niedziela, 19 sierpnia 2012

Z orężem dobrym, ognistym, prochów aby było dostatek

Kozacy pojawiają się na blogu stosunkowo rzadko, ale właśnie trafiłem na ciekawostkę (dzięki Arturze!), która wydała mi się godna uwagi. To list wysłany z Czehrynia 24 maja 1650 roku, który w imieniu Bohdana Chmielnickiego, hetmana Wojska j.k.m. Zaporoskiego podpisał pisarz Wojska Zaporoskiego Jan Wyhowski. Jest to rozkaz nakazujący przygotowanie pułku kijowskiego do wyprawy wraz z wojskiem tatarskim – czyli tym razem Kozacy jako korpus sojuszniczy Tatarów. Ciekawe jest używanie zwrotu towarzystwo w kontekście kozackich mołojców, a także podkreślenie jak wyposażony ma być ów korpus posiłkowy.
Panu pułkownikowi kijowskiemu [Antonowi Żdanowiczowi] ze wszystkim towarzystwem pułku w. m. zdrowia od pana boga mieć życzemy. Jakośmy was zimą żądali i przykazywali, abyście carowi j.m. krymskiemu na usługę szli, iż na ten czas jeszcze niepewności pokoju od pp. Lachów spodziewaliśmy się, dlatego tamtego roku poniechawszy, jak i car krymski, i usługę, na którąśmy mieli na ten czas iść, odłożyliśmy. Teraz pewny pokój stanął, tedy car j. m. krymski przysłał do nas, abyśmy mu kilka tysięcy towarzystwa, z pułku po 300 człeka, jednego setnika starszym na swoje miejsce przydali, z orężem dobrym, ognistym, prochów aby było dostatek, odwukoń, w dziesiątek człeka wóz jeden [z] żywnością; nie czekając drugiego uniwersału naszego na dzień 26 maja do Pułtawy stawić się tu i w tę drogę, to jest na usługę naznaczoną carowi j.m. krymskiemu, który na Czerkasy zamysł ma, na miejsce naznaczone, bez wymowy dalszej, inaczej nie czyniąc pod łaskę naszą wojskową.

piątek, 17 sierpnia 2012

Wedle rozkazu! - ozwał się obok głos wachmistrza

Wierny wachmistrz Soroka to jedna z moich ulubionych (obok innego wachmistrza – srogiego Luśni…) postaci z Trylogii. Wierny sługa pana Andrzeja Kmicica, w ekranizacji powieści wspaniale zagrał go Ryszard Filipski. Wachmistrza tak oto opisał Henryk Sienkiewicz w rozdziale 24 Potopu:
Wachmistrz Soroka, dawny sługa Kmiciców, żołnierz stary i sprawny bardzo, chociaż liczne wyroki, za liczniejsze jeszcze swawole, nad nim ciążyły.
Tak się składa że przeglądałem właśnie czwarty tom Volumina Legum (bardzo ciekawa lektura przed zaśnięciem – pora odespać nocną zmianę w pracy) gdy natrafiłem na wzmiankę prawdziwym Soroce, jak sądzę pierwowzorze książkowego wachmistrza. Zapewne któryś z badaczy Trylogii już to kiedyś opisał, ale takowej informacji nie kojarzę więc śpieszę to wspomnieć na blogu. Jedna z uchwał sejmu z 1659 roku głosi bowiem:
Zniesienie infamii z Urodzonego Adama Soroki (…) Stateczną w woyskach naszych persewerancyą Urodzonego Adama Soroki, towarzysza chorągwie Wielmożnego Starosty Żmudzkiego [Jerzego Karola Hlebowicza], y przez Hetmanow naszych zaleconą.
Oznaczałoby to zapewne, że Soroka służył w chorągwi kozackiej Hlebowicza, gdyż nie sądzę by jako towarzysz walczył w szeregach [nie]sławnej dragonii starosty żmudzkiego. Miałby więc nawet spotkać się z pierwowzorem pana Andrzeja, czyli słynnym zagończykiem Samuelem Kmicicem.  

czwartek, 16 sierpnia 2012

1000 piechoty w siermięgach...

