środa, 15 grudnia 2010

Armia koronna wedle Pana Ogiera

Znów  poprosimy o głos Karola Ogiera, tym razem opisze nam on kilka formacji armii koronnej którą miał okazję obserwować w roku 1635. Forma zapisu może być czasami nieco dziwna, korzystam bowiem z tłumaczenia opublikowanego w 1822 roku przez J.U. Niemcewicza, nie mając niestety dostępu do późniejszych tłumaczeń wydanych w Polsce, które jak więc różnią się całkiem znacznie od poniższych wersji. No ale cóż – jak się nie ma co się lubi…
Zacznijmy może od opisu jazdy kozackiej:
Polacy [mają na straży] Tatarów, w łuki i kołczany pięknie ozdobnych.
(…)
Miał on koło siebie, sto tatarów, czyli kozaków konnych, noszących łuki i kołczany, puszczali się oni wzawody i to czyli końmi koło pojazdu, z rzadką zręcznością.
(…)
Lekka jazda kozakami zwana wywijała się w rozmaite strony, to lecąc w zawody, to raptem wryt stawaiąc. Są oni dziwnie zwinni, noszą pancerze i muszkiety…
Podział kawalerii Ogier opisuje następująco:
Cztery rodzaje maią Jazdy, to iest Hussarów w wysokimi kopiami noszący na zbroi skóry lamparcie, z skrzydłami u barków, dla postrachu nieprzyjaciela. Drugi rodzaj Reytarzów czyli regestrowych [tu chodzi o rajtarię, nie wiem skąd w tłumaczeniu owi rejestrowi…] ci maią miecz i rusznicę, i cali uzbrojeni [ważny szczegół w naszym nieustającym poszukiwaniu informacji o uzbrojeniu ochronnym rajtarii]. Trzeci kozacy, w siatkach żelaznych [kolczugach] maiący strzelbę, miecze, strzały i łuki. Czwarty rodzaj najlichszy Dragonów, bez zbroi, na małych koniach.
Dragonia:
Widzieliśmy trzydziestu dragonów francuzów Półkownika Duplussi, przechodzących przez wieś tę, powiadali nam, że od dwóch lat nie brali żołdu, i żyli tylko z rabunku, mieli oni szybkie konie, szablę i rusznice. Szły z niemi wozy, wiozące żony i nałożnice ich. Tomasz Duplesis dowodził w 1635 roku małym regimentem piechoty, być może kompania dragonii była częścią składową tej jednostki?
Piechota cudzoziemska:
Przez całą noc bowiem, przechodził pod oknami naszemi, pieszy pułk Leszczyńskiego Woiewody Bełskiego: gdyż Woiewodowie ci, czy w czasie woyny, czyli też pokoiu, małe woyska wodzą za sobą. Niedawną Pan ten utracił był żonę, i dwa tysiące nadwornych żołnierzy swoich własnem kosztem ubrał w żałobę. Jest to u magnatów Polskich zwyczajem. Cały więc ten pułk czarną ubrany, pięknem postempował porządkiem. Przed chorągwiami szli trębacze i eboiści prześlicznie graiacy, tak iż się zdawał, że raczey poczet weselny nie zaś żałobny postempował. Szedł pułk ten cały, szykiem klinowym, wąski na czele co daley szerzący się bardziey. Być może chodzi tu o opisany (bez nazwiska dowódcy) jako liczący 1100 żołnierzy regiment pieszy, który widnieje w spisie wojska w Prusach.
(…)
Po drodze napotkaliśmy pułk pieszy Xięcia Konstantego Wyszniowieckiego [co jest błędem, dodanym zapewne w tłumaczeniu, gdyż wojewodą ruskim był w tym czasie Stanisław Lubomirski], Wdy Ruskiego. Żołnierze ubrani byli w iednostayne mundury, z wybornymi muszkietami. W żadnem kraiu, nieznaydziesz ludzi, na samo spojrzenie, tak silnych i samą iuż twarzą miotających postrach; z resztą prawie wszyscy okropne maią szramy po licach i głowach, szramy te łatwo widzieć można, gdyż głowy ogolone noszą. Dwa tysiące żołnierzy takich Woiewoda przywiódł. Pod komendą Lubomirskiego widzimy w tej kampanii dwa regimenty piechoty, po 1000 porcji każdy.
A wreszcie husaria, której opisy są zresztą chyba najlepiej znane:
We wsi pobliskiej stała chorągiew iedna Hussarów. Jest ona złożona z samey szlachty, noszą kopie długie wydrążone, konopnym sznurkiem i kleiem powleczone, wetkniętą ona iest w małą pochew przy strzemieniu, maią u boku tarczę, w olstrach pistolety i długi miecz. Hełmy ich, puklerze, i zbroy cały, z naypięknieyszej stali. Maią oni po dwadzieścia i trzydzieści koni, z których celniejszych pięciu używają do boiu, innych dla pacholików, i do wozów, których dla wiezienia z sobą żywności, potrzebują nie mało.
(…)
Wyszły naprzeciw nam znaki Hussarskie, nad które nic piękniejszego nie widziałem w mem życiu. Chorągwie te złożone są z samey przednieyszey szlachty, na pysznych koniach, w bogatych zbrojach, skóry tygrysów, lwów i lampartów spływają im z barków, noszą kopie niezmiernie długie, u których końce zawieszone proporce igrają z wiatrem. Na barkach im sterczą wyniesione skrzydła. Wędzidła u koni srebrne, lub złote, srebrne xiężyce i kule zwieszaią się z podgardla. Po lewey stronie maią tarcze, po prawey małe młotki, czekany. W natarciu, pierwszy tylko szereg czynić może kopiami, tylne inną bronią rażą. Którzy nie mają skór lampartowych noszą kobierce, te do okazałości i do przykrycią broni służą. Nasi całą tę okazałość uważają za zawadzającą.
A i hetman Koniecpolski ładnie się zaprezentował:
Okazał się Hetman Polski, w większym (…) poczcie, i z większą pompą: stroy bowiem Polski dziwnie iest okazały: prowadzono za nim konie Arabskie i Tureckie, z najbogatszymi rzędami i kulbakami, było tych koni więcey trzydziestu, mnóstwo drogich kamieni, rozsypanych po rzędach i siedzeniach, zachwycały oczy wszystkich.

Dzianetha po usarsku z rzędem turkusami osadzonym

Jan Zawadzki był dyplomatą w służbie Władysława IV, cieszył się dużym zaufaniem króla i był już od 1633 roku wysyłany w poselstwa do stolic europejskich. Z jednej z jego podróży do Londynu pochodzi niezwykle interesujący opis, wskazujący na specyficzny szok kulturowy jaki przeżyli Anglicy na widok polskich posłów. Rzecz dotyczy audiencji na dworze króla Karola I królowej Henrietty Marii.
We wszystkim nas chwalą, iedno że żałują ysz koszul niemamy, a głowy golemy [tu: golimy]: pytano thysz między frauczimerem czemu ci dway z stemi buławami chodzili, anglik im ieden powiedział, że tho sceptrum co przed królem noszą, pytano czemu dwie powiedział że dwoie Królestwo ma, Polskie i Szwedzkie. Rzędom tysz oprawnym barzo się dziwuią, że w Anglii takich niewidali, także thysz i koniom, iakosz Cavalcator  [koniuszy] Królewski powiedział że żadnego takiego u Króla niemasz.
Angielski monarcha musiał jednak być niezwykle zadowolony z pięknego i hojnego daru jaki przywiózł polski poseł:
Po prywatnej audientii oddał Jegomość [Zawadzki] the konie Królowi Jegomości ubrane w rzędy z pałaszami z buławami. Dzianetha po usarsku z rzędem turkusami osadzonym, lamparth na niem, na gniadego, drugi rząd po Arabsku łuk, saidak, rząd barzo piękny, w nim Turek cisawy których obu rączości i gotowości wysławić nie mogą.
Trafiło się także i coś dla królewskiej małżonki:
Szoboli dwa Soroki dla Królowey barzo czudnych, którym się barzo dziwuią i na niemałe pieniądze szaczuią.

