Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pika. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2019

Nabity na pikę – sprostowanie



We wczorajszej recenzji wspomniałem, że zamierzam napisać sprostowanie do owej nieszczęsnej hipotezy o pikinierach w armii Koniecpolskiego w 1628 roku.  W poprzednich wpisach – z 2010 i 2012 roku – popełniłem jednak, jak się okazuje, błąd w interpretacji źródeł, który teraz chciałbym naprawić, jednocześnie przepraszając wszystkich zainteresowanych.
Analizując po raz kolejny list Szwabego do hetmana Koniecpolskiego, datowany w Ostrowiu, dnia 16 października 1628 roku, widzę już gdzie popełniłem błąd interpretacyjny. Muszkieterzy i spiśnicy (pikinierzy) którzy bronili Iławy przed Szwedami, nie byli bowiem żołnierzami polskimi, a ich kapitan Jakub Morszen to nie Szkot Jakub Murray. Chodzi tu bowiem o kompanię kapitana Jakoba Morssa z regimentu pułkownika Hilebrada von Krachta. Była to część posiłkowego „korpusu” brandenburskiego, który elektor wprowadził pod koniec 1626 roku do Prus. Zupełnie nie rozumiem, jak mogłem zignorować fakt, że Szwaba określa tych knechtów jako piechotę Xiążęcia Jego Mości, czyli Jerzego Wilhelma (jako księcia pruskiego). Mam wciąż jednak nadzieję, że kiedyś uda się znaleźć jakieś informacje dotyczące pikinierów w jednostkach na służbie polskiej w latach 1626-1629. Obydwa stare wpisy zostały teraz uzupełnione o link do tego sprostowania.



sobota, 22 czerwca 2019

Dla regimentu pana Johana Banéra pragniemy zakupić...




[Tydzień z Królestwem Szwecji, wpis 5/7]

Drobna ciekawostka z 1623 roku, dotycząca zamówienia uzbrojenia dla regimentu piechoty z prowincji Östergötland. W tym okresie był to jeszcze tzw. regiment krajowy (landsregiment) złożony z 24 kompanii (każda po 150 oficerów i żołnierzy). Lista ‘zakupów’ (wyposażenie miało zostać wyprodukowane lokalnie) wyglądała następująco:
o   1728 muszkietów
o   1728 bandolierów
o   1728 forkietów
o   1728 hełmów (dla muszkieterów)
o   1728 świńskich piór (dla muszkieterów)
o   1296 pik
o   1296 kragar (słowo oznacza prawdopodobnie obojczyk, czyli tylko część zbroi. Może jednak chodzić o komplety zbroi dla pikinierów, włącznie z hełmami, bo nie widnieją one osobno na liście)
o   3024 sztuk broni białej (dla pikinierów i muszkieterów)
o   144 partyzany
o   48 bębnów (po dwa na kompanię)
Wszystko oczywiście pasuje tu idealnie: po 72 muszkieterów i 54 pikinierów na kompanię, do tego po dwóch doboszy i sześć partyzan (dwie dla sierżantów, pozostałe cztery dla reszty oficerów w danej kompanii). Bardzo interesująca jest kwestia świńskich piór dla wszystkich muszkieterów, jak widać regulamin wciąż je jeszcze wtedy przewidywał.


