Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuskie wojny religijne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą francuskie wojny religijne. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2014

Odważny wbrew swej woli (głową w dół)

Wracamy do wspominków pana de Montluc, udało mi się znaleźć smakowity kawałek. Francuz tak oto opisywał pewien epizod ze szturmu na Thionville, który miał miejsce w czerwcu 1558 roku. Jeden z jego żołnierzy zameldował mu, że przeciwnik wycofał się z ważnej pozycji. Oficer odrzekł na to:
Wskakuj tam żołnierzu, a dam ci [za to] 20 sou. Żołnierz odrzekł jednak, że tego nie zrobi, [bo] jeśli skoczy w dół to [zaraz] będzie martwym człekiem. I zaparł się [w miejscu] z całych sił [tak, że Montluc nie mógł go zepchnąć ]. Mój syn kapitan Montluc i insi kapitanowie, nad którymi miałem komendę, stali tuż za mną. Krzyknąłem do nich, by pomogli mi z tym oto dzielnym żołnierzem [by zmusić go do skoku]. Cała nasza grupa [złapała więc żołnierza] i rzuciła go w dół, głową w dół, dodając mu odwagi [w momencie] gdy [mu] jej zabrakło. Kiedym ujrzał, że nikt go nie zastrzelił, wrzuciliśmy tam jeszcze dwóch arkebuzerów, także [jak i pierwszego] nieco wbrew ich woli.

Co ciekawe, dopiero potem zaczęli skakać tam oficerowie, na czele z synem naszego pamiętnikarza. Kiedy już pozycję zajęło kilku z nich, dopiero wtedy skoczył tam sam Montluc. Pragmatyzm Francuza jest godny uwagi, bo też nie rzucał się do ataku jako pierwszy, a ‘zachęcał’ do tego innych żołnierzy. Nic dziwnego, że tak długo udało mu się przetrwać na polu walki. 

sobota, 11 czerwca 2011

Trucizna, sztylet, pistolet - cz. I

W nowym cyklu, o dosyć złowieszczym tytule, chciałbym się przyjrzeć słynnym zamachom, których ofiarami padały osobistości XVI i XVII-wiecznej Europy.  W każdym wpisie będę się starał pokazać rycinę z epoki, ukazującą zamach, a także pokrótce wspomnieć kto, kogo i z jakim skutkiem atakował. O ile to możliwe, postaram się także napisać coś o losie zamachowca/zamachowców.
Jako pierwszego witamy Franciszka de Guise (może dokładniej - François Ier de Lorraine, 2e duc de Guise), francuskiego polityka i żołnierza. Pochodzący z katolickiej rodziny, odegrał bardzo ważną rolę w początkowej fazie wojen religijnych, które wstrząsnęły Francją w drugiej połowie XVI wieku. De Guise walczył przeciw hugenotom i to z ich ręki miał odnieść śmiertelną ranę. 18 lutego 1563 roku, w obozie nieopodal Orleanu, Franciszek  został postrzelony przez Jeana de Poltrot de Mere, szlachcica udającego dezertera z armii hugenockiej. Na rycinie z epoki widzimy jak miał wyglądać zamach. Ciężko ranny de Guise zmarł sześć dni później, w odejściu do Krainy Wiecznych Łowów mieli mu pomóc lekarze, którzy zbyt radośnie zajęli się upuszczaniem krwi z pacjenta. Hugenocki zamachowiec nie przeżył zbyt długo swej ofiary. Złapany już dzień po zamachu, po procesie został skazany na śmierć przez utopienie i rozerwanie końmi. Kaźń odbyła się 18 marca i nie do końca przebiegła zgodnie z planem. Koniom nie udało się rozerwać skazańca, kaci musieli więc go poćwiartować mieczami.