środa, 24 października 2012

Niewiasta z cepem vs ordyńcy - 7:0



Żywot na terenach zagrożonych przez Tatarów nie należał do najłatwiejszych, niczym miecz Damoklesa wisiała bowiem nad tubylcami groźba tatarskiego rajdu. Nic więc dziwnego, że ziemia rodziła tam ludzi twardych i zaradnych, którzy na widok ordyńców nie wahali się sięgać po rusznicę czy cep. Znalazłem – zapewne w jakimś stopniu apokryficzną – powiastkę o dzielnej obrończyni domostwa, która nie dała Tatarom przystępu do swojego sioła:
Pewna białogłowa podle Nowego Miasta, gdy mąż z chłopcami do lasu pojechał pozostała w domu i zabrawszy niektóre rzeczy pośpieszyć chciała za mężem, wtem Tatarzy do wsi wtargnęli. Przez to drogę jej odcięli i nie ważyła się domu opuścić. Gdy pierwszy Tatar chciał wejść do domu, ona ukrywszy się za drzwiami z cepem w ręku w łeb go wyrżnęła, padł zaraz; obdarła go i trupa zaciągnęła do komory. Inny nadszedł i jego w ten sposób zabiła i złapała. Trzeci zaś jak i tamci, konia uwiązawszy u płotu wszedł, zabiła go także i tak do siódmego. Inni widząc konie uwiązane rzekli po rusku ‘już tam są nasi’ i przeszli. Konie sobie zachowała i to, co ludzie owi mieli przy sobie zabrała. Dziedzic tej wsi konie i broń za 40 czerwonych złotych od niej kupił.
Oj, trzeba przyznać że niewiasta to była niezwykle zaradna, a i cepem machała że husycki cepnik by się nie powstydził.

2 komentarze:

  1. Mąż musiał potem potulny być, a i dzieciaki pewnie jej nie podskakiwały za bardzo :)

    OdpowiedzUsuń