Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dragonia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dragonia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 października 2021

White taffety and necessaryes for the colour

 


Ponowna lektura pamiętników związanych z “Potopem” (robię notatki i odnośniki bibliograficzne do nowej książki) przynosi co chwila kolejne ciekawe informacje, które przeoczyłem przy pierwszym (drugim, trzecim…) czytaniu. Dziś notka krótka, acz o tematyce która bardzo mnie interesuje czyli sztandarach. Część z tych informacji była już kiedyś na blogu, ale teraz nieco to rozszerzę. ,Kiedy w drugiej połowie 1659 roku Patrick Gordon otrzymał od Lubomirskiego rozkaz utworzenia nowej kompanii dragonów z ex-szwedzkich żołnierzy przetrzymanych w Gniewie, sporym problemem było odpowiednie wyposażenie dla jednostki. Maszerując na południe, co jakiś czas możemy w pamiętniku napotkać informacje o kolejnych zakupach:

- jadąc do Gniewu, Gordon otrzymał 24 muszkiety, jako początkowy zapas broni dla kompanii (docelowo miała mieć 100 ludzi, w Gniewie zaciągnął 76)

- w Poznaniu kupił pięć muszkietów, proch i ołów, oprócz tego dla siebie parę szkockich pistoletówi

-  w Pyzdrach 28 par butów, bo tylko tyle było gotowych ‘od razu’

-  w Tarnowie nabył ‘kolejne muszkiety, proch i ołów’

- w Krakowie, na początku 1660 roku, zakupił 60 nowych muszkietów od kupca Blackhalla, a także sześć starych muszkietów, proch i ołów od innego kupca

A gdzie sztandar, zapytacie? Otóż na początku podróży z Gniewu wysłał do Torunia swojego sługę i dobosza kompanijnego by zakupili ‘białą taftę i wszystkie rzeczy niezbędne do [zrobienia] sztandaru oraz bęben’. Dla mnie nader interesująca ciekawostka, bo ciężko znaleźć szczegóły tego typu, w jaki sposób oddziały otrzymywały sztandary. Jak widać tu trzeba było załatwić to na własną rękę.

Kiedy Gordon miał wreszcie okazję zaprezentować kompanię Lubomirskiemu w marcu 1660 roku, miał miejsce ciekawy dialog, który nieco sparafrazuję:

[L] Czy mają broń?

[G] Tak, zapewniłem wszystkim muszkiety i pulwersaki

[L] A broń białą?[1]

[G] Tak, niektórzy mają broń białą

[L] A konie?

[G] Gdzież miałem czas martwić się o konie, jeżeli musiałem się martwić o chleb? [dodał jednak, że wszyscy podoficerowie mają konie]

[L] A ilu was tutaj?

[G] 100 ludzi wraz z oficerami

 



[1]              W oryginale ‘sword’, więc nie będę kombinował z tłumaczeniem.

wtorek, 22 czerwca 2021

Rolle księcia Michała

 



Znowu wracamy do przeglądania zasobów AGADu na szukajwarchiwach. Tym razem bardzo interesujący zbiór rolli popisowych jednostek dowodzonych przez Michała Kazimierza Radziwiłła w latach 50-tych i 60-tych:

- chorągiew husarii (służąca tylko przez jedną ćwierć na przełomie 1654 i 1655 roku)

- regiment i kompanie dragońskie, okres 1656-1658

- regiment pieszy w okresie 1656-1659

- dawny regiment hetmana Jerzego Lubomirskiego, przejęty przez Radziwiłła, okres 1663-1668  

piątek, 16 kwietnia 2021

Pludracy Księciunia

 


Kolejna ciekawostka ze zbiorów AGADu, znów z Archiwum Warszawskiego Radziwiłłów. Pod tym linkiem znajdziecie rolle popisowe niektórych jednostek księcia Bogusława Radziwiłła. Mamy tam:

- chorągiew rajtarii rotmistrza Otto Butlera z 1654 roku

- kompania dragonii kapitana lejtnanta Gustava de la Valle (?) w 1668 roku

- kompania dragonii pod porucznikiem Kureweilem (Kurcweilem?) w garnizonie słuckim

- ta sama kompania, tym razem dowódca zapisany już jako kapitan lejtnant, w 1668 roku

