Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ks. Bogusław Radziwiłł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ks. Bogusław Radziwiłł. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 kwietnia 2021

Pludracy Księciunia

 


Kolejna ciekawostka ze zbiorów AGADu, znów z Archiwum Warszawskiego Radziwiłłów. Pod tym linkiem znajdziecie rolle popisowe niektórych jednostek księcia Bogusława Radziwiłła. Mamy tam:

- chorągiew rajtarii rotmistrza Otto Butlera z 1654 roku

- kompania dragonii kapitana lejtnanta Gustava de la Valle (?) w 1668 roku

- kompania dragonii pod porucznikiem Kureweilem (Kurcweilem?) w garnizonie słuckim

- ta sama kompania, tym razem dowódca zapisany już jako kapitan lejtnant, w 1668 roku

- kompania (piechoty?) kapitana Aleksandra Szylinga w 1668 roku w Słucku

- króciutka rolla artylerzystów w garnizonie słuckim

sobota, 3 marca 2018

Mego konia trzema pikami w szyję przebito



W 1642 roku 22-letni książę Bogusław Radziwiłł, jak wielu innych młodzieńców w tym okresie, przyłączył się jako ochotnik do armii Zjednoczonych Prowincji. Wojna 80-letnia była dobrą okazją do zdobycia doświadczenia w służbie militarnej, a Hiszpanie byli nader srogimi nauczycielami… Poniżej dwa zapiski księcia, dotyczące jednego ze starć z tej kampanii. Mało brakowało, a Leszek Teleszyński nie miałby okazji zagrać swojej kultowej roli. 


I wersja książęcej autobiografii:

Wyprawiono z Reinberka w półtora tysiący jazdy i z sześcią set piechoty gen[eralnego] gemmisarza Reingrafa[1] na czatę pod Geldryją, żeby pułk grafa Izambruka i drugi hiszpański, z Geldryi do Wenlau na Stral idący, przejmował, co się i stało, bo rano barzo między Stralem a Wenlau na grobli te pułki zaskoczył i zniósł. Ja, będąc woluntarzem, miałem w tej rankontrze przednią straż z piąciądziesiąt woluntariuszów, między którymi był jeden książę lejneburskie[2], dwaj grafowie fon Waldek[3] i jeden de Dona Henrych[4], drudzy, zacna slachta, którzy mnie nie odstąpili. Uderzyliśmy się tedy onych na grobli, gdzie wielki fortel mieli, bo z jednej strony zakrywały ich bagna, z drugiej strony fosa albo Ren; to nam pomogło, że się deszcz puścił, że knoty pogasły. Znieśliśmy tedy ich, wziąwszy pięć chorągwi, 3 kapitanów, 2 poruczników, 6 chorążych i 300 więźniów.  Żaden by nie uszedł był nieprzyjaciel, ale Reingraf szwankowawszy casu w trzęsawicy, z koniem był od rajtaryi hiszpańskiej wzięty, zaczem my, bez wodza zostając, nie śmieliśmy więcej tentare. W tej potrzebie książęcia lejneburskiego w prawą nogę z muszkietu postrzelono, grafa Waldeka, teraźniejszego generała nad kawaleryją szwedzką, także w ud trzema kulami, od czego kaleka, grafowi Donawowi konia zabito, mego konia trzema pikami w szyję przebito i mnie samemu już wystrzelonym muszkietem po ramieniu się dostało, tak żem niemal z konia spadł.

II wersja książęcej autobiografii:
Szło wojsko potem do Rejnberku, skąd Rejngrafa wyprawiono w tysiącu koni na czatę; z którymem i ja chodził. Między Wenlą i Rurimundą trafiliśmy na dwa tysiące piechoty i trzysta rajtaryjej hiszpańskiej, z którymi ludźmi zwiedliśmy potrzebę na grobli, gdziem ja kredensował wszystkim, mając ze trzydzieści koni woluntariuszów z sobą, ludzi bardzo zacnych, jako to książęcia linemburskiego, grafów Waldeków i grafa von Dohna. Pode mną konia postrzelono, książęcia linemburskiego w nogę, grafa Waldeka także, grafowi von Dohna konia zabito. Samiśmy tych ludzi przełamali, ale wodza naszego Rejngrafa Hiszpani wzięli byli, bo koń z nim szwankował. Wzięliśmy chorągwi cztery i więźniów 370.

To dopiero były zabawy młodzieży, nie tam jakieś granie na konsoli czy wypad na dyskotekę… Co ciekawe, kilkanaście lat później część z tych panów znów miała okazję spotkać się na polu bitwy, walcząc w szeregach armii szwedzkiej i brandenburskiej w kampaniach „




[1] Wydaje mi się, że chodzi o Adolfa von Salma.
[2] Georg Wilhelm, książę  Braunschweig-Lüneburg.
[3] Jeden z nich to nasz ‘dobry’ znajomy z czasów Potopu, czyli Georg Friedrich von Waldeck.
[4] Prawdopodobnie Heinrich zu Dohna, który w 1642 roku miał zaledwie 18 lat.

sobota, 27 stycznia 2018

O jeden pojedynek pięć dusz zginęło


Podczytuję sobie właśnie zbiór źródeł Kampania żwaniecka 1653 roku. Diariusze i relacje wojenne. Osoba redaktora – Dariusza Milewskiego – gwarantuje wysoki poziom edycji i naprawdę ułatwia odbiór XVII-wiecznych tekstów. Wśród zapisków dotyczących tej nieszczęsnej kampanii, znalazłem ciekawy zapisek dotyczący jednego z ulubionych tematów blogowych, czyli pojedynków. Oddajmy głos anonimowemu autorowi Krótkiej narratywy… który opisze nam krwawe przypadki z końca października:
P. Bolie [?] pokojowy ks. J.Mci pana koniuszego [Bogusława Radziwiłła] umarł. Był to cudowny i prawie casus: o jeden pojedynek pięć dusz zginęło. Bo ci jadąc na ks. J.Mci i ostał się był w Kamieńcu, gdzie z oficerem jednym z gwardyjej zostający[m] powadziwszy się i w gębę od niego wziąwszy, zabił go z pistoletu. Porucznik tejże kompanii wziął go zaraz za wartę, pistolet i szpadę odebrał i dopiero inarmatum, a wiedząc żeby ks. J.Mci pokojowy, bił, tłuk[ł] pistoletem w łeb pistoletem, aż się potrzaskał i jedną ranę walcem w łeb śmiertelną zadał. Książę J.M. dowiedziawszy się posłał [po] p. Boliego do Kamieńca, kilku dragonów, z których jeden z żołdatem się z tegoż regimentu zwadziwszy, zabił go, a jemu nazajutrz szyję ucięto. Bolie z rany umarł, a Kencissowi [?] porucznikowi szyję uciąć kazano.

I tak to książę Radziwiłł stracił pokojowego i dragona, a gwardia dwóch oficerów i jednego knechta.  A wszystko to bez udziału Kozaków i Tatarów, którzy byli nominalnym przeciwnikiem w tej kampanii…

wtorek, 11 listopada 2014

Wierni to Tatarowie JKM - cz.IV


W końcu przeprowadzka (nareszcie na swoje…) zakończona, pora wrócić do blogowania. Trochę sobie od skrobania w tym internetowym kącie odpocząłem, w międzyczasie wpadło mi jednak w ręce kilka ciekawostek, które mogą Was zaprezentować.
Dzięki uprzejmości Bartka Grzanki (pozdrawiam!) zdobyłem wreszcie artykuł Piotra Borawskiego Tatarzy-ziemianie w dobrach Radziwiłłów (XVI-XVIII w.). Można tam znaleźć nieco informacji dotyczących uzbrojenia i wyposażenia jazdy tatarskiej na służbie książęcej. Niby drobiny, ale bardzo ciekawe.
Tatarzy-osadnicy w księstwie nieświeskim  mieli, według nadania z 1597 toku, służyć księciu z rozkazania naszego i na sejmy przy nas w osłonie naszej jechać. Mieli stanąć mając konie dobre i rynsztunek rycerski, za to na wypadek wojny książę miał im dawać barwę (czyli stroje) wydaną z arsenału nieświeskiego. Według przywileju z 1632 roku Tatarzy z księstwa nieświeckiego mieli stawać pod bronią wyposażeni w szablę, parę pistoletów i łuk. Jak widać ich wyposażenie odpowiadało jeździe lekkiej.
Tatarzy z majątków Michała Kazimierza i Bogusława Radziwiłłów w drugiej połowie XVII wieku zostali jednak wyposażeni lepiej: otrzymali bowiem z arsenałów misiurki i karwasze. W 1662 roku w testamencie Jarosza Achmatowicza, będącego lennikiem w księstwie birżańskim, znajdujemy wzmiankę o zapisaniu siostrzeńcowi konia gniadego (…) z siodłem i z parą pistoletów.
Najciekawsza wzmianka dotyczy Tatarów księcia Bogusława Radziwiłła z 1668 roku. Jako że chorągiew tatarska, rekrutowana z trzech osad, miała stanowić eskortę księcia w czasie elekcji, magnat zadbał o jej porządne wyposażenie. Oprócz wspomnianych już misiurek i karwaszy, Tatarzy mieli też otrzymać pomalowane dzidy (rohatyny?), wydano im także z zasobów cekhauzu słuckiego buńczuk, trąby i bębny. Jak widać ks. Bogusław chciał by oddział przyboczny dobrze zaprezentował się w Warszawie.


wtorek, 25 września 2012

A książę to, za przeproszeniem, za którym jest królem?



Postawę księcia Bogusława Radziwiłła w czasie „Potopu” można ze sporym przymrużeniem oka nazwać „elastyczną politycznie”. Książę strony konfliktu zmieniał zawsze tak, by stać po akurat tryumfującej stronie. Nic więc dziwnego, że w sierpniu 1656 roku Bohdan Chmielnicki w liście do majora Jana Grossa, z ramienia ks. Radziwiłła dowodzącego garnizonem Słucka, pozwolił sobie zapytać: O księciu j.m – przy której stronie, czy przy królu j.m. szwedzkim, czy też polskim zostanie – racz nam w.m. oznajmić. Kozacki hetman próbował bowiem zachować neutralność gwoli przyjaźni naszej i dobrego zachowania z księciem j.m.  Być może u podstaw jego dyplomatycznej postawy leżała chęć uniknięcia ewentualnego konfliktu ze Szwedami? Chmielnicki posunął się nawet do tego, że wysłał na Słuck uniwersały obronne od wojsk naszych, czyli zabronił swoim mołojcom nękania posiadłości księcia. Zapewniał też że kupy swawolne pod dowództwem Muraszki nie należą do jego wojsk. A że niejakiś Muraszka, setnik, inkursuje i różne najazdy z ludzką angarią czyni, jakośmy temu Muraszce żadnego na to rozkazania nie dawali, tak o tym człowieku, jeśli jest setnikiem i co za człowiek, i jeśli się znajduje w wojsku, nie wiemy. Jednakże pisaliśmy do p. Nieczaja, pułkownika naszego, aby takich swawolników, którzy się sprzeciwiają uniwersałom naszym karał. Owym setnikiem był zapewne Dionizy Muraszko, który jednak wywinął się z sideł pułkownika Nieczaja, walczył bowiem potem na czele ochotników przeciw wojskom moskiewskim (min. nad Basią w 1660 roku) a jeszcze w 1662 roku zbrojną przeprawę miał z nim nie kto inny jak sam Jan Chryzostom Pasek.

