Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna 1600-1611. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna 1600-1611. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2024

Moja pierwsza książka dostępna do ściągnięcia za darmo

 


Wien, że w sumie to już staroć i że nawet moje własne badania od tego czasu zweryfikowały pewne błędy i nieścisłości z tej pracy, ale może kogoś wciąż ona zainteresuje. Moja praca ‘Studia i materiały do historii wojen ze Szwecją 1600-1635’, wydawana w 2013 roku przez Wydawnictwo NapoleonV, jest teraz dostępna za darmo do ściągnięcia z mojego profilu na Academia.edu. Można ją znaleźć pod tym linkiem.

niedziela, 5 kwietnia 2020

Nomina Rothmagistrorum Sueticorum



Ciekawostka znaleziona przy porannym przeszukiwaniu materiałów źródłowych w zbiorach Biblioteki Kórnickiej. 10 stycznia 1601 roku Jerzy Farensbach wysłał do króla Zygmunta III list z informacjami na temat fatalnej sytuacji militarnej w Inflantach. Jako dopisek na dole listu znajdujemy krótką listę rotmistrzów jazdy szwedzkiej, walczących z Polakami. W oparciu o materiały szwedzkie pokusiłem się o próbę zidentyfikowania kilku z nich. Kursywą zapis z listu, po myślniku próba identyfikacji. Liczebność chorągwi jazdy jest szacowana dla początku kampanii, brak dokładnych danych.

Bent Larson – prawdopodobnie Bengt Larsson Sabelhierta, chorągiew szwedzka lub fińska.

Christianus Schade – Kasten Skade/Carsten Schade, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 250 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Wilhelmus Spiegell – Velam Spegel/Wilhelm Spiegel, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 250 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Rek Bentson – prawdopodobnie Arent Bengtsson, rotmistrz chorągwi szwedzkiej, liczącej w tym czasie 150 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Georgius Henrichson – Göran Henriksson Horn, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 150 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Johannes Blanck – Hans Blank, rotmistrz chorągwi jazdy fińskiej, liczącej w tym czasie 150 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

Nicolaus Giermuntson - Nils Germundsson, rotmistrz chorągwi jazdy szwedzkiej, liczącej w tym czasie 300 koni. Oddział zniszczony w czerwcu tegoż roku w bitwie pod Koknese.

czwartek, 1 lutego 2018

Zbiory Riksarkivet dostępne (od dzisiaj) za darmo


Jakiś czas temu wspominałem na blogu, że od 1 lutego Riskarkivet udostępni swoje zdigitalizowane zasoby za darmo. I ten piękny dzień wreszcie nadszedł - populacja fanów armii szwedzkiej podwaja się ;) Poniżej kilka przydatnych linków:
- popisy jednostek szwedzkich w okresie 1620-1723
- wyszukiwarka map
- armia i flota szwedzka w okresie 1680-1901
- wyszukiwarka portretów żołnierzy szwedzkich


poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Kadrinazi radzi i odradza - cz. I


