czwartek, 25 listopada 2010

Przerywnik filmowy - śmichy chichy

Tym razem nietypowo, bo komedia – czechosłowacki film Blaznova Kronika z 1964 roku. Akcja dzieje się w roku 1625, bohater walczy w ramach armii Mansfelda przeciw katolikom.  Bitwa oczywiście ahistoryczna jak cię mogę, ale mnie osobiście zauroczyło, bo nigdy o tym filmie nie słyszałem. Zawsze to jakieś odmienne ukazanie Wojny Trzydziestoletniej…

środa, 24 listopada 2010

Uroki życia dyplomaty (w Roku Pańskim 1635)

Jak ciężkie i ryzykowne może być życie dyplomaty możemy się chociażby przekonać z poniższej relacji Claude'a de Mesmes, hrabiego d'Avaux. Był on francuskim ambasadorem nadzwyczajnym, pośredniczącym w polsko-szwedzkich negocjacjach w 1635 roku. W swym liście z 2 września opisał jak to:
Nakoniec po czterodzielnym w tym względzie sporze, bardzo cierpkim z jednej i z drugiej strony, gdyśmy w tej rzeczy naradzali się z Komissarzami Polskimi, Szwedzcy kazali uderzyć w trąby i bębny i nas zostawili na miejscu z niczem, nawet się niepożegnawszy z nami. Ta junakieria obraziła tak dalece, Polskich Komissarzy, że się zapalili gniewem mówiąc, iż oni także sprawią Szwedom, ale wcale inną muzykę. Co zasłyszawszy Polskie kompanie piesze w pobliżu stojące, w mgnieniu oka porywają się do broni, rzucają się na Szwedów, i sześciu z nich natychmiast pada. W tej samej chwili nadbiega 400 czy 500 husarzów (są to ułani Polscy okryci skórami tygrysów, lub lampartów, z ogromnemi na barkach skrzydłami), spuszczają do boju włócznie i spieszą uderzyć na Jazdę Finlandzką, stojącą u straży Szwedzkich Komissarzów. Piechota jednej i drugiej strony, już tylko o 30. kroków była od siebie. W tym zgiełku, my, prawdziwi pojednawcy tego rozruchu, musieliśmy stanąć między dwa nieprzyjacielskie wojska i nastawić im piersi i głowy. Mimo to jednak kilku żołnierzy, najwięcej naprzód posunionych, strzeliło do siebie, a sam Kanclerz Polski wstrzymując swoich zapalczywych ułanów, o mało co nie był stratowany. 

wtorek, 23 listopada 2010

Hajducy, silne chłopy

Przepiękny opis hajduków z Encyklopedii Staropolskiej Zygmunta Glogera. Rzecz co prawda napisana na przełomie XIX i XX wieku, ale tak zgrabna, że nie mogę się powstrzymać przed wrzuceniem na blog.
Hajduk (z węgierskiego hadi – wojenny), nazwa lekkiej piechoty nadwornej panów węgierskich, oznaczała zwłaszcza podczas wojen z Turkami wojsko nieregularne, w służbie u magnatów lub w twierdzach granicznych zostające. Do Polski robił z nich zaciągi już Zygmunt August, ale całymi regimentami wprowadził Stefan Batory. Byli używani przy oblężeniu Połocka (r. 1579) i Wielkich Łuk (r. 1580) do podkopywania się pod wały i podpalania drewnianych palisad. Odtąd znajdowali się zwykle w składzie wojsk hetmańskich lekko uzbrojeni w samopały (broń bez zamka) i siekiery. Władysław IV zastąpił ich piechotą niemiecką. Przy marszałkach wielkich pozostało po jednej chorągwi „węgierskiej” aż do końca Rzplitej, ale przypominały one dawnych hajduków tylko ubraniem opiętem, pełniły zaś służbę policyjną i werbowały się już tylko z ludzi miejscowych. W Warszawie zwano ich Węgrzynami, Kurpikami lub Krukami. Od magnatów przejęła i szlachta „hajduków” i „węgrzynków.” O takich to czytamy za Stanisława Augusta: „Hajduk z strzelcem za kolaską.” W Volumin. leg. czytamy: „Hajducy, którzy dla obrony zamku Kamieńca są” (t. III, f. 175). Birkowski powiada, że „Bóg serca czyni wielkie nietylko królom, ale i hajduczkom nędznym.” Mączyński w słowniku z r. 1564 określa: „Hajdukowie, hajducy, tak zwać możem nomades, ludzi nie mających pewnego mieszkania, tylko się z bydłem tam i sam tłuką, małe chałupki z sobą wożąc.” Podczas bezkrólewia po Walezym kasztelan biecki uskarżał się na rozpustę i gwałty hajduków. Panowie na podgórzu karpackiem trzymali zwykle po dworach hajduków jako straż i obronę przeciw opryszkom. Powoli hajducy zaczęli przechodzić w służbę pokojową, usługiwali do stołu, stawali za pojazdem. Kiedy poselstwo polskie r. 1678 wyjeżdżało do Moskwy, do każdego pojazdu przeznaczeni byli hajducy, silne chłopy, którzy po złych drogach w dzień i w nocy szerokiemi plecami podpierali karety. Byli ubrani ponsowo z węgierska z pętlicami i srebrnymi guzami. Na wjeździe koronacyjnym Sobieskiego 6-iu hajduków w łańcuchach srebrnych podpierało pojazd.

