niedziela, 13 maja 2018

Historyk o(d)powiada...Maciej Adam Pieńkowski


Z powodu problemów technicznych z blogu zniknął wywiad z Maciejem Adamem Pieńkowskim, doktorantem w Instytucie Nauk Historycznych na Wydziale Nauk Historycznych i Społecznych UKSW. Mojego gościa bardzo za to przepraszam, wrzucam więc  wpis raz jeszcze.

1. W jaki sposób zaczęła się Pańska przygoda z historią, kiedy zdał Pan sobie sprawę że chciałby się nią zajmować zawodowo?
Historią interesowałem się odkąd pamiętam. O historii dużo mówiło się w domu. Szczególną inspiracją był dla mnie dziadek – żołnierz AK, który wspominał wydarzenia związane z II wojną światową. Niemniej istotny był fakt, że historykiem jest moja mama, z którą często prowadzę ożywione dysputy historyczne. To ona stworzyła podstawy dla mojego przyszłego wykształcenia. Idąc na studia dysponowałem już pokaźną biblioteką historyczną, która wciąż się rozrasta (obecnie liczy ponad 700 woluminów). Do dzisiaj pamiętam jak zabrała mnie do kina na premierowy pokaz filmu „Ogniem i mieczem”; miałem wówczas 12 lat. Film wywarł na mnie ogromne wrażenie, tak, że od razu zostałem fanem sienkiewiczowskiej twórczości. O tym, że chciałbym się zajmować historią zawodowo pomyślałem jednak dopiero na studiach (jeśli dobrze pamiętam na IV roku). Nie była to jednak decyzja łatwa, bowiem naukowcy nie mają wcale lekkiego życia, głównie z powodu niepewności zawodowej. Prawda jest bowiem taka, że większość doktorantów nie zostanie na swoich uczelniach. Z drugiej strony muszę jednak zauważyć, że obecny system stypendialno - grantowy umożliwia młodym naukowcom życie na przyzwoitym poziomie.

2. Który postać historyczna jest Pańską ulubioną i dlaczego?
To pytanie nie jest łatwe. Jest wiele postaci historycznych, które zasługują na szczególne wyróżnienie. W przeszłości fascynowali mnie Aleksander Macedoński, Harald Srogi i Napoleon. Gdybym jednak miał wskazać na jedną postać byłyby nią Zygmunt III. Monarcha, który uważany jest za władcę kontrowersyjnego, a wokół którego narosło wiele stereotypów.  Uważam, że niesława jaką „cieszy się” pierwszy z polskich Wazów nie jest zasłużona. Jego długie panowanie było wypełnione doniosłymi wydarzeniami.

3. Może się Pan się cofnąć w czasie i poznać postać historyczną, być świadkiem jakiegoś wydarzenia lub też zobaczyć/zbadać jakiś artefakt. Jaki byłby Pański wybór?
Gdybym miał taką możliwość chciałbym poznać Zygmunta III i Jana Zamoyskiego, a także inne ważne osobistości sceny politycznej tego okresu (również z innych krajów europejskich). Z pewnością miałbym do nich długą listę pytań, ponieważ wiele kwestii wciąż pozostaje nierozwiązanych. Gdybym miał taką możliwość zobaczyłbym zamek Krzyżtopór w okresie jego największej świetności.

4. Z której spośród swoich publikacji jest Pan najbardziej dumny?
W swoim dorobku naukowym mam artykuły, recenzje naukowe i jedną książkę. Kilka publikacji jest jednak dla mnie szczególnie ważnych. Z pewnością istotne były te związane z działalnością sejmików. Pierwsza z nich dotycząca stosunku szlachty mazowieckiej wobec działalności Jana Sobieskiego, ukazała się kiedy byłem na I roku studiów doktoranckich. Artykuł ten stanowił dla mnie wprowadzenie do szerszego grona badaczy. Bardzo cennym doświadczeniem, przede wszystkim wydawniczym i redakcyjnym było opublikowanie przeze mnie w 2015 r. monografii o sejmikach mazowieckich wobec sytuacji wewnętrznej w Rzeczypospolitej (1661-1665). Napisanie tej pracy (przy współudziale Anny Pieńkowskiej) wymagało ode mnie dużego wysiłku, tym bardziej, że tematyka książki zupełnie odbiegała od moich badań w doktoracie. Jeśli miałbym jeszcze wskazać na inne publikacje, z pewnością byłyby to teksty opublikowane w czasopismach naukowych. Kamieniem milowym kariery zawodowej będzie jednak publikacja (miejmy nadzieję po szczęśliwej obronie) rozprawy doktorskiej Sejm koronacyjny Zygmunta III i pacyfikacyjny 1589 roku. Poświęciłem jej niemal 5 lat badań, i jak sądzę, wpłynie ona istotnie na postrzeganie tego okresu.

5. W toku swojej edukacji i pracy naukowej poznał Pan wielu wybitnych badaczy. Który z nich wywarł na Panu największy wpływ?
Rzeczywiście, w toku edukacji miałem przyjemność trafić na wielu wybitnych badaczy w swoich specjalizacjach. Studiując w Akademii Humanistycznej w Pułtusku zetknąłem się z prof. Izabelą Rusinową, prof. Pawłem Wieczorkiewiczem, prof. Janem Tyszkiewiczem, prof. Edwardem Potkowskim, czy prof. Jerzym Gąsowskim. Z kolei studiując na Uniwersytecie Wileńskim uczęszczałem na zajęcia prof. Bohdana Cywińskiego. Wszyscy oni mieli wkład w moją formację intelektualną. Największy jednak wpływ wywarli na mnie prof. Jan Dzięgielewski i prof. Mirosław Nagielski, co niewątpliwie wiązało się z moim pogłębiającym zainteresowaniem dziejami I RP. W szczególności pierwszemu z nich zawdzięczam rozwój warsztatu historycznego i poszerzenie horyzontu myślowego. Za jego sprawą zacząłem dogłębniej „przyglądać się” sprawom prawnoustrojowym i kulturze politycznej okresu staropolskiego.  Prof. Dzięgielewski należy do tego typu Mistrzów, którzy rzadko chwalą. To powodowało, że będąc już doktorantem cały czas starałem się równać do najlepszych. Mam również świadomość, że będąc jego uczniem wprost wywodzę się ze szkoły historycznej prof. Władysława Konopczyńskiego. Mistrzem prof. Dzięgielewskiego był bowiem prof. Jarema Maciszewski, który pozostawił w Pułtusku całą swoją spuściznę naukową. Poza tym mam cały czas kontakt ze swoimi kolegami i koleżankami z Akademii w Pułtusku, UKSW i UW, a także innych ośrodków naukowych; wciąż wymieniamy się doświadczeniami i wynikami badań.

6. Dużo młodych ludzi czerpie aktualnie wiedzę historyczną z memów, filmików na YouTube i blogów internetowych. Jakie jest Pańskie zdanie na temat tego trendu?
Z pewnością internet jest potężnym narzędziem, umożliwiającym kreowanie postaw i wyrabianie opinii. W przypadku historii ma jednak charakter obosieczny. Z jednej bowiem strony po sieci krąży mnóstwo memów i filmików historycznych, które mogą skłaniać młodych ludzi do zainteresowania historią czy wzbudzać w nich uczucia patriotyczne, zaś z drugiej często materiały te mają charakter sensacji, powielają mity i „spłaszczają” obraz historii. Wielu ludzi bezrefleksyjnie powtarza treści przeczytane lub usłyszane w internecie, co niewątpliwie stwarza pole do głoszenia treści ahistorycznych.  W internecie jest ich cała masa, i sam próbuję walczyć z tym trendem. Stąd tak ważne jest, aby uwrażliwiać wszystkich na odróżnianie faktów od mitów. Niemniej uważam, że filmy na youtubie są potrzebne (w szczególności w sytuacji gdy nie najlepiej ma się współczesne polskie kino historyczne), powinniśmy jednak dążyć do tego, aby były one rzetelne i atrakcyjne dla odbiorcy, także zagranicznego. Często jest to jedyna możliwość dotarcia do szerszego grona ludzi.

7.  Najważniejsza Pańska rada dla przyszłych historyków?
Radzę im nie bać się podejmowania wyzwań badawczych oraz krytycznego podejścia do historiografii. Praca historyka to 95% siedzenia a tylko 5% talentu.

8. W czasie wolnym najbardziej lubi Pan…
Podróżować z żoną, spędzać czas ze znajomymi, grać w strategiczne gry PC, w szczególności z serii Total War (choć na to czasu nie mam wiele). Lubię również dobry film wojenny, fantasy i science-fiction. Mam sporo różnych zainteresowań: geopolityka, architektura, współczesna technika wojenna, astronomia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz