wtorek, 27 kwietnia 2021

Francuski specjał nadziewany wędzonym boczkiem

 


Podczytując źródła i książki do oblężenia i odsieczy Wiednia w 1683 roku, co chwila natykam się na ciekawostki, które nie trafią do pisanej książki, ale idealnie pasują na blog. Dzisiaj taka właśnie notka, dotycząca kwestii żywności w oblężonym mieście. Kiedy zaczęło brakować świeżego mięsa, niektórzy obrotni mieszczanie zaczęli poszukiwać alternatywnych źródeł:

Ktokolwiek lubował się we francuskich specjałach, mógł kupić, za jednego guldena za sztukę, tak zwanego ‘królika dachowego’, sprzedawanego przez kobiety przesiadujące na Wysokim Rynku i na Placu Świętego Piotra. Nadziewany wędzonym boczkiem, pieczony na otwartym ogniu i pałaszowany ze smakiem z francuskim muszkatelem. Skutkiem tego ta dzika zwierzyna nie była bezpieczna ni w domostwie, ni na dachu.

Jeżeli ktoś się jeszcze nie domyślił: owymi ‘królikami dachowymi’ były koty…

piątek, 16 kwietnia 2021

Pludracy Księciunia

 


Kolejna ciekawostka ze zbiorów AGADu, znów z Archiwum Warszawskiego Radziwiłłów. Pod tym linkiem znajdziecie rolle popisowe niektórych jednostek księcia Bogusława Radziwiłła. Mamy tam:

- chorągiew rajtarii rotmistrza Otto Butlera z 1654 roku

- kompania dragonii kapitana lejtnanta Gustava de la Valle (?) w 1668 roku

- kompania dragonii pod porucznikiem Kureweilem (Kurcweilem?) w garnizonie słuckim

- ta sama kompania, tym razem dowódca zapisany już jako kapitan lejtnant, w 1668 roku

- kompania (piechoty?) kapitana Aleksandra Szylinga w 1668 roku w Słucku

- króciutka rolla artylerzystów w garnizonie słuckim

czwartek, 15 kwietnia 2021

Kożuchy, dardy i tureckie muszkiety

 


Kolejne bardzo ciekawe znalezisko ze zbiorów AGADU. Dokument z października 1656 roku, mówiący o oddziałach prywatnych Michała Kazimierza Radziwiłła. Znajdziemy tam informację o czterech jednostkach:

- chorągwi kozackiej złożonej z 30 ziemian

- chorągwi piechoty węgierskiej pod Chylińskim, złożoną z 60 hajduków.

- chorągwi piechoty niemieckiej kapitana lejtnantna Neimana (Neumana?). Liczebność nie jest podana, mamy tylko wzmiankę ‘według roll’. Za to znajdziemy tu informację o sztandarze ‘żółtym z krzyżem czerwonym’

- chorągwi piechoty niemieckiej lejtnanta Zary (?)

Obydwie jednostki niemieckie miały być złożone z nowozaciągniętych żołnierzy, stąd też towarzyszy im długa lista wydanej broni. Znajdziemy tam muszkiety ‘kupne’, muszkiety tureckie, muszkiety przerobione z ‘rur różnych skarbowych’. Nie brak tam i pik, miało ich być 120 (po 6 na 20 rot). Tak knechtom jak i hajdukom kupiono też kożuchy i buty. A jako wisienka na torcie informacja o żywności, czyli faska masła i kopa sera.



Druga karta jest nie mniej ciekawa, dotyczy bowiem różnych materiałów, które zakupiono i wysłano do Radziwiłła. Początkowo sądziłem że chodzi o materiały na mundury wojskowe, ale biorąc pod uwagę jak dużo różnych typów wymieniono na liście, nie jestem tego już tak pewien, być może chodzi po prostu o dostawę na dwór księcia. Niemniej jednak jest to bardzo ciekawy spis, a oprócz materiałów znajdziemy tam też i ‘szablę z węgierską oprawną’.



Całość dokumentumożecie znaleźć tutaj.

środa, 14 kwietnia 2021

Za charty, Tygrysa y Sępy

 


Potrzebowałem oderwać się nieco od ciągłego siedzenia w źródłach z 1683 roku (pisanie nowej książki dobrze idzie, wszyscy zdrowi), spędziłem więc wczoraj uroczy wieczór czytając rachunki dworu Jana Kazimierza z 1650 i 1651 roku. Zachęcam do lektury tego spisu, który możecie znaleźć tutaj. A w środku takie ciekawostki jak:

- spisy płacy dla całej obsługi dworu, od kapeli królewskiej, przez karłów, pasztetników po masztalerzy

- bardzo ciekawe lista woźniców, którzy byli przypisani do konkretnych koni stajni królewskiej

