wtorek, 19 maja 2015

W akompaniamencie głośnego płaczu i lamentów...


Dawno temu obiecałem, że seigneur Bayard pojawi się po raz kolejny na blogu (pozdrowienia Matheo!). Pora więc obietnicy dotrzymać i to w najlepszym stylu, czyli opisując przesławny pojedynek z 1503 roku. Słynny rycerz wojował wtedy w szeregach armii francuskiej Karola VIII przeciw wojskom hiszpańskim w Italii – tak to się ślicznie w historii układalo…
W czasie tej kampanii doszło do starcia z oddziałem hiszpańskim dowodzonym przez kapitana Don Alonzo de Soto Mayor. Francuzi rozbili przeciwnika a sam Bayard pokonał Don Alonza i wziął go do niewoli. Bayard potraktował swego przeciwnika honorowo, oddając mu szacunek jako znanemu żołnierzowi, pozwalał mu więc na wiele, w zamian za danie słowa honoru że [Hiszpan] nie opuści murów zamku[1]. De Soto Mayor miał jednak inne plany i przemyśliwał jak to dać drapaka. Przekupił więc Albańczyka imieniem Theode, by ten pomógł mu w ucieczce i dostarczył dwa konie. Don Alonzo umknął do swojego obozu, mając jednak w planach przesłanie Bayardowi okupu za siebie, ustalonego wcześniej na 1000 dukatów. Gdy tylko Francuz zdał sobie sprawę z tego, że jego cenny więzień zniknął, wpadł w furię i wysłał oddział swoich przybocznych na poszukiwanie zbiegów. Po dwóch milach pościgu Hiszpan i Albańczyk zostali jednak złapani i przyprowadzeni do Bayarda. Ten skarcił Hiszpania, traktując cały pomysł ucieczki jako wyjątkowo niehonorowy. Kazał go od tej pory trzymać w jednej z zamkowych wież, acz we wszystkich pozostałych aspektach traktował go [honorowo] jak wcześniej. Po kilku dniach hiszpański herold i jeden z paziów Don Alonza przybyli z hiszpańskiego obozu z wyznaczoną sumą okupu. Panowie rozstali się – wydawało się – w zgodzie i Hiszpan powrócił do swoich towarzyszy.
Tu wydawałoby się, że historia mogłaby się zakończyć. Nic jednak z tego. Dumny Hiszpan zaczął bowiem narzekać na warunki w jakich go przetrzymywano, chociaż jednocześnie wychwalał charakter samego Bayarda. Le chevalier sans peur et sans reproche nie mógł jednak puścić tego płazem. Wysłał więc do Andres[2] herolda z pismem, w którym wyzywał Don Alonza na pojedynek. Hiszpan odpowiedział twierdząco, starcie ustalono na mające się odbyć za piętnaście dni. Bayard uzyskał zezwolenie od swoich dowódców na wzięcie udziału w pojedynku i poprosił swojego dobrego przyjaciela Bellabre’a by ten został jego sekundantem.
W dniu starcia Bayard był bardzo chory, nie powstrzymało go to jednak od stawienia się na polu. Czekał jako pierwszy, konno i ubrany na biało. Don Alonzo, wiedząc o chorobie Bayarda, postanowił zmienić warunki pojedynku i poprosił by walczyć pieszo. Myślał bowiem, że Bayard, będąc ciężko chorym, będzie zmuszony zrezygnować z pojedynku. Hiszpan jednak przeliczył się w swoich kalkulacjach, Bayard przyjął bowiem jego warunek. W obliczu licznie zgromadzonych szlachciców z obu stron, panowie stanęli do pojedynku, który trwał niezwykle długo. Przeciwnicy byli siebie warci i długo żaden z nich nie mógł zdobyć przewagi. Wreszcie Bayardowi udało się trafić Don Alonza w szyję, a w miarę upływu krwi Hiszpan zaczął słabnąć. Francuski rycerz rzucił się na niego i obydwaj padli na zakurzoną ziemię. Wykorzystując moment zamieszania, Bayard pchnął swoim poniardem pomiędzy nos a lewe oko. Zakrzyknął wtedy do przeciwnika, by ten poddał się  - Hiszpan jednak już skonał. Bayard, zasmucony śmiercią przeciwnika, oddał ciało Don Alonza pogrążonym w żałobie towarzyszom kapitana. Wtedy, w akompaniamencie głośnego płaczu i lamentów, Hiszpanie odjechali z ciałem poległego, a Francuzi zaprowadzili zwycięzcę [do swojego zamku] przy dźwięku trąb, obojów i licznych innych instrumentów.
I tu wydawałoby się, że historia mogłaby się zakończyć. Francuski honor został uratowany, Bayard podziękował Bogu za tryumf, Hiszpanie pogrążyli się w żałobie. To byłoby jednak za proste, prawda? Jutro napiszę więc o pojedynku, który był następstwem śmierci Don Alonza i utrwalił sławę le chevalier sans peur et sans reproche.


[1] Bayard wchodził wtedy w skład garnizonu w Monervine.
[2] Gdzie znajdował się obóz hiszpański. 

2 komentarze:

  1. Dzięki i czekam z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będzie jutro, już mam napisany :)

    OdpowiedzUsuń