czwartek, 2 grudnia 2010

Która chorągiew po której ma iść - cz. IV

Kolejny raz  lisowczycy (ich pułki są takie wdzięczne do opisania), tym razem wspierający w okresie 1616 - 1618 wyprawę królewicza Władysława Wazy na Moskwę. W pułku mamy początkowo swoiste bezkrólewie, wszak słynny pułkownik Lisowski zmarł 11 października 1616 roku. Początkowo (październik 1616 – marzec 1617) dowodził Krzysztof Chodkiewicz, chorąży litewski. Po negocjacjach z hetmanem Chodkiewiczem żołnierze zgodzili się, by nowym dowódcą został Janusz Kiszka. Nie objął on jednak swojej komendy, od maja 1617 roku na czele lisowczyków widzimy pułkownika Stanisława Czapińskiego. Zginął on jednak w 1618 roku w starciu z podjazdem moskiewskim skrytym muszkietowym strzałem rażony, runął z konia w oczach swych towarzyszów i jego miejsce jako pułkownik zajął Piotr Kopaczewski.
Pułk miał się składać 10 chorągwi i miał liczyć niemal 1000 koni (chociaż brał żołd za 2000 lub 3000 koni, zależnie od tego jak wysoki żołd – 15 lub 10 zł – lisowczykom liczono). Podział pułku na roty:
1. ‘Czarna’ chorągiew (pułkownika)
2. ‘Czerwona’ chorągiew (II rota pułkownika)
3. Piotra Kopaczewskiego
4. Korsaka
5. Lisowskiego
6. Molenickiego  (Molenckiego)
7. Mrozowickiego
8. Pleckiego
9. Walentego Rogawskiego
10. Świdnickiego (Kozacy dońscy)
Pułk nie tylko brał udział w małej wojnie, widzimy go bowiem także w czasie szturmu armii królewicza na Moskwę.