Ostatnio w czasie pogaduszek na FB kilku znajomych spod znaku Pludrów i Szlafroków zasugerowało mi, żeby wrzucał na blog krótkie recenzje książek z ‘jedynej słusznej epoki’, komentując przy tym czy warto je posiadać w swoich biblioteczkach. Pomysł wydaje mi się zacny, zaczynamy więc nowy cykl na blogu – poza tym wydaje mi się, że przyda się tu od czasu do czasu odejście od XVII-wiecznych anegdot i kolejnych trzy zdaniowych wpisów o rajtarii… Oczywiście wszystkie opinie które będę tu zamieszczał są jak najbardziej subiektywne i czytelnicy mogą się z nimi nie zgadzać, zapraszam każdorazowo do dyskusji na temat omawianych książek. Pozwolę sobie każdorazowo pisać co mi się w danej pracy spodobało (lub też nie), nie będę jednak stosował  rankingu w typie’ ileś tam na ileś gwiazdek’, po prostu skomentuję czy według mnie warto daną pracę posiadać[1]. Ograniczymy się zapewne tylko do tytułów w języku polskim i angielskim, chociaż może od czasu od czasu wskoczy tu też coś po niemiecku czy szwedzku. Nie spodziewajcie się prac prof. Jana Wimmera, Henryka Wisnera i Mirosława Nagielskiego – według mnie każdy interesujący się XVII wiekiem powinien posiadać w swoich zbiorach ich książki i artykuły, nie widzę więc potrzeby opisywania tak podstawowych prac.  Zajmował się będę tylko książkami które posiadam w swych zbiorach, jeżeli jednak macie jakieś sugestie, chcielibyście zasięgnąć rady dotyczącej konkretnych książek – piszcie w komentarzach, jeżeli takową pracę posiadam postaram się ją opisać.
Na dobry początek jedna z moich ulubionych książek dotyczących XVII wieku, czyli Księstwo Kurlandii i Semigalii w wojnie Rzeczypospolitej ze Szwecją w latach 1600-1629, autorstwa dra Mariusza Balcerka z UMK w Toruniu. Wydana nakładem Wydawnictwa Poznańskiego w Roku Pańskim 2012 jest moim zdaniem jedną z najlepszych i najciekawszych prac dotyczących mniej znanego wycinka historii Rzplitej. Spis treści można znaleźć chociażby tutaj.
Po kilkunastostronicowym rozdziale I, w którym możemy zapoznać się z wczesną historią Kurlandii, w kolejnych częściach pracy Autor przedstawia nam kolejne konflikty inflanckie, które w mniej lub bardziej bezpośredni sposób wpływały na sytuację księstwa. Niewątpliwą zaletą pracy jest bogactwo użytych materiałów źródłowych – znajdziemy tam materiały w języku polskim, szwedzkim i niemieckim; efekt wieloletnich badań Autora nad zagadnieniami związanymi z Kurlandią[2]. Jak już wielokrotnie wspominałem na blogu, uwielbiam dużą ilość przypisów w tego typu pracach[3], bo można w nich znaleźć nie tylko wiele wskazówek bibliograficznych ale i ciekawostek dotyczących opisywanych wydarzeń. Autor w bardzo ciekawy, ale i przystępny dla czytelnika sposób przedstawia nam bardzo burzliwy okres konfliktów polsko-szwedzkich i udział Kurlandii w kolejnych wojnach, kampaniach i bitwach. Wśród zagadnień które najbardziej przypadły mi do gustu są:
- obszerne rozważania na temat udziału wojsk kurlandzkich i piltyńskich w bitwie pod Kircholmem w 1605 roku
- zajęcie się mniej znanymi kampaniami inflanckimi Chodkiewicza w 1608 i 1609 roku
- bunt Wolmara Farensbacha w 1617 roku, a także jego późniejszy konflikt z Rygą i hetmanem Radziwiłłem (niesamowicie ciekawa ‘mała wojna’)
- obszerne opisy działań wojennych, które miały miejsce na terenach Kurlandii od 1621 roku
Oczywiście trudno żeby mnie to nie interesowało, biorąc pod uwagę jak wciągające są mnie konflikty polsko-szwedzkie z tego okresu… wspominałem jednak, że oceny będą subiektywne, prawda? Praca napisana jest jednak bardzo przystępnym językiem, mimo pokaźnej objętości czyta się ją niezwykle szybko i przyjemnie, w czym ogromna zasługa bardzo dobrego warsztatu Autora. Mniej zorientowanym czytelnikom na pewno może się przydać zamieszczony w aneksie słownik nazw geograficznych – gdzie znaleźć możemy zarówno polską, niemiecką jak i aktualną łotewską/litewską/estońską nazwę danej miejscowości, co bardzo ułatwia zorientowanie się w sytuacji.
W tekście możemy znaleźć sporo mapek i ilustracji: część to przedruki oryginalnych map/szkiców z epoki, niestety są na tyle niewyraźne (z powodu wielkości), że można było z nich spokojnie zrezygnować i w niczym nie umniejszyłoby to jakości pracy. O wiele lepiej wygląda sprawa mapek, które – najczęściej w oparciu o Sveriges Krig – ukazują kolejne kampanie przetaczające się przez  obszar Kurlandii. Sama mapa Inflant, zamieszczona na str. 76,  mogłaby być nieco większa, jest jednak wystarczająco czytelna by ukazać czytelnikom najważniejsze miasta i rzeki,  co pomaga nie stracić później orientacji w czasie lektury.
Podsumowując ową krótką recenzję – zdecydowanie polecam zakup pracy dra Balcerka, zwłaszcza tym spośród czytelników, którzy są zainteresowani konfliktami Rzplitej ze Szwecją. Burzliwe losy Kurlandii są tam opisane w bardzo ciekawy sposób, doskonale rozbudowujący historię konfliktów które do tej pory można było znaleźć np. w pracach Leszka Podhorodeckiego czy Henryka Wisnera. Autor – dzięki znajomości języka niemieckiego i szwedzkiego – swobodnie porusza się w bogatym zestawie materiałów źródłowych, co bardzo podnosi jakość jego opracowania, gdyż nie ogranicza się li i jedynie do źródeł i opracowań w języku polskim.

Końcowa ocena [według rankingu: trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to:  trzeba mieć.




[1] No dobrze, będzie ranking… pozdrawiam Andrzeja Majkuta za zaproponowanie takowego J
[2] Z użyciem materiałów nie tylko z polskich archiwów, ale i ze źródeł przechowywanych w Sztokholmie, Rydze, Wilnie i St. Petersburgu.
[3] Zwłaszcza gdy są umieszczone, jak w tej książce, na dole każdej strony, a nie na końcu rozdziału czy całej pracy. 

