sobota, 12 września 2020

Niepodobna wyrazić, jakie z nich mam ukontentowanie


 

Listy Jana III Sobieskiego z jego kampanii wiedeńskiej przynoszą masę niezwykle interesujących szczegółów dotyczących walk – od opisów starć po drobne anegdoty dotyczące różnych wydarzeń z otoczenia władcy. Bardzo ciekawe są jego uwagi dotyczące wyglądu i zachowania sojuszników, niektóre cytowałem już zresztą na blogu. Dzisiaj fragment listu pisanego o trzeciej w nocy 12 września 1683 roku, tuż przed decydującą bitwą. Król tak oto pisał w nim elektorów bawarskiego i saskiego:

Zrazu elektorowie obadwaj byli przecię z nami niby obcy; teraz, jakeśmy się to poczęli zbliżać ku nieprzyjacielowi, niepodobna wyrazić, jakie z nich mam ukontentowanie: sami zawsze parol ode mnie odbierają i dziesięć czasem razy pytają, jeśli jeszcze czego nie rozkażę. Saski[1] poczciwy człowiek, w którego sercu nie masz zdrady. Spadł onegdy nieboraczeńko z konia i podrapał sobie twarz: jakobyś Wc moje serce patrzała na ową kompanię kapraliską. Kawalerów kilku mają przy mnie zawsze dla odbierania ordynansów, rajtarów nawet zbrojnych przysłali po kilkadziesiąt tej nocy, aby stali na koniach przed namiotem moim; co, moje serce jedyne, racz oznajmić ks. łuckiemu (bo ja nie mam czasu), który był tego rozumienia, żem z nimi miał zażyć, i z flegmą ich, wielkiej trudności. Przydali mi do wojska mego polskiego na skrzydło prawe cztery wielkich regimentów piechoty: owo zgoła, kapitan najprostszy nie mógłby być posłuszniejszym nad nich i dlatego możemy się spodziewać dobrego przy łasce bożej skutku, lubo z wielką pracą, bośmy całe rzeczy inaczej znaleźli, osobliwie w położeniu miejsca, niżeli nas informowano.



[1] Jan Jerzy III Wettyn, to jego srogie oblicze ozdabia ten wpis.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza