Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajtaria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rajtaria. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 kwietnia 2024

Mój artykuł w tomie 'Cavalry Warfare. From Ancient Times to Today'

 


Praca zbiorowa 'Cavalry Warfare. From Ancient Times to Today', pod redakcją prof. Jeremy'ego Blacka, jest już dostępna do darmowego ściągnięcia ze strony Italian Society of Military History (SISM). Wśród 20 artykułów znalazł się także i mój, 'Organisation, tactics and the role of the cavalry in the Polish-Lithuanian Commonwealth's warfare in 17th century'. Pracę tę, a także pozostałe tomy serii, można znaleźć na stronie SISM.

 

poniedziałek, 4 października 2021

Ubrani na sposób polski

 


Ciekawa wzmianka z Przygód wojennych Hieronima Chrystiana Holsteina. Kiedy opuścił on wreszcie polską służbę, wędrował przez Pomorze do Hamburga, a stamtąd do Holsztynu. W ostatniej fazie podróży towarzyszyło mu dwóch byłych żołnierzy[1], dwóch pacholików i dwa luźne konie, razem w siedem koni. Holsten na pytanie szyldwacha w jednej z bram hamburskich miał powiedzieć jadę od Szczecina z głębi Polski i mam chętkę jechać do Danii. Tu docieramy do najciekawszego fragmentu, dotyczącego stroju grupy ex-polskich żołnierzy:

Ponieważ moi dwaj knechtowie i pacholikowie byli ubrani na sposób polski w błękitne kaftany z żółtym atłasowym podbiciem, wszyscy z samopałami i szablami u boku, a oba moje luzaki z polskimi derkami były dobrze obładowane, sądzono w Hamburgu, że jestem znacznym posłem polskim.

Interesujące, jako że może sugerować że rajtaria w służbie polskiej ulegał lokalnym wpływom w kwestii strojów.



[1]              Polskie tłumaczenia mówi o knechtach, niemniej jednak chodzi raczej o rajtarów, jako że byli to żołnierze z regimentu Lubomirskiego, gdzie służył sam Holsten.

środa, 29 września 2021

Szarże 1000 (albo nieco mniej) rajtarów

 



Dziś w krótkim wpisie ciekawostka rocznicowa, bo dotycząca starcia z 29 września 1626 roku  pod Gronowem, będącego częścią bitwy pod Gniewem. W bardzo ciekawym źródle dotyczącym tego starcia, cytowanym przez szwedzkich autorów Sveriges Krig 1611-1632, możemy przeczytać o interesującym wątku tego starcia. Według raportu Chemnitza do Rady Miejskiej Gdańska[1], we wczesnej fazie bitwy król Zygmunt III rzucił do ataku na lewym skrzydle aż 1000 rajtarii polskiej (czy raczej polsko-litewskiej), pod dowództwem Abrahamowitza, Schmelinga, Sackena i Donhoffa. Mimo wsparcia polskiej piechoty, ataki rajtarii miały zostać jednak odparte przez piechurów Muschampa broniących się w Gronowie. Warto się przyjrzeć tym nazwiskom, bo dzięki nim możemy zidentyfikować jednostki o których pisał Chemnitz.

- Abrahamowitz to Mikołaj Abramowicz, który dowodził liczącym 400 koni dobrych Inflantczyków, a złożonym z trzech kompanii, regiment rajtarii. Był to dawny litewskiej regiment Seja, który od 1626 roku właśnie pod komendą Abramowicza walczy w Prusach

- Schmeling to kolejny litewski dowódca, rotmistrz Henryk Szmeling, stojący na czele chorągwi 200 rajtarów

- Sacken to najprawdopodobniej Jan Sacken, dowodzący jedną z kompanii Abramowicza

- w przypadku Donhoffa chodzi prawdopodobnie o królewską chorągiew rajtarii Otto Denhoffa, liczącą 200 koni. Jej rotmistrz zginął pierwszego dnia bitwy, jednak jego jednostka ‘chodziła’ pod takim nazwiskiem rotmistrza jeszcze w listopadzie 1626 roku

Licząc więc stany etatowe mamy tu 800 rajtarów, od których zapewne trzeba by odliczyć nie tylko ślepe porcje ale i straty poniesione 22 września. Jedno ze szwedzkich źródeł określa co prawda regiment Abramowicza na 600 koni, nie ma to jednak potwierdzenia w znanych mi źródłach polskich. Co ciekawe, polskie relacje dotyczące bitwy wspominają co prawda o udziale rajtarii w walkach, nie ma tam jednak wzmianki o szarżach takiego większego zgrupowania tych jednostek. Chemnitz jednak był generalnie dobrze poinformowany o przebiegu działań i jego raporty zawierają dużo ciekawych informacji o różnych starciach wojny. Być może więc i ten opisany przez niego epizod miał miejsce i jest ciekawym przyczynkiem do historii służby rajtarii w armiach polskich i litewskich.



[1]              O ile się orientuję, dokumenty te nie przetrwały II wojny światowej, stąd mamy tylko rozsiane po opracowaniach nawiązania do tej korespondencji.

piątek, 16 kwietnia 2021

Pludracy Księciunia

 


Kolejna ciekawostka ze zbiorów AGADu, znów z Archiwum Warszawskiego Radziwiłłów. Pod tym linkiem znajdziecie rolle popisowe niektórych jednostek księcia Bogusława Radziwiłła. Mamy tam:

- chorągiew rajtarii rotmistrza Otto Butlera z 1654 roku

- kompania dragonii kapitana lejtnanta Gustava de la Valle (?) w 1668 roku

- kompania dragonii pod porucznikiem Kureweilem (Kurcweilem?) w garnizonie słuckim

- ta sama kompania, tym razem dowódca zapisany już jako kapitan lejtnant, w 1668 roku

- kompania (piechoty?) kapitana Aleksandra Szylinga w 1668 roku w Słucku

- króciutka rolla artylerzystów w garnizonie słuckim

wtorek, 23 marca 2021

Z podkanclerzym koronnym do Wiednia

 



[Blogowy tydzień z poselstwami – wpis 6/7]

Tym razem przenosimy się do 1669 roku, kiedy to wraz z Posłem Wielkim Extraordynaryjnym, biskupem chełmskim i podkanclerzym koronnym w jednej osobie, Andrzejem Olszowskim, wjedziemy do Wiednia. W asyście posła nie zabraknie rajtarii, hajduków i konnej młodzi.

 


niedziela, 14 marca 2021

Z wojewodą poznańskim do Moskwy



 [Blogowy tydzień z poselstwami - wpis 1/7]

Nowy cykl zaczynamy od wyprawy polsko-litewskiego poselstwa Krzysztofa Grzymułtowskiego do Moskwy w lutym 1686 roku. 6 maja tegoż roku tegoż roku wojewoda poznański miał podpisać w carskiej stolicy traktat pokojowy z Moskwą, znany od jego nazwiska jako traktat Grzymułtowskiego. Zobaczmy więc jak ta ambasada, w skład której wchodził też chociażby kanclerz wielki litewski Marcjan Aleksander Ogiński, wkraczała do Moskwy:



I jeszcze drobna notka z wyprawy na audiencję u cara:



wtorek, 19 stycznia 2021

Arkabuzerzy pana markiza

 



Przeglądałem sobie dzisiaj od rana pięknie zdigitalizowaną Metrykę Koronną (którą możecie poczytać tutaj) i znalazłem bardzo interesujący fragment który chciałbym zamieścić na blogu. To list przypowiedni na chorągiew 80 arkabuzerów, wystawiony w marcu 1668 roku dla markiza d’Arquien (czy tez Derkien, jak chce dokument). To bardzo ciekawy dokument, w którym zalecono markizowi sformować oddział z ludzi doświadczonych, co oczywiście było typową formułką dla tego typu dokumentów. Chorągiew miała mieć (przynajmniej na papierze) zaciąg towarzyski, list mówi bowiem o towarzyszach i pacholikach (pocztowych), którzy mieli mieć konia dobrego ze wszytkim woiennym porządkiem, tak iako porządny Arkabuzer do potrzeby zwykł wsiadać. Z innych dokumentów wiemy, że arkabuzerzy mieli mieć zbroje, z parą pistoletów i bandoletem każdy. Mimo że szlachta dopominała się, by arkabuzeria była formowana na sposób narodowy, tak naprawdę do początku XVIII wieku pod tą nazwą utrzymywała się rajtaria. Zresztą nawet w źródłach z epoki widzimy , że ówcześnie nie mieli większych wątpliwości co do tego kim faktycznie byli owi arkabuzerzy, sam Jan III w swoich listach nazywa ich wszak rajtarami.