środa, 12 lutego 2014

Inflancka deprecha - bo i na piwo nie ma

Pogoda za oknem nieciekawa, to i wpis będzie dzisiaj niezbyt optymistyczny. Przeprowadzona w latach 1601-1602 kampania inflancka Jana Zamoyskiego nie przyniosła niestety wyzwolenia Inflant spod okupacji szwedzkiej. Operacje oblężnicze, prowadzone przez oddziały koronne, były czasochłonne i wiązały się z dużymi stratami w ludziach. Trudne warunki atmosferyczne, problemy z aprowizacją, a także z dostępem do czystej wody zabiły jednak o wiele więcej żołnierzy Zamoyskiego niż szwedzkie kule. Jak napisał do króla Zygmunta III Olbrach Łaski, wojewoda sieradzki: więcej ludzi ginie z biedy niż od miecza. Straty pogłębiała także dezercja: tak towarzystwo jak i luźna czeladź rozjeżdżali się spod chorągwi, uciekali także piechurzy – zwłaszcza z chorągwi wybranieckich. Problemy z terminową wypłatą żołdu także nie pomagały… Hetman tak oto przedstawił fatalny stan swojej armii (list do Zygmunta III, datowany na 4/2/1602):
Wojsko KJMci dla niedostatków strapione bardzo, chorych siła, żywności wielki niedostatek, choroby najwięcej dla niedostatków, bo chudzi pachołcy, odzieży, obuwia sprawić sobie nie mają za co i piw kupować i zdrowie zachowawszy wodę piją, która w tym kraju bardzo zła, że niepodobna gdzie gorszej być. Doświadczają tego, bo ja dla siebie każę przeważać do potraw, błota w niej wielka moc.

Nieciekawą więc sytuacją zastał Jan Karol Chodkiewicz, gdy we wrześniu 1602 roku Zygmunt III „zaszczycił go” powierzeniem komendy nad wojskami w Inflantach. Ale o tym przy innej okazji…

niedziela, 27 listopada 2011

Schodzić jako małpa z pola muszę

Kampania 1609 roku w Inflantach to słabo znany epizod wojen polsko-szwedzkich. Hetman Chodkiewicz w niezwykle trudnych warunkach walczył ze szwedzkim generałem Mansfeldem, wbrew przeciwnościom odnosząc liczne sukcesy. Charyzma zwycięzcy spod Kircholmu po raz kolejny pomogła przezwyciężyć problemy – zwłaszcza uśmierzyć niepokoje pośród nieopłaconego wojska. O tym jak uciążliwa i stresująca była tam służba, czytamy w liście Chodkiewicza do żony, datowanym na 22 września 1609. Tak oto pisał on o konfederacji swych żołnierzy, odmawiających walki dopóki nie otrzymają oni zaległego żołdu:
Żołnierz mię pojutrze odchodzi, nie zwykłem uciekać, a to mi na to przyjdzie, ze szynkarzami a kilką wyrostków to czynić muszę. Ciężkać i mnie samemu służba i już mi obrzydła, ale tak sromotnie z pola schodzić śmierci bym wolał. Patrzy na mię nieprzyjaciel i ja nań, a bić się z nim nie mogę. On nie naciera, bo wie o bunciech z więźniów. Czekam co i godzina nacierania jego; a jako Pan Bóg dobrej dusze, tak ja tej bitwy czekam, a nie doczekawszy się, schodzić jako małpa z pola muszę. 