czwartek, 15 czerwca 2017

Starcie tytanów pod Novarą


Miały być recenzje, nie miałem jednak czasu nad nimi przysiąść. Miast tego udamy się na krwawe pole bitwy pod Novarą, gdzie 6 czerwca 1513 roku armia francuska została pokonana przez wojska szwajcarskie i mediolańskie. Jednym z najważniejszych momentów starcia było zwarcie szwajcarskich pikinierów z niemieckimi lancknechtami. Znalazłem bardzo ciekawy opis autorstwa (późniejszego marszałka) Florange, który walczył tam w pierwszym szeregu. Tłumaczenie własne (jak zwykle luźne)  z przekładu angielskiego[1], jako że początek XVI wieku to trochę jednak (jeszcze?) nie do końca moja broszka, pewne rzeczy których nie jestem pewien dopisuję w przypisach.
Szwajcarzy nabrali odwagi i zaatakowali dużymi siłami, po czym doszło do starcia wręcz z lancknechtami, ale zapewniam was, że Szwajcarzy znaleźli tu godnego przeciwnika i przez długi czas zdało się, że przegrają bitwę. Jednakże lancknechtów było zbyt mało, jako wierzę iż w tym momencie stanęło ich może [do boju] 5000 zdatnych [do walki]. A pierwszy atak Szwajcarów został odparty i wierzcie mi gdy rzeknę, żem nigdy nie widział oddziału lancknechtów i arkebuzerów [pieszych] którzy stawali by tak walecznie. I oto Szwajcarzy zostali zmuszeni do wydzielenia 400 halabardników, których użyto do zaatakowania arkebuzerów [pieszych] lancknechtów, których było 800. [Strzelców] zmuszono do ucieczki, po czym halabardnicy uderzyli na flankę lancknechtów.
I przyszło tedy to tego, że bitwa została przegrana. Nikt nie wsparł [bowiem] lancknechtów, bo francuska piechota niechętna była walce; jak tylko ujrzała drugi atak Szwajcarów, zaraz w całości dała dyla. A pan Sedanu[2] szukał swych synów, których znalazł w bardzo słabym stanie. Pan Jamais, który był jeno lekko ranion, wsiadł na konia i próbował zbierać uciekających lancknechtów, a Młody Podróżnik[3] został znaleziony między martwymi, w takim stanie że był nie do rozpoznania, odniósł bowiem 46 poważnych ran, z których najlżejsza wymagała sześciu tygodni leczenia[4].
Jego ojciec odnalazł go i wsadził na konia należącego do młodego lancknechta, znaleziono nieopodal, po czym wywiózł go w eskorcie żandarmów[5]. I próbowali dwa czy trzy razy zebrać lancknechtów, ale francuskie działa, zdobyte teraz przez Szwajcarów, dały tak straszliwie ognia, że zniweczyły wszelkie wysiłki. I zginęło tam wielu dobrych lancknechtów, bo z trzech czy czterech setek stojących w pierwszym szeregu przeżyli tylko Młody Podróżnik, jego brat, szlachcice Fontaine i Fuillalme de Lympel oraz dwóch przybocznych halabardników Podróżnika. A wszyscy kapitanowie, poza dwoma, legli na polu bitwy.
Wiedzcie jednak, że kwiat Szwajcarów poległ w tej bitwie, bo też zginęło więcej Szwajcarów niźli lancknechtów.
Trochę się na końcu próbował nam Florange podbudować psychicznie, bo też klęska armii francuskiej była straszliwa…


[1] Za niezwykle ciekawą pracą Yuvala Noah Harari, Renaissance Military Memoirs. War, History and Identity, 1450-1600.
[2] Powstałe w 1424 roku księstewko (później protestanckie) ze stolicą w Sedanie. Jego władca tytułował się jako seigneur de Sedan.
[3] Le Jeune Adventureux, czyli sam autor relacji – Robert de la Marck, pan Florange, drugi syn pana Sedanu.  
[4] Ale wydobrzał – zuch chłopak!
[5] Ciężkiej jazdy.

sobota, 15 kwietnia 2017

Sztuka robienia piką


W ramach porządków w moich kolekcjach online w Rijksmuseum (jak ja kocham te ich zbiory...) zrobiłem sobie osobny album z musztrą pikinierską według Jacoba de Gheyna. Jest tam też kilkanaście kopii jego pracy (jedną z nich widać powyżej), w końcu podręcznik ten drukowano w wielu krajach. Może się komuś przyda zgrupowane w jednym miejsce, idealne żeby spalić trochę kalorii po świątecznym obżarstwie. Album można znaleźć tutaj. Zapewne niedługo zrzucę do jednego albumu także i musztrę muszkieterską.