poniedziałek, 13 grudnia 2010

Pogrzebowy porządek chorągwi

Bardzo interesujący wyjątek z Obrządku pogrzebu króla Zygmunta I w r. 1548. pióra niejakiego Macieja Frankoniusza, a opisujący chorągwie województw koronnych, Księstwa Litewskiego oraz lenników królewskich. Urzędnicy danej ziemi stanęli zbrojno, na koniach okrytych czarnym suknem, jadąc w następującej kolejności:
Chorągiew nadworna. Na tej biały orzeł z rozpostartemi skrzydłami, a przez nie złota linia, tudzież zbrojny mąż z gołym mieczem na białym koniu (Pogoń).
Rawska. Orzeł czarny w czerwonem polu, na piersiach lit. R.
Płocka. Orzeł takiż, w takiemże polu, z literą P. na piersiach.
Bełzka. Gryf biały z koroną na głowie, w czerwonem polu.
Lubelska. Biały jeleń z koroną na szyi, w polu czerwonem.
Podolska. Słońce promieniste w białem polu.
Lwowska (Województwa ruskiego). Żółty lew wsparty na skale, na głowie korona, w polu niebieskiem.
Wieluńska. Biały baranek z chorągiewką, przed nim kielich, w czerwonem polu.
Sandecka. Tarcza przedzielona, na prawej stronie trzy pasy złote i trzy czerwone, na lewej dziewięć gwiazd w trzy rzędy w polu niebieskiem.
Przemyślska. Żółty orzeł dwugłowy w koronie, w niebieskiem polu.
Krakowska. Orzeł biały w czerwonem polu, z linią złotą przez skrzydła.
Chełmska. Biały niedźwiedź pomiędzy trzema drzewami, w polu zielonem.
Halicka. Kawka czarna w koronie, w polu białem.
Dobrzyńska. Głowa starca z brodą i rogami, na szyi korona a druga na głowie, w czerwonem polu.
Xięztwa litewskiego. Trzy żółte słupy w czerwonem polu.
Pruska stara. Żołty krzyż, na nim tarcza, a na tej czarny orzeł.
Xięztwa mazowieckiego. Biały orzeł w czerwonem polu.
Łęczycka. Pół lwa czerwonego w białem polu, i pół orła białego w polu czerwonem. Obie głowy pod jedną koroną.
Szawelska. Dwuramienny biały krzyż na niebieskiej chorągwi, na zielonej górze.
Sieradzka. Pół białego lwa w czerwonem polu, i pół czarnego orła w polu białem.
Liwska. Pół niedźwiedzia czarnego i pół czerwonego orła w żółtym polu, obie głowy w jednej koronie.
Poznańska. Biały orzeł w czerwonem polu.
Pruska. Orzeł biały w czerwonem polu, za prawem skrzydłem wyciągniona ręka, trzymając miecz goły.
Xięztwa stolpeńskiego [chodzi o Księstwo Pomorskie]. Chorągiew lenna. Gryf czerwony w polu białem.
Xięztwa wołoskiego. Chorągiew lenna. Głowa żubra, przez nozdrze przewleczony pierścień żelazny, między rogami gwiazda i pół xiężyca.
Pruska lenna. Czarny orzeł na polu białem, z literą S. na piersiach i koroną na szyi.
Xięztwa zatorskiego [od 1513 część Korony, wraz z księstwem oświęcimskim oficjalnie inkorporowane jako powiat śląski do województwa krakowskiego w roku 1564]. Orzeł biały w polu niebieskiem, na piersiach litera Z.
Xięztwa oświęcimskiego. Czarny orzeł z literą O. na piersiach.
Chorągiew krajowa Xięztwa litewskiego. Jeździec w zbroi, pod nim tarcza austriacka, i anioł w czerwonem polu z mieczem. Prócz tego niedźwiedź  czarny w polu zielonem.
Na ostatku:
Chorągiew krajowa Korony polskiej, z herbami wszystkich Xięztw i Województw. 