sobota, 16 października 2010

Rajtarii ledwie garść - rajtaria RON w Inflantach 1600-1611

Wojna 1600-1611 w Inflantach kojarzy się przede wszystkim ze wspaniałymi zwycięstwami oręża polsko-litewskiego, gdzie główną rolę zasłużenie odgrywała husaria. Ja chciałbym się jednak zatrzymać nad słabo poznanym zagadnieniem udziału jazdy typu zachodnioeuropejskiego – arkabuzerii czy też wedle opisów współczesnych ‘rajtarii’. Niezbyt wiele informacji, ale coś się udało uzbierać…
W skład armii broniącej Inflant wiosną 1600 roku weszły cztery roty rajtarskie (każdy licząca po 100 koni), dowodzone przez Mikołaja Korffa, Kaspra Tyzenhauza, Henryka Ramla i Hermana Wrangla. Nazwiska oficerów wskazują na lokalną bazę rekrutacyjną tych oddziałów, w oparciu o niemieckojęzyczną szlachtę inflancką (a i zapewne kurlandzką). Na ich zaciąg przeznaczono 23 850 złotych. Pod komendą Jerzego Farensbacha rajtaria wzięła udział w walkach ze Szwedami, prawdopodobnie walcząc w bitwie pod Karksi. Z końcem listopada 1600 roku gros oddziałów rajtarskich weszło w skład garnizonu Tartu. Było to 100 koni roty Ramla, tyleż koni roty Tyzenhauza i 20 koni roty Wrangla. W czasie walk w obronie zamku w styczniu 1601roku rotmistrz Ramel został ranny. Tartu padło na skutek zdrady części obrońców – rotmistrz Wrangel wszedł w porozumienie ze Szwedami, uwięził rotmistrz Tyzenhauza i 6 stycznia otworzył bramy armii przeciwnika. Wrangel na czele 300 żołnierzy garnizonu (zapewne zarówno rajtarów jak i piechurów) przeszedł na służbę szwedzką.
Czwarta rota rajtarska – dowodzona przez Mikołaja Korffa, ale znana jako ‘przyboczna’ rota Ferensbacha – wchodziła w skład litewskich sił polowych. Brała udział w ostatniej fazie bitwy pod Cesis (Kiesią), licząc ok. 60 żołnierzy. Co ciekawe, gros jednostki miało składać się z Finów, wiernych Zygmuntowi III.
Kolejne informacje o jednostkach rajtarii znajdujemy w czasie kampanii hetmana Zamoyskiego w 1601 roku. Latem tegoż roku zaciągnięto 100-konną rotę Tomasza Drohojowskiego, wchodzącą w skład wojsk koronnych. Chorągiew ta nigdy nie osiągnęła przepisowego stanu  -  19 października na popisie liczyła 56 ludzi, kilka dni później dołączyło kolejnych 6. Oddział ten został jednak zwinięty już w listopadzie 1601 roku. Dwie większe roty (liczące 200 koni każda) walczyły pod komenda Farensbacha – jedną dowodził on sam, rotmistrzem drugiej był Mikołaj Korff. Oddziały te walczyły w obronie Rygi (spieszone?), nie znam jednak ich dalszych losów w trakcie kampanii.
W lutym 1604 roku w skład sił polowych pod komendą Jana Karola Chodkiewicza miał wchodzić 150 rajtarów, we wrześniu tegoż roku pod Białym Kamieniem miały walczyć dwie roty rajtarskie – Benedykta Walla (41 ludzi) i Gerharda Wittinga (Fitingfofa/Fitinghoha) (100 ludzi). Latem 1604 roku siły w Inflantach miało zasilić 30 rajtarów D. Sudermana, być może weszli oni w skład jednej z powyższych chorągwi? Pod Białym Kamieniem walczył także Kacper Tyzenhauz – znów możemy zadać pytanie, czy służył w jednej z powyższych rot czy też dowodził własnym oddziałem?
Latem 1605 roku oddział rajtarów (nie znam roty) wchodził w skład garnizonu broniącego Rygi. Pod Kircholmem widzimy trzy roty rajtarskie (nie wliczam tu posiłków kurlandzkich) – 50 żołnierzy Walthera Plettemberga (był to oddział złożony częściowo z zaciężników, częściowo z ochotniczej szlachty inflanckiej), 100 żołnierzy Wittinga i 60 żołnierzy Walla. Rajtaria stała w drugim rzucie lewego skrzydła, dowodzonego przez Tomasza Dąbrowę.
Bardzo zdawkowe są informacje o rajtarii służącej pod komendą Chodkiewicza w czasie walk w okresie 1608-1610. W marcu 1609 roku spieszona rota Wohla (zapewne chodzi o wspomnianego już Benedykta Walla) bierze udział w udanym szturmie Parnawy, wchodzi też w skład garnizonu obsadzającego miasto i zamek po ich zdobyciu.  Chodkiewicz miał chyba jednak pod komendą i inne oddziały rajtarii – 6 października 1609 roku to właśnie rajtaria i jazda kozacka została ‘wystawiona na wabia’ jako straż opustoszałego obozu litewskiego. Szwedzki generał Mansfeld wpadł w pułapkę, jego żołnierze zostali zaatakowani przez husarię, wspartą rajtarią i kozakami właśnie.  Hetman Chodkiewicz, być może na skutek doświadczeń z walk w Inflantach, napisał w 1612 roku (w obliczu wyprawy moskiewskiej) rajtarii kilka chorągwi trzeba mieć Królowi Jmci, bo ci najpotrzebniejsi będą. Jak jednak widać, nie udało mi się dotrzeć do zbyt dużej ilości informacji, mamy tu co najwyżej drobną podstawę do dokładniejszego ujęcia tematu…

niedziela, 26 września 2010

Na służbie wroga - cz.II



Na jutrzejszą rocznicę bitwy pod Kircholmem przygotowuję coś specjalnego, dzisiaj jednak krótki notka – przypomnienie. O czym nie każdy wie, w skład armii szwedzkiej walczącej w tej bitwie weszły dwa oddziały złożone z Polaków i Litwinów. Były to  fänikor (kompanie) dowodzone przez Påvfela (zapewne Pawła) Stilickena i Tidemana Schro (inna wersja nazwiska to Skrowe). Kompania tego pierwszego miała stan etatowy 194 żołnierzy, ale tylko 97 z nich miało brać udział w bitwie. Z kolei kompania Schro stanęła do boju w sile 81 żołnierzy. Obydwa oddziały weszły w skład regimentu Andersa Lennartssona, czyli przyszło im walczyć w centrum szyku szwedzkiego. Nie są mi znane dalsze losy tych kompanii, jednakże trzeba pamiętać, że regiment Lennartssona poniósł  ciężkie straty w walce przeciw husarii litewskiej, min. zginął sam dowódca, walczący pieszo z piką w ręku. Dziwne koleje losu musiały owych polskich i litewskich żołnierzy (przynajmniej część z nich mogła pewnie wcześniej służyć w inflanckich garnizonach) rzucić na służbę u Karola IX, gdzie zapewne przyszło im zginąć z rąk rodaków w słynnej bitwie…

niedziela, 5 września 2010

Ekstraordynaryjne poczty do obozu przysłali... - cz. IV


Litewskie poczty prywatne biorące udział w bitwie pod Kokenhausen stoczonej 23 czerwca 1601 roku. Niestety w przypadku pocztów w pułku Chodkiewicza brak danych liczbowych.

W skład pułku Jana Karola Chodkiewicza weszły, liczące po kilkanaście koni, (husarskie?) poczty Benedykta Wojny, biskupa wileńskiego; Aleksandra Chodkiewicza i braci Hołowczyńskich.

W pułku Janusza Radziwiłła widzimy husarski poczet Jana Druckiego-Sokolińskiego, starościca uśniackiego, liczący 6 koni a także kozacki poczet Andrzeja Horwatta, o sile 3 koni.

Z kolei w pułku hetmana wielkiego litewskiego Krzysztofa Radziwiłła Pioruna znajdujemy następujące poczty:
- petyhorców Jerzego Druckiego – Sokolińskiego, starosty uświackiego - 24 konie
- Działkowskiego - 3 konie husarii
- Marcina Giedroycia, starosty Wiłkomirskiego - 3 konie husarii
- Mikołaja Karaczana, chorążego nadwornego litewskiego - 8 koni husarii
- (braci?) Montigajłłów - 4 konie husarii
- Aleksandra Rajeckiego - 8 koni husarii
- Andrzeja Sapiehy -13 koni husarii
- Teodora Lackiego - 12 koni husarii
- Jana Alfonsa Lackiego, podkomorzego wileńskiego - 6 koni kozackich

wtorek, 17 sierpnia 2010

Jan Karol polny?


W czasie dyskusji na forum historia.org.pl pojawiła się kiedyś kwestia objęcia przez Jana Karola Chodkiewicza buławy polnej litewskiej. Rzecz jest ciekawa, warto o niej kilka słów napisać – pomocą służą tu przede wszystkim prace Leszka Podhorodeckiego, zwłaszcza niezwykle interesująca biografia hetmana, wydana w 1982 roku.
Od zakończenia kampanii 1602 roku w Inflantach Chodkiewicz przejął dowodzenie polsko-litewskich oddziałów pozostawionych tam naprzeciw Szwedom. Zygmunt III na sejmie 1603 roku (4 lutego-3 marca) próbował przeforsować nadanie staroście żmudzkiemu wakującego od 1589 roku stanowiska hetmana polnego litewskiego. Sejm został jednak zerwany, król nie podpisał także i nie złożył swojej pieczęci na nominacji hetmańskiej dla Chodkiewicza. Być może król cofnął decyzję, która nader nie podobała się hetmanowi wielkiemu litewskiemu Krzysztofowi Radziwiłłowi? Chodkiewicz piastował więc, jako komisarz generalny wojska w Inflantach, dowództwo na teatrze działań przeciw Szwedom, nie był jednak de facto hetmanem. Jeszcze 23 marca 1605 roku król Zygmunt III, pisząc do Chodkiewicza, tytułował go hrabią na Myszy, Szkłowie, Bychowie, komisarzem generalnym wojska w Inflantach i starostą żmudzkim. Na sejmie wiosennym w 1605 roku przeforsowano dla Chodkiewicza buławę wielką litewską, wakująca po śmierci hetmana Radziwiłła, wydaje się więc że Jan Karol ‘wskoczył’ na stanowisko hetmana wielkiego de facto nigdy nie będąc hetmanem polnym. Nadanie miało miejsce w uznaniu zasług wojennych, zwłaszcza świetnego zwycięstwa pod Białym Kamieniem (nikt jeszcze wtedy o Kircholmie nie marzył). Już 29 marca 1605 roku król nazywa Chodkiewicza w liście hetmanem najwyższym litewskim. Oficjalnie, jako że sejm z 1605 roku został zerwany, dyplom hetmański wręczono na kolejnym sejmie, którego obrady rozpoczęły się w czerwcu 1607 roku. Od tej pory Jan Karol był już oficjalnie hetmanem najwyższym Wielkiego Księstwa Litewskiego i Generałem Ziemi Inflanckiej.

sobota, 17 lipca 2010

Wszyscy wiedzą gdzie się wzięły, i jak ich wiele było...


