poniedziałek, 9 maja 2011

Iako się chorągwie tak do obozu, iako y z obozu zachować maią

W 1643 roku hetman wielki koronny Stanisław Koniecpolski wystosował dla armii kwarcianej specjalne artykuły wojskowe. Powstały one pod wpływem wielu problemów z dyscypliną wśród żołnierzy, którzy nic na bojaźń bożą, nic na sumienie swoie nie zważając, stawali się tak w czasie wojny jak i pokoju uciążliwością dla ludności na terenach gdzie przyszło im walczyć i stacjonować. Nic więc dziwnego, że ustawiczny płacz, skwierk, lamenta ubogich ludzi, niebiosa krwawemi łzami przebijające doszły wreszcie do uszu hetmana i zmusiły go do działania. Koniecpolski napisał więc artykuły regulujące  iako się chorągwie tak do obozu, iako y z obozu zachować maią. Przesłał je jako dodatek w liście do starosty winnickiego Odrzywolskiego, datowanym na 24 października 1643 roku. Lektura to bardzo interesująca, więc pozwolę je sobie zacytować w całości.
1. A iż mię dochodzi częstokroć wiedzieć z płaczliwych skarg ludzkich, że żołnierz tak do obozu iako y z obozu wielkie, nieznośne krzywdy ubogim ludziom idąc, po włości krążąc, czyni, ode wsi do wsi y w przod y pobok y nazad chodząc, po kilkunastu chorągwi w iedney wsi, chorągiew po chorągwi stawaiąc, niekontentując się iedzeniem, do woza bierze statie, przeto dla niewiadowych Artykułow te Punkta dla przestrogi podaię: iako naiprędzey na stanowiska nic niekrążąc iść.
2. Idąc, w ktoremby mieiscu dwie chorągwie stały, trzeciey niestawać w ciągnieniu.
3. Czat żadnych nieczynić, statiey niewyciągać, w bok niezasyłać, do wozów niebrać, pożywieniem się samem y to skromnem kontentować.
4. Na stanowiskach stanąwszy skromnie, nie z płaczem ludzkim, żywności zasiągać.
5. Czeladzi, koni nad zwyczajny poczet ni echować, a po gotowiu towarzystwa chlebowego.
6. Na quest y petitie nigdziey niezasyłać, kontentując się ukrainnem stanowiskiem.
7. W stanowiskach chorągwiom naznaczonych niestawać noclegiem, maiętności omijać Ich M. tych co słuzą y ludzie swe do obozu posyłają.
8. Którzy są w Woiewództwo Kijowskie obróceni, przestrzegać tego maią, aby Kozakom żadney nieczynili przykrości y w domach ich stanowisk sobie nieczynili.
9. Pieniężnych statiy, których zawsze Artykuły Woiskowe surowo broniły, żadnym wymyślnym sposobem niewymagać, żywności nieprzedawać, wiedząc to, że na iedną kopę każdy taki gardłem być karany musi.
10. Nakoniec deklaruię Ich Mćiom PP. Rotmistrzom, aby pod chorągwiami swemi większych pocztównad trzy konie niemieli, które gdyby się od tey ćwierci nalazły, upewniam y przestrzegam, że na takowe skarb K. J. M. pieniędzy dawać nie będzie.
Stanisław Koniecpolski Kasztelan Krak. H. W. K.    
    