- kompania (piechoty?) kapitana Aleksandra Szylinga w 1668 roku w Słucku

- króciutka rolla artylerzystów w garnizonie słuckim

środa, 14 kwietnia 2021

Za charty, Tygrysa y Sępy

 


Potrzebowałem oderwać się nieco od ciągłego siedzenia w źródłach z 1683 roku (pisanie nowej książki dobrze idzie, wszyscy zdrowi), spędziłem więc wczoraj uroczy wieczór czytając rachunki dworu Jana Kazimierza z 1650 i 1651 roku. Zachęcam do lektury tego spisu, który możecie znaleźć tutaj. A w środku takie ciekawostki jak:

- spisy płacy dla całej obsługi dworu, od kapeli królewskiej, przez karłów, pasztetników po masztalerzy

- bardzo ciekawe lista woźniców, którzy byli przypisani do konkretnych koni stajni królewskiej

- nieco rachunków związanych z nadworną dragonią i piechotą węgierska: od zaciągu nowych ludzi, przez koszty zakupu ekwipunku (np. co roku 12 dard dla dziesiętników hajduckich), po płace dla chorych hajduków



- najciekawsza część to zapłaty za różne ‘inne’ usługi. Mamy tam np. spłatę długów zaciągniętych na wyprawę zborowską, wypłaty dla jubilerów i kupców za kosztowności, zapomogi dla biednych szlachciców i żołnierzy, a także urocza ‘wypłata z bankomatu’ czyli gotówka dla króla. Znajdziemy tam wzmiankę o zapłacie dla kata który wyleczył psa, dla kurlandzkich myśliwych którzy przyprowadzili do Warszawy psy będące darem od księcia kurlandzkiego, ale wzmiankę o zakupie długich koszul

- mój absolutny faworyt to pan Garliński, który co miesiąc dostawał 40 złotych ‘na Tygrysa y Sępy’ (dodatkowo w jednym miesiącu pojawia się Lampart) czyli – jak mniemam – na dostarczanie (a może i dbanie?) o futro i pióra ozdobne. Oczywiście może też chodzić o jakąś menażerię, ale w takim przypadku kwota wydaje się nieco zbyt niska, więc z braku innych źródeł pozostaję póki co przy wersji o futrze i piórach.

Zachęcam do samodzielnej lektury, bo to bardzo interesujący materiał źródłowy, a do tego bardzo czytelny.



piątek, 15 stycznia 2021

Ze szkocką pintą i kwaterką brandy

 


Wracamy do zapisków Patricka Gordona, udało mi się bowiem znaleźć ciekawy fragment dotyczący utrzymania żołnierzy (i ich morale) w ryzach. W marcu 1661 roku kompania dowodzona przez Gordona, po powrocie z kampanii 1660 roku, powoli maszerowała z kwater zimowych, trafiając w okolice Krosna. Tu do jednostki trafiły uzupełnienia, wszak dragoni ponieśli spore straty w czasie walk z Moskwą i Kozakami. Jak napisał o tych nowych żołnierzach sam Gordon, było to ’50 chłopa, którzy wcześniej służyli Cesarzowi Rzymskiemu na Węgrzech, pod komendą generała Susa [De Souches] i zdezerterowali, a teraz nasz generał przysłał ich [do mnie] by wcielić ich do kompanii i rozmieścić na kwaterach. Byli to wysocy, nader krzepcy ludzie, głównie Francuzi i Włosi, [ale] też kilku Hiszpanów’. Jako że oddział Gordona był rozmieszczony na terenie miasteczka i kilku wsi, Szkot mógł się słusznie obawiać jak utrzymać tych nowych rekrutów w ryzach, tym bardziej że cała kompania od pewnego czasu nie otrzymywała żołdu. Zdecydował więc, że każdy żołnierz dostanie dziennie szkocką pintę piwa [czyli prawie 1.7 litra], kwaterkę brandy i tyle żywności na ile lokalna ludność może sobie pozwolić. Najwyraźniej podziałało to na morale dragonów, bo nie doszło do żadnych ekscesów, a dwa tygodnie później kompanii wypłacono żołd.

piątek, 18 września 2020

U pana Stanisława na dworze

 