piątek, 13 stycznia 2012

Pod księcia Bogusława znakiem - suplement

Bardzo dawno temu (patrząc na okres w którym funkcjonuje blog) pisałem o wojskach księcia Bogusława Radziwiłła:
Pora na garść uzupełnień, tym razem już dotyczących lat po ‘Potopie’. W listopadzie 1661 roku ks. Bogusław na czele wojsk prywatnych dotarł do obozu armii polsko-litewskiej i prezentował się przed królem Janem Kazimierzem. Cytując samego Radziwiłła:
Prezentowałem Królowi J.M. ludzi moich własnych sześćset dragonii i dwieście raytarii, który mię mile przyjął i niesłychanie ludziom rad był, bo były okryte i nowo odziane chorągwie.
Dziwnym trafem na bitwę pod Kuszlikami się książę 'nie załapał', może wcale mu się na kampanię nie śpieszyło  Co ciekawe, 10 grudnia książę miał 'dać i darować' Królowi J.M. dwie najlepsze chorągwie dragońskie, dowodzone przez kapitanów Flocków (Floków). W lutym 1662 roku, kiedy książę odwiedził marszałka konfederacji wojska litewskiego, miał ze sobą wybrany oddział dragonów – dragoni jej na wybór sto dwadzieścia.
Kolejne znalezisko to popis jego wojsk przed elektorem brandenburskim 20 października 1662 roku, kiedy to Radziwiłł prezentował ośmset rajtaryjej, dziewięćset dragonijej . Wojska te towarzyszyły mu pod Królewcem, gdzie dołączyło do nich 2000 piechoty elektorskiej, oddanych czasowo pod komendę księcia. 

poniedziałek, 26 grudnia 2011

Jeden oberszterlieutenant, dwóch majorów, czterech kapitanów...

Pod koniec marca 1659 roku oddziały koronne dowodzone przez generała Grodzickiego i ks. Bogusława Radziwiłła podeszły pod zajęte przez Szwedów Miłakowo (Liebstadt). Polacy połączyli się tu z niewielką dywizją brandenburską generała von Gortzke (1800 rajtarii i 1000 dragonii) i przystąpili do oblężenia miasta. Maleńki garnizon, w obliczu ogromnej przewagi przeciwnika i bez nadziei na odsiecz ze strony szwedzkich sił polowych, zdecydował się na kapitulację. Ks. Bogusław zanotował nader dokładnie kogo wzięto do niewoli:
Jednego oberszterlieutenanta [podpułkownika], dwóch majorów, czterech kapitanów, dziewięciu poruczników, czterech chorążych, trzydziestu pięciu unteroficjerów [podoficerów], dwieście ośmdziesiąt żołdatów, ośm chorągwi [piechoty], dwa kornety [sztandary kawalerii] i parę działek.
Idąc tropem zdobytych sztandarów oznaczałoby to, że garnizon składał się z 8 kompanii piechot i 2 kompanii jazdy. Oczywiście jeżeli porównamy to z ilością jeńców widzimy, jak bardzo niskie musiały być stany liczebne szwedzkich oddziałów w tym okresie. Niestety nie udało mi się zidentyfikować, z jakich regimentów wydzielono kompanie do garnizonu Miłakowa. 

