Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzea. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 listopada 2019

Świat polskich Wazów. Przestrzeń – ludzie – sztuka



I znów: jak tu nie napisać notki na blog, jeżeli okazja taka ważna? W dniach 6 listopada 2019 – 14 stycznia 2020 w Galerii Wystaw Czasowych Zamku Królewskiego w Warszawie będzie miała miejsce niesamowita wystawa Świat polskich Wazów. Przestrzeń – ludzie – sztuka. Będzie tam można obejrzeć wiele wspaniałych artefaktów z epoki, nie tylko ze zbiorów Zamku ale i z kolekcji spoza granic naszego kraju. Malowidła, druki czy broń – rzeczy naprawdę godne obejrzenia. Perełka to oczywiście obraz ‘Bitwa pod Kircholmem’ Snayersa, toż to po prostu grzech tego nie zobaczyć. Nie ukrywam, że planuję przylecieć do Warszawy na kilka dni, żeby zajrzeć do Zamku i (oczywiście z opadem szczęki) pooglądać artefakty na tej wystawie. Opis wystawy na stronie Zamku. Powyżej widzimy zdjęcie okładki katalogu wystawy, poniżej zbioru esejów związanego z tą wystawą, muszę zrobić miejsce w bagażu powrotnym…





poniedziałek, 22 stycznia 2018

Amerykańskie muzea w obiektywie T. Hooga


W dzisiejszym wpisie mało tekstu, ale za to ile zdjęć... Na FB wrzuciłem kiedyś jeden z albumów fotograficznych T. Hooga, z ogromną ilością wspaniałych zdjęć uzbrojenia. Tym razem jeszcze lepsza uczta autorstwa tego samego fotografa, czyli objazd amerykańskich muzeów i ich kolekcji renesansowego uzbrojenia. Polecam stronę autora na flckr, jest tam jeszcze trochę miłych oku zdjęć. Do oglądania więc...

Po prostu uczta, nie dość że zdjęcia zrobione bardzo profesjonalnie, to jeszcze dokładnie opisane. 

wtorek, 24 października 2017

Zwycięska (acz ostatnia) bitwa admirała Jacoba


Dzisiaj rzadka wyprawa blogowa na morze, ale okazja ku temu dobra – zawsze bowiem chciałem napisać o pewnym artefakcie, a i data bliska memu sercu. 25 kwietnia 1607 roku w bitwie morskiej pod Gibraltarem, flota Zjednoczonych Prowincji zadała dotkliwą porażkę Hiszpanom. Nad samą bitwą nie będę się rozwodził, można o tym poczytać online, chciałem się jednak przyjrzeć jej jednemu epizodowi. Holendrami dowodził znany podróżnik i oficer Jacob van Heemskerk. Na swoim flagowcu Aeolus zaatakował hiszpański galeon San Augustin, flagowy okręt admirała Juana Alvareza de Avili. Obydwaj dowódcy zginęli w toku starcia, co ciekawe – van Heemskerk poległ zaraz na początku bitwy, kiedy to hiszpańska kula armatnia zgruchotała mu lewą nogę.

Wdzięczni rodacy uhonorowali admirała, składając go do grobowca w słynnym Oude Kerk w Amsterdamie. Zbroję którą nosił w czasie bitwy zawieszono nad monumentem w kościele, a po pewnym czasie trafiła ona do Rijksmuseum, gdzie można ją podziwiać do dziś. Jest to ciekawy przykład na to, w jakim rynsztunku stawali do bitwy morskiej tacy oficerowie jak van Heemskerk. Charakterystyczny jest brak lewego nabiodrka (cuisse), zgruchotanego w momencie trafienia kulą armatnią. Wraz ze zbroją zachował się i miecz admirała, który także trafił do zbiorów muzeum. 



poniedziałek, 29 czerwca 2015

Karol i baranie rogi konia


Dziś na blog zawita Karol V Habsburg, z Bożej łaski uświęcony i wybrany cesarz rzymski, po wieki August, król Niemiec, Włoch, Hiszpanii, Kastylii... (i tak dalej... przez piętnaście linijek)... Salin, Trypolisu, Mechelen, etc. W sumie sam jego tytuł wystarczyłby za wpis, ale nawet jak na moje niskie ostatnio standardy blogowania to byłoby zbyt mało. Chciałbym więć pokazać przepiękną zbroję turniejową należącą do tego władcy, która wchodzi w skład kolekcji Real Armeria w Madrycie. Datowana na ok. 1520 rok, miała wyjść spod ręki mistrza Kolmana Helmschmida. Przyznam, że zawsze mi się ta zbroja podobała, a że wpadło mi w ręce kilka dobrej jakości zdjęć, warto ja zaprezentować.
Komplet w całej okazałości. 