Ciekawy wypis dotyczący wojsk prywatnych i dworu Stanisława Lubomirskiego (1583-1649), prawdopodobnie dotyczący ostatniej dekady życia wojewody krakowskiego:

- dragonii 200 i z swemi oficerami służących, Niemców, z rotmistrzem P. Rusnowskim i trębaczami. Ci przed karetą jechali i warty przed powozem odprawiali, będąc pod dwóma komendantami

- piechota węgierska nadworna pieniężna 400 ze swemi rotmistrzami, których przezwiska te są: JPP. Malewicz, Makowski, Budyze, Arwat, Otwinowski. Piechota zaś zawsze zostawała przy boku Jmci pod czterema chorągwiami i muzyką, to jest bębnami i szyposzami mając swój bazar; ta piechota naprzód w drogę wychodziła, piątego dnia przed ruszeniem dworu ze swoim bazarem, drugiego dnia rumaki, trzeciego muzyka, czwartego myślistwo, piątego sam Jegomość z poważnym a wielkim dworem.

- na dworze utrzymywano także przyboczny oddział Srebrnych Kozaków, ok. 60 ludzi ze szlachty, Węgrów, Tatarów, na koniach dobrych. Szable mieli oprawne i sajdaki, rzędy lite, każdy samowtwór

Wspomniana powyżej muzyka to kapela dworska kierowana przez Włocha Jana Baptystę Filiponiego (który pełnił też funkcję kawalkatora) : wszystkich muzyków i śpiewaków było 26, między zagranicznemi mieściło się także wiele Polaków, z Korony i Litwy. Z kolei stajnia wojewody to koni tureckich i rumaków polskich było na stajni sześćdziesiąt, i tyleż masztalerzy. Na czele stajni znajdujemy dwóch koniuszych, panów Grzymalskiego i Otwinowskiegp. Oprócz wspomnianego Filiponiego dwoma kolejnymi kawalkatorami byli Andrzej Jaroszewicz i Stanisław Rządkiewicz.  Ciekawa wzmianka dotyczy dworskich myśliwych, wojewoda nie przepadał bowiem za jastrzębiami, miał za to charty, ogary, sokoły i rarogi, nad którymi czuwała świta myśliwców, sokolników i rarożników 30.

Na koniec bardzo interesująca wzmianka o grupie synów szlacheckich, których ok. 20 spędzało czas na dworze magnata. Tych ćwiczenie codzienne z łukami, dzidami i kopijami, bywało do pierścienia, odmieniano im szaty jedwabne, co ćwierć roku, futra jednym, którzy byli w respekcie pańskim, egipskie baranki, drugim podlejszego respektu błamy lisie dawano.

wtorek, 1 września 2020

Dałże tedy wprzód pięścią w gębę



Dziś powiastka o krewkim podkomorzycu i równie krewkim oficerze dragonów. Przekonamy się, że nawet w XVII wieku kłótnie na tematy wojskowe potrafiły być bardzo nerwowe. Rzecz będzie miała miejsca na dworze króla Jana III w 1694 roku,  a opisał ją Kazimierz Sarnecki.

Po obiedzie jmp. Dąbrowski podkomorzyc wileński z p. Lamarem starszym rotmistrzem dragańskim powadziwszy się z dyskursów o komendę, że ją lepiej Lamar rozumie, bo ma onej księgę, wprzód słowami, a potem pięściami solwowali sobie racyje. Dałże tedy wprzód jmp. podkomorzyc Lamarowi pięścią w gębę, a Lamar kijem oddać miał w głowę jmp. podkomorzycowi, potem do szpady się porwał jmp. Dąbrowski, za którą uchwycił p. Prusiński rotmistrz dragański j.k.m.; że ten uczynili eksces w zamku, przed skarbcem, pod bokiem pańskim i hetmańskim, odebrał zaraz te szpady pod wartę, a ichmciów aresztował na tym się miejscu, aby nie wychodzili, kawalerskim słowem, nie biorąc samych pod warte. Zaraz tedy powiedziano królewsku ichm., inkwizycyją czynić kazano, z której się pokazało, że obadwa byli pijani, i tak się tego nie aprehendowano, że po pijanu ten eksces zrobili, szpady im oddać kazano, żeby się sami po trzeźwiu pogodzili.  

