy sposób…
Często dworscy Niemieccy, przymawiali Polakom, że zbroje ich nie były bogate, i że mieli chude i małe konie: przyprowadzili raz niezmiernie spasłego konia friza, żądając za niego sto złotych. Polacy umyśliwszy żart za żart oddać, kupili spasłego friza i Niemców zaprosili na obiad. Tajemnie zabijają, ćwiartują friza, gotują, pieką i różne z niego robią potrawy, różnemi zaprawiają korzeniami, udając za mięso jelenie. Zasiadają Niemcy, Polacy przepraszają iż nie mogli dostać innego mięsa prócz jeleniego. Zajadają Niemcy wesoło, gęste kielichy powiększają wesołość i dobry apetyt, przy końcu uczty przynoszą na niezmiernym blacie głowę końska i nógi z kopytami. Postrzegli Niemcy, że zjedli własnego konia, rzecz atoli w żart obrócili, gotując się nowym figlem oddać wet za wet.