poniedziałek, 20 lutego 2012

Ofiara osobliwej urody i koni na schwał

Życie XVI czy XVII-wiecznych dyplomatów bywało nader ciężkie, obfitując nierzadko w przygody bardzo przykre, kończące się nawet śmiercią. Taki tragiczny przypadek z jesieni 1583 roku znajdujemy w Kronice Polskiej. Poseł króla Stefana Batorego, Podlodowski herbu Janina, został w czasie misji do sułtana tureckiego napadnięty przez tureckich maruderów. W nocy najechawszy poimali [posła] i wszystko przy nim pobrali, a potem na lesie zabili. Poseł miał obserwować przemarsz armii tureckiej maszerującej do Persji, a wojsko to było dosyć nędzne, nic więc dziwnego, że Turcy łakomym wzrokiem spoglądali na świtę Podlodowskiego. Sam poseł był to jeździec i gońca dobry, mąż ktemu osobliwej urody, tak iż się mu Turcy dziwowali, i częścią to z zazdrości uczynili. Jednak nie tylko uroda posła odegrała tu rolę, miał on bowiem przy sobie kilkanaście koni na schwał dobrych arabskich [które] królowi [Batoremu] wiódł, na których się często po Konstantynopolu przejeżdżał. Jak więc widać napastnicy musieli się nieźle obłowić podczas nocnego napadu. Sułtan starał się załagodzić sytuację, wysyłając na dwór Batorego czausa Mustafę, który tłumaczył, że to nad wolę jego stało, i to łotrostwo poimać kazał, z których sprawiedliwość uczynić obiecywał. Przy okazji jednak sułtański posłaniec starał się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, upominając się by Polacy ukarali Kozaków, którzy tymczasem w państwach tureckich szkody niemałe podziałali. Zapewne więc kilku złapanych maruderów wbito na pale lub obwieszono, o szczegółach jednak kronikarz milczy…

4 komentarze:

  1. Jealousy and fear reared their ugly heads....

    OdpowiedzUsuń
  2. I would say greed was also important here...

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy ten Podlodowski nie był przypadkiem jakimś krewnym żony Kochanowskiego i czy to nie w sprawie jego śmierci poeta pojechał na sejm do Lublina, gdzie na wieki wieków kopyta wyciągnął był?

    OdpowiedzUsuń
  4. Heh. Reminds me of the foreign relations on Ottoman-Hungarian frontier with the "You did it first!" attitude...

    S.

    OdpowiedzUsuń