Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chocim 1673. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chocim 1673. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 kwietnia 2021

Tragiczna historia nader pechowego Pana Jana

 



Dzisiaj historia najbardziej pechowego urzędnika koronnego i oficera z końca panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Chodzi o Jana Żelęckiego, łowczego koronnego i starostę bydgoskiego. W kampanii 1673 roku walczył na czele regimentu dragonii. Już w przededniu bitwy wszystkie znaki na ziemi i powietrzu (a nawet w wodzie…) wskazywały na to, że coś mu się może przydarzyć. Przeprawiając się przez Dniestr, gdy z promu wysiadł, albo raczey wychodził, wpadł w wodę na brzegu tak, że aż y głowę umoczył. Kilka dni później nasz pan łowczy miał wypadek… na polowaniu, począł biegać na koniu, który pod nim padł. Pan Jan otarł sobie brew, oko, y nos z prawey strony. Szybko jednak pozbierał się i walczył pod Chocimiem, gdzie jego regiment stał w odwodzie. Tu jednak dotarł do kresu swej drogi, co gorsza bardzo możliwe poniósł śmierć że z rąk polskich lub litewskich żołnierzy. Oddając głos księdzu Adamowi Przyborowskiemu, spowiednikowi Jana Sobieskiego:

Zginał y Pan Łowczy Koronny, ale tam, gdzie iuż żadnego nie było nieprzyjaciela; bo w reservie będąc Regimentom inszym, prowadził swoy Regiment pieszą, y przyszedszy do wałów zmordowany siadł, koni w obozie zostawiwszy; a wtym pacholik konia zdobycznego prowadził, za którego dawszy dwadzieścia sześć czerwonych złotych [łowczy] wsiadł nań, y nie wiedzieć iako tam zaraz zginął; suspitia, że dla konia y pieniędzy od swoich.

Nader specyficzny i tragiczny przypadek ‘friendly fire’, jeżeli faktycznie zginął z ręki sojuszników. 

środa, 21 maja 2014

Camelus dromedarius jako bestia z piekła rodem


Obłowiło się wojsko koronne i litewskie na Turczynie pod Chocimiem w 1673 roku. Nasiało się tedy po wszystkiej Polszcze rzeczy tureckich, owych haftowanych rzeczy ślicznych, koni pięknych, łubiów bogatych i inszych różnych specjałów, jak o tym napisał Jan Chryzostom Pasek. Zdobycz nasi wielką wzięli w rzędach, w srebrach, w namiotach bogatych, w sepetach[1]zaś owe specjały wyborne, co mógłby drugi sepet na sto tysięcy rachować, one szable bogate, one janczarki. Naprowadzono też do Polski wielbłądów siła, tak że go dostał i za podjezdka. Nasz pamiętnikarz przytoczył też anegdotę z gatunku słodko-gorzkich, co to zaczęła się śmiesznie, acz skończyła tragicznie. A że dotyczy wielbłądów – a egzotyczne zwierzaki to zawsze gratka na blogu – pozwolę sobie ją tu przytoczyć.
Ale też to jeden syn osobliwie ucieszył ojca zdobyczą. A był to ten syn jego rotmistrzem dymowskim[2], miał wielbłądów kilka zdobycznych. Przyjeżdżając pod dom, chciał się też ojcu pokazać na powitaniu tureckim strojem: ustroił się w ubiór wszystek turecki i zawój, wsiadł na wielbłąda; kazawszy czeladzi zatrzymać się na wsi, pojechał przodem do dwora. Ociec staruszek idzie przez podwórze z laską do jakiegoś gospodarstwa, a owo straszydło wjeżdża przez wrota. Starzec okrutnie uciekać począł żegnając się. Syn widząc, że się ociec zaląkł, pobieży też za nim wołając: Stój Dobrodzieju, ja to, syn twój! Ociec tym bardziej w nogi. Potem rozchorował się z przelęknienia i niezadługo potem umarł.
Oj nieprzemyślany to był dowcip młodego wojaka, nieprzemyślany… Swoją drogą ciekawym cóż też się stało z tymi złupionymi wielbłądami, jakie były ich dalsze losy w polskich wsiach i miasteczkach?



[1] Miał to być rodzaj skrzynki z szufladkami, używany przede wszystkim do przechowywania kosztowności i dokumentów.
[2] Czyli służył w wyprawach dymowych. Żołnierze ci zostali w znacznej części włączeni w skład oddziałów regularnych. 

sobota, 1 stycznia 2011

Chorągiew ta jest zielona tercynelowa

Interesujący opis chorągwi tureckiej, zdobytej przez wojska polsko-litewskie pod Chocimiem w 1673 roku. Miał ją zabrać, jako prezent dla papieża, udający się w tymże roku z misją dyplomatyczną do Rzymu Radziejowski. W zapisku z epoki czytamy:
Chorągiew ta jest zielona tercynelowa, w szerz na sążni dwa, a w dłuż na trzy, na której kolumna złotem haftowana, a nad nią napis po turecku: ‘Daje moc najwyższy u Boga prorok nasz Mahomet, ścinać Giaurow i zabijać’. Miesiąc [księżyc] potym i słońce, i inne złotem haftowane sztuki na tejże są.
Przyznam szczerze, że nie bardzo kojarzę czym jest owa tercynela, jednak z pomocą przychodzi tu Zygmunt Gloger i jego Encyklopedia staropolska. Tercynella — materja, od której cło postanowione r. 1643 (Vol. leg. IV, f. 81) od „kitajek, felp, tercynel”. Sukienki z niej ze srebrnym pasamonem i kabatem, także kasjatki znajdujemy pod r. 1653.