Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giles Fletcher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Giles Fletcher. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 października 2017

Rosyjski żołnierz lepszy jest broniąc jakowegoś zamku czy miasta


Po paru latach wracamy do Gilesa Fletchera i jego opisu Państwa Moskiewskiego. Pozostaniemy w klimatach wojennych, tym razem nieco o artylerii i walkach z Polakami:
Nie biorą ze sobą wiele artylerii [na kampanię] gdy przyjdzie im się potykać z Tatarami; kiedy jednak przychodzi walczyć z Polakami (których wyżej sobie cenią jako przeciwników) ruszają dobrze zaopatrzeni w [działa i] amunicję i wszelkie niezbędne zapasy. Powiada się, że żaden z chrześcijańskich władców nie ma większych zapasów dział i amunicji niż car Rosji. Duża w tym zasługa arsenału w Moskwie, gdzie mają niezwykle dużo  wielkich dział, wszystkie z nich mosiężne, bardzo porządnie wykonane.
Mówi się, że rosyjski żołnierz lepszy jest broniąc jakowegoś zamku czy miasta, niźli stając do walnego starcia poza granicami swego kraju. Dobrze na to wskazują [poprzednie] wojny, zwłaszcza oblężenie Pskowa, które miało miejsce osiem lat temu. Kiedy to udało się [Moskwie] odeprzeć polskiego króla Stefana Batorego, z całą jego armią licząca 100 000 ludzi, zmuszając go do zwinięcia oblężenia, w którym stracił wielu swoich najlepszych kapitanów i żołnierzy.

Za to w walnej bitwie moskiewski zawsze jest gorszy od Polaków i Szwedów. 

środa, 17 października 2012

With bow, quiver and sword



Giles Fletcher przypomniał się ze swoim opisem Państwa Moskiewskiego, pora więc odkurzyć tomiszcze i coś przetłumaczyć. Ambasador Elżbiety I opowie nam tym razem o uzbrojeniu moskiewskiej jazdy i piechoty. Za wszelkie niedoróbki w tłumaczeniu z góry przepraszam…
Co się tyczy ich uzbrojenia, są lekko wyposażeni. Typowy jeździec nie ma nic ponad łuk w sajdaku przy prawym boku, a kołczanem i szablą wiszącymi przy lewym boku: niektórzy tylko mają [dodatkowo] dziryt lub włócznię przy boku konia. Podficerowie[1] mają ponadto najczęściej jakieś uzbrojenie ochronne, na przykład koszulkę kolczą. Generał, a wraz z nim główni oficerowie i [majętna] szlachta mają niezwykle ozdobne konie, z siodłami ozdobionymi złotem, z ogłowiem zdobionym złotą i jedwabną nicią, a także perłami i szlachetnymi kamieniami, [a sami oficerowie i szlachta] w bardzo zacnych zbrojach, które zwą „bullatnoy”, wykonane z dobrej, lśniącej stali, przykrytej jednak złotą tkaniną i futrami, [generał] ma na głowie bardzo drogi stalowy hełm, szablę, łuk i strzały przy boku, w ręku włócznia, a przed nim niosą kolejny zacny hełm i jego „shestapera” czyli buławę. [Moskiewskie] Szable, łuki i strzały wykonane są na modłę turecką. [W walce] Stosują taktykę Tatarów, strzelając w ten i nazad, unikając walki [wręcz][2] .
Strzelcy, czyli piechota, nie mają nic poza bronią palną w ręku, berdyszem[3] na plecach i szablą przy boku. Łoże broni palnej nie jest wykonane jak w arkebuzach[4], jest natomiast proste (jak w broni myśliwskiej[5]). Lufa jest bez żadnych ozdób, bardzo ciężka, a jednocześnie strzela bardzo małymi kulami.