niedziela, 8 maja 2011

Po fedwerasku z parą rusznic krótkich i jedną długą

Kilka lat temu na forum GIS’u Gladky napisał dwie krótkie, acz bardzo interesujące notki o feldweraszach i brunszwikach w jeździe RON w XVI wieku:
Właśnie sobie przeglądałem ‘Historię jazdy polskiej’ Konstantego Górskiego, szukając czegoś zupełnie innego gdy natknąłem się na bardzo interesujący zapis, w którym feldwerasze występują. Jest to, datowany na 1580 rok, popis roty konnej Krzysztofa Rozrażewskiego, starosty łęczyckiego.  Zaczęło mi coś świtać, że ktoś już o tym wspominał – i faktycznie, Ramond na forum historycy.org wrzucił kiedyś część tego opisu:
Pozwolę sobie jednak, za Górskim, podać jego opis tego oddziału, bo też to niezwykle ciekawa lektura. Rajtar na ilustracji także XVI-wieczny, z kolekcji Daniela Staberga.
Rotha IMPana Graphowa p. Krzysztofa Rozrażewskiego, p. starosty łęczyckiego. – Arabski, gniady, na którym JM. sam p. rotmistrz siedział.
- Neapolitański, pleśniawy, powodny, na którym pacholę siedziało, z długą rusznicą, z puklerzem.
- Turski siwy, powodny, na którym pacholę siedziało w zbroi złocistej.
- Turski, cisawy, pod trębaczem.
Dalej idą same konie różnej maści w liczbie 28, przy czterech z nich powiedziano: sługa z rusznicą.
Na 29-tym koniu czarnocisawym – chorąży z chorągwią.
Na stronie napisano: „Wszyscy w zbrojach, z drzewy, z koncerzem w zarękawiach, ze szablą, z rusznicami, po fedwerasku”.
Towarzysz Paweł Gradowski koni 3.
Towarzysz Jan Niewiadowski koni 3.
Strzelcy cudzoziemscy po fedwerasku z parą rusznic krótkich i jedną długą.- Szpakowaty, na nim sługa po fedwerasku Peter Favel z parą rusznic krótkich, jedną długą.
- Dropiaty, na nim sługa po fedwerasku Hans Stark, Hans Gras 5 koni, Adam Tabor 12 koni.
Ci wszyscy rajtarowie w zbrojach, z parą rusznic krótkich i jedna długą.
Towarzysze którzy po husarsku służą.- Jan Pasznikowski 4 konie, Woyciech Zarnowski 6 koni, służą na nich ze wszystkim rynsztunkiem, Maciej Kwiatkowski, 4 konie , służy we wszystkim rynsztunkiem, Adam Woyciechowski 4 konie. Woyciech Pomorski 2 konie.
Co prawda roty mieszane, gdzie husarze występowali wraz z arkebuzerami czy kozakami, były wtedy spotykane w armii koronnej, ta jednak jest o tyle ciekawa, że owych enigmatycznych fedweraszy mamy tutaj zarówno z kopią jak i trojgiem strzelby. 

Z wizytą w muzeum - cz. IX


Znów kolejna porcja zdjęć z muzeum, tym razem nieco cięższy kaliber - cztery działa odlane w 1588 roku. Powstały na zlecenie Williama Forbesa, siódmego dziedzica Tolquhon (7th Laird of Tolhuqon). Jako że pan Forbes właśnie w tym czasie (dokładnie rzecz biorąc w okresie 1584-1589) rozbudowywał rodowy zamek Tolquhon (nieopodal Aberdeen) to i postanowił go w lepszą artylerię wyposażyć. Wszystkie działa  mają herb rodu Forbesa, z lewej strony z literą W[illiam], z prawej F[orbes], pod herbem zaś of Tolquhon i data 1588. Herb zwieńczony jest łacińską dewizą Salus per Christum [Zbawienia w Chrystusie]. Niestety nie jest znany ludwisarz który owe działa odlał. 





sobota, 7 maja 2011

Wojowniczy biskup i jego plany (włącznie z rajtarią)

Biskup kijowski Józef Wereszczyński na sejmie warszawskim 1597 roku wniósł votum z strony podniesienia wojny potężnej przeciwko cesarzowi tureckiemu. Niezwykle to interesujące źródło, bo czytamy w nim jak to mieli być wyposażeni żołnierze których miano zaciągnąć (ważnym wnioskiem biskupa było obycie się bez pospolitego ruszenia). Poniżej opiszę jak biskup wyobrażał sobie wystawienie takiej armii na pierwszą ekspedycję – gdyż w kolejnych zakładanych wyprawach wojska miało już być mniej i inna miała być reguła zaciągu.