środa, 1 grudnia 2010

Szkaradną śmiercią publicznie pokarani

W okresie 1612-1614 na ziemie Rzeczpospolitej padła plaga niepłatnego wojska, które nadciągnęło z terenów moskiewskich i nielitościwie zaczęło łupić własnych ziomków. Dawni żołnierze Zborowskiego (w województwie ruskim), Sapiehy (w okolicach Brześcia Litewskiego), Litwini walczący pod Chodkiewiczem w Inflantach i Moskwie (w okolicach Wilna) i koronne oddziały walczące pod Smoleńskiem (te dotarły aż w rejon Bydgoszczy) stały się  straszliwym utrapieniem dla okolicznej ludności, wszak żołnierze ci przywykli do nader swobodnego życia i rabunków z terenów moskiewskich. Stopniowo skonfederowane oddziały  były jednak spłacane, część wzięła nawet udział pod koniec 1614 roku w kolejnych walkach przeciw siłom moskiewskim. Oczywiście jednak nie ze wszystkimi dało się sprawy załatwić polubownie. 13 sierpnia 1614 roku hetman Stanisław Żółkiewski wydał w Barze proklamację do owych swawolników, w której czytamy dochodzi mię, że się jakieś swawolne kupy po państwach Rzeczypospolitej włóczą, mianowicie po Wołyniu, bełzkiej i chełmskiej ziemi, mną się odzywając, o których na Niewinem; i jeśli tak jest, że się w tych kupach bawicie włóczęgami swemi, ludziom przykrość i złość czyniąc, napominam was, żebyście się zarazem rozeszli, tego zbierania kup niepotrzebnych zaniechali; a jeślibyście tak upornemi byli, żebyście temu napomnieniu memu nie chcieli dać miejsca, życzę tego i wszech wobec wmciów proszę, osobliwie ichmciów panów starostów, którym to Rzeczypospolita w ręce dała, abyście wmciowie przeciwko tym swawolnikom jako nieprzyjacielom Rzeczypospolitej postąpili wedle tego jako konstytucja koronna uczy.
Być może apel hetmański podziałał na niektórych swawolników, jednakże już w maju 1615 roku Żółkiewski musiał stanąć na czele ekspedycji przeciwko wciąż pozostającym w kraju maruderom, których sejmową uchwałą, czci odsądzono. Owi nieszczęśni wywołańcy mieli być w owym czasie zmorą ludności, łupiąc tak miasta jak i wsie, nie słuchając apelów królewskich i hetmańskich, nie uznając żadnej władzy nad sobą. Poczęli się do kupy zjeżdżać, wojsko zbierać, majętności szlacheckie najeżdżać, plądrować, naostatek o zdrowiu jego mci pana hetmana koronnego jęli przemyśliwać. Żółkiewski postanowił więc uporać się z nimi ostateczną metodą. Jak napisał w liście do króla aż za perswazjami i prośbami moimi, pp. rotmistrzom daniem pieniędzy ad kationem, skupiło się kilka rot jako to w nagłym czasie; przyjąłem też piechoty trzysta, sto koni kozaków, kilkadziesiąt Walonów i jutro w imię pańskie wychodzę przeciwko tym swawolnikom. Już atak straży przedniej hetmana – sto kozaków i inszych ludzi -  zaskoczył nieprzygotowanych maruderów.  Żołnierze z  podjazdu hetmańskiego przy przeprawie przez Bug bili, siekli, topili i sześć żywcem z pułku samegoż Karwackiego, który się Śliźem zowie, znacznych towarzyszów przywiedli. Ci tedy pojmani, między któremi był Zaleski banit; gdy ich pytano na co się tak buntują? powiedzieli: Mieliśmy w Polszcze nabroić wiele złego, a potym ujechać do Węgier, albo do Turka.