[Wiem, jako ilustrację widzimy zapewne husarza z obrazu Brandta, ale jakoś zawsze mi się widok tych jego jeźdźców z bandoletami kojarzy z tym, jak ‘na papierze’ winna wyglądać arkabuzeria]





poniedziałek, 3 sierpnia 2020

Pogaduchy o rajtarach


Jutro, we wtorek 4 sierpnia, o godzinie 20:30 czasu polskiego będę na żywo opowiadał na FB blogowym o rajtarii koronnej w czasie wojny o ujście Wisły 1626-1629. Serdecznie zapraszam do słuchania i komentowania. 
Przypominam jednocześnie o dwóch poprzednich pogadankach:

sobota, 2 maja 2020

Lyfe company of Scotsman



Dawno już nie gościł na blogu Patrick Gordon, pora więc wrócić do jego pamiętników. Latem 1656 roku, kiedy to po krótkiej „polskiej” przerwie powrócił na szwedzką służbę, trafił pod komendę swojego rodaka, generała Roberta Douglasa. Ten namówił młodego Patricka na służbę w nowej jednostce:
Tego popołudnia generał wezwał mnie do siebie i oznajmił, że będzie oto miał kompanię przyboczną [jazdy] złożoną ze Szkotów; że oto wielu ex-oficerów, ochotników którzy przybyli z regimentem  piechoty Lorda Cranstona[1], będą służyć w tej kompanii, a [z nimi] tacy zacni mężowie jakich uda się znaleźć. Że [żołnierze kompanii] będą mieli znaczne przywileje (…), dobre i duże kwatery, że będą szkołą oficerską, a jeżeli w jakimś nagłym przypadku któryś z nich będzie wezwany do rodzinnego kraju, będzie mógł poprosić o zwolnienie ze służby. Były to bardzo dobre warunki i [generał] dotrzymał wszystkich przyrzeczeń poza ostatnim.
Gordon otrzymał specjalną misję rekrutacyjną – tak w Warszawie jak i w obozie armii szwedzkiej miał oto szukać Szkotów chętnych do wstąpienia w szeregi oddziału. Otrzymał na to zresztą specjalny budżet od generała, a brzęcząca moneta bardzo się przydała w tawernach w których przyszło mu negocjować z rekrutami. Udało mu się zebrać 24 Szkotów, którzy połączyli się potem z dowódcą jednostki, rotmistrzem Johnem Meldrumem, który miał ze sobą osiemnastu ludzi, pozostałość swojej dawnej kompanii, z których większość była Szkotami. Oddział stopniowo uległ zwiększeniu, pisałem o tym w innym wpisie.  


[1] William Cranston, dowodził szkockim regimentem piechoty, którzy przybył do Prus w maju 1656 roku.

sobota, 18 kwietnia 2020

Rajtarzy pana Mikołaja



W dzisiejszym wpisie coś dla miłośników rajtarii. Rota chorągwi rajtarskiej Mikołaja Korffa, która w składzie ‘wojska inflanckiego’ pod komendą hetmana Chodkiewicza walczyła w 1611 roku pod Moskwą. Lista sporządzona przez samego rotmistrza, co ciekawe z zapiskami o tym który z towarzyszy poległ w walkach. Datowana jako 26 września 1611 roku.

Najpierw nazwisko i ranga towarzysza, potem ilość koni w poczcie. Jeżeli rajtar poległ w walkach, dodaję zapis w nawiasie po jego nazwisku. Zachowuje niemiecki zapis imion i nazwisk, zmieniając tylko zapis Junger na Młodszy.