niedziela, 12 grudnia 2010

Murray, Mora, Moraj - niechlubny koniec kariery

Pisałem kiedyś o ciekawej postaci Jakuba Murraya:
gdzie wspomniałem, że nie znalazłem dalszych śladów jego działalności. Jak jednak sądzę, wpadłem właśnie na nowy trop – o ile ‘More’ z materiałów źródłowych to właśnie Murray. Wydaje mi się to prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że nie spotkałem się z innym oficerem o tym nazwisku w tym czasie.
O świcie 6 kwietnia 1634 roku moskiewska wycieczka zaatakowała szańce obsadzone przez regiment piechoty cudzoziemskiej Jakuba Weyhera oraz dragonią królewską Jakuba Murraya (Morego, Moore’a). Napastnicy uzyskali zupełne zaskoczenie, błyskawicznie spychając słabe straże, które nie były nawet porządnie dowodzone, gdyż pp. officyrowie śniadać sfatygowani do bud z warty rozeszli. Moskiewscy piechurzy przedostali  się do obozu polskich jednostek i wyrządzili stosunkowo poważne szkody  - acz głównie natury moralnej. Pochwycili bowiem cztery sztandary regimentu Weyhera oraz cztery chorągwie dragońskie Murraya, sztandary te u wału postawione szybko padły łupem atakujących. W ręce atakujących, po złupieniu namiotów oficerskich, wpadły także szpada Murraya oraz wierzchnia suknia albo katanka rysia należąca do Weyhera. Co ciekawe, zginąć miał tylko jeden polski żołnierz, za to kilku zostało rannych, do niewoli wpadł także kapitan, gefrajter i jeden piechur z regimentu Weyhera. Bardzo jednak prawdopodobne, że są to tylko straty regimentu piechoty, a nie uwzględniono tu strat dragonów.
Następnego dnia odbył się błyskawiczny sąd polowy. Jak się okazało, Moskale przeszli przez obóz Murraya . Oberster More nie opatrzył quatery swojej (bo miasto 30 człeka ledwie kilka było na straży), kapitan który miał dowodzić strażą obozową zszedł ze stanowiska i towarzyszył Murrayowi w posiłku. Po krótkiej naradzie oficerów armii ex communi consensu PP. oberstówi pułkowników, a za dekretem hetmańskim uznano winę i zaniedbanie Murraya, który od obersterstwa odstawiony i abdankowany czyli został usunięty z armii. Z kolei ofiarą gniewu Weyhera padli kapitan, chorąży i sierżant dowodzący strażą jego regimentu tego feralnego poranka. Cała trójka została skazana na karę śmierci, że pod ich kommendą ten żałosny casus się stał.  

sobota, 11 grudnia 2010

Białozory, krogulce, jastrzębie i dziwoki

W 1882 roku Adolf Pawiński zebrał i wydał w Warszawie dzieło Akta metryki koronnej co ważniejsze z czasów Stefana Batorego 1576-1586. Niejakim wstępem do dzieła jest rozprawa o królu Stefanie jako myśliwcu, a że temat ten wydał mi się niezwykle ciekawy, postanowiłem w oparciu o pracę Pawińskiego (poszperawszy także nieco w Internecie) napisał o tym słów kilka. Jako pierwszy temat wybierzemy sokolnictwo. Nieprzypadkowo zresztą, gdyż to właśnie za panowania Batorego Mateusz Cygański wydał w Roku Pańskim 1584 w Krakowie rozprawę Myślistwo ptasze, w którym się opisuje sposób dostawania wszelakiego ptaka.