Szable, muszkiety, kirysy...

Poszukując informacji o pewnym regimencie piechoty (o czym już niedługo…) natknąłem się dzisiaj na Rejestr rzeczy pozostałych po śmierci X. Janusza Radziwiłła w Tykocinie. Spis długaśny, wymienione są liczne skrzynie, szkatuły, warcaby,  etc, chciałbym jednak przytoczyć kilka (no dobra, nieco więcej niż kilka) pozycji z listy – dotyczących ekwipunku i uzbrojenia wojskowego.  Będzie tam uzbrojenie ochronne, broń biała, broń palna a i sporo sztandarów.  Według mnie szalenie ciekawe…
Siodło dealbekiskiej roboty, turkusami i rubinami sadzone.
Siodło tureckie także turkusami i rubinami sadzone; strzemiona przy niem kozackie złociste także turkusami sadzone. Tark czerwony jedwabny i popręgi. Do tegoż siodł Tekieltyn czerwony jaxamitny [aksamitny], turkusami i rubinami sadzony.
Siodło staroświeckie w nowej złocistej oprawie na jaxamicie czerwonym.
Siodło angielskie cytrynowe jaxamitne, i kapy do pistoletów olster takież.
(…)
Rapier od P. Sakiena
(…)
Skrzynia z broniami:
Szabel w złocistej oprawie, kamieńmi, perłową macicą i rogiem sadzonych 2, z paskami takiemiż.
Szabel w białej z srebrem oprawie 4, z paskami.
Szabel w białej z srebrem oprawie 2 bez pasków.
Szabla w żelazo złociste oprawna.
Szabel w czarnej oprawie trzy.
Pałasz wielki, w złocistej oprawie.
Pałaszów zwyczajnych złocistych dwa.
Koncerzów srebrem oprawnych dwa.
Kordelasz Mariaszowski, złocisto oprawny w jaxamicie.
Kordelasz Bekieszowski, w złocistej oprawie.
Tesaczek mały złocisty.
Kordelasz połowy biało oprawny.
Kord polski w czarnej oprawie.
Czekan w srebro suto oprawny.
Kordelasz polowy stary.
(…)
Karacena jaxamitem czerwonym kryta.
Rękawy karacenowe adamaszkiem kryte.
Kurta łosia [kolet?]
(…)
Chorągiew biała z orłem czarnym usarska [czarny orzeł oczywiście radziwiłłowski]
Chorągwi kościelnych 6
(…)
Kirys szmelcowany zupełny z szyszakiem, z obojczykiem, naręczkami i nakolankami.
Kirys polerowany z naręczkami i nakolankami bez szyszaka.
Zbroja złotem nabijana stara i szyszak do niej.
Zbroja nowa polerowana z ćwieczkami srebrnemi, barchanem podłożona; a szyszak do niej także jaxamitem podłożony.
Zbroja polerowana dawna.
Zbroja szmelcowana stara.
Szyszak szmelcowany z ćwieczkami złocistemi.
Szyszak nabijany złotem.
Szyszak stary luźny.
Czapka karacenowa.
Karwasz serpentynowy.
Karwasz usarski złotem nabijany.
Rękawice dwie żelazne, skórą kryte.
(…)
