Pokazywanie postów oznaczonych etykietą straż pożarna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą straż pożarna. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 sierpnia 2017

Janczar strażakiem


Wracam do jednego z moich ulubieńców, czyli Ogiera Ghiselina de Busnecq. Tym razem opowie nam o janczarskich strażakach – i nie tylko. Rzecz dzieje się w 1555 roku w mieście Amasya.

W noc naszego przybycia wybuchł wielki pożar, który zgasili janczarzy, robiąc to na swój sposób to jest burząc pobliskie budynki. Jak doszło do zaprószenia ognia, tego nie wiem, nie ulega jednak wątpliwości, że żołnierze mają dobre powody by oczekiwać pożarów. Jak wspomniałem, są używani to ich tłumienia, zazwyczaj poprzez burzenie sąsiednich domów, daje im to jednak okazję by plądrować dobra i mienie ruchome nie tylko tych których dotknął ogień, ale i ich sąsiadów. Okazuje się więc, że często to żołnierze są winni podpaleniom, jako że daje im to okazję do plądrowania.


Pamiętam przypadek który miał miejsce gdym odwiedzał Konstantynopol. Wybuchło wtedy tam wiele pożarów i było pewne, że nie są one przypadkowe, jednak podpalaczy nigdy nie złapano  [na gorącym uczynku]. Większość ludzi kładła owe pożary na karb perskich szpiegów; po pewnym czasie jednak, w trakcie dokładnego śledztwa, odkryto że była to sprawka marynarzy z okrętów zakotwiczonych w porcie, którzy podpalali budynki by w zamieszaniu kraść dobra z [ich] sąsiedztwa. 

niedziela, 26 lutego 2017

Jeszcze słychać dzwonka dźwięk, strażak Jan na miejsce mknie...


[Pomysł na niniejszy wpis dzięki doskonałej pracy Geoffreya Parkera Global Crisis. War, climate change and catastrophe in the seventeenth century.]
Na chwilę odejdziemy od kwestii wojskowych, chociaż pozostaniemy przy służbach mundurowych. Przedstawiam osobę zapewne słabo znaną w Polsce, chociaż to człowiek który miał ogromny wpływ na Europę (i nie tylko) od drugiej połowy XVII wieku. To holenderski malarz Jan van der Heyden (1637-1712), który ma ogromne zasługi na polu… pożarnictwa. Pan Jan, oprócz tego że był dobrym malarzem, był jeszcze wynalazcą. Na przełomie lat 60. i 70. XVII wieku opracował (wraz ze swoim bratem Nicolaesem), zbudował i wprowadził do produkcji nowy rodzaj pompy, którą  zainstalował na lekkim wozie strażackim. Jego wynalazkiem był też (od tej pory stosowany jako standardowy w Europie) nowoczesny 15-metrowy wąż strażacki. Pompa – której dokładną konstrukcję i działanie objęte były tajemnicą – pozwalała na pobieranie wody bezpośrednio z rzek i kanałów, długie węże zaś zwiększały mobilność strażaków i dały im szansę na lepsze zbliżenie się do źródła ognia. Na rysunku powyżej widzimy porównanie tej nowoczesnej pompy (po prawej) ze starym typem. 
Taki ‘pojazd pożarniczy’ z pompami okazał się ogromnym sukcesem. W samym Amsterdamie miasto zakupiło 70 sztuk – aczkolwiek tu mógł pomóc fakt, że od 1673 roku Jan i Nicolaes zostali mianowani szefami służby pożarniczej. Wypada jednak przyznać, że bracia brali swoją pracę na serio: zmodernizowali straż pożarną w mieście, dzieląc ją na lokalne sekcje które zajmowały się pożarami tylko w swojej okolicy. Wynalazek van der Heydena trafił także do innych krajów: Anglii, kilku państw w Niemczech, Rosji a nawet Japonii!
W 1690 roku mistrz Jan wydał książkę, w której zajął się kwestiami pożarów i ich zwalczania. Reklamował w niej oczywiście swoje wynalazki, opisują ich skuteczne działania w czasie różnych pożarów w Amsterdamie. Dla zainteresowanych, możną ją znaleźć tutaj. Niesamowity przykład
Co ciekawe, zachowały się też oryginalny wóz i pompa jego produkcji, pozwalam je sobie wrzucić poniżej (za Wiki Commons).