wtorek, 30 czerwca 2020

Nie ten kawaler maltański…



Od czasu do czasu udaje się odnaleźć źródło czy nawet kilka źródeł które zmieniają percepcję danego wydarzenia historycznego czy pozwalają na właściwą identyfikację mniej lub znanej postaci. Dzisiaj właśnie o tym drugim przypadku, bo też jest on bardzo ciekawy. Kilkakrotnie na blogu pojawiała się postać Mikołaja Judyckiego, kawalera maltańskiego, który miał walczyć w szeregach armii koronnej w Prusach w latach 1626-1629. Pisali o nim między innymi Jerzy Teodorczyk, Jan Wimmer czy Henryk Wisner; Judycki miał dowodzić w Prusach piechotą cudzoziemską i dragonią, a po 1627 roku pełnić funkcję Starszego nad Armatą. Co prawda w kilku zapisach źródłowych dotyczących wojny pojawiała się postać Bazylego Judyckiego jako stojącego na czele oddziału dragonii, sądziłem jednak że to po prostu jakiś krewny Mikołaja, który dzięki koligacjom rodzinnym otrzymał polową komendę jego jednostki.
Okazuje się jednak, że prawda jest nieco inna. Doktor Przemysław Gawron, wybitny specjalista w tematyce wojskowości za panowania Zygmunta III, wskazał mi że identyfikacja ‘Judyckiego, kawaleria maltańskiego’ jako Mikołaja jest błędna i że tak naprawdę w kontekście całej wojny, kiedy źródła wzmiankują owego kawalera, chodzi właśnie o Bazylego. To on dowodził jednostką dragonii przez okres całej wojny; to on piastował funkcję Starszego nad Armatą, walcząc między innymi pod Górznem. To właśnie Bazyli zaciągał ‘szelmy śląskie’ do swojego oddziału i to on nie chciał, jako Polak, służyć pod komendą szwedzkiego lojalisty Gustava Sparre w jego regimencie piechoty. Co ważne, Bazyli zmarł we wrześniu 1629 roku na skutek zarazy dziesiątkującej armie walczące w Prusach, a jego jednostkę dragonii objął Francuz Jean (Jan) Marion.
Chciałbym z tego miejsca niezwykle serdecznie podziękować dr Gawronowi za wskazanie mi tego (i kilku innych) błędów w mojej, mającej się ukazać w tym roku, książce o armii koronnej w Prusach i za przesłanie mi licznych materiałów które zostaną uwzględnione w tej publikacji. Biorąc pod uwagę, że Judycki kilkakrotnie pojawiał się w moich blogowych tekstach, wydawało mi się właściwe by zamieścić tu takie źródłowe sprostowanie, być może przyda się i innym badającym temat?

niedziela, 17 maja 2020

Aby koń dobry ze wszystkim Rynsztunkiem



Tym razem przeszukiwania archiwalnych materiałów źródłowych przyniosły bardzo ciekawy zestaw z kancelarii Janusza Kiszki (1586-1653), z czasów kiedy piastował stanowisko wielkiego hetmana litewskiego (od 1646 roku do śmierci). Wśród dokumentów – które znajdziecie tutaj – między innymi:
- kilka listów przypowiednich podpisanych przez króla Władysława IV, pochodzących z 1646 roku. Wszystkie mają tzw. okienka na nazwiska rotmistrzów i dokładną datę zaciągu. Wszystkie dotyczącą chorągwi husarskich, a znajdziemy w nich bardzo interesująca listę wymaganego wyposażenia. Tak towarzysze jak i pocztowi mieli mieć konia dobrego z wszystkim Rynsztunkiem (…) mianowicie siodło z potrzebami, to jest Rzędem, Tokiem, Koncerzem albo Pałaszem, zbroję, Szyszak, zarękawia, kopię, ostrogi, szable, parę Pistoletów, Prochownica, Ładunki. Każdy poczet miał także mieć wóz z żywnością, a także z dodatkowym ekwipunkiem, jak Łańcuch, Siekiera, Pawężą, Rydel.
- dokumenty potwierdzające odebranie listów przypowiednich (np. na rotę piechoty) i asygnaty na żołd w 1648 i 1649 roku
- ustalenia wysokości żołdu artylerii litewskiej w 1648 roku
- rejestr niewielkiej kompanii dragońskiej ze stycznia 1653 roku, liczącej zaledwie 28 dragonów
- rejestr chorągwi husarskiej hetmana, liczącej w styczniu 1653 roku 61 koni, podzielonych na 21 pocztów.
Zachęcam do lektury, bo dokumenty bardzo interesujące i, co jak zawsze ważne, czytelne.