Rotmistrz Nicolaus Korff – 10 (koni)
Porucznik Georg Grotthusen von Meszlaw – 5
Chorąży Georg Friedrich Creutz – 5
Valtin Hoewell – 4
Ewoldt Seszwegen – 4
Johan Heringk (poległ) – 4
Lewin Nolde – 4
Jochim Puttkahmer – 4
Johan Renne – 3
Gerdt Rehbinder – 3
Friedrich Korff (poległ) – 3
Johan Holtey – 3
Georg Schwartz – 3
Georg Brantt (postrzelony) – 3
Jochim Krasell – 3
Johan Rahm – 3
Wilhelm Schilling (poległ pod Rochaczowem, 12 mil od stolicy) – 3
Berendtt Hanbohm – 2
Ewertt Liwe – 2
Hansz Georg (został na czacie) – 2
Georg Duesterlous – 2
Christoph Schlippenbach – 2
Godhartt Essen – 2
Harmen Wahlstett – 2
Andresz Schwen – 2
Christian Chor (zginął pod Rochaczowem, tam też pochowany) – 2
Johan Schulte – 2
Ludwich Stopius – 2
Otto Schulte – 2
Christoper Puttkahmer – 2
Nicolay – 1
Christoffer Anrep (poległ) – 1
Caspar Winter – 1
Rottger Chor – 1
Reinholt Holtey – 1
Valtin Huttendorff – 1
Caspar von Tisenhausen (poległ) – 1
Daniel Szemielsky (poległ) – 1
Johan von Ungern – 1
Ficnkenow Młodszy – 1
Kerszbroch (poległ) – 1
Rehbinder Młodszy – 1
Trębacz(y) – 3
Dobosz - 1

Łącznie koni 104


niedziela, 12 kwietnia 2020

Listy przypowiednie Jana Kazimierza


Z jednodniową obsuwką kilka listów przypowiednich z okresu panowania Jana Kazimierza. Nie ma to jak przyjemna lektura źródłowa, jak człowiek musi w domu siedzieć...
- regiment piechoty cudzoziemskiej ks. Bogusława Radziwiłła - 1649 rok
- 600-osobowy suplement do regimentu ks. Bogusława Radziwiłła - 1651 rok
- regiment rajtarii ks. Bogusława Radziwiłła - 1651 rok
- chorągiew husarii ks. Michała Kazimierza Radziwiłła - 1654 rok
- drugi regiment piechoty ks. Michała Kazimierza Radziwiłła - 1661 rok

Kończymy póki co maraton materiałów źródłowych, w przyszłym tygodniu planuję wrócić do bardziej opisowych wpisów i może jednej czy dwóch recenzji.


niedziela, 5 kwietnia 2020

Nomina Rothmagistrorum Sueticorum



Ciekawostka znaleziona przy porannym przeszukiwaniu materiałów źródłowych w zbiorach Biblioteki Kórnickiej. 10 stycznia 1601 roku Jerzy Farensbach wysłał do króla Zygmunta III list z informacjami na temat fatalnej sytuacji militarnej w Inflantach. Jako dopisek na dole listu znajdujemy krótką listę rotmistrzów jazdy szwedzkiej, walczących z Polakami. W oparciu o materiały szwedzkie pokusiłem się o próbę zidentyfikowania kilku z nich. Kursywą zapis z listu, po myślniku próba identyfikacji. Liczebność chorągwi jazdy jest szacowana dla początku kampanii, brak dokładnych danych.

Bent Larson – prawdopodobnie Bengt Larsson Sabelhierta, chorągiew szwedzka lub fińska.

Christianus Schade – Kasten Skade/Carsten Schade, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 250 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Wilhelmus Spiegell – Velam Spegel/Wilhelm Spiegel, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 250 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Rek Bentson – prawdopodobnie Arent Bengtsson, rotmistrz chorągwi szwedzkiej, liczącej w tym czasie 150 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Georgius Henrichson – Göran Henriksson Horn, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 150 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Johannes Blanck – Hans Blank, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 150 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Nicolaus Giermuntson - Nils Germundsson, rotmistrz chorągwi jazdy szwedzkiej, liczącej w tym czasie 300 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

