Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lancknechci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lancknechci. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lipca 2019

Kadrinazi radzi i odradza - cz. XXIV



Świeżo z drukarni dotarła do mnie książka Landsknechts on Campaign. Battle and Siege Scenes in Detail from Geisberg’s German Single Sheet Woodcuts of the early 16th century, opracowana i wydana przez Marion McNealy. Wspomniany w podtytule Max Geisberg (1875-1943) wydał w swoim czasie kilka książek z XVI-wiecznymi drzeworytami i niniejsza praca (która, jeżeli dobrze pójdzie, będzie pierwszym tomem w serii) to wybór przedstawień bitew i działań oblężniczych z jego pracy, uzupełnionych przez kilka dodatkowych drzeworytów. Autorka przedstawia nam najpierw pokrótce historię powstania formacji lancknechtów i żołnierskiego życia w pierwszej połowie XVI wieku. Następnie przechodzimy do tego co tygrysy lubią najbardziej czyli samych drzeworytów. Znajdziemy tu 22 „główne” drzeworyty, każdy poprzedzony krótkim wstępem historycznym opisującym daną bitwę czy oblężenie. Następnie każdy z drzeworytów rozłożony jest na części pierwsze, z ukazaniem wielu detali – od walczących piechurów i kawalerzystów po życie obozowe. Lista prac wygląda następująco:



Wśród autorów drzeworytów oczywiście same znane nazwiska, jak Sebald Beham czy Erhard Shone. Oprócz lancknechtów znajdziemy tu także sporo wizerunków wojowników tureckich, stron walczących w wojnie szmalkaldzkiej czy konfliktu z anabaptystami. Zdecydowanie nie jest to książka do przeczytania ‘na raz’, to coś do czego będzie się wracać i wracać, by analizować kolejny szczegół czy fragment.
Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to zdecydowanie trzeba mieć. Miłośnicy lancknechtów bez wątpienia pokochają tę książkę, znajdą tam bowiem mnóstwo ciekawych szczegółów dotyczących wyglądu ich ulubionej formacji. Oczywiście jest to też bardzo ciekawy dodatek do biblioteki czytelników zainteresowanych XVI-wieczną wojskowością i ikonografią ukazującą konflikty z tego okresu.

poniedziałek, 18 grudnia 2017

Bitwa pod Pawią (malarz nieznany)


Przepiękny obraz (niestety nieznanego autora), ukazujący różne fazy bitwy pod Pawią w 1525 roku.
Obecnie w zbiorach Birmingham Museum of Art.

















czwartek, 15 czerwca 2017

Starcie tytanów pod Novarą


Miały być recenzje, nie miałem jednak czasu nad nimi przysiąść. Miast tego udamy się na krwawe pole bitwy pod Novarą, gdzie 6 czerwca 1513 roku armia francuska została pokonana przez wojska szwajcarskie i mediolańskie. Jednym z najważniejszych momentów starcia było zwarcie szwajcarskich pikinierów z niemieckimi lancknechtami. Znalazłem bardzo ciekawy opis autorstwa (późniejszego marszałka) Florange, który walczył tam w pierwszym szeregu. Tłumaczenie własne (jak zwykle luźne)  z przekładu angielskiego[1], jako że początek XVI wieku to trochę jednak (jeszcze?) nie do końca moja broszka, pewne rzeczy których nie jestem pewien dopisuję w przypisach.
Szwajcarzy nabrali odwagi i zaatakowali dużymi siłami, po czym doszło do starcia wręcz z lancknechtami, ale zapewniam was, że Szwajcarzy znaleźli tu godnego przeciwnika i przez długi czas zdało się, że przegrają bitwę. Jednakże lancknechtów było zbyt mało, jako wierzę iż w tym momencie stanęło ich może [do boju] 5000 zdatnych [do walki]. A pierwszy atak Szwajcarów został odparty i wierzcie mi gdy rzeknę, żem nigdy nie widział oddziału lancknechtów i arkebuzerów [pieszych] którzy stawali by tak walecznie. I oto Szwajcarzy zostali zmuszeni do wydzielenia 400 halabardników, których użyto do zaatakowania arkebuzerów [pieszych] lancknechtów, których było 800. [Strzelców] zmuszono do ucieczki, po czym halabardnicy uderzyli na flankę lancknechtów.
I przyszło tedy to tego, że bitwa została przegrana. Nikt nie wsparł [bowiem] lancknechtów, bo francuska piechota niechętna była walce; jak tylko ujrzała drugi atak Szwajcarów, zaraz w całości dała dyla. A pan Sedanu[2] szukał swych synów, których znalazł w bardzo słabym stanie. Pan Jamais, który był jeno lekko ranion, wsiadł na konia i próbował zbierać uciekających lancknechtów, a Młody Podróżnik[3] został znaleziony między martwymi, w takim stanie że był nie do rozpoznania, odniósł bowiem 46 poważnych ran, z których najlżejsza wymagała sześciu tygodni leczenia[4].
Jego ojciec odnalazł go i wsadził na konia należącego do młodego lancknechta, znaleziono nieopodal, po czym wywiózł go w eskorcie żandarmów[5]. I próbowali dwa czy trzy razy zebrać lancknechtów, ale francuskie działa, zdobyte teraz przez Szwajcarów, dały tak straszliwie ognia, że zniweczyły wszelkie wysiłki. I zginęło tam wielu dobrych lancknechtów, bo z trzech czy czterech setek stojących w pierwszym szeregu przeżyli tylko Młody Podróżnik, jego brat, szlachcice Fontaine i Fuillalme de Lympel oraz dwóch przybocznych halabardników Podróżnika. A wszyscy kapitanowie, poza dwoma, legli na polu bitwy.
Wiedzcie jednak, że kwiat Szwajcarów poległ w tej bitwie, bo też zginęło więcej Szwajcarów niźli lancknechtów.
Trochę się na końcu próbował nam Florange podbudować psychicznie, bo też klęska armii francuskiej była straszliwa…


[1] Za niezwykle ciekawą pracą Yuvala Noah Harari, Renaissance Military Memoirs. War, History and Identity, 1450-1600.
[2] Powstałe w 1424 roku księstewko (później protestanckie) ze stolicą w Sedanie. Jego władca tytułował się jako seigneur de Sedan.
[3] Le Jeune Adventureux, czyli sam autor relacji – Robert de la Marck, pan Florange, drugi syn pana Sedanu.  
[4] Ale wydobrzał – zuch chłopak!
[5] Ciężkiej jazdy.