wtorek, 18 lutego 2020

Rozłożenie stanowiska Woyska J.K.M. [1628 rok]



W zdigitalizowanych zbiorach Biblioteki Kórnickiej znalazłem wczoraj bardzo obszerną partię materiałów dotyczących wojny o ujście Wisły. Wśród nich dokument z którym do tej pory nigdy się nie spotkałem. Opisuje on rozlokowanie wojsk koronnych na kwaterach w 1628 roku na zakończenie kampanii, czyli już po październiku tego roku. W spisie znajdujemy wszystkie sześć pułków jazdy „narodowej”, dwa regimenty rajtarii, trzy regimenty piechoty cudzoziemskiej, trzy freikompanie cudzoziemskie i osiem chorągwi piechoty polsko-węgierskiej. Lista miejscowości w których znajdowały się oddziały polskie pozwala w bardzo interesujący sposób prześledzić jak hetman Koniecpolski rozmieścił swoje wojska, blokując zajętą przez Szwedów Brodnicę. Oczywiście dokument bardzo mnie zainteresował, pozwoliłem więc podjąć się próby odczytania go i zidentyfikowania jednostek i miejscowości.

Rozłożenie stanowiska Woyska J.K.M. [1628 rok]
Pułk J.M.P. Hetmana [Stanisława Koniecpolskiego] w Działdowie, Olsztynku i Nidborku[1]
Pułk J.M.P. Kamienieckiego [Stanisława Potockiego] w Nowym mieście [Lubawskim], Lubawie, Kurzętniku w Biskupiu[2] i Lidzbarku
Pułk J.M.P. Halickiego [Marcina Kazanowskiego] w Biskupstwie Warmińskim
Pułk J.M.P. Wojewodzica Bracławskiego [Mikołaja Potockiego] w Grudziądzu, Gardei, w Prabutach i Wsuszu[3]
J.M.P Denoph [Ernest Denhoff] Oberster Leitenant[4] w Kisielicach
Pułk J.M.P. [Stefana] Koniecpolskiego w Starogardzie, Nowym[5] i Skarszewach
Pułk J.M.P. Starosty Wiskiego [Mikołaja Kossakowskiego] w Biskupstwie Warmińskim
Pułk J.M.P. Abrahamowicza [Mikołaj Abramowicz][6] w Dambrowie[7]

Rozłożenie Piechoty Niemiecki
Regiment J.M.P Denoffów [Gerhard Denhoff] w Kwidzynie, Gniewie, Nowym i w Prabutach
Regiment J.M.P. Szparów [Gustav Sparre] w Pucku, Sulicicach[8], Szymbarku[9], Iławie, Lubawie, Dambrowie, Olsztynku
Regiment J.M.P Buthlerów [James Butler] w Biskupstwie Warmińskim tam gdzie będzie potrzeba

Armata lżejsza [w tym przypadku chodzi o pozostałe jednostki piechoty, tak cudzoziemskiej jak i polskiej]
P. Kawaler [Mikołaj Judycki]
P. Roki[10]
[pomiędzy tymi dwoma jednostkami mamy miejsce stacjonowania w Chełmnie, nie wiadomo jednak czy dotyczy obydwu oddziałów]
P. [Aleksander] Czopowski
P. [Wilhelma] Apelmana przy okrętach
P. [Samuel] Nadolski w Starogardzie
P. [Piotra] Kureckiego z Panem [Albertem] Pepłowskim w Grudziądzu
P. [Mikołaja] Bobiatyńskiego z Panem [Jakubem] Bukowieckim w Nidborku i w Działdowie
P. [Kacper] Śliwnicki z Panem [Stanisławem] Biedrzyckim w Nowym mieście