Urocze baranie rogi - źródło nieustającej inspiracji dla autorów powieści, filmów i gier fantasy. 
Przykład wspaniałych zdobień: biblijna walka Daniela z Goliatem, oczywiście w strojach z początku XVI wieku.
A z drugiej strony XVI-wieczny Samson masakruje Filistynów. 
I jeszcze zbliżenie na lwią głowę. 

niedziela, 7 czerwca 2015

Z wizytą w muzeum - cz. XX


Z ogromnym smutkiem dowiedziałem się o śmierci dra Andrzeja Nieuważnego, wspaniałego historyka i specjalisty od epoki napoleońskiej. W czasie moich studiów na UMK nie miałem co prawda okazji uczestniczyć w prowadzonych przez Niego zajęcia, ale bardzo lubiłem Jego publikację i podziwiałem zawsze napoleońską pasję. Mam nadzieję p. Andrzeju, że w zaświatach Cesarz podarował Panu Legię Honorową zdjętą z własnej piersi...

***
Wypadałoby więc dzisiaj zamieścić coś dotyczącego epoki napoleońskiej właśnie. Jako że obchodzimy w tym roku 200-lecie bitwy pod Waterloo, najłatwiej będzie mi wrzucić coś związanego z tym właśnie wydarzeniem. W National Museum of Scotland otwarto właśnie mini-wystawę dotyczącą Waterloo, odwiedziliśmy ją dzisiaj wraz z rodziną. Niestety można tam podziwiać ledwie garść eksponatów, są one jednak bardzo interesujące. Dwa z nich pojawią się dziś na blogu, pozostałe pokażę przy innej okazji.
Historię Charlesa Ewarta i zdobycia przez niego cesarskiego orła 45 pułku piechoty liniowej zna pewnie każdy miłośnik epoki. Orzeł ten znajduje się w Royal Scots Dragoon Guards Museum w Edynburgu, z okazji rocznicy wypożyczono go jednak do National Museum. Stąd też okazja do sfotografowania go.


Drugi artefakt to nieco lżejsza liga. Przedstawiam pozłacaną cukiernicę z zastawy herbacianej, wykonanej dla cesarza Napoleona I w 1810 roku. W 1830 roku 10-ty diuk Hamilton, wielki miłośnik wszystkiego co cesarskie, kupił zestaw do swojej kolekcji, dzięki czemu możemy się dziś nim cieszyć w Szkocji. Niestety sposób w jaki wyeksponowano cukiernicę nie pozwala na lepsze zdjęcia, widać jednak dobrze cesarskie 'N' i orła na pokrywie. Łyżeczki też wyglądają uroczo...

niedziela, 16 grudnia 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XIX



Wirtualne podróże po muzeach znów zaprowadzą nas do The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Powyżej bardzo ciekawy egzemplarz – cabasset [nie kojarzę polskiej nazwy takiego typu hełmu], hełm jakże typowy dla XVI-wiecznej Italii, jednak pomalowany! Wykonany dla weneckiego szlachcica, namalowany wizerunek przedstawia uskrzydlonego lwa, znanego jako Lew Świętego Marka. To oczywiście symbol kojarzony z Wenecją, jak widać rzemieślnik chciał podkreślić pochodzenie właściciela. Lew trzyma otwartą księgę, symbolizującą Ewangelię według Św. Marka. Łacińska sentencja to PAX TIBI MARCE EVANGELISTA MEUS [Pokój niech będzie z Tobą Marku, mój Ewangelisto]. Słowa te miał usłyszeć Marek w swojej wizji tuż przed męczeńską śmiercią w Aleksandrii. Rzadko się zdarza, by przetrwał do naszych czasów element pomalowanego uzbrojenia ochronnego, zwłaszcza zachowany w tak dobrym stanie. Wenecki szlachcic musiał bardzo bojowo w nim wyglądać.

wtorek, 11 grudnia 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XVIII



Nasze wyprawy muzealne zaprowadzą nas dzisiaj do Real Armeria w Madrycie. Na zdjęciach przepiękny szturmak (burgonet) należący do Karola V, wykonany w 1545 roku. Jego twórcami są, mający warsztat w Mediolanie, bracia Filippo i Francesco Negroli. Co prawda brakuje policzków, jednak i tak można podziwiać na nim kunszt włoskich mistrzów. Zwraca uwagę turecki jeniec (acz w rzymskiej zbroi), jego wąsy podtrzymują postaci uosabiające Zwycięstwo (na zdjęciu) i Sławę. Na daszku złoty napis Dzięki tobie Cesarz jest niepokonany. Oczywiście jest to paradne nakrycie głowy, złote ornamenty wspaniale podkreślają zdobienia hełmu. 




środa, 5 grudnia 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XVII




Dawnośmy się nie wybierali do żadnego muzeum, pora to naprawić. Na zdjęciu cudeńko z Bashford Dean Memorial Collection w zbiorach The Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Jest to napierśnik wykonany w Augsburgu, datowany na 1580 rok. Na jednej połowie widzimy scenę Ukrzyżowania Jezusa, na drugiej modlącego się żołnierza – zwracają uwagę detale wyposażenia i uzbrojenia. Napis na wstędze to O Got Ererei Hofnong 1580 – czyli prośba do Boga o zachowanie honoru i nadzieja na zbawienie. Napierśnik prawdopodobnie wykonany dla oficera piechoty, na co wskazywać może tak sam fakt zdobienia jak i halabarda uwieczniona przy żołnierzu.  U dołu krzyża z kolei widzimy czaszkę i kości – memento śmiertelności i przemijania, ale i nawiązanie do Golgoty czyli ‘miejsca czaszki’. Przepiękne robota augsburskiego mistrza, przyznam że jestem zauroczony.