Zdecydowana akcja Żółkiewskiego zaczęła przynosić taki efekt, że część spośród swawolników postanowiła opuścić swego przywódcę i przejść do hetmana. Dobrzyński niejaki z kilkadziesiąt koni ma do mnie przyjechać i przysięgę uczynić. Niemcy też których tam przy nim siedemnaście i ci wskazują, że chcą przyjechać do mnie. 7 maja 1615 roku kupa swawolna Karwackiego splądrowała Pokroj, należący do rodziny Chodorowskich, gdzie mimo że szlachta stawiała opór dwór ostatecznie wyłupiono. Dziesięć dni później jednak maruderzy zostali rozbici – rozgromił jegomć pan starosta wieluński z chłopy: siła pobitych, także pojmanych, i niemało się ich też rozpierzchło. W ręce hetmana wpadli oficerowie – litewski kniaź Borowski (który był porucznikiem roty samego Karwackiego), rotmistrzowie Kącki, Skipor , Kardaszowicz i inszych rotmistrzów i towarzystwa niemało.
Sam Karwacki został złapany we Lwowie, do którego dotarł incognito. W ręce urzędników wydał go zresztą jego sługa. Król, na wieść o pojmaniu przywódców, posłał do jegomci starosty lwowskiego mandat, aby byli taką szkaradną śmiercią publice [publiczne] pokarani. Opis kaźni jest dosyć przejmujący, pozwolę sobie go tu jednak zacytować in extenso.
Naprzód Karwackiego przywieziono na kolesie na plac; pojrzy, ano pal okrutny leży i inszemi przyprawami, na którym miał odpoczynąć: począł sobą trwożyć, westchnąwszy rzekł: O mój Boże! Na taką żem ja to śmierć okrutną zarobił? Takąż to rycerską śmiercią z tego świata zchodzę? Nikt mi nie krzyw, za moje ciężkie grzechy Bóg mię mój karze. A pojrzawszy po ludziach, zawoła: Wy ojcowie i matki karzcie się mną, a chowajcie w karności syny swoje.  Jam się nie w poślednim domu urodził, wychował, aż do żołnierskiej nieszczęśliwej przyszło, w której się wszystkie zbrodnie niecnotliwe wypełniły, i te mię teraz z świata gładzą.
Po tym go katowie wzięli, na ziemię położyli, on okrutny pal weń wbijali. W tym zawoła na spowiednika: Ojcze przebóg dyabli mi przeszkadzają. A spowiednik na wszystek lud zawoła: Wszyscy najświętsze imię Jezus wołajcie. I krzyknęli wszyscy głosem wielki: Jezus! Jezus! Aż miło było słychać on głos straszliwy. I tak Karwackiego z palem podniesiono na jednej stronie miasta Lwowa.
Kąckiego na drugiej stronie miasta także na pal wbito.
Skipora na trzeciej stronie miasta ćwiartowano.
Kniazika Borowskiego na czwartej stronie także ćwiartowano.
W tydzień po tych, szesnaście towarzyszów ścięto, drudzy jeszcze siedzą.
Jak widać zalecenie królewskie wypełniono co do joty…