Popełniłem jakiś czas temu tekst o szwedzkich sztandarach, zdobytych przez wojska RON w okresie 1621-1629. Fragmenty tego tekstu znalazły się na blogu, cały ‘artykuł’ jest też do przeczytania w sieci. Niedługo jednak światło dzienne powinna ujrzeć poprawiona i znacznie rozszerzona wersja, uwzględniająca także okres 1600-1611. Na dobry początek nieco informacji z polskich/litewskich źródeł, które postaram się w miarę możliwości porównać z danymi szwedzkimi (jeżeli takie istnieją oczywiście).
Bitwa pod Wenden (Kiesią, Cesis) – 7 stycznia 1601 roku.
Raport sporządzony po bitwie wymienia 13 zdobytych sztandarów, wymieniając nawet roty które je zdobyły. 8 maja 1601 roku jeden z rotmistrzów uczestniczących w bitwie, Ostafij Tyszkiewicz, sprezentował owe sztandary na sejmie w Wilnie, prosząc jednocześnie o nagrody dla żołnierzy.
Co ciekawe, w ‘Dziejach Polski…’ Rajnolda Hejdensztejna mamy wzmiankę tylko o 11 chorągwiach. Jakoś jednak bardziej jestem skłonny wierzyć tu uczestnikom starcia…
Bitwa pod Kokenhausen (Koknese) – 23 czerwca 1601 roku.
Jedyna liczna jaką znalazłem w źródłach to 12 chorągwi wielkich u Hejdensztejna, wciąż nie udało mi się natrafić na źródło z epoki podające jakąkolwiek liczbę.
Potyczka pod Narwą na początku czerwca 1603 roku.
Jan Karol Chodkiewicz w liście do króla Zygmunta III (datowanym na 16 czerwca) napisał, że udało się pochwycić chorągiew jedną rajtarską .
Bitwa pod Paide (Białym Kamieniem) – 25 września 1604 roku.
W liście Chodkiewicza do monarchy (napisanym 29 sierpnia) znajdujemy wzmiankę o 21 zdobytych sztandarach, a także o 5 kolejnych, które uległy zniszczeniu gdyż walczyli o nie litewscy żołnierze przy podziale łupów – między rycerstwem rozszarpanych.
Bitwa pod Kircholmem – 27 września 1605 roku.
Tu źródła z epoki (raport hetmana, Carolomachia…, kronika biskupa Piaseckiego) są zgodne, wymieniając jako zdobycz liczbę 60 sztandarów. Niestety wiosną 1606 roku gros z nich uległo zniszczeniu w pożarze. Jak pisał do żony zrozpaczony Chodkiewicz najżałośniejsza mi jest pogorzenie chorągwi zdobycznych, o czem Pan Bóg wie, moja pociecho, że z płaczem do ciebie piszę. Ledwie wyratowano trzydzieści, i to pogorzałych. Jednak i z tych uratowanych tylko połowa nadawała się by je złożyć przed królem - łatają się jednak chorągwie; będzie ich z piętnaście na drążkach, a ostatek nadgorzałych położe przed Pana; a wszak wszyscy wiedzą gdzie się wzięły, i jak ich wiele było.
Starcie w okolicach Rygi, - koniec Marca 1609 roku.
Tutaj mam dane tylko z XIX-wiecznego opracowania, podającego, że Litwini zdobyli na wojskach Mansfelda aż 18 sztandarów. Bez źródeł z epoki trudno to jednak potraktować jako wiarygodne dane.
Starcie w okolicach Parnau (Parnawy) – koniec sierpnia lub początek września 1609 roku. Chodkiewicz w liście napisany w połowie września podaje informacje, że w ataku na litewski obóz Szwedzi ponieśli spore straty, min. kilku chorążych z chorągwiami legło na placu. Litwini zdobyli także szwedzki blokhauz nieopodal Starej Parnawy, gdzie chorągiew jedną wzięto.
Bitwa nad rzeką Gawią – 6 października 1609 roku.
W liście do kanclerza Lwa Sapiehy hetman Chodkiewicz opisał kolejne zwycięstwo nad szwedzką armią Mansfelda. Tym razem łupem zwycięzców miało paść 14 chorągwi.

niedziela, 4 lipca 2010

Niewdzięczna to służba - cz. I


W kolejnym cyklu blogowania od czasu do czasu przyjrzymy się żołnierzom wykonującym ciężką i mało zaszczytną służbę garnizonową w toku wojen prowadzonych przez RON w XVII wieku ( postaram się przy okazji wspomnieć także o innych armiach, nie tylko o wojskach koronnych i litewskich). Podczas gdy wojsko z armii polowej odnosiło wspaniałe zwycięstwa (lub ponosiło sromotne klęski…) garnizony walczyły ze straszliwymi przeciwnikami – chorobami, głodem i monotonią służby. Często zdarzało się, że oddziały nie widząc nawet na oczy żołnierzy nieprzyjaciela były dziesiątkowane na skutek czego opuszczały bronione miejsca. Zaiste trudna to była służba, oddajmy im więc honor wspominając o nich chociaż w kilku słowach.

Na pierwszy ogień garnizony pozostawione przez hetmana Jana Zamoyskiego jesienią 1602 roku w Inflantach. Stan etatowy z października - jako pierwsze podaje bronione miejsce, potem nazwisko dowódcy, następnie (tam gdzie znalazłem informacje) liczebność i identyfikację jednostki.

Biały Kamień (Paide) – Stanisław Przyłęcki – 800 piechoty (4 roty po 200 żołnierzy – Przyłęckiego, Dzięcińskiego, Zarychty i Pelickiego), 100 husarii – chorągiew Przyłęckiego

Rakvere (Wesenberg) – Jan Leśniewski – 300 piechoty

Felin (Viljandi) – Tomasz Dąbrowa – 600 piechoty (polskie roty zaciężne Jerzego Farenholtza, Stanisława Otrębosza i Dobrosławskiego), 100 husarii (chorągiew Dąbrowy)

Laisa (Laiuse) – Adrian Łuczyliński – 100 piechoty wybranieckiej Wilczkowskiego, 100 husarii (chorągiew Łuczylińskiego)

Iberpol – Bychowiec – 100 piechoty z zaciężnej polskiej roty Sulatyckiego

Vastsellin (Vastseliina) – kasztelan Leńk – ?