Szlachta i duchowieństwo stawać miały wedle swoich dochodów. Jeżeli ktoś miał dochód przynajmniej 300 złotych na rok, wystawić miał husarza, konia przedniejszej armatury. Szlachcic z dochodem 200 złotych na rok ten niechby stawił konia kozacką armaturą. Osoby o dochodzie równym lub mniejszym 100 złotych na rok wystawić miały husarza lub kozaka na spółkę z innym szlachcicem o niższych dochodach. O ich żołdzie poniżej, przy informacjach o takich samych oddziałach, które wystawić mieli także osiedli poddani.

Niektóre ziemie – Małopolska, Wielkopolska, województwa mazowieckie i podolskie, a także Litwa -  miały z każdych dziesięci osiadłych poddanych wystawić jednego konnego kopijnika (husarza), z żołdem 15 złotych za ćwierć. Litewski wkład to także typowa dla tego kraju formacja -  ludzi pancernych i butnych Bojar, to jest szlachty drobnej, którzy według zwyczaju swego konie po kozacku stawić będą powinni. Pozostała kawaleria miała pochodzić z województwa kijowskiego, z województwa takież ruskiego, wołyńskiego, podolskiego, bracławskiego jako też i z hospodarstwa wołoskiego. Wystawiony miał konny (zwany tu pancernym) – na koniu dobrym, z półhakiem, z szablą i rohatyną z proporczykiem. Żołd takiego żołnierza planowano na 10 złotych za ćwierć.

Nie mogło zabraknąć i rajtarii (hurrraaa!), iżby jeszcze potężniejsze było wojsko nasze  w oczach murem u pogan, tedy bardzo potrzebni są rajtarowie. Miały ich wystawić ziemie pruskie, kurlandzkie i inflanckie, zwolnione na tą okazję z obowiązku zaciągu piechoty. Tereny te, włącznie z wszystkimi miastami, miały zaciągnąć z dziesięci domów jednego konia. Biskup wręcz podkreślił w swym votum, by książęta pruski i kurlandzki rajtarskiemi poczty się popisali.

Piechotę miały wystawić wszystkie ziemie koronne i litewskie, włącznie z dobrami królewskimi, duchownymi i szlacheckimi. 10 mieszczan miało wystawić jednego żołnierza z żołdem 9 złotych za ćwierć. Z kolei z ludzi luźnych, komorników, etc , wystawić miano niechby w siermięgach prostych robotniki, z rydlami, z siekierami. Zresztą i piechota miejska miała mieć ów sprzęt inżynieryjny na wozach. Piechurzy przeznaczeni do walki mieli być piechotą strzelczą, każdy miał mieć półhak dobry z pięciu funtami prochu i ze trzema kopami kul. Co ciekawe, biskup zalecał nawet jednolite umundurowanie dla piechoty. Błękitne delie a kurty białe dla Wielkopolski i Małopolski, delie czerwone a kurtki białe dla Mazowsza i Podola, z kolei Litwini mieli walczyć w deliach zielonych a w kurtach czerwonych.

Jako że biskup miał jeszcze kolejne plany, jeżeli Czytelnicy blogu byliby zainteresowani, mogę to do końca opracować i kiedyś wrzucić.