wtorek, 30 listopada 2010

Ze starostą felińskim do Wołoch - Sasowy Róg 1612

W lipcu 1612 roku Stefan Potocki, późniejszy wojewoda bracławski, starosta feliński i kamieniecki [edit - jak słusznie wskazał mi Zbigniew Chmiel, Potocki w 1612 roku nie piastował jeszcze tytułu wojewody bracławskiego ani starosty kamienieckiego] poprowadził wyprawę do Mołdawii. Jej celem było obalenie popieranego przez Turków i Tatarów hospodara Stefana Tomże i osadzenie na jego tronie Konstantyna Mohyłę. Ekspedycja ta cieszyła się poparciem króla Zygmunta III, który miał nakazać hetmanowi Żółkiewskiemu by ten wysłał część podległych sobie żołnierzy kwarcianych dla wsparcia Potockiego. Wyprawa licząca przynajmniej 4000 żołnierzy (w dużej części prywatnych zaciągów magnackich) została jednak 19 lipca 1612 roku w bitwie pod Sasowym Rogiem rozbita przez wojska mołdawsko-tatarskie. Potocki i Mohyło wpadli do niewoli, Polak trafił jako jeniec na dwór sułtana, były hospodar zaś utonął przy próbie ucieczki w czasie drogi na Krym. Żołnierze Potockiego ponieśli ciężkie straty, jak pisał ormiański kronikarz: Wziętych do niewoli bojarów Tomża kazał zgładzić, a byli to wielcy panowie. A w czasie kaźni Tomża siedział i obserwował wraz ze swoimi rycerzami. Kaźnili oni 36 bojarów. Po kaźni nakazał on zerwanie skóry wraz z twarzami z czaszek, zaszyć, nadziać słomą, powiesić i wysuszyć. I codziennie o te wypchane głowy dbano, t.j. czesano i wycierano. I każdego dnia cieszono się i strzelano z armat. A po dwóch tygodniach kazał złożyć te głowy do beczek, przełożył słomą i odesłał Sułtanowi tureckiemu. Wysłał mu także w podarunku 400 polskich szlachciców. A ciała tych 36 zabitych bojarów kazał pochować w mogile na miejscu kaźni. Informacja ta pokrywa się zresztą z listą która jest głównym powodem niniejszego wpisu. Chodzi mianowicie o Wojsko do Wołoch z panem Stefanem Potockim starostą felińskim prowadząc na państwo wołoskie szwagra hospodara Mogiłę. Znajdujemy tam listę chorągwi biorących udział w wyprawie, ich liczebność i losy dowódcy. Spis poniżej, komentarze w nawiasach mojego autorstwa:
Usarze.
Rota jego mci pana Kamińskiego zginęła. [być może chodzi tu tak naprawdę o rotę Stefana Potockiego, który był starostą kamienieckim?]
Pan Jordanowski koni 200 zginął.
Pan Dworzycki koni 150 uszedł. [prawdopodobnie chorągiew kwarciana z nowego zaciągu w 1612 roku]
Pan Ujazdowski koni 160 uszedł. [chorągiew kwarciana]
Pan Chomentowski koni 100 zginął. [chorągiew kwarciana]
Pan Tworzański koni 100 zginął. [chorągiew kwarciana]
Pan Sieniuta koni 100 – [tak w zapisie, być może brak danych?]
Pan Orzechowski koni 100 zginął.
Pan Jordan Spytek koni 100 – [tak w zapisie, być może brak danych?]
Pan Kreżelowski koni 100 uszedł. [prawdopodobnie chorągiew kwarciana z nowego zaciągu w 1612 roku]
Pan Plichta koni 100 zginął.
Pan Kłodnicki koni 100 zginął.
Pan Stroicz koni 100 zginął.
Pan Sobiekurski koni 100 zginął.
Pan Stanisław Potocki koni 200 zginął powiadają i z bratem Jerzym. [prawdopodobnie chorągiew kwarciana]
Pan Malecki koni 200 zginął.
Kozacy. [jazda kozacka]
Pan Zahorowski koni 100 zginął.
Pan Chański koni 100 uszedł.
Pan Wasilkowski koni 100 uszedł. [prawdopodobnie chorągiew kwarciana z nowego zaciągu w 1612 roku]
Pan Marek koni 200 uszedł. [chorągiew kwarciana]
Pan Krzemieniecki koni 200 zginął.
Pan Chrzanowski koni 100 zginął.
Pan Łużkowski koni 100 zginął.
Profesor Jan Wimmer w Wojsku i skarbie… wspomina jeszcze o jednym spisie, w którym widnieje liczba 1200 piechoty i 4000 Kozaków.
Niestety nie znalazłem żadnego dokładniejszego opisu bitwy, a szkoda, chętnie dowiedziałbym się w jakich to warunkach polska ekspedycja, mająca wszak w swym składzie sporo husarii, została zupełnie rozbita.