środa, 1 stycznia 2014

Z piką na modłę szwajcarską

Nowy rok wypadałoby zacząć z przytupem… a przynajmniej jakąś zachęcającą do wysiłku mową. Z pomocą przyjdzie Blaise de Montesquiou de Lasseran-Massencome, seigneur de Montluc, XVI-wieczny marszałek Francji. Była to postać nietuzinkowa: ubogi szlachcic, zaczynał karierę wojskową w Italii, pod komendą słynnego Bayarda; pasowany na rycerza po bitwie pood Ceresole w 1544 roku, w 1574 roku mianowany – w uznaniu zasług, licznych ran i  półwiecza ciągłej służby wojskowej – marszałkiem Francji. W 1592 roku ukazały się jego pamiętniki, Commentaires de Messire Blaise de Montluc.  Niezwykle przypadły one do gustu królowi Henrykowi IV, który nazwał je żołnierską Biblią.
Seigneur de Montluc przywita więc 2014 rok przemową którą wygłosił do swoich żołnierzy przed bitwą pod Ceresole, gdzie przyszło im się zmierzyć z osławionymi niemieckimi lancknechtami. Tłumaczenie z wersji angielskiej mojego autorstwa, więc wszelkie ewentualne błędy spadają na moją głowę:

Towarzysze broni, winniśmy dziś  walczyć dzielnie a jeśli wygramy tę bitwę zdobędziemy sławę większą niż ktokolwiek przed nami. Historia uczy nas, że do tej pory, za każdym razem gdy Francuzi walczyli wręcz z Niemcami, to Niemcy zwyciężali [chodzi mu zapewne o starcie piechoty – K.]. By udowodnić żeśmy lepsi niż nasi przodkowie musimy walczyć z dwakroć większą odwagą by ich [Niemców] pokonać lub [w przypadku porażki honorowo] zginąć  - by ukazać im, kim tak naprawdę jesteśmy (…). Panowie, zda się że niewielu z tych których tu widzę walczyło wcześniej w bitwie. Powiem wam więc jedno – jeżeli będziemy dzierżyć nasze piki za ich końce i walczyć na pełną długość piki zostaniemy z pewnością pokonani (…) Musicie chwycić swą pikę w połowie, na modłę Szwajcarów, po czym z pełnym pędem ruszyć pomiędzy nich [Niemców] i ujrzycie jak zaskoczeni będą taką formą ataku].

Sugestia była jak najbardziej słuszna, o czym z fatalnym skutkiem przekonali się lancknechci. O bitwie pod Ceresole napiszę kiedyś więcej, w ramach XVI-wiecznych blogowych wycieczek; zapewne i seigneur de Montluc jeszcze nieraz pojawi się w tym kącie.   

czwartek, 26 grudnia 2013

Niderlandzką tarczą na rzymską modłę

Niderlandzkie reformy wojskowe z drugiej połowy XVI wieku wiele zawdzięczały inspiracjom ze starożytności – przede wszystkim greckich i rzymskich sposobów wojowania. Jednym z ciekawszych pomysłów, aczkolwiek może i lepiej że szybko zarzuconych, było wprowadzenie do służby tarczowników. Mieli być oni wyposażeni w duże tarcze na rzymską modłę  a ich zadaniem miało być rozbijanie formacji pikinierów przeciwnika. Co ciekawe, przeprowadzono nawet testy polowe takiej formacji. 6 sierpnia 1595 roku Anthonis Duyck zapisał w swoim dzienniku:

Jego Ekscelencja [Maurycy von Nassau – K.] dawno temu nakazał wyprodukowanie dużych tarcz [w angielskim tłumaczeniu mamy frazę ‘large shields or targes’ – K.] na rzymską modłę by sprawdzić, czy [tak wyposażonym żołnierzom] uda się [za ich pomocą]  rozbić batalion pikinierów, co kilka razy przetestowano z dobrym skutkiem w Hadze. Dzisiaj w obozie nakazał tej samej [techniki] przeciw angielskim żołnierzom, którzy walczą za pomocą pik i osiągnął znów taki sam [sukces], jako że tarczownicy przebili się przez wszystkie piki [pikinierów].