Szabla złota rubinami sadzona, miejscami diamenty; paski także złotem oprawne, temiż kamieniami sadzone.
Szabla złota z szmelcem lazurowym, paski także złotem oprawne.
Szabla złota blachmatowa; sznury szare z srebrem.
Szabla złota z szmelcem turkusowym i czarnym; paski złotem oprawne (ta szabla na trumnie zostaje)
Szabla w żelazo złotem i srebrem nabijana oprawana; paski taśmiane czerwone z srebrem.
Koncerz suto oprawny, turkusami wszystek sadzony wielkiemi; niedostaje 5 turkusów; bez sznurów/
Koncerz także suto oprawny bez kamieni i bez sznurów.
Pałasz złocisto oprawny szeroki.
Buława Dealberkirskiej roboty, suto na złocie turkusami i rubinami sadzona, z blachmatem, nie dostaje kamieni 14.
Buława suta, jaspisami i turkusami sadzona, na jaspisach rubinki. Kamieni nie dostaje 5. ( ta na trumnie przy ciele zostaje)
Buława suto złocista, samemi turkusami sadzona. Kamienie nie dostaje 21.
Buława w capę wybijana złocista. Turkusami i rubinami sama głowa sadzona. Nie dostaje kamieni 4.
(…)
Siodło niemieckie wielkie zielone, jaxamitne haftowane.
Siodło usarskie stare, czerwonym jaxamitem kryte, srebrem złocistym oprawne. Czołdar błękitny sukienny.
(…)
Wilków pocztowych [skór dla pocztowych husarskich] 6.
(…)
Kałkan żelazny złotem nabijany.
Rohatyna Moskiewska złotem nabijana.
Partizan złocisty z herbem X. J. M. nienasadzony.
Partizanów białych z Bychowa 9.
(…)
Koncerz w czarnej oprawie.
Pałaszów w trzasce dwa.
Kord polski jeden.
Szpada w żelazo złociste oprawna staroświecka.
Miecz katowski w trzasce. [to ciekawa część ekwipunku…]
Czekan na drzewie kością sadzonem.
Buławy dwie żelazne.
Sztylety dwa w prostej oprawie.
(…)
Miecze trzy.
Sztokad w samych pochwach dwie.
Rapierów żołnierskich 58.
(…)
Chorągwi żółtych regimentowych siedm.
(…)
Karwasze usarskie złotem miejscami nabijane.
Chorągiew Pana Gąsiewskiego [Gosiewskiego] piesza polska żółta z białym i błękitnym krzyżem. Lisztwa czarna.
Chorągiew kozacka czarna z białym krzyżem z czerwoną listwą.
Kornet rajtarski haftowany stary.
Chorągiew błękitna nowa kitajczana, ze trzema koronami żółtemi.
Chorągiew cechowa czerwona.
Siodło Adziamskie jaxamitne, srebrem złocistym oprawne, stare, strzemiona przy nim mosiądzowe złociste.
(…)
Łuk turecki żółty.
(…)
Berdyszów nabijanych na drzewo malowane nasadzonych z herbami X. J. M. 2.
Strzelby:
Fuzja z rurą szmelcowaną złotem nabijaną Paryzka od X. nieboszczyka P. Wojewody Krakowskiego.