wtorek, 17 marca 2020

Dzidami, drągami i wszelkiego gatunku pociskami



Pora nieco odgrzebać blog, dawno tu nic nie pisałem, koncentrując się tylko na blogowym FB. W dzisiejszym wpisie notka z walk polsko-tatarsko-kozackich pod Słobodyszczami, dokładnie rzecz biorąc z ataku który miał miejsce 7 października 1660 roku. W relacji zatytułowanej List pisany do Rzymu z obozu pod Cudnowem… możemy zapoznać się z bardzo ciekawymi informacji na temat starcia na cześć Boga i chwałę wieczną oręża polskiego. Tak oto autor listu opisuje polski atak na pozycje kozackie:
Słońce miał się już ku zachodowi, kiedy w. marszałek koronny [Jerzy Sebastian Lubomirski] stanął przed nieprzyjacielem, ale nie chcąc mu dać czas do przygotowania się do bitwy, postanowił ze zwykłą sobie determinacją  natychmiast na niego uderzyć. Z taką natarczywością wpadli Polacy w środek szeregów nieprzyjacielskich, z taką bili się zapalczywością, że w przeciągu mało co więcej jak godziny, gdyż zmrok położył koniec bitwy, kilka tysięcy Kozaków, podług ich własnego wyznania, legło na placu. Myśli mieli stu zabitych, między którymi barona Oedt pułkownika jazdy[1], i kilkuset rannych, po większej części dzidami, drągami i wszelkiego gatunku pociskami, jakie się nawinęły pod rękę Kozakom, bo nie mieli czasu nabijać rusznic, swej zwyczajnej broni.

Hieronim Chrystian Holsten, który w szeregach regimentu rajtarii Lubomirskiego brał udział w tym bitwie, daje nieco mniej optymistyczny opis, gdzie po początkowym sukcesie [Kozacy] dobrali się nam jednak tak mocno do skóry, że musieliśmy się wycofać. Niemieckie rajtar wspomina, że w końcu strzelbami, spisami, łukami, kosami, drągami a nawet kłonicami wypędzili nas z obozu przypadkowo na bagna. Regiment miał ponieść duże straty, obok poległego obersztera wielu innych oficerów zginęło i zostało rannych. Między innymi rotmistrz Mautner zabity toporem s  rotmistrzowi Makowskiemu rozpłatano kosą głowę[2]. Regiment miał też stracić dwa sztandary, a ten niesiony przez Holstena miał kilka cięć i strzałów.


[1] Stefan Franciszek baron de Oedt, oberszter regimentu rajtarii Jerzego Sebastiana Lubomirskiego.
[2] Miał jednak przeżyć starcie.

wtorek, 18 lutego 2020

Rozłożenie stanowiska Woyska J.K.M. [1628 rok]



W zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Kórnickiej znalazłem wczoraj bardzo obszerną partię materiałów dotyczących wojny o ujście Wisły. Wśród nich dokument z którym do tej pory nigdy się nie spotkałem. Opisuje on rozlokowanie wojsk koronnych na kwaterach w 1628 roku na zakończenie kampanii, czyli już po październiku tego roku. W spisie znajdujemy wszystkie sześć pułków jazdy „narodowej”, dwa regimenty rajtarii, trzy regimenty piechoty cudzoziemskiej, trzy freikompanie cudzoziemskie i osiem chorągwi piechoty polsko-węgierskiej. Lista miejscowości w których znajdowały się oddziały polskie pozwala w bardzo interesujący sposób prześledzić jak hetman Koniecpolski rozmieścił swoje wojska, blokując zajętą przez Szwedów Brodnicę. Oczywiście dokument bardzo mnie zainteresował, pozwoliłem więc podjąć się próby odczytania go i zidentyfikowania jednostek i miejscowości.

Rozłożenie stanowiska Woyska J.K.M. [1628 rok]
Pułk J.M.P. Hetmana [Stanisława Koniecpolskiego] w Działdowie, Olsztynku i Nidborku[1]
Pułk J.M.P. Kamienieckiego [Stanisława Potockiego] w Nowym mieście [Lubawskim], Lubawie, Kurzętniku w Biskupiu[2] i Lidzbarku
Pułk J.M.P. Halickiego [Marcina Kazanowskiego] w Biskupstwie Warmińskim
Pułk J.M.P. Wojewodzica Bracławskiego [Mikołaja Potockiego] w Grudziądzu, Gardei, w Prabutach i Wsuszu[3]
J.M.P Denoph [Ernest Denhoff] Oberster Leitenant[4] w Kisielicach
Pułk J.M.P. [Stefana] Koniecpolskiego w Starogardzie, Nowym[5] i Skarszewach
Pułk J.M.P. Starosty Wiskiego [Mikołaja Kossakowskiego] w Biskupstwie Warmińskim
Pułk J.M.P. Abrahamowicza [Mikołaj Abramowicz][6] w Dambrowie[7]