Król Stefan Batory był nie tylko dobrym organizatorem i reformatorem armii, lubił wszak i odpocząć od wojaczki. Monarcha był bowiem zapalonym myśliwym, a szczególnie upodobał sobie polowanie z sokołami. Co prawda kiedy objął tron okazało się, że w zawierusze po wyjeździe Walezego i poszukiwaniach nowego władcy upadł sokolarnia krakowska (dziurę w skarbie trzeba było czymś łatać, nikt nie miał głowy do utrzymywania drapieżnych ptaków), jednak króla Stefan stopniowo zaczął odbudowywać kolekcję. Niejaki Chłopicki miał już w 1576 roku przysłać w darze władcy jastrzębia i kilka rarogów (bardzo popularnych w tym czasie w sokolnictwie). Niedługo potem Batory kazał sobie przysłać sokoły z rodzinnego Siedmiogrodu – niestety przy pierwszym ‘locie testowym’ ptaki udały się w kierunku nieznanym (do ciepłych krajów może?) i nikt ich więcej już nie zobaczył. Jak widać pobyt w Polsce im się nie spodobał.
Na ratunek przyszedł jednak, jako wierny lennik Korony, książę pruski Fryderyk Jerzy. Ze swojej wspaniale utrzymanej sokolarni w Królewcu przysłał bowiem kilka dobrze ułożonych sokołów. Także i polscy panowie, goszcząc władcę,  starali się zaprosić go na łowy z sokołami – 19 marca 1577 roku pod Inowrocławiem król miał korzystać z ptaków z sokolarni kasztelana międzyrzeckiego Górki. Sokoły podarowali także Batoremu książę kurlandzki i starosta wyszogrodzki Starzechowski.
Król postanowił więc odbudować sokolarnię – którą przeniesiono do Grodna – i przekształcono w swoistą ‘szkołę’, gdzie nasi sokolnicy mieli się uczyć od najlepszych. W tym celu w 1581 roku zatrudnił dwóch niemieckich (być może z Kurlandii) sokolników – Wilhelma Ludwika i Eweharda Szmaldera.  Musieli to być nie lada specjaliści, wszak każdy z nich miał otrzymać po 204 złotych za rok, nie licząc utrzymania na cztery konie. Niemieccy sokolnicy przywieźli też swoje sokoły, za które król także hojnie zapłacić – za jednego samca białozora dał 20, a za sześć samic tego samego gatunku po 30 złotych. Oprócz tych sześciu białozorów (niezwykle cenionych wśród miłośników sokolnictwa) w tymże 1581 roku wydano jeszcze dodatkowe 100 złotych na inne sokoły.
Sokolnikami władcy ‘dowodził’ Rusin  Łukasz Biedrzycki, w czasie polowań to w jego pieczy były królewskie białozory. Towarzyszyli mu z reguły niemieccy sokolnicy, a także moskiewscy krzeczotnicy – ci zajmowali się białozorami przysłanymi przez Iwana Groźnego. Jak widać grupa królewskich sokolników była iście międzynarodowa. Oprócz tej ‘uprzywilejowanej’ grupy na polowaniach królowi towarzyszyli sokolnicy niższego rzędu. W ich pieczy znajdowały się jastrzębie, krogulce, rarogi i dziwoki (tak określano młode sokoły, jeszcze nie przyuczone do polowań). Co ciekawe, kilka królewskich białozorów przyuczono, by przysiadały na karkach lub nawet głowach koni (sic!) – trening musiał oczywiście obejmować także i konie.
Niedługo słów kilka o psich towarzyszach polowań, temat także bardzo ciekawy…

piątek, 10 grudnia 2010

Złotych 161 648, groszy 3 i pół.