Fuzje 2 bardzo długie Sedańskie ze srebrnymi celami.
Fuzja krótsza Sedańska.
Fuzje 3 jeszcze krótsze Sedańskie.
Fuzji Utrechtskich jednakich para.
Fuzja Orleańska jedna.
Fuzja Bruxelska mała lekka jedna.
Fuzja Francuzka jedna.
Fuzja o czterech rurach jedna.
Fuzja Hiszpańska stara jedna.
Fuzja staroświecka jedna.
(…)
Muszkietów para w szarej osadzie z kością, zamki szmelcowane, koła i kurki złociste, jeden o 6; drugi o 12 gwintach.
Muszkietów para w czarnej z kością osadzie, zamki gładko rysowane, koła kryte.
Muszkietów 4 szarych kością sadzonych, z kołami wypukłemi.
Muszkietów 4 szarych kością sadzonych bez gwintów.
Muszkiecik z małą dziurkąw osadzie czerwonej z kością.
Muszkiet czarny srebrem oprawny, zamek staroświecki.
Muszkiet szary kością sadzony, rura złotem nabijana.
Muszkiet szary kością gęsto nakształt pereł sadzony, srebrem oprawny.
Ptaszynki 2, z zamkami szmelcowanemi w szarej osadzie.
Karabinów włoskich z szerokiemi zamkami w szarej osadzie 8.
Muszkiet długi z janczarską rurą w czarnem drzewie kością sadzony, zamek rysowany.
Karabinków 4 cudzoziemskich długich w szarem drzewie, kością sadzonych.
Rusznica cudzoziemska długa w szarem drzewie perłową macicą sadzona, mosiądzem nabijana.
Karabin ze dwoma rurami.
Karabin z rurą długą gwintowaną ptaszą.
Guldynek para w szarej osadzie, zamki szmelcowane.
Guldynek 2 dawnych X. M. J. krótkich, w czarnem drzewie kością sadzonych.
Janczarka w szarej osadzie.
Muszkiecik o dwóch rurach, jedna zwierzynna, a druga ptasza od P. Kryspina.
Karabin Moskiewski w czerwonem indyjskiem drzewie, zamek mosiądzowy złocisty, rura bułatowa złocista.
Karabin nowy Holenderski z kołem.
Karabin o dwóch rurach i dwóch zamkach.
Szturmak z rurą mięźszą nakształt karabina.
Pistoletów 2 z wielkiemi kołami, z srebrnemi głowicami.
Pistoletów staroświeckich 2 w hebanie, srebrem oprawne.
Pistoletów 2 pary w Indyjskiem drzewie, srebrem oprawne.
Pistoletów 2 pary z wielkiemi kołami i głowicami drewnianemi.
Krótka rusznica staroświecka z wielkim zamkiem w szarej z kością osadzie.
Pistoletów do zarywania nowych Holenderskich para z zamkami polerowanemi; pistoletów druga takaż była para, ale jeden złamany w Mohilewie, zatem jeden drugi, a drugi krótki.
Pistoletów dawnych X. J. M. z gładkiemi zamkami para w Indyjskiem drzewie, całe potłuczone.
Muszkietów starych para.
Muszkietów czerwonych kością sadzonych dwa.
Muszkiecik pojedynkowy.
Fuzja podła.
Karabin o dwóch rurach.