Rozłożenie Piechoty Niemiecki
Regiment J.M.P Denoffów [Gerhard Denhoff] w Kwidzynie, Gniewie, Nowym i w Prabutach
Regiment J.M.P. Szparów [Gustav Sparre] w Pucku, Sulicicach[8], Szymbarku[9], Iławie, Lubawie, Dambrowie, Olsztynku
Regiment J.M.P Buthlerów [James Butler] w Biskupstwie Warmińskim tam gdzie będzie potrzeba

Armata lżejsza [w tym przypadku chodzi o pozostałe jednostki piechoty, tak cudzoziemskiej jak i polskiej]
P. Kawaler [Mikołaj Judycki]
P. Roki[10]
[pomiędzy tymi dwoma jednostkami mamy miejsce stacjonowania w Chełmnie, nie wiadomo jednak czy dotyczy obydwu oddziałów]
P. [Aleksander] Czopowski
P. [Wilhelma] Apelmana przy okrętach
P. [Samuel] Nadolski w Starogardzie
P. [Piotra] Kureckiego z Panem [Albertem] Pepłowskim w Grudziądzu
P. [Mikołaja] Bobiatyńskiego z Panem [Jakubem] Bukowieckim w Nidborku i w Działdowie
P. [Kacper] Śliwnicki z Panem [Stanisławem] Biedrzyckim w Nowym mieście



[1] Nidzicy.
[2] Prawdopodobnie Biskupiec koło Iławy.
[3] Nieco dziwny, ale jak sądzę chodzi o Susz. Miejscowość ta zresztą pasuje, jeżeli sprawdzimy na mapie rozstawienie pułku od Grudziądza do Suszu właśnie.
[4] Skwadron/regiment rajtarii.
[5] Chodzi zapewne o Nowe w dzisiejszym powiecie świeckim.
[6] Regiment rajtarii.
[7] Wieś Dąbrowa w dzisiejszym powiecie starogardzkim.
[8]  Wieś w dzisiejszym powiecie puckim.
[9]  Prawdopodobnie chodzi o Szymbark w dzisiejszym powiecie iławskim.  
[10] Prawdopodobnie kompania dragonów Andrzeja Ratke lub freikompania piechoty Davida Rotkiera

wtorek, 4 lutego 2020

Y rzadko który z nich umie wziąc w rękę pistolet



Ciekawostka z zeznań dezerterów z armii moskiewskiej we wrześniu 1633 roku, tycząca regimentu rajtarii d’Heberta:

Tamze z woyska trzey nieprzyjaciele przedarszy się przyszli: Polak, Inflantczyk y Szwed, z których ten Polan z Stanisławowa examinowan[1] przy KJM[2], jest li raytarowie, powiedział, których 14 chorągwi pzyszło przed tegodniem bardzo są ladaicacy y rzadko który z nich umie wziąc w rękę pistolet, y iako dwie abo trzy chorągwie naszych znieść by ich mogło.

Co jak co, ale laurki swojej jednostce to on nie wystawił…


[1] Przesłuchany
[2] Władysławie IV

środa, 1 stycznia 2020

Porządni stali raytarowie



Nowy Rok zaczynamy w tym samym miejscu i czasie gdzie skończyliśmy stary: Prusy, 1629 rok. Bardzo ciekawe znalezisko w diariuszu z sierpnia 1629 roku. W czasie negocjacji polsko-szwedzkich, w których uczestniczył poseł francuski, obydwie strony miały prawo przyprowadzić ze sobą kilka chorągwi i kompanii eskorty. Naoczny świadek tak oto opisał Szwedów:

Z Commisarzami Szwedzkimi stał na placu kornet Wranglów czarny, drugi Reingraffa białły, trzeci Gustawa samego błękitny, pod któremi porządni stali raytarowie, a przy nich równa liczba piechoty przeciw naszym stanęła.