piątek, 6 sierpnia 2010

Pod księcia Bogusława znakiem


Garść informacji o wojskach walczących pod imieniem księcia Bogusława Radziwiłła w okresie ‘Potopu’.
Oddziały pod komendą księcia na Podlasiu po przyjęciu protekcji szwedzkiej – rok 1655:
- garnizon Słucka (od lata 1654 roku komendantem był obersztlejtnant Wilhelm Patterson, od listopada 1655 roku obersztlejtnant Adam Wollax) – regiment piechoty niemieckiej oberszta Jana Berka – w teorii 1044 porcje, w praktyce regiment był o wiele słabszy + oddział dragonii i chorągiew piechoty węgierskiej pod rotmistrzem Stanisławem Skarbkiem (dragoni + hajducy razem ok. 140 ludzi)
- chorągiew kozacka księcia – porucznik Wolan – 120 koni
- chorągiew rajtarii księcia – rotmistrz Otto Butler – 200 koni
- regiment dragonii księcia – obersztlejtnant Eberhard von Puttkamer – 700 porcji (w toku kampanii widzimy stan jako 300 porcji) - sporo żołnierzy zdezerterowało na wieść o przyjęciu protekcji szwedzkiej, szeregi uzupełniono dragonami z przejętej chorągwi Krzysztofa Potockiego. Oddział ten miał przynajmniej 4 kompanie (może 5 wraz z kompanią oberszta?), znani kapitanowie to Reyt, Lensdorf, Flock i Dytlof
- lejbkompania dragońska hetmana Radziwiłła – kpt. Jan Borkowski, kpt. Dawidson – 200 porcji (włączona do regimentu księcia?)
- chorągiew husarii hetmana- bez oficerów – 169 koni
- chorągiew kozacka (pancerna) hetmana – bez oficerów – 150 koni
- niektórzy oficerowie z oddziałów hetmana Radziwiłła także przeszli na służbę ks. Bogusława np. Jerzy Weilanton, porucznik w regimencie rajtarii hetmana (oficer ten zginął w 1657 roku w Tykocinie)
- włościanie ks. Bogusława, służący zapewne jako piechota
Dodatkowe jednostki przejęte na Podlasiu w 1655 roku:
- chorągiew piechoty (węgierskiej?) kawalera maltańskiego Mikołaja Władysława Judyckiego, pod porucznikiem Krzysztofem Tygońskim (Tęgońskim) – 130 porcji
- garnizon Nieświeża, należącego do Michała Kazimierza Radziwiłła – skład jest mi jednak nieznany, być może część (lub całość) chorągwi dragońskiej M.K. Radziwiłła (200 porcji), znam nazwisko oficera – major Wilhelm de Inglis
Siły księcia w czasie odsieczy Tykocina w lutym 1656 roku:
- dragonia ks. Bogusława pod Puttkamerem
- trzy chorągwie jazdy polskiej (kozackie?)
- fiński (‘Karelska’) regiment dragonii pod płk. Fabianem Berendsem, wydzielony z armii szwedzkiej
W czasie drugiej odsieczy Tykocina w lipcu 1656 roku w skład zgrupowania szwedzkiego idącego na pomoc obrońcom, obok ośmiu regimentów rajtarii i regimentu dragonii, wszedł także regiment dragonii ks. Radziwiłła, dowodzony przez Eberharda von Puttkamera.
Garnizon Tykocina podczas oblężenia w okresie listopad 1656 - styczeń 1657 [de facto dowodzony przez Szwedów]:
- dowódca – szwedzki pułkownik Dietrich Rosen
- 400 żołnierzy z regimentu piechoty Berka
- chorągiew piechoty węgierskiej pod Janem Dmuchowskim
- chorągiew piechoty polskiej pod Poradowskim
- chorągiew piechoty polskiej pod Aleksandrem Lubienieckim
- kilka (?) kornetów rajtarii fińskiej
Razem garnizon to ok. 700-900 żołnierzy – gros tych żołnierzy (na czele z Rosenem) zginęło w czasie ostatniego szturmu sił litewskich 21 stycznia 1657 roku.
Regiment dragonii księcia Bogusława od 1656 roku często walczy w ramach szwedzkich sił polowych. Według niektórych źródeł oddział ten wziął udział w bitwie pod Filipowem, wszedł także w skład szwedzkiej dywizji wspierającej siły ks. Rakoczego w 1657 roku. Zimą 1658 roku dragoni walczyli ramię w ramię z armią Karola X Gustawa przeciw Duńczykom.