Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan wojny 1597 roku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan wojny 1597 roku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 listopada 2015

Niesforne ruszenie


Po raz trzeci zaglądamy do pism biskupa Józefa Wereszczyńskiego, dotyczących planów wojny z Turcją w 1597 roku. Mieliśmy już zapis o formowaniu armii, tworzeniu poszczególnych formacji w tym także o mojej ukochanej rajtarii. Tym razem pora na nieco krytyki spod pióra wojowniczego duchownego. Oto dlaczego biskup był przeciwny idei pospolitego ruszenia i nalegał na tworzenie zawodowej armii:

[Pospolite ruszenie] które to w sobie ma, jedno dobra JKM poniszczywszy, duchowne dobra poburzywszy, a szlacheckie majętności połupiwszy, potem do granic przyjechawszy, a przez dwie niedzieli u granic onę z łupu zdobycz potraciwszy, powinni się do domów swoich, nic nie sprawiwszy nazad wrócić, aby jeszcze i do końca dobra JKM, dobra duchowne i szlacheckie, nazad jadąc, w niwecz, jako najsroższy poganin obrócili.
Biskup pisał z doświadczenia, nic więc dziwnego że w jego wojennych (acz nieco nazbyt optymistycznych) planach nie było miejsca dla pospoliciaków. 

wtorek, 26 czerwca 2012

Wojowniczy biskup i jego kolejna wyprawa


Ponad roku temu pisałem o projekcie zaciągnięcia armii na wojnę z Turcją w 1597 roku, którego autorem był biskup kijowski Józef Wereszczyński:

http://kadrinazi.blogspot.co.uk/2011/05/wojowniczy-biskup-i-jego-plany-wacznie.html

Miałem do tego wrócić, onegdaj o tym zapomniałem, więc teraz pora to nieco naprawić. Otóż to wszystko co opisałem w linku powyżej dotyczyć miało tylko pierwszej wyprawy na Turcję. Wereszczyński planował bowiem i kolejną, jako że zdawał sobie sprawę z potęgi państwa sułtańskiego. W drugiej wyprawie Małopolska, Wielkopolska, Wielkie Księstwo Litewskie, Mazowsze i województwo podlaskiego miały wystawiać jednego zbrojnego z kopią [husarza]  na każdych dwudziestu poddanych. Prusy, Inflanty, Kurlandia a także miasta, miasteczka i wsi niemieckie (z nazwy wymienione mamy Gdańsk, Elbląg, Rygę, Parnawę, Rewel i Narew) miały z każdych dwudziestu domów dostarczyć jednego rajtara.  Ziemie ruskie z każdych osiemnastu poddanych miały dostarczyć jednego zbrojnego po kozacku. Żydzi na każde dwadzieścia domów stawić winni jednego służebnego po rajtarsku. Piechotę, na podobnych zasadach jak w pierwszej wyprawie, miały wystawić wszystkie ziemie poza Prusami, Inflantami i Kurlandią. Duchowni z rocznym dochodem ponad 300 złotych mieli wystawić jednego rajtara, szlachta z podobnym i wyższym dochodem jednego husarza. W przypadku dochodu 200 złotych powinno się wystawić jednego kozaka. Biedniejsi mieli łączyć się jeden do drugiego sąsiada swego by w ten sposób wystawiać służebnego. Zagrodnicy, komornicy i luźni ludzie mieli dostarczyć oddziały inżynieryjne – dwudziestu takich ludzi miało stawić jednego chłopa z rydlem, z miechem i z siekierą.

Wyprawa trzecia także była planowana, o niej już wkrótce – tym razem postaram się nie robić rocznej przerwy…


sobota, 7 maja 2011

Wojowniczy biskup i jego plany (włącznie z rajtarią)

Biskup kijowski Józef Wereszczyński na sejmie warszawskim 1597 roku wniósł votum z strony podniesienia wojny potężnej przeciwko cesarzowi tureckiemu. Niezwykle to interesujące źródło, bo czytamy w nim jak to mieli być wyposażeni żołnierze których miano zaciągnąć (ważnym wnioskiem biskupa było obycie się bez pospolitego ruszenia). Poniżej opiszę jak biskup wyobrażał sobie wystawienie takiej armii na pierwszą ekspedycję – gdyż w kolejnych zakładanych wyprawach wojska miało już być mniej i inna miała być reguła zaciągu.

Szlachta i duchowieństwo stawać miały wedle swoich dochodów. Jeżeli ktoś miał dochód przynajmniej 300 złotych na rok, wystawić miał husarza, konia przedniejszej armatury. Szlachcic z dochodem 200 złotych na rok ten niechby stawił konia kozacką armaturą. Osoby o dochodzie równym lub mniejszym 100 złotych na rok wystawić miały husarza lub kozaka na spółkę z innym szlachcicem o niższych dochodach. O ich żołdzie poniżej, przy informacjach o takich samych oddziałach, które wystawić mieli także osiedli poddani.

Niektóre ziemie – Małopolska, Wielkopolska, województwa mazowieckie i podolskie, a także Litwa -  miały z każdych dziesięci osiadłych poddanych wystawić jednego konnego kopijnika (husarza), z żołdem 15 złotych za ćwierć. Litewski wkład to także typowa dla tego kraju formacja -  ludzi pancernych i butnych Bojar, to jest szlachty drobnej, którzy według zwyczaju swego konie po kozacku stawić będą powinni. Pozostała kawaleria miała pochodzić z województwa kijowskiego, z województwa takież ruskiego, wołyńskiego, podolskiego, bracławskiego jako też i z hospodarstwa wołoskiego. Wystawiony miał konny (zwany tu pancernym) – na koniu dobrym, z półhakiem, z szablą i rohatyną z proporczykiem. Żołd takiego żołnierza planowano na 10 złotych za ćwierć.

Nie mogło zabraknąć i rajtarii (hurrraaa!), iżby jeszcze potężniejsze było wojsko nasze  w oczach murem u pogan, tedy bardzo potrzebni są rajtarowie. Miały ich wystawić ziemie pruskie, kurlandzkie i inflanckie, zwolnione na tą okazję z obowiązku zaciągu piechoty. Tereny te, włącznie z wszystkimi miastami, miały zaciągnąć z dziesięci domów jednego konia. Biskup wręcz podkreślił w swym votum, by książęta pruski i kurlandzki rajtarskiemi poczty się popisali.

Piechotę miały wystawić wszystkie ziemie koronne i litewskie, włącznie z dobrami królewskimi, duchownymi i szlacheckimi. 10 mieszczan miało wystawić jednego żołnierza z żołdem 9 złotych za ćwierć. Z kolei z ludzi luźnych, komorników, etc , wystawić miano niechby w siermięgach prostych robotniki, z rydlami, z siekierami. Zresztą i piechota miejska miała mieć ów sprzęt inżynieryjny na wozach. Piechurzy przeznaczeni do walki mieli być piechotą strzelczą, każdy miał mieć półhak dobry z pięciu funtami prochu i ze trzema kopami kul. Co ciekawe, biskup zalecał nawet jednolite umundurowanie dla piechoty. Błękitne delie a kurty białe dla Wielkopolski i Małopolski, delie czerwone a kurtki białe dla Mazowsza i Podola, z kolei Litwini mieli walczyć w deliach zielonych a w kurtach czerwonych.

Jako że biskup miał jeszcze kolejne plany, jeżeli Czytelnicy blogu byliby zainteresowani, mogę to do końca opracować i kiedyś wrzucić.