[1] Używa tu określenia ‘under captains’
[2] Tu moje tłumaczenie jest chyba nieczytelne, chodzi o typową taktykę ostrzału i ucieczki, także o strzelanie do tyłu w czasie pozorowanego odwrotu.
[3] Określonym jako ‘striking hatchet’
[4] Tu pada określenie ‘caliver’
[5] Nie znam polskiego odpowiednika ‘fowling piece’  - ‘strzelba na ptaki’?

wtorek, 29 maja 2012

12 000 gunners, called strelsey


Wracamy do opisów XVI-wiecznej Moskwy, pióra Gilesa Fletchera. W pierwszym wpisie zająłem się Tatarami, pora więc na wojskowość moskiewską. Zaczniemy nieco od końca, bo od piechoty i najemników na służbie cara. Tłumaczenie własne, dokonałem także pewnych (acz drobnych) skrótów.
Z piechoty która jest na stałym żołdzie ma on [car] ich 12 000, wszyscy z nich to strzelcy [w oryginale ‘gunners’], zwani ‘strelsey’. Z tego 5000 stacjonuje w Moskwie i w każdym innym mieście gdzie może przebywać car, a 2000 (zwani ‘stremaney strelsey’, czyli strzelcy przy strzemieniu) [znajduje się] przy jego osobie, gdziekolwiek przebywa [chodzi o prikaz strzelców strzemiennych, którzy byli podragonieni]. Reszta [czyli strzelcy grodowi] rozmieszczeni są w miastach garnizonowych, skąd mogą zostać wysłani w pole, a otrzymują jako żołd siedem rubli na rok, a oprócz tego dwanaście miar żyta i owsa.
Co do najemników, którzy nie pochodzą z Moskwy (a których zwą ‘nimschoy’)  mają teraz 4300 Polaków[i] Kozaków [w tekście pada określenie ‘Chirchasses’] a tych jest około 4000, z czego 3500 rozrzuconych po garnizonach [czyli 4000 to Kozacy i Polacy, patrz dalej]: Holendrów i Szkotów około 150: Greków, Turków, Duńczyków i Szwedów, razem w jednym oddziale [sic!] około 100. Ale tych [najemników] rozmieszczono  tylko na granicy z Tatarami, a także z Syberią: tak samo jak z tatarskimi żołnierzami (których zaciągają czasem) [których rozmieszcza się] po drugiej stronie kraju, przeciw Polakom i Szwedom: jako że najlepszą polityką jest umieszczanie ich [najemników] przy przeciwnej granicy [z daleka od terenów gdzie ich zaciągnięto].

sobota, 12 maja 2012

Men knowing no artes of peace


Wpadło mi dzisiaj w ręce wydane w 1591 roku dziełko Of the Russe Common Wealth… autorstwa Gilesa Fletchera. Gentelman ten został w 1588 roku wysłany jako ambasador królowej Elżbiety I na dwór carski. Jako rasowy dyplomata sporządził dokładny opis kraju w którym przyszło mu przebywać, począwszy od formy rządu, przez organizację armii, po żywność dostępną w Państwie Moskiewskim. Lektura to niezwykle ciekawa, bez wątpienia niejednokrotnie wykorzystam jej fragmenty na blogu, zwłaszcza w kontekście militarnym. Zaczniemy jednak od kilku słów które Fletcher poświęcił Tatarom, walczącym przeciw siłom moskiewskim. Z góry przepraszam za dziwnie czasami brzmiące tłumaczenie, XVI-wieczna angielszczyzna jest nierzadko trudna do przełożenia. Cóż więc ambasador pisze o tatarskim wojowaniu…
Wszyscy z nich walczą konno, mają przy sobie tylko łuk, pęk strzał i zakrzywiony miecz na turecką modłę. Są niezrównanymi jeźdźcami, przyzwyczajonymi by strzelać [z siodła] tak do przodu jak i do tyłu. Niektórzy z nich mają dodatkową broń – dziryt [Fletcher używa określenia ‘bore speare’ czyli włóczni używanej do polowania na dziki]. Zwykły żołnierz nie ma żadnego uzbrojenia ochronnego poza strojem, to jest futrem czarnej owcy, noszonym futrzaną stroną na zewnątrz w czasie dnia i na wewnątrz w nocy, a także [futrzaną] czapą. Ale ich szlachta naśladuje Turków w wyglądzie i uzbrojeniu.
Kiedy mają się przeprawić przez rzekę, wiążą trzy czy cztery konie, po czym biorą długie drągi i wiążą je mocno do końskich ogonów: a siedząc na tych drągach kierują konie przez rzekę.
Kiedy to dochodzi do bitwy sprawują się w niej o wiele lepiej niż Rosjanie, [jako że są] dzicy z natury, ale twardsi i rządni krwi w wyniku ciągłych wojen które prowadzą: gdyż są to ludzie którzy nie znają pokoju ani żadnych cywilnych praktyk.