niedziela, 21 listopada 2010

Ten co zdobywa, w przedzie być musi


Kilka jakże urokliwych fragmentów z listów króla Jana III Sobieskiego do królowej Marysieńki [pardon, chciałem napisać Marii Kazimiery de la Grange d’Arquien], w których monarcha wspomina o łupach które wpadły w ręce jego wojaków (i jego rzecz jasna) w czasie bitwy pod Wiedniem. Niewątpliwie król miał powody do dumy i nie ukrywał tego w listach…

List pisany w namiotach wezyrskich 13 września 1683 roku:
Wezyr tak uciekł od wszystkiego, że ledwo na jednym koniu i w jednej sukni. Jam został jego sukcesorem, bo po wielkiej części wszystkie mi się po nim dostały splendory; a to tym trafunkiem, że będąc w obozie w samym przedzie i tuż za wezyrem postępując, przedał się jeden pokojowy jego i pokazał namioty jego, tak obszerne, jako Warszawa albo Lwów w murach. Mam wszystkie znaki jego wezyrskie, które nad nim noszą; chorągiew mahometańską, którą mu dał cesarz jego na wojnę i którą dziśże jeszcze posłałem do Rzymu Ojcu św. przez Talentego pocztą. Namioty, wozy wszystkie dostały roi się, et mille d'autres galanteries fort jolies et fort riches, mais fortriches, lubo się jeszcze siła rzeczy nie widziało. [Il] n'y a point de comparaison avec ceux de Chocim. Kilka samych sajdaków rubinami i szafirami sadzonych stoją się kilku tysięcy czerwonych złotych. Nie rzekniesz mnie tak, moja duszo, jako więc tatarskie żony mawiać zwykły mężom bez zdobyczy powracającym, "żeś ty nie junak, kiedyś się bez zdobyczy powrócił", bo ten co zdobywa, w przedzie być musi. Mam i konia wezyrskiego ze wszystkim siedzeniem; i samego mocno dojeżdżano, ale się przecię salwował. Kihaję jego, tj. pierwszego człowieka po nim, zabito, i paszów niemało. Złotych szabel pełno po wojsku, i innych wojennych rynsztunków. Noc nam ostatka przeszkodziła i to, że uchodząc, okrutnie się bronią et font la plus belle retirade du monde. Janczarów swoich odbiegli w aproszach, których w nocy wyścinano, bo to była taka hardość i pycha tych ludzi, że kiedy się jedni z nami bili w polu, drudzy szturmowali do miasta; jakoż mieli czym co począć.

Fragment z listu z 29 września 1683 roku, gdzie król wspomina o łupach z obozu tureckiego:
Po wojsku siła bardzo pasów diamentowych. Nie możemy zrozumieć, co to oni z tym robili, bo tego cale sami nie zażywają; ale znać dla dam wiedeńskich, których się dostać spodziewali i one sobie stroić. Prawda, że w nich diamenty cienkie i zwierciadełka pod nimi, ale robota dziwnie piękna i rzecz przecię bardzo bogata.  W Wiedniu też tego okrutną rzecz czeladź poprzedała za lada co, bojąc się, żeby im byli panowie tego nie odbierali. Wezyr, kiedy przybiegł do swego namiotu, to kazał brać wszystkim swoim dworzanom i pokojowym po kilku worków i ci, co do nas pouciekali, to każdy z nich miał po dwa, po trzy tysiące czerwonych [złotych] i po koniu dobremu. Koń samego wezyra, który był na powodzie, jest u mnie ze wszystkim siedzeniem; dostał go mój towarzysz spod chorągwi pancernej, niejaki Rączkowski. Mam przy tym skofię z chorągwi samego Mahometa i kaletkę pewną ze złota litego, w której były na kształt portugałów trzy sztuki złote, ale cienkie jak pargamin, gdzie coś na nich pisowano de la cabalistique; ja teraz w tym noszę ów maleńki obrazek Najśw. Panny od Wci serca mego. Skarb zaś w pieniądzach grubych gdzie się podział, tego zgadnąć trudno; bom ja pierwszy stanął u namiotów wezyrskich, a nie widziałem, żeby go rozrywać miano. Snadź albo był między wojsko rozdany, albo go było nie nadwieziono, albo go też przodem wyprawiono, ponieważ niektórzy Turcy, jako i tłumacz najpierwszy, poczęli jeszcze o czwartej po południu uciekać (jako jego pojmany powiada sługa), obaczywszy, że już wojsko nasze ku ich obozowi zbliżać się poczęło.