[1] Nidzicy.
[2] Prawdopodobnie Biskupiec koło Iławy.
[3] Nieco dziwny, ale jak sądzę chodzi o Susz. Miejscowość ta zresztą pasuje, jeżeli sprawdzimy na mapie rozstawienie pułku od Grudziądza do Suszu właśnie.
[4] Skwadron/regiment rajtarii.
[5] Chodzi zapewne o Nowe w dzisiejszym powiecie świeckim.
[6] Regiment rajtarii.
[7] Wieś Dąbrowa w dzisiejszym powiecie starogardzkim.
[8]  Wieś w dzisiejszym powiecie puckim.
[9]  Prawdopodobnie chodzi o Szymbark w dzisiejszym powiecie iławskim.  
[10] Prawdopodobnie kompania dragonów Andrzeja Ratke lub freikompania piechoty Davida Rotkiera

wtorek, 31 grudnia 2019

Straciwszy niemało towarzystwa dobrego



Ostatni wpis w 2019 roku, wypadałoby więc podsunąć coś ciekawego. W Repozytorium Cyfrowym Poloników zdigitalizowanych zostało wczoraj  kilkanaście bardzo ciekawych dokumentów ze zbiorów szwedzkich (Riksarkivet, Extranea IX Polen), dotyczących przede wszystkim wojny 1626-1629. Mój ulubiony konflikt, do tego kopie niezwykle czytelne więc podwójna radość. Mam jednak interesującą zagwozdkę, dotyczącą jednego dokumentu. Datowany jest na 29 stycznia 1629 roku, z obozu armii koronnej. Problem jest jednak taki, że nieznany autor opisuje tu wydarzenia dziejąca się w lutym 1629 roku: bitwę pod Górznem i oblężenie Torunia przez Szwedów. Błędnie określa Reingrafa jako dowódcę armii szwedzkiej (dowodził Wrangel), co gorsza hetman Koniecpolski nazwany jest tam ‘hetmanem wielkim’ a przecież awansowano go dopiero w 1632 roku. Wszystko to wygląda na kompilacje kilku różnych zapisków źródłowych sporządzoną po 1632 roku, stąd zapewne brak nazwisk autora i adresata tego listu. Nie jestem więc w stanie określić, na ile wiarygodne to źródło, a szkoda bo przynosi sporo interesujących informacji . Przykładowo znajdziemy tam wzmiankę, że pod Górznem stracono sztandary chorągwi husarskich królewicza Władysława i hetmana Koniecpolskiego, podczas gdy do tej pory znałem tylko informację o utracie sztandaru husarzy hetmana. Mamy tam też piękną laurkę dla polskich dragonów,  którzy pod Górznem ‘czynili zsiebie dobrze’ i byli ostatnią jednostką która wycofywała się z pola bitwy. Być może jednak uda się odnaleźć kolejne źródła na ten temat, co mogłoby rzucić nieco światła na omawiany dokument. 

niedziela, 23 czerwca 2019

Rozłożyli się na leża zimowe


[Tydzień z Królestwem Szwecji, wpis 6/7]

W dzisiejszym wpisie znów wylądujemy w okresie "Potopu". Już po wkroczeniu dwóch głównych armii szwedzkich do Polski (trzecia weszła na Litwę) granicę przekraczały kolejne regimenty, które nie były gotowe na początku kampanii. Część z nich zresztą uzupełniała szeregi już po wejściu do Polski, zaciągając żołnierzy lokalnie. Poniżej bardzo ciekawa lista przedstawiająca rozlokowanie tych nowych jednostek na przełomie 1655 i 1656 roku, będzie więc okazja nieco potrenować szwedzki (nie jest to jednak przesadnie trudne, jeżeli coś jest nieczytelne można pytać w komentarzach tu na blogu albo na FB, postaram się pomóc z odczytaniem tekstu). Najpierw lista kompanii, potem nazwisko pułkownika czy innego oficera (w niektórych przypadkach są to np. rotmistrzowie dowodzący kompaniami), potem łączna ilość żołnierzy i miejsce zakwaterowania.

I. Piechota

II. Rajtaria

III. Dragonia


IV. Dodatkowe jednostki, nie uwzględnione powyżej

Wśród oficerów kilka znajomych nazwisk, które można znać chociażby z bitwy pod Warką czy oblężenia Częstochowy.

czwartek, 2 maja 2019

12 hajduków bogato srebrem przybranych



Sam nie wiem jak udało mi się do tej pory przegapić zapis dotyczący wjazdu poselstwa Jana Gnińskiego do Kamieńca w czerwcu 1677 roku. Taki ciekawy fragment, a na blogu go jeszcze nie miałem. Pora to więc naprawić:
Pod nowym zamkiem blisko namiotów tureckich rozbito namioty moje, przy których wszystkie wozy stanęły, samo tylko karety z kawaleryą w miasto weszły i karawany pokojowe z obiciem. Za karetami szła czeladź pancerna pod dzidą, potem jez[d]nych koni kilkadziesiąt prowadzono i za nimi trop turków. Po nich osobnym tropem młódź jechała, a za nimi drugi trop turków, potem ośm koni prowadzono ubranych po usarsku bogato, pod kitami. Za końmi trębaczów czterech w barwie z nowymi trąbami i z ozdobnymi kutasami. Dopieroż dworzanie i towarzystwo usarskie w rynsztunkach. Za niemi Musztaf-aga namiestnik Janczar-agi i pomieniony Kapucileragas. P. poseł za niemi między imć. p. starostą chełmskiem jako sekretarzem i p. Okolskim, posłem do Krymu, na koniu kasztanowym dość głównym w siądzeniu turkusowym z jaspisami i rubinami koncerz takiż, kita wielka z zaponą. Sam p. poseł siedział w delii zielonej, lamą podszytej, sztuką dyamentową spiętej, żupan złocist, czapka bez kity ad differentiam wjazdu do Stambułu. Imć. p. starosta chełmski siedział na koniu wilczatym dość głównym także w siądzeniu turkusowym i z kitą, koło których szło z obydwu boków 12 hajduków bogato srebrem przybranych pod nożykami srebrnemi w deliach karmazynowych z berdyszami do połowic od obucha złocistemi. Dopieroż pokojowych kilkadziesiąt koni. Na ostatku kornet dragonii rozwiniony z obrazem Najświętszej Panny w świeżej barwie, w którą i drobniejszy dwór przybrany i koralowa barwa na 36 na drogę wydana, ale lamowa barwa do Konstantynopola zachowana.
Zacny opis, coś ciekawego zarówno dla miłośników hajduków jak i dragonii. Jak widać po opisie strojów i rynsztunków, chciano się naprawdę dobrze pokazać Turkom.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Dragonia w katankach i liberiach


W końcu zebrałem w jednym (nader krótkim...) pliku materiały źródłowe o barwie polskiej i litewskiej dragonii w XVII wieku. Szału nie ma, ale wygodnie będzie to mieć w jednym miejscu i od czasu do czasu uzupełniać. Z pdfem można się zapoznać tutaj.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Dragonia w łosich katankach – uzupełnienie



Uzupełnienie do wpisu sprzed prawie 8 lat , w którym zamieszczałem kilka informacji o barwie polsko-litewskiej dragonii. W międzyczasie w blogowych notkach wspominałem o dragonii Konstantego Lubomirskiego z 1656 roku, którą Patrick Gordon widział w niebieskich kurtkach na wzór i modłę holenderską. Był już i na blogu wpis o dragonach Jana III Sobieskiego z 1676 roku, którzy mieli barwę czerwoną. Dziś z kolei znalazłem wzmiankę z września 1689 roku: oblegający Kamieniec Podolski hetman Stanisław Jabłonowski wspomina w liście do króla Jana III Sobieskiego o tym że Turcy pochwycili ze dwóch draganów błękitnych.
Wydaje mi się, że tych okruchów zebrało się już wystarczająco dużo, żeby złożyć z tego jeden spis, podobny do tego który od lat uaktualniam o piechocie polskiej. Jako że akurat zaczynam dwutygodniowy urlop, możecie się takiego pliku spodziewać już niedługo…

piątek, 25 stycznia 2019

Z hetmanem na Tatara


Datowana na 1687 rok kopia Dodacameronu czyli wyprawy na czambuły tatarskie w 1672 roku, autorstwa Romeyna de Hooghe. Znajdziemy tu samego hetmana Jana Sobieskiego, husarię, pancernych i dragonów, walczących z Tatarami i odbijających jasyr.