9 stycznia 1660 roku książę Bogusław Radziwiłł wysłał Krzysztofowi Pacowi, kanclerzowi litewskiemu list w którym opisał wojska moskiewskie pod komendą Chowańskiego. Raport jest o tyle ciekawy, że daje nam pewne przesłanki co do wyglądu żołnierzy którym przyszło potem walczyć pod Połonką. Książe napisał:
Pod Chowańskim: 1000 piechoty w siermięgach, 1000 strzelców, połowa w czerwonej, połowa w zielonej barwie, 90 kornetów rajtarii pistoletami, bandoletami opatrzonej, każdy mocny w 60 albo 70 koni. 5 chorągwi Dumnych Bojar, pod każdą 100 koni. Wszystkiego około 8500.
Pod Szczerbą: 1000 piechoty w siermięgach, 30 kornetów rajtarii także mocnych, 3 kompanie Lejbgwardii Cesarskiej po 100 koni. W ogóle do 3 tysięcy i 12 dział.
Piechota w siermięgach to oczywiście regimenty soldackie, strzelców moskiewskich z kolei nikomu nie trzeba przedstawiać. Dumni Bojarzy to chyba dworianie lub dzieci bojarskie – w tym drugim przypadku Lejbgwardia Cesarska wskazywałaby na dworian. Książę podkreśla dobre wyposażenie rajtarii, wydaje się jednak, że zawyża ilość rot które miał pod komendą Chowański. 120 rot to 12 regimentów (moskiewskie pułki rajtarii składały się z 10 rot), a trudno założyć żeby aż tyle wysłano na ten teatr wojny. Dla porównania – armia Szeremietiewa walcząca w 1660 na Ukrainie miała 6 regimentów, a było to przecież większe zgrupowanie niż to pod dowództwem Chowańskiego.

środa, 15 sierpnia 2012

Pouciekali, a tak brzydko - uzupełnienie


Drobne, ale jak sądzę istotne uzupełnienie do notki o starciu pod Prużanami (Malczem):
i do opartego o ten wpis podjazdu do OiM:
Dowódcami kompanii dragońskich Jerzego Hlebowicza, którzy dali zły przykład swoim żołnierzom i ledwie sami pouciekali byli kapitan-lejtnant Antoni Arens i kapitan Jan (Johann?) Neysztad (Neistad). Za taką postawę w bitwie nie spotkała ich jednak kara, ich kompanie wycofały się do Nowogrodka, gdzie stanęły garnizonem. 

wtorek, 14 sierpnia 2012

Jako y z czerni y z pospolstwa

Kontynuując wątek rozpoczęty w poprzednim wpisie pozostajemy w roku 1654 na Litwie, tym razem jednak mamy list hetmana Radziwiłła z 17 sierpnia, napisany w Hołowczynie. To jeszcze ciekawszy przykład listu przypowiedniego na oddziały ochotnicze:
Oznajmuję, iż pod teraźniejszy gwałtowny na Rzeczpospolitą od wiarołomnego nieprzyjaciela moskala [małą literą w oryginale] następujący czas widząc do usługi tej urodzonego pana Jana Menżyńskiego ochotne także i w dziele rycerskim, sposobność pozwoliłem mu zaciągnąć ochotnika tyle, ile go zebrać będzie mógł z szlachty zbiegłej [z terenów zajętych przez siły moskiewskie] jako i z czerni i pospólstwa, z tą jednak kondycją [tj. pod warunkiem] że tak z wojska W. X. L.[itewskiego] jako z tych ludzi co do obrony fortec należą nie zaciągał, a zebrawszy te ludzie jak najprędzej za wozem z nimi do mnie do wojska ma przybywać i to czynić, co mu ode mnie rozkazano będzie, a włóczyć się po włościach i ludziom krzywd i ciężaru czynić nie ma pod karaniem w artykułach wojskowych opisanymi.
Jest to więc list przypowiedni wydany po bitwie pod Szkłowem, ale jeszcze przed tragicznym w skutkach bojem pod Szepielewiczami. Polecam uwadze stwierdzenie, kogo ma zaciągać rotmistrz – jak widać nie tylko szlachtę, alei czerń i pospólstwo.