Bez długiej strzelby i pałaszów - rajtaria RON w wojnie smoleńskiej

Wojna smoleńska 1632-1634 to niezwykle ciekawe pole badawcze w kwestii organizacji i działania oddziałów ‘cudzoziemskich’ w armiach RON.  Jako że do tej pory konflikt ten pojawiał się zbyt często na blogu, pora to nadrobić. Wszak, jak napisał o królu Władysław IV Kazimierz Leon Sapieha króla bierze przed sobą Gustawową miarę wojowania, chce mieć więcej w wojsku cudzoziemskim obyczajem ćwiczonego ludu aniżeli polskiego husarza. Na pierwszy ogień idzie rajtaria. Niestety mam ograniczoną ilość informacji, więc potraktujmy to jako pierwsze podejście do tematu…
W zgrupowaniu hetmana Krzysztofa Radziwiłła, które na przełomie 1632 i 1633 roku widzimy pod Krasnem (skąd szarpało armię moskiewską oblegającą Smoleńsk) widzimy początkowo tylko jedną chorągiew rajtarii. Była to licząca 179 koni (chociaż etatowo miała mieć ich 200) kompania dobrego znajomego – wojewodzica smoleńskiego Mikołaja Abrahamowicza. Kornet ten popisał się 16 lutego, acz jednostka miała poważne braki w wyposażeniu, ci się popisowali bez długiej strzelby i pałaszów. Jak się wydaje do tego zgrupowania dołączyły potem (w marcu?) jeszcze inne oddziały rajtarów, prawdopodobnie dwie roty Szmelinga (200 i 100 koni, ta druga początkowo miała być dowodzona przez Tyzenhauza). Mikołaj Abrahamowicz dowodził pod komendą hetmana Radziwiłła pułkiem jazdy, w skład którego wchodziły dwa kornety rajtarii – zapewne samego pułkownika i Szmelinga (?).  Rajtarzy wojewodzica smoleńskiego wzięli udział 3 marca 1633 roku w ataku na pozycje moskiewskie Prozorowskiego, tworząc dywersję by umożliwić przedostanie się posiłków do Smoleńska. W czerwcu 1633 roku widzimy obydwu pułkowników – Abrahamowicza i Szmelinga – na czele swoich oddziałów atakując czaty moskiewskie pod samym obozem Szeina.
W ramach organizacji armii odsieczowej w 1633 roku zakładano aż 13 kornetów rajtarii liczących 1700 koni, włącznie z tymi które od zimy 1633 roku działały pod komendą Radziwiłła. Były to:
- kompania króla Władysława IV pod porucznikiem Janem Sejem-Manteuffelem – 120 koni (chociaż popis z obozu na Bajowie z 28 sierpnia 1633 roku wymienia 200 rajtarów Jego Królewskiej Mości).
- kompania Mikołaja Abrahamowicza  -200 koni
- dwie kompanie [Henryka] Szmelinga – 200 i 100 koni (lub po 150 koni każda)
- kompania Gaudina  (Gadina) – ta i pozostałe kompanie po 120 koni
- kompania Sierakowskiego
- 3 kompanie Reinholda [czyżby chodziło o Reinholda Rosena?]
- 2 kompanie Olszara (Olszusa)
- kompania Sakina
- kompania Tyzenhauza
Zaciągi i organizacji oddziałów rajtarskich napotkały spore trudności, zapewne tak w kwestii  materiału ludzkiego jak i wyposażenia. Niektóre kornety dotarły pod Smoleńsk dopiero we wrześniu i październiku 1633 roku – np.  1 października do armii dołączyły dwie roty rajtarskie.
Kornet porucznika Seja towarzyszył monarsze w drodze do armii pod Smoleńskiem. 7 września 1633 roku oddziały rajtarii biorą udział w ataku na pozycje moskiewskie Mattissona,  wtedy to ginie pułkownik Henryk Szmeling. Rajtarzy biorą także udział w szturmach z 21 września – nie jestem praktycznie jednak w stanie zidentyfikować które jednostki i gdzie dokładnie rzucono do walki. Kornet Tyzenhauza walczył na lewym skrzydle, w ramach zgrupowania Kazanowskiego. Rajtaria Abrahamowicza z kolei wchodziła w skład grupy hetmana Radziwiłła i wraz z husarią niespodziewanie z zasadzki zaatakował próbujących kontratakować przeciwników, uciekających do Dniepru gonili, gdzie Moskwa brodu nie patrząc, w Dniepr wpadali i bardzo wiele ich tonęło. Z kolei 28 września kornet Abrahamowicza i kornet poległego Szmelinga (pod komendą Abrahamowicza?) wraz z chorągwiami husarskimi Mirskiego i Pawła Sapiehy odparły atak moskiewskiego regimentu rajtarii d’Eberta, oddziały RON miały jednak w tym starciu ponieść spore straty.
19 października 1633 roku wśród oddziałów walczących z atakującymi wojskami moskiewskimi  widzimy roty Seja i Sierakowskiego.  Sej, tytułowany zresztą przez hetmana Radziwiłła oberszterem i przełożonym nad gwardię WKM. miał polec w walce – na posłudze WKM. żywot dokończył.
W połowie grudnia 1633 roku rotę Tyzenhauza widzimy w składzie zasadzki pod wzgórzem Dziewiczym – obok kozaków, husarii i piechoty. Nie znalazłem jednak dalszych informacji o udziale rajtarii w walkach, poza notką że kornet rajtarii JKM (ex-Seja) był jedną z jednostek która miała eskortować Szeina pod Wiaźmę. 