środa, 30 maja 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XVI


I jeszcze jeden pałasz, ten z kolei z XVII wieku. Należał do Matthew Craiga z Plowland, który w szeregach szkockich prezbiterian (nie wiem czy tłumaczy się ich szkocką nazwę ‘Covenanters’ – może ‘Kowenanterzy’?) walczył w bitwie pod Bothwell Bridge (22 lipca 1679 roku). Ciekawe jak tam sobie pan Matthew radził, wszak jego strona bitwę przegrała…

Z wizytą w muzeum - cz. XV


Kolejna seria eksponatów z National Museum of Scotland, tym razem broń biała. Na zdjęciach pałasz (czy raczej, by zacytować właściwy opis, basket-hilted broadsword) z herbem sir Johna Granta z Freuchie, a także datą 1562 na głowni. Prawdopodobnie należał do Johna Granta, będącego w latach 1553-1585 czwartym szefem klanu Grantów z Freuchie. Według opisu muzealnego głownia jest pochodzenia angielskiego, a rękojeść szkocka. 

wtorek, 15 maja 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XIV



Kolejna eksponat z National Museum of Scotland cierpi niestety na niepełny opis, wydaje mi się że to specyficzne przeoczenie ze strony szkockich muzealników. Jest to mianowicie mosiężny arkebuz ('long gun') z warsztatu rusznikarza Jamesa Low z Dundee. Datowany na rok 1624, co zresztą widać na samej broni:

Problem jest jednak taki, że broń ma także dodatkową tabliczkę, autorstwa innego rusznikarza. Czytamy na niej 'John Brown, 1755'. Niestety nie wiadomo czy i jakich modyfikacji mógł dokonać XVIII-wieczny mistrz, dziwne jednak że kustosz pominął to w opisie broni. Ciekawe dlaczego...


Z wizytą w muzeum - cz. XIII

Kolejny egzemplarz muzealny przeniesie nas w dosyć egzotyczny, jak na ten blog, region. Będzie to bowiem zbroja lamelkowa z Tybetu. Niestety datowanie ma dosyć spore widełki, pomiędzy XIV a XVII wiekiem. Tak czy inaczej całkiem ładna ciekawostka.




poniedziałek, 14 maja 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XII

Kolejna wyprawa do National Museum of Scotland zaowocowała nową serią zdjęć  - wszystkie autorstwa Patrycji Kornackiej-Paradowskiej (znaczy się mojej kochanej Lepszej Połowy...).
Przepiękny morion z warsztatu w Norymberdze, datowany na XVI wiek. Cudownie wygląda!


środa, 1 lutego 2012

Z wizytą w muzeum - cz. XI

Wracamy do National Museum of Scotland i zdjęć eksponatów. Fotki nie najlepsze, ale od czasu ostatniej wizyty mamy już nowy aparat, więc kolejna sesja będzie o wiele bardziej udana.
Na zdjęciach bardzo długie pistolety należące do earlów Stair w drugiej połowie XVII wieku. Broń o tyle ciekawa, że wyposażona w zamek typu snaphance, stosunkowo popularny na Wyspach. Pistolety powstały ok. 1660 roku w warsztacie jednego z dwóch znanych rusznikarzy edynburskich – Adama Lawsona lub Alexandra Logana.
Na dolny zdjęciu widzimy także zezwolenie królewskie, podpisane przez Williama III, dotyczące śledztwa w sprawie masakry klanu MacDonald w Glencoe. List nosi datę z kwietnia 1695 roku, widzimy więc jak długo trwały śledztwa w sprawie masakry z lutego 1692 roku...

sobota, 14 maja 2011

Z wizytą w muzeum - cz. X

Po raz kolejny zaglądamy do National Museum of Scotland. Tym razem będzie pomieszanie z poplątaniem, a do tego słaba jakość zdjęć niestety. Manekin przedstawia strażnika miejskiego z Edynburga, niestety bez wyszczególnienia roku – znajdujemy tylko informacje, że chodzi o początek XVIII wieku. Jako że strażnicy musieli sami zaopatrywać się w broń i ekwipunek, mamy tu ciekawą mieszankę. Uzbrojeniem jest bowiem słynna szkocka Lochaber axe, muszę jednak przyznać, że ostrze to miało maleńkie… Napierśnik i naplecznik (którego niestety nie udało się dobrze sfotografować) pochodzą z XVII wieku, wyglądają na możliwie najtańszą produkcję, noszącą ślady zużycia. Na głowie również coś z XVII wieku, szyszak znany jako ‘lobster tail helmet’.