Co ciekawe, eksperyment powtórzono 21 dni później, zapewne także przeciw uznawanym za elitę armii Zjednoczonych Prowincji angielskich najemników – z takim samym skutkiem. Tacy tarczownicy nie ujrzeli jednak nigdy światła dziennego w czasie bitwy, jednak w wydanym w 1618 roku podręczniku La maniement d’armes de Nassau, Adam le Breen zamieścił rysunki przedstawiające żołnierzy tej formacji. Powyżej taki właśnie niderlandzki gentelman, który nigdy jednak nie miał szansy stanąć przeciwko Hiszpanom. 

wtorek, 18 grudnia 2012

Nabity na pikę (w Iławie, a nie w Brodnicy)




EDIT z 2019 roku - sprostowanie do poniższych informacji
Nie ma to jak wyprostować błąd popełniony ponad dwa lata temu... Na szczęście pracując teraz nad książką sprawdzam po razy kolejny źródła i wychwytuje takie fatalne błędy. Pisałem kiedyś o jedynym znalezionym przeze mnie przypadku zapisu źródłowego mówiącego o występowaniu pik (spis) wśród piechoty cudzoziemskiej w armii koronnej w czasie wojny 1626-1629
Napisałem tam, że wzmianka pochodzi z opisu oblężenia Brodnicy. A to błąd oczywisty, totalny ze mnie osieł. Chodzi bowiem o zdobycie przez Szwedów Iławy. Swoją drogą zastanawiam się (acz to bardzo luźna hipoteza) czy wspomniany w liście kapitan Jakub Morszen nie jest czasem naszym dobrym znajomy Jakubem Murrayem. Wszystkich zainteresowanych przepraszam za wprowadzenie w błąd, został on już poprawiony w tekście z kwietnia 2010 roku.

czwartek, 22 marca 2012

Rondasseurs i slazwaard - raz jeszcze

Wspomniałem kiedyś o wyposażeniu szkockich kompanii na służbie Zjednoczonych Prowincji, wymieniając także tarczowników i żołnierzy z dwuręcznymi mieczami: http://kadrinazi.blogspot.co.uk/2011/11/rondasseurs-i-slazwaard.html
Właśnie wpadło mi ciekawe uzupełnienie tego tematu. W sierpniu 1588 roku Stany Generalnie, po konsultacji z wyższymi oficerami armii, sporządziły listę tych broni w które mają być wyposażeni żołnierze piechoty. Oczywiście teoria sobie a praktyka sobie, zobaczmy jednak jak taki urzędowy spis wyglądał.
Kompania piechoty miała składać się ze 150 ludzi: 13 oficerów i podoficerów, 134 szeregowych i 3 służących. Podział knechtów miał być następujący:
- 18 muszkieterów
- 52 arkebuzerów
- 45 pikinierów z uzbrojeniem ochronnym
- 12 halabardników
- 3 rondasseurs (żołnierzy z mieczami i okrągłymi tarczami)
- 4 żołnierzy z dwuręcznymi mieczami
W praktyce w dużej części regimentów nie było mieczników, o wiele mniej także było halabardników. Dowódcy regimentów woleli także widzieć o wielu więcej strzelców w swoich oddziałach.

niedziela, 1 stycznia 2012

576 muszkietów, 432 piki, 48 partyzan...

Nowy rok znów rozpoczniemy zabawą z buchalterią, tym razem jednak wybierzemy się do Szwecji. By przyjrzeć się jak kosztowną inwestycją było wystawienie regimentu piechoty w XVII wieku chciałbym zacytować kosztorys ekwipunku regimentu piechoty w armii szwedzkiej w okresie Wojny Trzydziestoletniej. By mieć jakąś skalę porównawczą –  najemny szeregowiec w tym okresie miał (przynajmniej na papierze…) 6 riksdalerów miesięcznego żołdu. Dla regimentu liczącego w 10 kompaniach 576 muszkieterów i  432 pikinierów koszt broni wyglądał następująco:
576 muszkietów – 2 riksdalery sztuka – razem 1152 riksdalery
576 bandolierów – 18 öre sztuka  - razem 108 riksdalerów
576 forkietów – 8 öre sztuka  - razem 48 riksdalerów
432 zestawy zbroi pikinierskich  - 4 i ½ riksdalera sztuka – 1944 riksdalerów
432 piki - 16 öre sztuka  - razem 72 riksdalery
1008 pałaszy  - 1 riksdaler sztuka – 1008 riksdalerów
1008 hełmów – 1 riksdaler sztuka – 1008 riksdalerów
48 partyzan – 2 riksdalery sztuka – 96 riksdalerów
Razem powyższe wyposażenie – 5 436 riksdalerów. Musimy jednak pamiętać, że nie wyczerpywało to całkowitego kosztu. Wciąż brak tu ekwipunku dla 128 oficerów i podoficerów (poza partyzanami), sztandarów, bębnów, prochu, lontów, kul, czy chociażby najtańszego materiału na stroje dla wojaków. Droga była ta zabawa w wojenkę, oj droga…