poniedziałek, 29 listopada 2010

Wszyscy zaś paszowie z oddziałami swej jazdy nadwornej...

Tym razem Silahdar Mehmed aga z Fyndykły, oczywiście dzięki tłumaczeniu Zygmunta Abrahamowicza, przedstawi nam szyk armii tureckiej szykującej się do odparcia odsieczy Wiednia. Bardzo interesująca lista, gdzie znajdujemy imiona poszczególnych bejlerbejów i innych dowódców, a także liczebność podległych im wojsk – tak wojsk nadwornych jak i sipahów lennych. Rzecz według mnie bardzo ciekawa, wszak tego typu dane dotyczące armii tureckiej są raczej skąpe.
Dzisiaj wielki serdar wezwał do swego namiotu Abaza Sary Husejna paszę, wezyra Kara Mehmeda paszę, Dęli Bekira paszę, Binamaz Chalila paszę, agów sipahiów i silahdarów tudzież dżebe-dżibaszego i topczybaszego. Po blisko godzinnej naradzie w [wiadomej] materii zapadło jednomyślne postanowienie takiej oto treści:
— Po nadejściu nieprzyjaciół wiary wszyscy, którzy siedzą w okopach, nadał pozostaną na swoich odcinkach, wszyscy zaś paszowie z oddziałami swej jazdy nadwornej i jazdą ze swoich ejaletów ruszą na nieprzyjaciół oraz podejmą bitwę i walkę z nimi. Gdy z łaski Ałłaha ich odeprzemy i pokonamy, zdobędziemy wówczas przemocą również i zamek.
Potem zarówno sam [wielki serdar], jak też wszyscy [wymienieni] dosiedli koni oraz pojechali obejrzeć drogi, którymi giaurzy mieli nadciągnąć z prawa i lewa.
Po powrocie, skoro tylko znalazł się w swoim namiocie, wielki serdar wyznaczył bejlerbeja dijarbekirskiego wezyra Kara Mehmeda paszę z dwoma tysiącami jego dworu i wojska z jego ejaletu na dowódcę forpoczty. U jego boku na rozkaz [serdara] stanęli w pogotowiu: bejlerbej siwaski Binamaz Chalil pasza z tysiącem pięciuset swoich ludzi, bejlerbej aleppski Dęli Bekir pasza z tysiącem swych ludzi i bejlerbej adański Dęli Emir Mehmed pasza z dziewięciuset swoimi ludźmi. Razem stanowiło to pięć tysięcy czterysta jezdnych wojowników muzułmańskich.
Bejlerbejowi budzińskiemu Kodża Arnawud Ibrahimowi paszy na czele czterech tysięcy jego dworu i wojska z jego ejaletu powierzył on pilnowanie drogi obok kościoła na górze, na lewo od obozu wojsk monarszych. U boku tego na rozkaz serdara stanęli w pogotowiu: bejlerbej bośniacki wezyr Chyzyr pasza z dwoma tysiącami swych dworzan i wojska ze swego ejaletu, bejlerbej kara-mański Sziszman Mehmed pasza z tysiącem swych dworzan i wojska ze swego ejaletu, bejlerbej maraski Omer pasza z tysiącem dwustu swoich dworzan i wojska ze swego ejaletu, bejlerbej ujvarski Szejchogłu Ali pasza z pięciuset ludźmi swego dworu i wojskiem ze swego ejaletu, administrator sandżaku saruchańskiego Szejchogłu Ahmed pasza z sześciuset janczarami damasceńskimi i posiadaczami timarów oraz z trzema setkami swych dworzan, administrator sandżaku bołujskiego Kadyogłu Husejn pasza z trzystu dworzanami, administrator sandżaku tekkeńskiego Arab Ali pasza z dwustu żołnierzami nadwornymi; bej egipski z tysiącem ludzi, administrator sandżaku hamidzkiego Chazinedar Hasan pasza z czterema setkami żołnierza nadwornego, administrator sandżaku ajdyńskiego Ahmed pasza z pięcioma setkami żołnierza nadwornego, administrator sandżaku menteszeńskiego Charmusz Mehmed pasza z dwiema setkami wojska nadwornego, kwatermistrz Hasan pasza ze stu pięćdziesięcioma żołnierzami nadwornymi, administrator sandżaku kajserijskiego Dęli Dilawer pasza ze stu pięćdziesięcioma ludźmi swego dworu, administrator sandżaku iczelskiego Abdulmumin pasza z dwustu ludźmi swego dworu, administrator sandżaku hercegowińskiego Mustafa pasza z trzystoma ludźmi swego dworu, administrator sandżaku karahisarisahibskiego Dęli Omer bej z dwustu ludźmi swojego dworu, administrator sandżaku kan-kyryjskiego Husejn bej ze stoma pięćdziesięcioma ludźmi swojego dworu, administrator sandżaku wizeńskiego Weli bej ze stu pięćdziesięcioma ludźmi swojego dworu, administrator sandżaku bejszehirskiego  Mehmed bej, a ponadto pięć tysięcy janczarów, tysiąc pięciuset dżebedżich, trzy tysiące sipahiów z czterech niższych formacji — razem dwadzieścia trzy tysiące muzułmańskich gazich.
Do wszystkich wymienionych zostały mianowicie rozesłane rozkazy, a oni natychmiast rozstawili się wzdłuż Dunaju, wokół obozu wojsk monarszych — na prawo i na lewo od niego oraz poza nim, aż po miejsce, gdzie stał wezyr Abaza Sary Husejn pasza, oraz rozbili tam swoje namioty.
Chan jegomość jeszcze na początku oblężenia otrzymał był rozkaz, aby wraz z wojskiem tatarskim stał na straży kamiennego mostu Aleksandra na Dunaju, o sześć godzin powyżej Wiednia. Był on w stanie nie dopuścić wojska niemieckiego i polskiego do mostu, ale mimo to nie przeszkodził mu w tym, wiec całe ono, oddział za oddziałem, przeszło [przez ów most] i ruszyło na wojska muzułmańskie.