 




Nieznany pogromca Tatarów

Pozostańmy jeszcze na chwilę przy faunie Dzikich Pól, tym razem latającej – a mowa tu będzie o moim ulubionym ptaku czyli Bubo bubo. W relacji z pogromu Tatarów przez wojska kwarciane i Kozaków w 1626 roku (bitwa pod Białą Cerkwią) znajdujemy wzmiankę o nietypowym sojuszniku, który wsparł atakujących mołojców. (…) Przed Zaporożcami w potkaniu porwał się puchacz i Tatarzyna jednego, kolana się mu uchwyciwszy, zerwał z konia, który został zabity. Nic więc dziwnego, że z tak mocnym wsparciem regimentarz Stefan Chmielecki rozgromił ordyńców…

piątek, 6 maja 2011

Chorągiew wołoska kontra wąż - 1:0

Ech, straszna to była to służba na Dzikich Polach. Nie dość że czambuły tatarskie trza było gonić, buntowniczych Kozaków poskramiać, a i kupy swawolne wszelakiego hultajstwa znosić, to i jeszcze fauna gotowa była człeka napaść i pożreć wraz z butami i czapką (przydziałową z czaplim piórkiem). Na szczęście żołnierz koronny i z takim plugastwem sobie radził, więc i obrzydlistwo w postaci wielkiego węża, zwanego dalej połozem, nie było naszym wojakom straszne. Niechże nam pan Bogusław powie jak to się ze szkaradą walczyło:
Między różnym robactwem, jako to wężami, gadzinami, padalcami, natrafiliśmy połoza tak grubego, jako ręka człowiecza między łokciem a dłonią, a tak długiego jak kopia niemal. O tym powiadają że gdy posłyszy jednego człowieka na koniu jadącego by najręczszym, dogoniwszy go okręca się koło konia i człowieka, i zaraz mu gardło jak szydłem przepchnie; bo jest z obu stron szydłowaty, oczu niema a gęba bardzo mała. Tego nadszedłszy chorągiew wołoska pana Alexandra Zamojskiego strażnika, rozsiekała go w sztuki, i gdyśmy nadeszli potem, tedy każda sztuka osobno odcięta tak drgała jakoby sam w sobie żywy robak, i wielu innych było.
Toż łowy na taką gadzinę to wymarzony scenariusza na nader rozrywkową sesję w grze ‘Dzikie Pola’. Szable w dłoń i hajda łowić węża…

Malarze znani i nieznani - cz. XXI



Niderlandzki malarz Paulus von Hillegaert (1596-1640) specjalizował się w obrazach ukazujących rodzime, holenderskie podwórko.  Na jego płótnach możemy podziwiać bardzo ciekawie oddane wizerunki żołnierzy zachodnioeuropejskich z pierwszej połowy XVII wieku – von Hillegaert malował od ok. 1620 roku aż do śmierci. Bardzo zainteresował mnie obraz z 1627 roku, zatytułowany Het afdanken der waardgelders door prins Maurits op de Neude te Utrecht, 31 juli 1618, który ukazuje nam żołnierzy różnych formacji armii Zjednoczonych Prownicji. Pozwolę sobie wrzucić tu trzy fragmenty, na których możemy podziwiać wiele detali uzbrojenia i ubioru wojskowego.  Mamy tu więc i ciężkozbrojną jazdę – kirasjerów – w szmelcowanych zbrojach 3/4; jak i lżej wyposażonych (acz głównie spieszonych – tylko jeden jest ukazany konno) arkebuzerów w napierśnikach, naplecznikach i kapeluszach. Bardziej strojnie na tle swych żołnierzy wyglądają oficerowie, przepasani jaskrawymi szarfami i dosiadający białych rumaków. Piechurzy reprezentowani są przez czterech wojaków. Dwóch strzelców – bez żadnego uzbrojenia ochronnego, z muszkietami i forkietami, ale i (przynajmniej u jednego) z bronią białą. Pikinier w morionie, napierśniku i fartuchu, acz nie mogę się dopatrzeć naplecznika. Ostatni z piechurów to oficer w napierśniku, w ręku dzierżący partyzanę. No i jeszcze te piękne trzewiczki piechurów, które kontrastują z wysokimi butami jeźdźców, po prostu urocze… Nie tykam kwestii ubioru bo też dyletant ze mnie w tej materii, może Miuti albo Artur zechcą coś skrobnąć w tym temacie.