niedziela, 6 listopada 2011

Rondasseurs i slazwaard

Wspominałem kiedyś o liście wyposażenia rot piechoty szkockiej w armii Zamoyskiego w Inflantach w 1601 roku. Tym razem, dla porównania, nieco wcześniejsze (bo z końca XVI wieku) informacje na temat wyposażenia ‘wyspiarskich’ kompanii na służbie Zjednoczonych Prowincji. Spisy o tyle ciekawe, że podają osobno muszkieterów i arkebuzerów, a także wymieniają ‘specjalistów’ jak żołnierze z tarczami czy z mieczami dwuręcznymi.
Kompania Bartholomewa Balfoura, według patentu z czerwca 1588 roku, miała liczyć 200 żołnierzy, w tym 27 muszkieterów, 73 arkebuzerów, 63 pikinierów, 18 halabardników i 3 rondasseurs (żołnierzy z mieczami i okrągłymi tarczami).
Kompania kapitana Aleksandra Murraya, według patentu z września 1588 roku, na 130 żołnierzy miała zawierać 15 muszkieterów, 48 arkebuzerów, 36 pikinierów, 9 halabardników i 4 slazwaard (żołnierzy z mieczami dwuręcznymi? ). Ci ostatni pojawiają nam się w kompaniach szkockich i niemieckich  w Inflantach w 1601 roku, gdzie mamy wzmiankę o długich mieczach Schlachtschwert.
150-osobowa kompania kapitana Williama Balfoura, w patencie z lutego 1594 roku, to 30 muszkieterów, 39 pikinierów w zbrojach, 10 halabardników, 3 rondasseurs będących szlachcicami, etc. Zapewne ilość arkebuzerów zawiera się właśnie w owym tajemniczym etc. Tu z kolei godna uwagi jest informacja, ze żołnierze wyposażeni w tarcze i miecze powinni być szlachetnego pochodzenia.

wtorek, 29 marca 2011

Piki jeszcze nie bardzo złe

Kolejny odcinek indeksu cekhauzu warszawskiego – wciąż pozostajemy przy piechocie, tym razem zajmiemy się bronią drzewcową, zostawiając muszkiety na osobny wpis.
Pik królewskich dobrych 349, pik złych 14.
Półpik albo pik krótkich dla codziennej warty w bramie 8. Oddał do cekhauzu p. ober ster Osiński pik jeszcze nie bardzo złych 84. Item oddał pik u których drzewa połamane i zarazem muszą być naprawione 98 i innych potrzebujących naprawy 74. Drzewa samego bez żelaza 20 sztuk. Ze Czczewa [Tczewa] przywieziono, które J.M.P. Szulc oddał 299. Rozdano Leskwantowi i Wolfowi na gwardią.
Piki Rzeczypospolitej. Kupiło się od p. Szymona Bema mieszczanina Toruńskiego pik 760. Wydano Krzysztofowi Przyjemskiemu pik 180.
Bardzo ciekawe jest to rozgraniczenie na wyposażenie należące do króla i na to należące do skarbu państwowego – widać ten podział także po wymienianych jednostkach wojska. Wszak w 1649 roku gwardia królewska wciąż była na utrzymaniu monarchy, nie wchodziła jeszcze w skład wojsk państwowych.
Znów pojawia nam się regiment Samuela Osińskiego, widzimy w jakim słabym stanie były piki po kampanii 1648 roku. Nową broń wydano regimentowi pieszemu Wolfa (patrz poprzedni wpis), nieco zaskakuje mnie jednak nazwisko Leskwant. Teodor Leskwant (Leszkwant) dowodził bowiem dragonią nadworną Władysława IV, jednostka ta jednak nie brała udziału w walkach 1648 roku. Być może jednak wydano temu oddziałowi piki, jako że służył jako garnizon w Warszawie. Część jednostki mogła wejść w skład dragonii Jana Kazimierza, dowodzonej przez Fryderyka Mohla.
Co do pik ‘państwowych’ wydanych Krzysztofowi Przyjemskiemu. Miał on w II i III kwartale 1649 roku liczący 700 porcji regiment pieszy w armii koronnej, zapewne więc piki posłużyły do wyposażenia części żołnierzy jego regimentu.
Ciekawostką jest, że znów pojawia się nazwisko toruńskiego mieszczanina Szymona Boma (Bema) – obrotny to musiał być człowiek, bo też sporo ekwipunku dzięki niemu trafiło do cekhauzu. 

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Pikinierów trzecia część...


Przeglądając materiały o gwardii JKM zastanowiła mnie jednak kwestia – jak duży odsetek oddziałów piechoty cudzoziemskiej RON stanowili w XVII wieku pikinierzy? W opracowaniach znajdujemy najczęściej ‘idealną’ proporcję pikinierów do muszkieterów jako 1:2 czy też 1:3. Jak to jednak wyglądało w rzeczywistości? Zbyt dużo danych nie znalazłem, niemniej jednak wydają mi się interesujące. Pozwalam sobie więc rozpocząć niniejszy wątek, może Czytelnicy znajdą jeszcze inne przykłady i stanie się to podstawą do interesującej dyskusji?

Lista uzbrojenia dwóch rot szkockiej piechoty (Abrahama Younga i Alexandra Ruthvena) zaciągniętych na kampanię 1601 roku w Inflantach:

- 200 muszkietów
- 77 długich pik
- 4 halabardy
- 6 długich mieczy 'Schlachtschwert'
- 83 zestawy pancerze (77 pikinierów + 6 mieczników osłaniających sztandar?)

Jako że roty miały na etacie po 300 porcji a powyższa lista to wyposażenie dla jednego oddziału (obydwa spisy są identyczne) daje nam to proporcje 77 pikinierów do 200 strzelców.

Z kolei formowana w tym samym czasie rota niemiecka Jana Guldensterna licząca 250 porcji miał na stanie:

- 40 pik

- 16 halabard

- 6 długich mieczy 'Schlachtschwert'

Zapewne tak samo wyposażona była mająca taką samą liczebność druga rota niemiecka w armii Zamoyskiego, dowodzona przez Sebalda Golcza.

Podałem już na blogu przykład z 1646 roku, gdy Marię Ludwikę witało 400 muszkieterów i 400 pikinierów regimentu obersztlejtnanta Wolffa – nie była to jednak całość oddziału, który liczył w tym czasie przynajmniej 1200 porcji. Nie wiem jednak, czy proporcja 1:1 była zachowana w całym regimencie, wydawałoby się to jednak nieco dziwne.

Niezwykle interesujące dane jeżeli chodzi o regiment gwardii pieszej w czasie Powstania Chmielnickiego pochodzą z pracy prof. Mirosława Nagielskiego. Oddział ten poniósł ciężkie straty w toku bitew pod Konstantynowem i Piławcami, ocenia się, że w zimie 1648/1649 roku liczył zaledwie połowę stanu sprzed wybuchu wojny – czyli miał ok. 600 porcji. W końcu grudnia z cekhauzu warszawskiego wydano dla gwardzistów nowy ekwipunek, w celu zastąpienia broni i wyposażenia utraconego w walce z Kozakami. Piechurzy otrzymali 576 szyszaków i 144 komplety zbroi pikinierskich i pik - czyli de facto 144 zestawy dla pikinierów + 432 hełmy dla pozostałych żołnierzy). Oznaczałaby to, że ok. ¼ regimentu przy jego zmniejszonej liczebności składałaby się z pikinierów – liczba hełmów jest o wiele wyższa, wszak mieli je nosić także strzelcy. Kiedy regiment powiększono do ok. 900 porcji przed wyprawą zborowską w 1649 roku otrzymali oni kolejną dostawę z cekhauzu warszawskiego, w postaci 216 szyszaków i 48 ‘kompletów pikinierskich’ (zbroja + pika). Według obliczeń prof. Mirosława Nagielskiego, tak powiększony regiment wciąż liczył ok. ¼ stanu w pikinierach, otrzymano wszak hełmy dla 792 żołnierzy, z tego 192 dla pikinierów wraz z zestawem pełnego wyposażenia dla nich. Resztę regimentu, który jak wspomniałem miał mieć ok. 900 porcji, stanowiły ślepe porcje.