- nieco rachunków związanych z nadworną dragonią i piechotą węgierska: od zaciągu nowych ludzi, przez koszty zakupu ekwipunku (np. co roku 12 dard dla dziesiętników hajduckich), po płace dla chorych hajduków



- najciekawsza część to zapłaty za różne ‘inne’ usługi. Mamy tam np. spłatę długów zaciągniętych na wyprawę zborowską, wypłaty dla jubilerów i kupców za kosztowności, zapomogi dla biednych szlachciców i żołnierzy, a także urocza ‘wypłata z bankomatu’ czyli gotówka dla króla. Znajdziemy tam wzmiankę o zapłacie dla kata który wyleczył psa, dla kurlandzkich myśliwych którzy przyprowadzili do Warszawy psy będące darem od księcia kurlandzkiego, ale wzmiankę o zakupie długich koszul

- mój absolutny faworyt to pan Garliński, który co miesiąc dostawał 40 złotych ‘na Tygrysa y Sępy’ (dodatkowo w jednym miesiącu pojawia się Lampart) czyli – jak mniemam – na dostarczanie (a może i dbanie?) o futro i pióra ozdobne. Oczywiście może też chodzić o jakąś menażerię, ale w takim przypadku kwota wydaje się nieco zbyt niska, więc z braku innych źródeł pozostaję póki co przy wersji o futrze i piórach.

Zachęcam do samodzielnej lektury, bo to bardzo interesujący materiał źródłowy, a do tego bardzo czytelny.



poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Wielką w nich szkodę uczynili

 


Czasami wojsko koronne biło Tatarów, czasami zaś bywało przez nich bite. Poniżej epizod z marca 1674 roku, kiedy dotkliwą porażkę poniosła niewielka grupa jazdy polskiej. Wymienione w tekście chorągwie to:

- pancerna Andrzeja Franciszka Gembickiego, starosty nowodworskiego

- pancerna Mikołaja Daniłowicza, starosty czerwonogrodzkiego

- pancerna Jana Gałęzowskiego, starosty wąwolnickiego




sobota, 10 kwietnia 2021

Armia Etiopów



Bardzo ciekawy wyjątek z zapisków Duponta, opisujących przebieg wyprawy Sobieskiego do Mołdawii latem 1686 roku. Armia zmierzająca w stronę Budziaku musiała maszerować w skwarze przez ‘wielkie, rozległe pustkowia’, na których wycofujący się Tatarzy podpalali trawy. Wpłynęło to w nader specyficzny sposób na wygląd żołnierzy:

Kopyta koni wzbijały chmury popiołu, które tworzyły w powietrzu czarne tumany, tak gęste, że nie widać było nieba. Popiół pokrywał nasze twarze, stale spływające potem. Wojsko wyglądało, jakby pochodziło z Afryki. Król był równie czarny jak najzwyklejsi żołnierze i często żartował na ten temat z hetmanami i towarzyszącymi mu wielmożami, mówiąc że wszyscy zamieniliśmy się w Etiopów. 

sobota, 3 kwietnia 2021

Tragiczna historia nader pechowego Pana Jana

 



Dzisiaj historia najbardziej pechowego urzędnika koronnego i oficera z końca panowania Michała Korybuta Wiśniowieckiego. Chodzi o Jana Żelęckiego, łowczego koronnego i starostę bydgoskiego. W kampanii 1673 roku walczył na czele regimentu dragonii. Już w przededniu bitwy wszystkie znaki na ziemi i powietrzu (a nawet w wodzie…) wskazywały na to, że coś mu się może przydarzyć. Przeprawiając się przez Dniestr, gdy z promu wysiadł, albo raczey wychodził, wpadł w wodę na brzegu tak, że aż y głowę umoczył. Kilka dni później nasz pan łowczy miał wypadek… na polowaniu, począł biegać na koniu, który pod nim padł. Pan Jan otarł sobie brew, oko, y nos z prawey strony. Szybko jednak pozbierał się i walczył pod Chocimiem, gdzie jego regiment stał w odwodzie. Tu jednak dotarł do kresu swej drogi, co gorsza bardzo możliwe poniósł śmierć że z rąk polskich lub litewskich żołnierzy. Oddając głos księdzu Adamowi Przyborowskiemu, spowiednikowi Jana Sobieskiego:

Zginał y Pan Łowczy Koronny, ale tam, gdzie iuż żadnego nie było nieprzyjaciela; bo w reservie będąc Regimentom inszym, prowadził swoy Regiment pieszą, y przyszedszy do wałów zmordowany siadł, koni w obozie zostawiwszy; a wtym pacholik konia zdobycznego prowadził, za którego dawszy dwadzieścia sześć czerwonych złotych [łowczy] wsiadł nań, y nie wiedzieć iako tam zaraz zginął; suspitia, że dla konia y pieniędzy od swoich.

Nader specyficzny i tragiczny przypadek ‘friendly fire’, jeżeli faktycznie zginął z ręki sojuszników.