Wyjątki z listu z 6 października 1683 roku (przed pierwszą bitwą pod Parkanami):
O zdobyczy mojej opowie M. Dalerac, którąm mu prezentował. Wć moje serce frasujesz się o buńczuk, który-m dał cesarzowi; ale ja takich mam kilka, chorągwi zaś mam kilka tak ślicznych, sur le ponceau złotem tkanych, że nic piękniejszego i bogatszego. A propos de Gałecki, któregom posłał z końmi do cesarza: stało się to, że się kto inszy nie trafił, ile w tak daleką drogę; bo do dzisiejszego dnia żadnej o nim nie masz wiadomości ani od cesarza najmniejszego listu ani się spytania, co się też z nami dzieje. Owi ludzie, o których Wć moje serce wspominać raczysz, wątpię, aby się zdobyli; bo narzekali, że im i namioty ktoś powydzierał, drudzy zaś nazajutrz aż i szmaty po obozie zbierali, zdobywszy w lot kilkadziesiąt wozów z wołami w obozie tureckim. Ale co do tej zdobyczy, niesłychanie mię to poalterowało,. że to, com chciał mieć w sekrecie, wydrukowano po polsku i jeszcze ekscerptem uczyniono z listu mego do Wci mojej duszy, i jeszcze głupie ni to ni owo poprzydawano. Dla Boga, wykupić to kazać i popalić, bo mię to niewymownie gryzie!
(…)
Co o zdobyczach, jeśli się dzielili w regimentach, o tym tu nie słychać. Szczęśliwy się to tylko zdobył, bo obozu i namiotów Turcy jeszcze bronili, pod gardłem zaś zakazano zsiadać z koni ani pieszym odbiegać od regimentów, bośmy się cale spodziewali, że się obróci na nas nieprzyjaciel, skoro obóz rabować zaczną i na łupy padną. Noc potem zaszła, jeden o drugim nie wiedział; w nocy tedy pozaświecali sobie tureckie świece i dopiero rabowali i zdobywali się, osobliwie ci, którym się trafiło, że mieli czeladź przy sobie albo ludzi takich, którzy by okupowali jaki namiot i wydrzeć sobie drugim nie dali. Gałeckiego największa zdobycz w wołach, o które drudzy nie dbali, on zaś je i brał, i skupował nazajutrz po taleru, a zbierał naczynia różne miedziane, mosiądzowe, które po obozie i do czwartego dnia leżały, i pospólstwo wiedeńskie najwięcej tego nabrało, jako i namiotów podlejszych, których nasi brać nie chcieli. Fanfanik [tak pieszczotliwie król określał swojego syna, Jakuba] jednak namiot jeden piękny kazał wziąć dla siebie. Z namiotów wezyrskich siła rzeczy najpiękniejszych kanalia w nocy pobrała, bo choć z jednej strony broniono, to oni przerznęli z drugiej strony namiot i wybierali, co chcieli, a żołnierze w paradzie i gotowości stać musieli. Kozaczek, kuchcik chorążego jednego spod starosty nowomiejskiego chorągwi, przyniósł panu swemu w klejnotach na cztery tysiące czerwonych złotych. Niemcom cudzoziemskim prawie się nic nie dostało, bo oni tego dnia, prócz tych, co przy mnie byli, nie weszli w obóz turecki. Nie mają oni ani więźniów, ani chorągwi, ani żadnych zwycięstwa znaków i żaden z ich kawalerii w potrzebie nie strzelił. Ale tego nie głosić, bo ja wszystkich chwalę; i o naszych niektórych, nad wszystkie na świecie spodziewanie, trzeba by cudowne rzeczy pisać; ale to, da P. Bóg, chyba ustnie.

Ostatnie chwile Karola Bonawentury

W jednej z notek z kwietnia opisywałem kilka przypadków śmierci wyższych oficerów w czasie Wojny Trzydziestoletniej:
Jednym z generałów którzy polegli na polu bitwy był Charles de Longueval, hrabia Bucquoy. Jak już wspomniałem, zginął 10 lipca 1621 roku pod Nowymi Zamkami, w starciu z jazdą siedmiogrodzką. Udało mi się właśnie znaleźć rycinę przedstawiająca ostatni bój urodzonego w Arras generała – nie wiem z którego roku pochodzi, jednak jest na tyle interesująca, że warto jej poświęcić kilka słów. Widzimy tu osamotnionego wodza, pozbawionego już konia, osaczonego przez węgierskich jeźdźców. Bucquoy ukazany jest w zbroi kirasjerskiej ¾ , w hełmie z przyłbicą, w jednym ręku trzyma miecz, w drugim pistolet. Jak na oficera przystało, przepasany jest szarfą. Jeden z jego przybocznych leży martwy lub ranny tuż obok wodza. Węgrzy przedstawieni są bez uzbrojenia ochronnego (poza szyszakami), uzbrojeni są w szable i lance (włócznie?). Za chwilę Bucquoy ulegnie przewadze napastników, a kiedy cesarscy żołnierze odnajdą zwłoki, znajdą na nich aż jedenaście ran…

sobota, 20 listopada 2010

Trwała ta błędliwa i nieporządna burda aż do samego rana...