Besztalungi króla Władysława

Król Władysław IV planował w 1646 roku utworzenie silnej armii na czele której mógłby rozpocząć wojnę turecką. W ramach poświęcania temu władcy nieco więcej miejsca na blogu  - wszak to za jego panowania ‘rozkwitał’ autorament cudzoziemski – ciekawa informacja na temat zaciągów do owej wyprawy. Ocenia się, że królowi udało się utworzyć oddziały cudzoziemskie na łączną sumę 8400 żołnierzy (a być może i więcej)  - komputy z epoki określają formacje jako piechotę i dragonią, acz w tym ostatnim przypadku część utworzonych jednostek to regimenty rajtarii. Na skutek nacisków szlachty król musiał te siły rozwiązać, sejm zezwolił mu jedynie na pozostawienie zwiększonego stanu gwardii (1200 stawek żołdu: regiment pieszy + po oddziale przybocznych dragonów i rajtarów). Władysław IV planował jednak wojnę z niesamowitym rozmachem, nieco nie licytującym z możliwościami skarbu… Hubert Walderode, rezydent cesarski w Warszawie, miał w maju 1646 roku wspomnieć w liście do Ferdynanda II, że Władysław IV wydał 20 patentów na regimenty. Próba zwiększenia armii na tym się jednak nie skończyła, tenże Walderode w liście z 16 czerwca 1646 roku przedstawił otrzymaną z kancelarii królewskiej pełną listę aż 133 patentów na łączną sumę 42 200 żołnierzy (sic!). Są one rozpisane jako:
- 60 patentów po 100 żołnierzy każdy
- 46 patentów po 200 żołnierzy każdy
- 2 patenty po 400 żołnierzy każdy
- 2 patenty po 500 żołnierzy każdy
- 1 patent na 600 żołnierzy
- 15 patentów na 1000 żołnierzy każdy
- 6 patentów na 1200 żołnierzy każdy
- 1 patent na 2400 żołnierzy
Widzimy więc, że są one bardzo zróżnicowanej wielkości, gros patentów to te na kompanie/kornety, mamy jednak i sporę liczbę besztalungów na regimenty. W liście Walderode zapisał także nazwiska wszystkich oficerów którzy owe patenty otrzymali – wspomina o tym Wiktor Czermak w pracy Plany wojny tureckiej Władysława IV. Niestety nazwisk tych nie podał, prof. Mirosław Nagielski w swojej pracy o gwardii Władysława IV podaje w przypisie do tej informacji sygnaturę PAN Kraków, rkps 8676, str. 22-24. Być może więc lista owa przetrwała do naszych czasów? Byłaby to niezwykle ciekawa lektura, bardzo pożyteczna w kontekście badania autoramentu cudzoziemskiego w armiach RON.
Oczywiście większość z owych patentów/besztalungów pozostała tylko na papierze i nigdy zaciągnięto tak dużej liczby żołnierzy. Oficerowie nie otrzymywali bowiem wraz z patentem pieniędzy na zaliczki dla żołnierzy, a jako to napisał W. Czermak trudno było zwabić ludzi na słowo, jeszcze trudniej utrzymać ich – bez pieniędzy. Jak wiemy plan kampanii wojennej nigdy nie wszedł w życie, z takim trudem zaciągnięte wojsko zostało rozwiązane. A już dwa lata później gwardziści zmarłego króla mieli stanąć przeciwko zbuntowanym Kozakom Chmielnickiego…


sobota, 27 listopada 2010

Sztandary ks. Janusza

[ Pomysł na kolejny wpis podsunął mi Tomek ‘Sahajdaczny’ Filipkowski – wielkie dzięki za sugestię o regimencie Janusza Radziwiłła Tomku! ]
W spisie tykocińskim Janusza Radziwiłła który cytowałem wymienionych było kilka sztandarów – niektóre dosyć konfudujące (owe żółte sztandary). Przypominam wycinek z listy:
Chorągiew biała z orłem czarnym usarska [czarny orzeł oczywiście radziwiłłowski więc możemy identyfikować ów sztandar jako należący do wojsk Radziwiłła – być może jego chorągwi służącej w armii litewskiej]
Chorągwi żółtych regimentowych siedm [ten wpis jest zaskakujący, ale mam na jego temat hipotezę – patrz niżej]
Chorągiew Pana Gąsiewskiego [Gosiewskiego] piesza polska żółta z białym i błękitnym krzyżem. Lisztwa czarna. [chodzi zapewne o sztandar chorągwi piechoty polskiej hetmana Gosiewskiego]