Kornet Wrangla to prawdopodobnie kompania kirasjerów feldmarszałka Wrangla, dowodzona przez Francois de Sacina. Reingraff to graf Renu Otto Ludwig, dowódca 12-kompanijnego regimentu jazdy. Niestety nie jestem w stanie zidentyfikować ostatniego oddziału. O ile wiem Gustaw II Adolf nie miał wtedy w Prusach konnej kompanii przybocznej,  być może więc chodzi o jedną z kompanii kirasjerów, które polski świadek uznał za królewskich.  

niedziela, 22 grudnia 2019

Służba rajtarska na kilka koni



Kolejny ciekawy życiorys żołnierski znaleziony w przepastnym zbiorze Liber Chamorum. W dzisiejszym wpisie niejaki Łukasz Świechowski (Świejkowski), chłop który okradł swojego polskiego pana i uciekł na Śląsk, Tu w 1600 roku rozpoczął służbę rajtarską na kilka koni u Adama Wacława księcia cieszyńskiego (widzimy go powyżej). Książę Adam było podpułkownikiem w regimencie rajtarów wystawionym na Śląsku, dowodził przy tym trzema z sześciu chorągwi tworzących regiment. Świechowski spędził w tej służbie kilka lat, walcząc z Turkami pod Budą. Po zwinięciu wojsk został jednak w Cieszynie, pełniąc do 1618 roku (kiedy to zmarła książę Adam) rolę starszego masztalerza. Potem trafił na służbę u śląskiego szlachcica Byszyńskiego, a potem u Andrzeja Zborowskiego, kasztelana oświęcimskiego. Pojął za żonę służebną pannę, a w 1624 roku urodził im się syn – też zresztą Łukasz. Naszego bohatera ciągnęło jednak do wojaczki, trafił więc (zapewne znów jako rajtar) do wojsk  znanego kondotiera Ernesta Mansfelda. Oddział w którym służył został w czasie przemarszu przez księstwo cieszyńskie rozbity, a Świechowski  uciekł z pogromu do Czechowic. Tu jednak spotkał go los wielu wojskowych maruderów: napadli nań chłopi i zabili go.

sobota, 23 listopada 2019

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVI



Dziś w kąciku recenzji kolejny praca z wydawnictwa Osprey, tym razem Nieuwpoort 1600. The First Modern Battle, autorstwa Bouko de Groota. Chwaliłem już kiedyś na blogu dwa poprzednie zeszyty jego autorstwa, bardzom więc był ciekaw w jaki sposób przedstawi on tytułową bitwę. Jak zwykle najpierw omówię strukturę pracy, a potem dodam kilka ogólnych komentarzy.

Po krótkim wstępie omawiającym przyczyny i dotychczasowy przebieg starć znajdziemy bardzo dokładną chronologię operacji w czerwcu, lipcu i sierpniu 1600 roku. Następnie  mamy omówienie najważniejszych dowódców z obydwu stron, po  czym następuje obszerny rozdział mówiący o obydwu walczących armiach. Znajdziemy tu informacje dotyczące organizacji, wyposażenia i taktyki, z dużym naciskiem na zmiany jakie wprowadził w swojej armii książę Maurycy. Szczegółowe ODB bitwy, włącznie z nazwiskami dowódców kompanii, liczebnością regimentów i oddziałami które z różnych powodów nie wzięły udziału w walkach.

Kolejne części książki to omówienie kampanii 1600 roku, od teoretycznych planów działania do ich zastosowania praktycznego. Autor omawia tam także bitwę pod Mariakerke (Leffingerdijk), po czym przechodzi do tytułowego starcia. Bitwa pod Nieuwpoort opisana jest bardzo dokładnie, od rozmieszczenia oddziałów obydwu armii, przez kolejne fazy starcia, aż po straty poniesione przez zwycięzców i zwyciężonych. Reszta rozdziału to omówienie wydarzeń mających miejsce po bitwie, jak oblężenie Fortu Elżbiety. Krótkie podsumowanie to poglądy autora na samą bitwę jak i jej znaczenie w stosunku do zmian w wojskowości europejskiej. Mamy też tu notkę o tym jak obecnie wygląda pole bitwy, a także wybraną bibliografię. Jak zawsze autor zachęca też do odwiedzenia jego strony www.80yw.org, gdzie publikuje pełną bibliografię, erraty do swoich książek jak i mnóstwo innych ciekawych informacji dotyczących konfliktu.

Jest to bardzo dobrze opracowana i napisana książka, powiedziałbym że to jeden z lepszych Ospreów poświęconych konfliktom XVII-wiecznych. Tak podłoże konfliktu, kampania letnia i tytułowa bitwa są opisane bardzo dokładnie i dużą ilości szczegółów. Ciekawym zabiegiem, do którego jako czytelnik musiałem się jednak nieco przyzwyczaić, jest nazywanie walczących stron Republikanami (armia Zjednoczonych Prowincji) i Rojalistami (Armia Flandrii). Człowiek ma zawsze w głowie, że pod Nieuwpoort walczyli Holendrzy przeciw Hiszpanom, stąd czasami łapałem się na tym, że musiałem przez chwilę zastanawiać się kto jest kto. ODB, mimo że bardzo dokładny, jest także nieco nieczytelny:  co chwila trzeba zerkać na kolejną stronę, żeby sprawdzić co oznacza gwiazdka, krzyżyk czy hash. Szczerze mówiąc było to nieco irytujące, może forma tabelki byłaby jednak nieco czytelniejsza? Można by też nieco podyskutować na temat znaczenia tej bitwy i jego wpływu na przemiany wojskowości europejskiej, brak też jakiegoś omówienia faktu, że zwycięstwo księcia Maurycego praktyczni e rzecz biorąc nie wpłynęło na dalszy przebieg wojny. Są to jednak naprawdę drobne zastrzeżenia, na tle bardzo dobrego opracowania.

Jak to zawsze w przypadku Ospreya bywa, świetnie wygląda oprawa graficzna. Mnóstwo ikonografii z epoki, wizerunki żołnierzy, dowódców i samej bitwy, do tego część z nich to reprodukcje kolorowe. Peter Dennis narysował trzy pełne życia sceny bitewne, także ukazane w kolorze. Matz Elzinga jest z kolei autorem trzech kolorowych rysunków sztandarów użytych w bitwie. Tekstowi towarzyszą także liczne mapy, ukazujące zarówno teatr działań jak i kolejne fazy bitwy.

Końcowa ocena [według rankingu -  trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić  zdecydowanie unikać] to zdecydowane trzeba mieć. Kolejny bardzo dobry Osprey spod pióra Bouko de Groota, w bardzo interesujący sposób przedstawiający zarówno walczące strony jak i przebieg samej bitwy.

sobota, 3 sierpnia 2019

Barwa gwardii JKM – cz. XIV



Osiem lat temu zamieściłem na blogu notkę dotyczącą oddziałów saskich towarzyszących Augustowi II w jego wjeździe do Warszawy w styczniu 1698 roku. Tym razem cofamy się do lata 1697 roku, kiedy to król elekt bawił w  Krakowie. Oczywiście nie mogło tam zabraknąć jego saskich gwardzistów, których tak miał opisać naoczny świadek:
Przyszły z królem JMścią trzy tysiące Rajtaryi wybornej, dwa tysiące piechoty i przy niej 20 dział polnych. Rajtarya na koniach bardzo dobrych, każdy może być płacony tysiącem złotych.
Mamy też nieco dokładniejszą informację, dotyczącą prawdopodobnie drabantów, którzy w pewnym momencie towarzyszyli królowi w drodze do kościoła św. Bernardyna na Stradomiu:
Rajtaryi kornet w karmazynowych płaszczach ze szpadami, drugi zaś w łosich skórach [koletach] na których zbroje mieli,  z karabinami jechali.


środa, 31 lipca 2019

Młódź, rajtarzy i hajducy



W opisach poselstw z epoki można czasami znaleźć ciekawe informacje dotyczące wyglądu eskorty – każdy taki okruch źródłowych się przydaje. Poselstwo Andrzeja Olszowskiego, podkanclerzego koronnego, do Wiednia w 1669 roku chyba jeszcze się pojawiło na blogu, sprawdźmy więc któż też towarzyszył biskupowi w czasie wjazdy do cesarskiej stolicy:
My w kalwakacie (ze 24 nas osób) przed karetą [posła] jechaliśmy, za nami trębacze, a nie trąbiąc, koło karety hajduków 16 bogato od srebra ubranych pieszo, a na koniach z sahajdakami ze 30 młodzi w koralowych kontuszach a blemurowych atłasowych żupanach, za nimi Rajtaryi 24 w błękitnej dość pozornej barwie, potym pachołkowie odziani w różne barwy nowo.
Nie mam pojęcia czym jest ów ‘blemurowy’ wspomniany w tekście, może ktoś ma jakiś pomysł?