Bardzo ciekawy przykład nietypowego, bo nocnego, starcia z okresu wojny 1626-29 w Prusach (zaskoczenie...) – atak polskiej piechoty na szwedzkie szańce przy obozie malborskim z nocy z 25 na 26 lipca 1629 roku. Głównym źródłem jest tu Kontynuacja Djarjusza o dalszych postępkach wojennych z Szwedami a die 1 Julii (1629), nieoceniony jak zawsze Daniel Staberg (great thanks Daniel!) podesłał nieco informacji z SK gdzie niestety starcie jest niezbyt dokładnie opisane.
Celem nocnego ataku były dwa szańce. ‘Duży’ był obsadzony przez cztery kompanie ze szwedzkiego (krajowego) regimentu piechoty pułkownika Mattsa Kagga – znajdowały się tam też działa które używały szańca jako osłony do prowadzenia ognia na obóz polski. ‘Mały’, dosyć prowizoryczny szaniec, osłaniał podejście do ‘dużego’, obsadzały go trzy kompanie piechoty. Niestety nie można do końca zidentyfikować z którego regimentu pochodziły – w SK określa się je jako ‘prawdopodobnie angielskie’, co jak zauważył w naszej korespondencji Daniel jest o tyle problematyczne, gdyż w obozie pod Malborkiem nie było żadnego regimentu angielskiego. Być może były to trzy szwedzkie (krajowe) kompanie muszkieterów z regimentu Patricka Rutvena (który zresztą był Szkotem, a nie Anglikiem). W obozie znajdowały się też oddziały szkockie – z regimentów Ramsaya i Spensa – ale najprawdopodobniej nie wzięły one udziału w walkach. Teorię o Ruthvenie można by poprzeć stwierdzeniem z polskiego źródła, w którym czytamy o regimentach Blocka (?) i Rathau  - być może w tym drugim przypadku to po prostu przekręcone nazwisko Szkota?
Co do sił atakujących  - znajdujemy wzmiankę że uszykowano w dole piechoty tak polskie jako i cudzoziemskie. Dzięki opisowi walk możemy za to zidentyfikować, że w starciu brały udział kompanie z trzech regimentów piechoty cudzoziemskiej: pułkowników Fryderyka Denhoffa (który przejął regiment po śmierci Gustava Sparre), Gerharda Denhoffa i Jakuba Butlera  - biorąc pod uwagę, że regiment Reinholda Rosena wciąż nie dotarł do obozu wojsk koronnych, odnajdujemy tu więc oddziały z trzech spośród czterech regimentów piechoty cudzoziemskiej w armii Koniecpolskiego. Spośrod piechoty polskiej udało mi się zidentyfikować tylko jedną chorągiew – rotmistrza Jakuba Horzelskiego (Chorzelskiego) – zapewne jednak nie był to jedyny oddział hajduków który wziął udział w ataku.
Atak prowadziła kompania majora Puttkamera (z regimentu Gerharda Denhoffa) dowodzona przez jego porucznika. Za nią posuwała się leibkompania Fryderyka Denhoffa (czyli pierwsza kompania jego regimentu), także dowodzona przez porucznika. Piechota ta dostała się pod gęsty ostrzał Szwedów z ‘małego’ szańca, ale polscy żołnierze odpowiedzieli ogniem dopiero przy samej pozycji przeciwnika – dopiero ku szańcowi przyszedłszy razem strzelbę wypuścili. Wyparto szwedzkich knechtów z ‘małego’ szańca, część polskiej piechoty  zaczęła wtedy szturmować ‘duży’ szaniec, podczas gdy reszta zajęła się niszczeniem ‘małego szańca’, a jakieś grupy żołnierzy zapuściły się nawet jeszcze bliżej szwedzkiego obozu, chociaż nie wiadomo, czy nie była to akcja przypadkowa, wszak insze piechoty lubo trafunkiem, bo bardzo ciemno było, lubo też szanc minęły i prosto do obozu szwedzkiego bieżały.