Chorągiew kozacka czarna z białym krzyżem z czerwoną listwą [chorągiew Radziwiłła?]

Kornet rajtarski haftowany stary [z regimentu hetmana Radziwiłła?]

Chorągiew błękitna nowa kitajczana, ze trzema koronami żółtemi [trzy korony – czyli herb Wazów?]

Faktem jest jednak, że możemy odnaleźć nieco więcej informacji o sztandarach w oddziałach Radziwiłła – może warto by się temu przyjrzeć?

W marcu 1633 roku Janusz Radziwiłł, bawiący wtedy w krajach niemieckich i Niderlandach, otrzymał besztalung na liczący 1000 żołnierzy regiment piechoty cudzoziemskiej – jednostka ta wzięła udział w odsieczy Smoleńska. W liście datowanym na 4 sierpnia 1633 roku, a wysłanym z Hamburga do Piotra Kochlewskiego (sekretarza Krzysztofa II Radziwiłła) znajdujemy niezwykle ciekawe informacje. Po pierwsze, że król Władysław IV zastrzegł niebieski kolor sztandarów dla swojego regimentu gwardii, przez co nie mógł go użyć Radziwiłł – bardzo się dobrze stało, żeś mi W.M. o woli J.K.M. z strony błękitnej wywołanej barwy oznajmił, bo jużem był chciał dać sobie błękitne z białym chorągwie robić. Czytamy też jaki to ‘adres’ (czyli inskrypcję) miał widnieć na sztandarze regimentu Radziwiłła. Adres któryś W.M. dał na chorągwie, bardzo mi się spodobał; a co więcej, żeś W.M. nie wiedząc myśl moją zgadnął, bom ja też taki chciał dać napis: Na około ręki trzymającej miecz obnażony, z jednej strony: Pro religijne, pro Patria, z drugiej: pro Rege, pro Deo.

W czerwcu 1637 roku król Władysław IV nakazał Januszowi Radziwiłłowi by ten na 6ty dzień miesiąca Września w Warszawie z pocztem porządnie i świetno stanął. Poczet ów miał być złożony z husarii, jak czytamy dalej w liście proporce u kopij, takim kształtem radzibyśmy widzieli jakich Chorągwi Naszej [dworzańskiej?] towarzystwo używa, do czego i W. T. kopji swoich proporce, z kitajki białej i czerwonej bez szachowania, stosować będziesz. Jak widzimy sugestia królewska była dosyć szczegółowa…

Sztandary piechoty (więc zapewne i regimentu hetmana Janusza Radziwiłła) widzimy na obrazie Abrahama van Westervelta, ukazujących wjazd do Kijowa w 1651 roku. Za opisem płk. Gembarzewskiego: chorągiew część górna i dolna żółte, boczne czarne, płomienie granatu czerwone oraz chorągiew błękitna z krzyżem czarnym z obrzeżeniem żółtym. Pierwszy opis, wskazujący na żółty sztandar, podaje nam wskazówkę co do owych sztandarów z 1655 roku – być może w Tykocinie zdobyto chorągiew dawnego regimentu hetmana? Tenże artysta ukazał nam i kampanię 1649 roku – trzy sztandary widzimy na przywiezieniu rannego Michała Krzyczewskiego…, w tym przynajmniej jeden należy do oddziału cudzoziemskiego. W Ataku jazdy litewskiej… dobrze widoczny jest z kolei sztandar z krzyżem maltańskim. Mistrzowi van Westervaltowi poświęcimy kiedyś jednak inny wpis, na który zdecydowanie zasługuje.

Póki co tyle informacji, zachęcam do dyskusji, bo też i temat wydaje się bardzo ciekawy.