Błażej Lipowski w swoim ‘Piechotnym ćwiczeniu…’ daje nam dwa wzorce, w których proporcja to 1:2:

- dla kompanii liczącej 120 żołnierzy podział na 40 pikinierów i 80 muszkieterów

- dla kompanii liczącej 90 żołnierzy podział na 30 pikinierów i 60 muszkieterów

Nie wiemy jednak na ile w praktyce (rok 1660) stosowano taki układ.

Zapraszam do dyskusji na ten temat, wydaje mi się nieco zaniedbany przez naszych historyków, a niemniej jednak bardzo ciekawy.

czwartek, 6 maja 2010

Łabędzia pieśń piki...


Tym razem w krótkiej notce opuścimy XVII wiek i skoczymy aż do XX wieku. W czerwcu 1941 roku Winston Churchill w piśmie do Ministerstwa Wojny wydał polecenie, by każdy żołnierz Home Guard ‘został wyposażony w broń, chociażby miała to być tylko pika lub maczuga’. Niestety, jeden z urzędników który odebrał pismo, okazał się człowiekiem nader dosłownie traktującym rozkazy. Miesiąc później Ministerstwo zamówiło więc wyprodukowanie 250 000 (sic!) dosyć długich metalowych rurek, które zwieńczono bagnetami z karabinów Lee Enfield. Wybuchła oczywiście olbrzymia afera, która odbiła się echem nawet o Parlament. Wielu oficerów Home Guard, w trosce o morale swoich podwładnych, nakazało pozostawienie ‘pik’ w magazynach, chcąc uniknąć buntu czy nerwowej reakcji żołnierzy. Niektóre jednostki jednak przeprowadziły jednak ćwiczenia z ową bronią, o czym świadczy fotografia grupki wojaków z oddziału Home Guard z Essex. Jest to chyba ostatnie udokumentowanie wyposażenia armii europejskiej w piki, jako takie więc pasuje do klimatu bloga…

czwartek, 1 kwietnia 2010

Piką, a nie tylko muszkietem...


EDIT z 2019 roku - sprostowanie do poniższych informacji
Zajmując się ‘badaniami’ (jakież to szumne słowo…) nad armią koronną walczącą ze Szwedami w okresie 1626-1629, byłem zawsze pod wrażeniem, że cudzoziemska piechota pod komendą hetmana Koniecpolskiego składała się wyłącznie z muszkieterów. W projekcie (niezrealizowanym) armii z 1626 roku mamy wręcz do czynienia z liczbą 13 000 knechtów (czyli piechurów cudzoziemskich) i wszyscy z nich mieliby mieć muszkiety. Ostatnio jednak, myszkując w materiałach o kampanii 1628 roku (coś się z tego ciekawego niedługo urodzi) znalazłem rewelacyjna wręcz informację.
Pochodzi ona z listu Szwabego (Szwaby?) do hetmana Koniecpolskiego, napisanego 16 października 1628 roku w Ostrowie. W liście owym, naoczny świadek opisuje oblężenie i zdobycie przez Szwedów Iławy. Niezwykle jednak pożyteczną i zaskakującą informacją jest to, że w szeregach polskich mieli walczyć ‘spiśnicy’ - czyli pikinierzy właśnie! Pierwsze zdanie dotyczy początku oblężenie:
‘ (...) ale niesczęście nam służyło, że więcej w mieście nie było jedno 60 muszkieterów a 30 spisników, ostatek z tej kompaniej w wielkim Radomnie, w Rodzonim i Suszu leżeli’
Drugie opisuje sytuację, gdy polscy żołnierz opuścili już Iławę:
‘Ja z panem kapitanem na Ostrow z żołnierzami naszemi się udali, na którym się jeszcze trzymamy i mamy przy sobie sto dwadzieścia żołnierzy z spisnikami’.
Zdaję sobie sprawę, że dwa urywki z listu to niezbyt wiele. Biorąc jednak pod uwagę, że jest to pierwszy ślad pikinierów polskich w tej kampanii, daje to asumpt do nowych poszukiwań – zawsze to punkt zaczepienia :)