Walka o ‘duży’ szaniec była bardzo zacięta i krwawa. Dzięki Kontynuacji diariusza... możemy zidentyfikować kolejne walczące jednostki, których oficerowie zostali ranni. I tak ze Szwedami potykała się leibkompania pułkownika Jakuba Butlera (była to kompania dragońska) – obersztera w gardło obrażono; kompania piechoty kapitana Galla z regimentu Butlera (kapitan został postrzelony); kompanię Fittinghofa (Fitynga) z regimentu Gerharda Denhoffa – Fitynga, gdy się do szańców wdarł, motyką w rękę stłuczono. Zażarcie walczący Szwedzi także musieli ponieść duże straty  - sam pułkownik Kagg poległ walcząc na czele swoich żołnierzy.
W tym samym czasie grupa trzech lub czterech kornetów jazdy szwedzkiej probowała oskrzydlić atakującą polską piechotę. Tu jednak rajtarzy napotkali najpierw chorągiew kozacką z pułku Mikołaja Potockiego, wojewodzica bracławskiego, która związała ich walką. Co prawda pod naporem przeciwnika kozacy zaczęli się po pewnym czasie cofać, jednak szybki wsparł ich Abrahamowicz na czele swojego regimentu rajtarii (pięć kornetów), odpierając Szwedow. Wsparcia udzieliła także reszta pułku Potockiego i tryumfująca jazda koronna ścigała szwedzkich rajtarów aż do obozu nieprzyjaciela.
Piechota koronna dotarła do obozu szwedzkiego, ale nie wkroczyła do niego, zadowalając się prowadzeniem przez całą noc walki ogniowej. W tym czasie feldmarszałek Wrangel nadciągnął z posiłkami, opanował panikę w obozie szwedzkim i uporządkował zaskoczone oddziały, nie wychodząc jednak poza opłotki obozu.
Co najważniejsze, mimo ciężkiej walki na przedpolu ‘dużego’ szańca, piechota koronna nie pokusiła się o jego zdobycie – najprawdopodobniej te oddziały polskich piechurów które nie zostały w ‘małym’ szańcu po pewnym czasie ominęły ‘duży’ i zajęły pozycje przy obozie szwedzkim. Trwała ta błędliwa i nieporządna burda aż do samego rana, oddziały koronne wróciły potem do swojego obozu.
Mimo więc zdobycia i zniszczenia ‘małego’ szańca, nie udało się Polakom zdobyć i zniszczyć (lub obsadzić) ‘dużego’ szańca. Następnego dnia (26 lipca) Szwedzi próbowali odbudowywać ‘mały szaniec’, zostali jednak odepchnięci przez kontratak prowadzony przez Fryderyka Denhoffa który zarazem ich wystrzelał i aż pod szanc wielki na nich jechał. Do wieczora tegoż dnia gęsta strzelba z obu stron trwała.
Co do strat walczących stron, mamy informacje z trzech dni walk (czyli do 26 lipca włącznie)  - polskie źródło mówi o pod czterystu zabitych Szwedach. Według Grubbego, szwedzkie straty w nocnym ataku wynosiły ok. 50 zabitych – autorzy SK twierdzą jednak, ze wydaje się to być liczbą zaniżoną. Polskie straty nasze źródło określa z naszych piechot cudzoziemskich przez trzy dni i noc jedną wczorajszą czterdzieści i trzy zabitych, postrzelonych sto i kilka, z piechota polskich także niemało. Jak już wcześniej wspominałem, wśród rannych było przynajmniej trzech oficerów cudzoziemskich, także rotmistrza pieszego Horzelskiego postrzelono.