Gaujene – Mikołaj (?) Pelicki młodszy z 30 wybrańcami (prawdopodobnie ruskimi)

Ergeme – Pletembeg z 30 wybrańcami (prawdopodobnie podolskimi)

Wolmar (Valmiera) - Byszowski z wybraniecką rotą B. Jabłonowskiego (40 wybrańców z Prus)

Wenden (Cesis, Kieś) – 20 piechurów z roty Macieja Leśniowskiego

Mujene – 20 piechurów z roty Macieja Leśniowskiego

Brak żołdu, zaopatrzenia, broni spowodowały, że bardzo szybko w oddziałach zaczęła się szerzyć dezercja. Jak pisał w listopadzie anonimowy świadek wydarzeń nowiny te są iż nieposłuszeństwa, buntów pełno (…). Owo z każdego zamku i z każdej roty ubywa ich [żołnierzy] co dzień. Szybko też zaczęły się szerzyć choroby i głód. W styczniu 1603 roku w Białym Kamieniu i Felinie ledwie po 200 żołnierzy nadawało się do służby. Ciężkie miał zadania dowodzący w Inflantach Jan Karol Chodkiewicz, który nawet z własnej kiesy kupował dla garnizonów żywność, by tylko utrzymać je w służbie…

niedziela, 27 czerwca 2010

Nie tylko hetmani i marszałkowie - cz. IV


Jerzy Farensbach [Jürgen von Fahrensbach] (1551-1602) – niezwykle interesująca postać, z jakże bogatym życiorysem żołnierskim. Urodzony w Inflantach, w rodzinie niemieckiej szlachty, już w wieku 19 lat widzimy go w służbie na dworze cesarza Maksymiliana II. Szybko jednak wraca do Inflant, gdzie mają miejsce wydarzenia Pierwszej Wojny Północnej. Jerzy początkowo służy u Szwedów (wraz ze swym wujem Klausem Kursellem), następnie trafia do niewoli moskiewskiej. Szybko jednak odnajduje się w nowej sytuacji i w sierpniu 1572 roku widzimy go na czele niemieckich najemników walczących w ramach armii Iwana Groźnego przeciw Tatarom nad Oką. Przez pewien czas służby u boku słynnego księcia Magnusa holsztyńskiego, po czym zaciąga się do armii duńskiej, gdzie pełni funkcje gubernatora Ozylii. W 1577 roku prowadzi posiłki wysłane z Danii do Gdańska, walczącego przeciw Stefanowi Batoremu. W 1579 lub 1580 roku widzimy go w służbie polskiej – na czele rajtarii bierze udział w wyprawie Batorego na Wielkie Łuki, w 1581 roku dowodzi regimentem piechoty niemieckiej i rotą konnej arkebuzerii w oblężeniu Pskowa. Od 1583 roku Farensbach piastował stanowisko nobilitatis Livoniae praefectus czyli hetmana inflanckiego. Pod komendą Zamoyskiego walczył przeciw Maksymilianowi - w 1587 roku dowodził piechotą broniącą Wawelu, poprowadził wypad który zniszczył most zbudowany naprzeciwko Mogiły. W 1588 roku wziął udział w zwycięskiej bitwie pod Byczyną. Poparł kandydaturę Zygmunta III, za co został nagrodzoną stanowiskiem wojewody wendeńskiego (Wenden – Cesis/Kieś w Inflantach). Brał udział w nieudanej wyprawie króla do Szwecji, gdzie był jednym z wyższych oficerów. W 1599 roku proponował królowi atak na Finlandię, jednak jego planu nigdy nie wykonano. W 1600 roku stanął na czele obrony Inflant przeciw agresji szwedzkiej. W toku kampanii jesiennej odnosi taktyczny sukces pod Karksi, jego zagony kawaleryjskie zadają spore straty Szwedom, jednak słabe liczebnie siły hetmana tracą wiele zamków. Na czele swojej ‘fińskiej’ roty rajtarii wziął udział w finałowej fazie bitwy pod Wenden (Cesis/Kiesią). Zasłużył się w obronie Rygi, dzielnie walcząc na szańcach wśród zaciężnej piechoty szkockiej i niemieckiej. W grudniu 1601 roku na czele piechoty zaciężnej walczy w ramach armii Zamoyskiego pod Valmierą, prowadząc szturmy na zamek. Wiosną 1602 roku bierze udział w oblężeniu Viljandi. 16 maja poprowadził grupę szturmową do atak na zamek – niestety atak załamał się a sam Farensbach został śmiertelnie ranny. Jego poświęcenie nie poszło jednak na marne, obrońcy Viljandi kapitulowali następnego dnia.
Jerzy Farensbach, mimo że nigdy nie nauczył się języka polskiego, był wiernym sługą Korony, jednym z wyróżniających się oficerów przełomu XVI i XVII wieku. Energiczny dowódca, często prowadził swych żołnierzy do ataku, walcząc w pierwszym szeregu – czy to prowadząc podjazd kawaleryjski czy szturmując zajęte przez nieprzyjaciela zamki. Można żałować, że jego ambitnego planu ataku przez Estonię na Finlandię nigdy nie wprowadzono w życie, marnując za to czas i środki na wyprawę Zamoyskiego do Inflant. Śmierć Farensbacha bez wątpienia była dużą stratą dla kadry wojsk RON walczących przeciw Szwedom w Inflantach.