Co ciekawe, w Rijksmuseum, w którego zbiorach online znalazłem ten fragment, opisany jest jako walka oddziałów Karola Lotaryńskiego i margrafa Badeńskiego z Turkami w 1687 roku. Jest to oczywiście opis błędny – Sobieski i jego husarze są zbyt charakterystyczni. Wysłałem już do muzeum email w tej sprawie, może wezmą pod uwagę i zmienią?



























środa, 17 października 2018

Mamo, tato, zobaczcie jaką pamiątkę przywiozłem z wojska!



Trudno znaleźć w źródłach informacje co działo się ze sztandarami zwiniętych chorągwi jazdy czy regimentów piechoty w Rzplitej. Czy przekazywano je na ręce króla czy hetmana, a może niszczono? Dziś znalazłem bardzo ciekawy zapisek w pamiętniku Macieja Vorbeka-Lettowa, który rzuca nieco światła na to zagadnienie i podaje jeszcze jedno rozwiązanie.  Syn Macieja,  Konstanty, służył w 1646 roku jako chorąży w jednej z kompanii w regimencie dragonii obersztera Jana Pleitnera[1] – jednostce wchodzącej w skład armii budowanej do planowanej wojny tureckiej. Oto fragment ze Skarbnicy pamięci:

Roku 1647 octava januarii[2] jak abdankowali[3] wszystkie regimenta, Konstanty chorąży pierwszy[4] w regimencie królewskim obersztera Pleitnera, syn mój, do nas do Brzostowicy w dobrym zdrowiu przyjachał i chorągiew swoją, którą go kompania podarowała, oddał do schowania.

Ciekawe ile chorągwi w podobny sposób trafiło w różne zakątki Rzplitej?


[1] Konstanty najpierw przez 16 miesięcy służył w regimencie gwardii pieszej Samuela Osińskiego, w kompanii kapitana Pleitnera. Kiedy oficer ten otrzymał patent na regiment dragonii, Konstanty przeszedł do nowej jednostki i służył w niej 6 miesięcy.
[2] 8 stycznia.
[3] Zwalniano ze służby, zwijano/rozwiązywano (jednostkę).
[4] Może chodzi o ot, że był chorążym w kompanii obersztera?

piątek, 3 sierpnia 2018

Masz tu pan pieniążka za ranę…



W pracy prof. Henryka Wisnera Rzeczpospolita Wazów, tom II. Wojsko Wielkiego Księstwa Litewskiego, dyplomacja, varia (Warszawa 2004) znalazłem ciekawy spis gratyfikacji, jakie w lipcu 1650 roku otrzymali litewscy żołnierze ranni w czasie walk z Kozakami. Profesor Wisner zestawił to z kwartalnym żołdem żołnierzy poszczególnych formacji, pokazując jak relatywnie spore kwoty otrzymali za „przelanie krwi”. Pozwolę sobie wypisać ten fragment, bo wydaje mi się to bardzo interesującym tematem:

- każdy ranny rotmistrz otrzymać miał po 400 złotych
- porucznik Chodorkowski otrzymał aż 800 złotych. Tu zapewne interweniował sam hetman, gdyż porucznik dowodził jego chorągwią kozacką (pancerną)
- 6 rannych husarzy otrzymało 200-250 złotych (żołd to 50 złotych/kwartał)
- 2 rajtarów po 150 złotych (żołd 65 złotych/kwartał)
- 22 kozaków po 90, 3 po 100 a 1 nawet 200 złotych (żołd 40 złotych/kwartał)
- ranni Tatarzy spod lekkich znaków, w tym porucznik chorągwi Abramowicza, otrzymali po 50 złotych (żołd 40 złotych/kwartał)
- w piechocie i dragonii gratyfikację otrzymali tylko ranni oficerowie i podoficerowie, w kwotach od 30 do 50 złotych (przy żołdzie 36-39 złotych/kwartał dla piechoty i 35 złotych/kwartał dla dragonii).

Ciekawe czy istnieją podobne zestawienia z tego okresu dla armii koronnej, byłoby to bardzo interesujące porównanie…