niedziela, 10 lipca 2011

Sclopetarii króla Stefana (1579-1582)

Wśród wojsk służących w wyprawach moskiewskich Stefana Batorego nie mogło zabraknąć  sclopetarii, czyli żołnierzy określanych w opracowaniach jako rajtarzy i/lub arkabuzerzy. Zależnie od regionu rekrutacji nazywani Germani lub Poloni, pojawiają się stosunkowo często w materiałach źródłowych, zwłaszcza dotyczących wyprawy pskowskiej. Przyjrzyjmy się więc jak wyglądała organizacja i liczebność tych oddziałów, a także, na ile to możliwe, gdzie i z jakim skutkiem formacja ta walczyła. Jak zwykle to bywa na moim blogu jest to dosyć luźny zbiór informacji, pozostawiam więc tekst na otwarty na wszelkie komentarze. Z tego miejsca wielkie podziękowanie dla Michała Chlipały za dyskusję i podesłanie źródeł. Swoją drogą polecam lekturę bloga Michała:
przepiękne smaczki historyczne się tam pojawiają.
W armii oblegającej Połock w 1579 roku znajdujemy tylko dwie słabe roty – każda po 50 koni – pod komendą Krzysztofa Rozrażewskiego i Ernesta Weihera (Weyhera). Henryk Kotarski w swoim artykule nazywa ich jazda niemiecka (rajtaria), czyżby więc w zapisach źródłowych nazwani byli sclopetarii Germani? Rzecz oczywiście do sprawdzenia w materiałach źródłowych znajdujących się w AGAD, do których jednak nie mam dostępu. Nie udało mi się także znaleźć żadnych informacji o udziale tych oddziałów w walkach.
Na wyprawę wielkołucką zaciągnięto znacznie więcej, bo 343 rajtarów.  113 żołnierzy, rekrutowanych z Inflantach, należało do roty Jerzego Farensbacha. Stanisław Sobocki dowodził zaciągniętą w 1580 roku rotą złożoną ze 100 żołnierzy. 26 rajtarów wchodziło (obok 96 husarzy) w skład roty Spytka Jordana, 5 rajtarów (obok 310 husarzy) widzimy w rocie Jana Zborowskiego – te dwie chorągwie pochodziły ze ‘starych’ zaciągów armii koronnej, z okresu 1576-78. Krzysztof Rozrażewski dowodził oddziałem złożonym z 99 rajtarów i 204 husarzy, oddział ten należał do nowych zaciągów z roku 1580.
3 sierpnia 1580 roku rota Farensbacha (jak się wydaje -  konno) prowadziła atak sił Batorego na Wieliż, próbując zdobyć zamek przez zaskoczenie. Rajtarzy próbowali zdobyć bramę, korzystając z faktu, że Moskale pozostawili opuszczony most zwodzony. Atak jednak, w obliczu silnego ognia obrońców, nie powiódł się.  26 sierpnia dwa niewielkie oddziały rajtarów – 30 żołnierzy Farensbacha i 30 żołnierzy Rozrażewskiego – wchodziło w skład straży przedniej prowadzącej armię pod Wielkie Łuki.
Nie mogło zabraknąć  sclopetarii Germani podczas zwycięstwa które Janusz Zbaraski odniósł 20 września 1580 pod Toropcem. Co ciekawe, w źródłowym opisie starcia figurują jako arkabuzyrowie i rajtary. W bitwie wzięły udział roty Sobockiego, Farensbacha i Zborowskiego (więc może było ich jednak nieco więcej niż 5 w tym oddziale?), wyposażone w arkebuzy użyte zostały do wyparcia strzelców moskiewskich z młyna.
W 1581 roku zaciągnięto znacznie większą ilość jazdy typu zachodnioeuropejskiego. Występujący pod nazwą arkabuzerów (a nie arkebuzerów, jak określił ich Dariusz Kupisz w swojej pracy o wyprawie pskowskiej) tworzyli pięć chorągwi:
- Marcina Gostyńskiego – 159 koni  – porucznikiem tej roty był Hans Jurgen von Mankwitz. Co ciekawe, list przypowiedni na 150-konną chorągiew (datowany 6 marca 1581 roku) zachować się miał do naszych czasów w zbiorach AGAD. 
- Stanisława Sobocińskiego (Sobockiego) – 167 koni
- Mikołaja Korffa – 100 koni
- Jerzego Farensbacha – 178 koni
- Bartłomieja Butlera – 150 koni (rota wystawiona była jako prywatny poczet księcia kurlandzkiego).
Oprócz tego znajdujemy arkabuzerów pośród rot jazdy polskiej:
- Jan Zborowski, obok 295 husarzy i 30 kozaków miał 5 arkabuzerów
- Stefan Bielawski, oprócz 485 husarzy i 100 kozaków miał 84 arkabuzerów
Znajdujmy także wzmiankę o ochotniczym poczcie 12 koni przyprowadzonym przez pochodzącego z Śląska Hansa von Redera. Kolejny ochotnik ze Śląska, Lichtenstein, miał ze sobą kilkunastu rajtarów; nieznanej wielkości poczet przyprowadził Fabian burgraf Donau.