środa, 23 czerwca 2010

Wojny RON ze Szwecją 1600-1629 w ikonografii



Pomyślałem że warto by zebrać w jeden tekst dostępne informacje o ikonograficznych przedstawieniach walk pomiędzy RON i Szwecją w okresie 1600-1629 – mój ulubiony okres, więc rzecz wydaje się ciekawa. Postaram się napisać o wszystkich znanych mi źródłach ikonograficznych z epoki (więc Józef Brandt się niestety nie załapie), jako zagorzały szczur lądowy pominę jednak bitwę pod Oliwą. Nie będzie także ni słowa o bitwie pod Kłuszynem – po pierwsze o jednym obrazie już tu pisałem, po drugie niedługo światło dzienne ujrzy nowa praca Radka Sikory i bez wątpienia kwestia ta będzie tam o wiele lepiej przedstawione niż ja mógłbym to zrobić na blogu. Swoją drogą zaskoczyło mnie, że tak mało źródeł ikonograficznych dotyczy okresu 1625-1629, mam nadzieję że po prostu coś przegapiłem i niektórych nie znam…
Najlepiej w ten sposób jest chyba udokumentowana bitwa pod Kircholmem, co zresztą nie dziwi, biorąc pod uwagę rozmiary zwycięstwa. Zachowały się następujące dzieła:
- miedzioryt słynnego Antonia Tempesty (1555-1630), wykonany ok. 1606 roku na podstawie litografii Giacomo Lauro (1584-1637) – chociaż spotkałem się w opracowaniach z informacją, że i Lauro wykonał miedzioryt. Niezależnie od autorstwa, jest to dzieło z okresu bitwy, powstałe na podstawie relacji i/lub szkiców uczestników bitwy:
- obraz którego autorem miał być Tomasz Dolabella (1570-1650), nadworny artysta króla Zygmunta III. Płótno znajduje się we Francji, na zamku La Tronche. Kopia znajduje się w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie
- MWP jest także w posiadaniu kopii kolejnego obrazu bitwy, także znajdującego się we Francji (na zamku Sassenage). Autorem ma być niezidentyfikowany malarz niderlandzki
- najsłynniejszy jest bez wątpienia obraz Petera Snayersa (1592-1666/1667), dzieło to miało powstać ok. 1630 roku:
Dzięki patronatowi hetmana Jana Zamoyskiego wspomniany już Giacomo Lauro w okresie 1602-1603 wykonał oprócz ‘Bitwy pod Kircholmem’ jeszcze kilka miedziorytów i litografii, ukazujących walki w Inflantach. Są to ‘Bitwa pod Kokenhausen’, ‘Zdobycie Kokenhausen’, ‘Zdobycie Wolmaru’, ‘Oblężenie Dynemundu’, ‘Oblężenie Rygi’, ‘Zdobycie Fellina’ i ‘Zdobycie Białego Kamienia’. O ile się orientuje, MWP także ma je w swoich zasobach – niestety zdjęcia które są dostępne w posiadanych przeze mnie publikacjach są słabej jakości i ciężko tam odnaleźć szczegóły.
Bitwa pod Kokenhausen to główna część płaskorzeźby nagrobnej Carla Carlssona Glyllenhielma w kościele w Skokloster – ukazane są tam obydwie walczące armie, co ciekawe płk. Gembarzewski użył tego właśnie źródła do wykonania przerysu hajduków w swojej pracy (tablica 149). Płaskorzeźba jest autorstwa Daniela Anckermana (1620-1656), powstała jednak wiele lat po bitwie, na przełomie lat 40 i 50-tych XVII wieku.
Georg Schwengel, naoczny świadek oblężenia Rygi w 1621 roku, jest autorem ryciny ukazującej walkę wojsk szwedzkich z Litwinami – zapewne próbę odsieczy miasta przez hetmana Radziwiłła. Rycina ukazuje nam niezwykle interesujące detale wyposażenia żołnierzy obydwu armii.
Bardzo wnikliwa i szczegółowa jest rycina ukazująca bitwę pod Walmozją (Wallhoff) z 1626 roku. Nieznany szwedzki autor ukazał obydwie armie w początkowej fazie bitwy – włącznie z opisem walczących jednostek. W dalszej części ryciny widzimy także obydwie armie w kolejnej fazie bitwy, może dzięki temu zaobserwować które jednostki armii szwedzkiej faktycznie brały udział w walkach. Rycina jest też przyczynkiem do liczebności i składu wojsk litewskich w tej bitwie.
Wspomniałem już na blogu rycinę Abrahama von Boota z 1627 roku – mimo pewnych niedociągnięć jest to bardzo interesujące źródło do wyglądu armii koronnej:
W kościele w Skokloster znajdziemy jeszcze jedne przedstawienie walk szwedzko-polskich. Tym razem jest to bitwa pod Górznem z 1629 roku, uwieńczona w krypcie feldmarszałka Hermana Wrangla (zwycięzcy w tej bitwie). Znajdziemy tam zarówno stiukową płaskorzeźbę (prawdopodobnie także autorstwa Daniela Anckermana) jak i obraz ukazujące zarówno okolicę Górzna jak i samą bitwę. Dzieła te powstały ok. 20 lat po bitwie. Niestety zdjęcia jakie mam w swoich skromnych zbiorach są na tyle słabej jakości, że trudno na nich prześledzić szczegóły.
Prośba – jeżeli ktoś z Was zna jakieś źródła ikonograficzne które pominąłem, to zachęcam do napisania o nich! Z góry dziękuję…