Po raz kolejny, chyba na fali blogowej jaką nadał mi Dario (pozdrawiam!), udajemy się do wieku XVI, na sejm w Lublinie w Roku Pańskim 1569. Poniżej wyjątek z listu Zygmunta Augusta,  z bożej łaski króla polski, etc w którym znajdujemy informacje o zaległym żołdzie który miano wypłacić żołnierzom naszym polskim, którzy w Litwie przeciwko Moskiewskiemu Nam służyli. Wypłata obiecana była wojakom już od 1565 roku, obietnicę powtórzono przy okazji kolejnych sejmów, ale gotówki jak zwykle nikt nie widział przez niedostatek na ten czas skarbu swego.
Wedle listu królewskiego zapłatę dostateczną i zupełną wezmą, tak jako któremu się winno. To jest mianowicie: Wielmożnemu, urodzonym, szlachetnym, sławnym, uczciwym:
Anzelmowi Gostomskiemu, kasztelanowi płockiemu złotych 9042.
Stanisławowi Cikowskiemu z Wojsławic, podkomorzemu krakowskiemu, który był nad tymi żołnierzami hetmanem na Litwie, złotych 6544, groszy 15.
Rocie Leśniowolskiego 10 369 [złotych] i groszy 26, halerzy 9.
Wildze złotych 2274, groszy 25.
Marcinowi Kazanowskiemu złotych 5054, groszy 23.
Janowi Giżyckiemu złotych 4277, groszy 6.
Pileckiemu złotych 4277, groszy 18.
Gorajskiemu złotych 5076.
Trzembińskiemu złotych 3491, groszy 9 i pół.
Derszniakowi złotych 2457, groszy 18.
Stanisławowi Wąsowiczowi, złotych 2251.
Pawłowi Secygniowskiemu złotych 3364, groszy 15.
Krzysztofowi Tarnowskiemu złotych 8512, groszy 13.
Mikołajowi Wąsowiczowi złotych 6117, groszy 13 i pół.
Zebrzydowskiemu złotych 5066, groszy 15.
Kozielskiemu złotych 4332.
Stanisławowi Przyjemskiemu złotych 5824, groszy 22 i pół.
Gabrielowi Rembowskiemu złotych 5754, groszy 19.
Oleśnickiemu złotych 2942, groszy 15.
Grodeckiemu złotych 622, groszy 15.
Świderskiemu złotych 4501, groszy 25.
Mikołajowi Sieniawskiemu złotych 5044, groszy 15, pieniędzy 9.
Jakubowi Secygniowskiemu złotych 10 459, groszy 27.
Bełdowskiego rocie złotych 4703, groszy 15.
Bratoszewskiemu złotych 69.
Rocie Stanisława z Górki, złotych 1535, groszy 15.
A ci wszyscy wyżej mianowani, służbę jezdną służyli, których służba zatrzymana, wespół złączona, uczni złotych sto dwadzieścia i siedem tysięcy, dziewięćset ośmdziesiąt i dwa, groszy półsiodma.
A potem tym, którzy pieszą służbę służyli.
Naprzód Janowi Rembowskiemu złotych 1643, groszy 22 i pół.
Janowi Wierzbickiemu złotych 5939, groszy 12.
Lubachowskiemu złotych 1693.
Golbickiemu złotych 1115.
Owsińskiemu złotych 1863, groszy 18, halerzy 9.
Stanisławowi Brozynie złotych 2583, groszy 16 i pół.
Janowi Pisarskiemu złotych 1979.
Wrzeszczowi  złotych 1590, groszy 15.
Piotrowi Górskiemu złotych 1435, groszy 9.
Wyżdżdze złotych 684, groszy 4 i pół.
Wierżbowskiemu złotych 2469, groszy 3.
Dobrosołowskiemu złotych 1649, groszy 15.
Ruszkowskiemn złotych 391, groszy 13.
Radoszyckiemu złotych 575, groszy 4.
Stanisławowi Marchockiemu złotych 775.
Strzyżowskiemu złotych 1322, groszy 3 i pół.
Simąkowskiemu złotych 81.
Karlińskiemu złotych 1947, groszy 15.
 Dymitrowskiemu złotych 1561, groszy 3.
Snieżkowi złotych 422, groszy 15.
Warszawskiemu złotych 167.
Branickiemu złotych 114, groszy 15.
Trembeckiemu złotych 192, groszy 4 i pół.
Woźnickiemu złotych 319, groszy 15.
Bystrzykowskiemu złotych 186, groszy 15.
Rożnowi złotych 453, groszy 4.
Wielogłowskiemu złotych 345, groszy 15.
Rusieckiemu złotych 166, groszy 17 i pół.
Których wszystkich pieszo służących wyżej mianowanych, suma uczyni złotych trzydzieści i trzy tysiące, sześćset sześćdziesiąt i pięć, groszy dwadzieścia i siedem.
Summa tedy obojga, która się winna rotmistrzom, tak jezdnym jako i pieszym, uczyni złotych 161 648, groszy 3 i pół.
Król ubezpieczał się jednak na wypadek, gdyby czego Panie Boże uchowaj, nie udało się na czas wypłacić całej sumy. Rotmistrzowie i roty pod ich komendą mieli w takim wypadku prawo do kwater w dobrach królewskich, wraz z zezwoleniem na pobieranie żywności dla siebie i paszy dla koni. Kwaterunku tego nie potrącono by z zaległej wypłaty; co więcej żołnierze otrzymali królewskie zapewnienie, że nie będą ścigani za jakiekolwiek wykroczenia które mogliby popełnić. Co wyżej jest napisano, list ten na się, przerzeczonym żołnierzom dawamy, ręką naszą podpisany i pieczęcią koronną zapieczętowany. 

czwartek, 9 grudnia 2010

Strojno, bogato, a i koni pięknych...

