Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
poniedziałek, 30 listopada 2015
Niesforne ruszenie
wtorek, 26 czerwca 2012
Wojowniczy biskup i jego kolejna wyprawa
Ponad roku temu
pisałem o projekcie zaciągnięcia armii na wojnę z Turcją w 1597 roku, którego
autorem był biskup kijowski Józef Wereszczyński:
http://kadrinazi.blogspot.co.uk/2011/05/wojowniczy-biskup-i-jego-plany-wacznie.html
Miałem do tego
wrócić, onegdaj o tym zapomniałem, więc teraz pora to nieco naprawić. Otóż to
wszystko co opisałem w linku powyżej dotyczyć miało tylko pierwszej wyprawy na
Turcję. Wereszczyński planował bowiem i kolejną, jako że zdawał sobie sprawę z
potęgi państwa sułtańskiego. W drugiej wyprawie Małopolska, Wielkopolska,
Wielkie Księstwo Litewskie, Mazowsze i województwo podlaskiego miały wystawiać
jednego zbrojnego z kopią [husarza] na
każdych dwudziestu poddanych. Prusy, Inflanty, Kurlandia a także miasta,
miasteczka i wsi niemieckie (z nazwy wymienione mamy Gdańsk, Elbląg,
Rygę, Parnawę, Rewel i Narew) miały z każdych dwudziestu domów dostarczyć
jednego rajtara. Ziemie ruskie z każdych osiemnastu poddanych miały
dostarczyć jednego zbrojnego po kozacku. Żydzi na każde
dwadzieścia domów stawić winni jednego służebnego po rajtarsku. Piechotę,
na podobnych zasadach jak w pierwszej wyprawie, miały wystawić wszystkie ziemie
poza Prusami, Inflantami i Kurlandią. Duchowni z rocznym dochodem ponad 300
złotych mieli wystawić jednego rajtara, szlachta z podobnym i wyższym dochodem
jednego husarza. W przypadku dochodu 200 złotych powinno się wystawić jednego
kozaka. Biedniejsi mieli łączyć się jeden do drugiego sąsiada
swego by w ten sposób wystawiać służebnego. Zagrodnicy, komornicy
i luźni ludzie mieli dostarczyć oddziały inżynieryjne –
dwudziestu takich ludzi miało stawić jednego chłopa z rydlem, z miechem
i z siekierą.
Wyprawa trzecia
także była planowana, o niej już wkrótce – tym razem postaram się nie robić
rocznej przerwy…
sobota, 7 maja 2011
Wojowniczy biskup i jego plany (włącznie z rajtarią)
Biskup kijowski
Józef Wereszczyński na sejmie warszawskim 1597 roku wniósł votum z
strony podniesienia wojny potężnej przeciwko cesarzowi tureckiemu. Niezwykle
to interesujące źródło, bo czytamy w nim jak to mieli być wyposażeni żołnierze
których miano zaciągnąć (ważnym wnioskiem biskupa było obycie się bez
pospolitego ruszenia). Poniżej opiszę jak biskup wyobrażał sobie wystawienie
takiej armii na pierwszą ekspedycję – gdyż w kolejnych zakładanych wyprawach
wojska miało już być mniej i inna miała być reguła zaciągu.
Szlachta i
duchowieństwo stawać miały wedle swoich dochodów. Jeżeli ktoś miał dochód
przynajmniej 300 złotych na rok, wystawić miał husarza, konia
przedniejszej armatury. Szlachcic z dochodem 200 złotych na rok
ten niechby stawił konia kozacką armaturą. Osoby o dochodzie
równym lub mniejszym 100 złotych na rok wystawić miały husarza lub kozaka na
spółkę z innym szlachcicem o niższych dochodach. O ich żołdzie poniżej, przy
informacjach o takich samych oddziałach, które wystawić mieli także osiedli
poddani.
Niektóre ziemie –
Małopolska, Wielkopolska, województwa mazowieckie i podolskie, a także Litwa
- miały z każdych dziesięci osiadłych poddanych wystawić
jednego konnego kopijnika (husarza), z żołdem 15 złotych za ćwierć. Litewski
wkład to także typowa dla tego kraju formacja - ludzi pancernych
i butnych Bojar, to jest szlachty drobnej, którzy według zwyczaju swego konie
po kozacku stawić będą powinni. Pozostała kawaleria miała pochodzić
z województwa kijowskiego, z województwa takież ruskiego, wołyńskiego,
podolskiego, bracławskiego jako też i z hospodarstwa wołoskiego. Wystawiony
miał konny (zwany tu pancernym) – na koniu dobrym, z półhakiem, z
szablą i rohatyną z proporczykiem. Żołd takiego żołnierza planowano na
10 złotych za ćwierć.
Nie mogło
zabraknąć i rajtarii (hurrraaa!), iżby jeszcze potężniejsze było wojsko
nasze w oczach murem u pogan, tedy bardzo potrzebni są
rajtarowie. Miały ich wystawić ziemie pruskie, kurlandzkie i
inflanckie, zwolnione na tą okazję z obowiązku zaciągu piechoty. Tereny te,
włącznie z wszystkimi miastami, miały zaciągnąć z dziesięci domów
jednego konia. Biskup wręcz podkreślił w swym votum, by książęta
pruski i kurlandzki rajtarskiemi poczty się popisali.
Piechotę miały
wystawić wszystkie ziemie koronne i litewskie, włącznie z dobrami królewskimi,
duchownymi i szlacheckimi. 10 mieszczan miało wystawić jednego żołnierza z
żołdem 9 złotych za ćwierć. Z kolei z ludzi luźnych, komorników, etc , wystawić
miano niechby w siermięgach prostych robotniki, z rydlami, z
siekierami. Zresztą i piechota miejska miała mieć ów sprzęt
inżynieryjny na wozach. Piechurzy przeznaczeni do walki mieli być piechotą
strzelczą, każdy miał mieć półhak dobry z pięciu funtami prochu i ze
trzema kopami kul. Co ciekawe, biskup zalecał nawet jednolite
umundurowanie dla piechoty. Błękitne delie a kurty białe dla
Wielkopolski i Małopolski, delie czerwone a kurtki białe dla
Mazowsza i Podola, z kolei Litwini mieli walczyć w deliach zielonych a
w kurtach czerwonych.
Jako że biskup
miał jeszcze kolejne plany, jeżeli Czytelnicy blogu byliby zainteresowani, mogę
to do końca opracować i kiedyś wrzucić.