Kmiciciowa kompania pana Michała

W walkach pod Szkłowem, Szepielewiczami (Ciecierzynem) i Cercami armia litewska poniosła bardzo duże straty, proces uzupełniania wykrwawionych oddziałów i zaciągu nowych jednostek był bardzo powolny i napotykał wiele przeszkód. Nic więc dziwnego że w tak specyficznych warunkach hetman Janusz Radziwiłł sięgnął po oddziały ochotnicze – wolontarzy (czy woluntarzy jak kto woli) – wydając kilku oficerom listy przypowiednie na zaciąg, polecając jednocześnie jak najszybsze połączenie się z wojskami regularnymi. Znalazłem ciekawy dokument, datowany w Mińsku 28 grudnia 1654 roku, będący aktykowaniem uniwersału x-cia imsci [Janusza Radziwiłła] należącego panu Kotarskiemu na zaciąg ochotnika. Oto co napisał w nim głównodowodzący armią litewską (pozwoliłem sobie uwspółcześnić zapis, głównie z myślą o Czytelnikach używających Google Translate:
Oznajmuję iż pod teraźniejszy Rzeczypospolitej gwałtowny czas widząc do dzieła rycerskiego sposobność urodzonego pana Michała Kotarskiego, pozwoliłem mu zebrać ochotnika tyle ile go zebrać może, z którymi nic się nie bawiąc ani krzywd i uciążenia ludziom czyniąc, prosto i jako najśpieszniej do mnie do obozu iść powinien będzie i to czynić, co na dobrych należy kawalerów, podlegając we wszystkim artykułom wojskowym i srogości prawa.
Uniwersał ten jest o tyle interesujący, że z jednej strony wyraźnie mówi o tym, że Kotarski miał zebrać swoją ‘kmicicową kompanię’ w dowolnej wielkości (w domyśle -  im większa tym lepsza), z drugiej poddawał oddział ochotników pod rozkazy hetmana, włącznie z przestrzeganiem artykułów wojskowych i prawa. Biorąc pod uwagę jak surowym dowódcą był hetman Radziwiłł nie była to najciekawsza perspektywa…

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Rejestr kompanii usarskiej...

Kilkakrotnie wypisywałem na blogu przykładowe struktury chorągwi husarskich, rajtarskich czy kozackich, przyglądając się przede wszystkim ilości i liczebności pocztów. We wszystkich jednak przypadkach (o ile pamięć mnie nie myli) były to oddziały z pierwszej połowy XVII wieku. Wypadałoby więc takie niedopatrzenie poprawić i poszukać czegoś i z drugiej połowy wieku. Na szczęście mam akurat pod ręka Rejestr kompanii usarskiej jwp. M[iłościwego] Pana, Wincentego Korwina Gosiewskiego podskarbiego wielkiego i hetmana polnego WKsL, więc źródło to jest tu jak znalazł. Spis pochodzi z lutego 1655 roku, chociaż oddział formalnie zaczął służbę od 9 listopada 1654 roku. Spójrzmy więc jak rozkłada się struktura jednostki która na papierze miała 200 koni:
- poczet rotmistrza – 12 koni
- poczet porucznika Kazimierza Chwaliboga Żeromskiego [który dowodził jednostką w polu] – 6 koni
- poczet chorążego Jana Żebrowskiego – 5 koni
- 14 pocztów 4-konnych
- 31 pocztów 3-konnych
- 11 pocztów 2-konnych
Po zliczeniu wszystkich – 194 konie -  najwyraźniej więc jakieś poczty się ‘wykruszyły’ i nie stawiły się na popisie. Razem mamy tu 59 pocztów, w tym poczet rotmistrza który wszak nie stawał pod chorągwią, czyli 58 towarzyszy. Interesujące że ponad połowa pocztów to 3-konne. Nie mamy za to żadnego pocztu 1 i ½ czy 1-konnego. Nie wiem niestety jak wyglądała realna siła tej chorągwi, tj. ilu towarzyszy i pocztowych faktycznie stanęło w czasie lutowego popisu.