Bardzo ciekawy opis autorstwa Michała Obuchowicza, który jako jeniec carski (wzięty do niewoli w 1660 roku)  był w Moskwie 25 maja  roku 1661 świadkiem przywitania posłów cesarza Leopolda. Austriaków witały liczne oddziały armii moskiewskiej, a Litwin przekazał nam sporo informacji:
Najprzód dwie chorągwie szły konne, które dwornymi nazywali, to jest różnych bojar i okolicznych i Panów Moskiewskich słudzy; za nimi pułk pieszy w barwie purpurowej, pod dziesięcią chorągwiami [czyli zapewne liczył 10 kompanii/chorągwi – K.], biała kitajka z czarną, drugi za nim pułk strzelców, u którego głową był Matiej Spirydonow, w barwie turkusowej chorągwi dziesięć [czyli znów 10 kompanii/chorągwi pieszych– K.]. Trzeci pułk pieszy Niemiec Oberszterem, w barwie zielonej i różnej [?], chorągwie turkusowe tych ośm [czyli ten regiment miał 8 kompanii – K.]. Czwarty pułk pieszy, Niemcy Oficerowie, chorągwie żółte, barwa czerwona; za temi pułkami Dragońskie chorągwie szły, to jest z każdego pieszegu przykazu przybierano po kilkadziesiąt, ośmdziesiąt, siedemdziesiąt, mniej albo więcej, w różnych barwach których było w liczbie szesnaście chorągwi. Za nimi znowu dwornych chorągwi dwie, potem kornety rajtarskie szły, których było trzynaście, Oficerowie Moskwa, za nimi trzy proporce szły jeden za drugim, pod któremi co znaczniejszych bojar dumnych słudzy byli, a tych był półkownikiem Rylski, strojno siedzący w ferezji ceglastej axamitnej ogonkowej, i ci których prowadził dość strojno sami i konie. Za tych koniuchów Carskich dwie chorągwie szły, jednych zowią stiepiennyje, a drugich stadnyje, stiepiennymi co są samego Cara konie chędozą, których co nie miara jest. Ci stadni  we trzech barwach byli, to jest: kilkadziesiąt w turkusowej, kilkadziesiąt w białej, kilkadziesiąt w czerwonej, w liczbie [zapewne łącznie] pod dziewięćdziesiąt, a stiepienni strojniej jechali, od szat bławatnych i futer bogatszych. Za koniuchami szła sotnia Gosty, to jest mieszczan stołecznych (bo tak Moskwa nazywa mieszczan), ci pięknie strojno i konno, od złotogłowów i soboli pięknych; głową ich był Wasyli Szoryn gost, człowiek bogaty, strojno sam siedział. Za tym Carscy sokolnicy, których dwie chorągwie, tych prowadził Artymon Siergiejewicz głowa Strzelecki, sam od Altenbasów bogatych, i koń pewnie strojno, także z powodnią przed nim koni dzielnych i strojnych; potem szła Chorągiew Careczników, to jest co piwnicami Carskiemi zawiadują, tych było pod sto koni także strojno i bogato. Za niemi szli Żylcy, jest czyn taki, wybierają Dworzańskie dzieci do Cesarskich posług, którzy żyją alternatą po kilkuset przy Hosudaru w Gorodzie, tych zażywa Hosudar do goniec twa i innych posług, potem z żylców we dworzan żałuje i inne urzędy; tych było chorągwi ośm i sami strojno i konie dobre. Za niemi dworzanie, których było sześć znamion. Za tymi Strapczowie, tych chorągwi siedm się rachowało, dobrych domów ludzie, i dość świetno sami i konie przybrani; za niemi Stolnikowie Carscy, tych było chorągwi siedm, tych widzieć było i samych bogato ustrojonych, od złotogłowych altenbasowych szat, i koni dzielnych pięknemi siedzeniami przybranych siła…