 Zasadne wydaje się założenie, że dla owych arkabuzerów właściwe byłoby także użycie określenia  sclopetarii Germani, gdyż źródła dość jednoznacznie podają że oddziały te składały się z Niemców. Rota Korffa zaciągnięta była pośród szlachty inflanckiej, Butlera zapewne pośród Kurlandczyków.
Bogata baza źródłowa z tej wyprawy przynosi nam wiele informacji dotyczących działań bojowych tej formacji. Wspominałem już na blogu jak wyglądać miała rota Sobocińskiego (Sobockiego):
Arkabuzerów/rajtarów widzimy zarówno w potyczkach jazdy jak i, po spieszeniu, biorących udział w szturmach. Żołnierze Sobockiego, mimo niezbyt bojowego wyglądu, szybko zyskali w oczach króla, mają ci tu rajtarowie imię dobre. 28 sierpnia 1581 roku, osłaniając tabor piechoty węgierskiej (co potwierdza że używano ich jako koczwarterów czyli do eskorty taborów właśnie) odparli atak moskiewski, zabijając i raniąc kilku napastników, biorąc także czterech strzelców do niewoli. Nie obyło się bez strat, jest też kilka rannych rajtarów niebezpiecznie. 29 sierpnia wspomniany wyżej ochotnik von Reder, szlachcic snać zacny, poprowadził swój konny poczet pod mury zamku, biorąc do niewoli czterech jeńców. Dzień później jeden z rajtarów Farensbacha, nazwiskiem Ixel, zapomniał się w pościgu za grupką przeciwników i zapędził aż pod mury Pskowa. Ugodzono go z hakownice w głowę, że zaraz spadł z konia i wnet go Moskwa porwała. Próbowano uratować zacnego rajtara, jednak obrońcy powstrzymali polską próbę silnym ostrzałem z dział i hakownic. Kolejny rajtar Farensbacha, tym razem anonimowy, zginął pod jedną z bram zamkowych 30 sierpnia, odpierając moskiewskich harcowników. Widzimy więc, że już w początkach działań oblężniczych przynajmniej część arkabuzerów/rajtarów była bardzo aktywna i imponowała odwagą.  Tak dobra postawa nie przeszła bez echa. Von Reder, porucznik Sobockiego von Maknwitz i kilku żołnierzy z tej roty zostało 5 września zaproszonych przez hetmana na obiad, gdzie uhonorowano ich prezentami - Reder otrzymał łańcuch ze 200 czerwonych złotych, von Maknwitz w papierze 100 abo złotych abo talerów, żołnierze zaś po kilkadziesiąt złotych także w papierze.
Tymczasem żołnierze jednej z rajtarskich rot – dowodzonej przez Gostyńskiego  - narzekali na warunki służby, że się im tu tak nie dzieje, jako im, namawiając ich na tę służbę, [rotmistrz] obiecywał. Być może na nastroje wśród rajtarów wpłynęła także choroba dowódcy, który niezbyt mógł się zająć sprawami podwładnych.
Spieszona rajtaria wzięła udział w krwawo odpartym szturmie, który odbył się 8 września 1581 roku. Oddziały poniosły ciężkie straty, ranni zostali Reder postrzelon z rusznice i Butler potłuczon haniebnie. Mimo to chwalono postawę rajtarów, którzy na rozkaz królewski zsiedli z koni i walczyli jako piechota. Snaćby w Niemczech nie uczynili tego, by im nie wiem jako cesarz rozkazował.
12 września pod Psków przybyła rota Mikołaja Korffa, 100 rajtarów niemieckich, a także kilkadziesiąt koni ochotniczej szlachty inflanckiej. Ci ostatnio także mogli prezentować się w stylu zbliżonym do arkabuzerów/rajtarów. Z kolei rota Gostyńskiego pełniła funkcję koczwarterów, eskortując pod koniec września transport prochu wysłany z Rygi. Takie same zadanie, na przełomie września i października, otrzymała chorągiew Korffa.
24 października roty Gostyńskiego (który wciąż chorował więc dowodził zapewne jego porucznik) i Sobockiego odparły moskiewski wypad. Rotmistrz Sobocki utracił w toku walki konia i mało nie był pojman. Żołnierze tych dwóch oddziałów mieli jednak już zdecydowanie dosyć ciężkiej kampanii, dopominali się spłacenia i rozpuszczenia. Niemcy żadnym sposobem trwać nie chcą. Nie spełniono jednak ich prośby, gdyż 2 grudnia widzimy 40 rajtarów Gostyńskiego walczących z silnym wypadem moskiewskim. Rotmistrz ledwie uniknął pojmania, podobno miał już arkan na szyi. Ranę od rohatyny miał odnieść także porucznik Minkwicz, Niemiec czysty i mężny, zmarł w wyniku owej rany cztery dni później.
Jak widać niezbyt wiele tego, niemniej jednak to kolejny kamyczek do ogródka w jakże dyskusyjnym temacie rajtarii w służbie RON. Wszelkie komentarze, dyskusje czy krytyka mile widziane!







1 komentarz: