wtorek, 17 grudnia 2019

Kleskowski, Kalinowski, Czarnecki und Herlikowski



[Opóźniony] Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 6/7

Tym razem będzie okazja potrenować język niemiecki, a do tego dodam łamigłówkę z odcyfrowaniem polskich nazwisk.  Poniżej fragmenty jednego z tomów słynnej pracy Geschichte der K. und K. Wehrmacht, autorstwa Alphonsa von Wrede. Opisał on tam historię armii cesarskiej pomiędzy 1618 rokiem a końcem XIX wieku. Z tom III.2 wyciągnąłem wszystkie zapiski dotyczące zaciągów lisowczyków, które opisał Wrede. Naprawdę nie trzeba aż tak dobrze znać języka niemieckiego żeby to odczytać, chociaż czasami zapis polskich nazwisk jest naprawdę zdumiewający. Może kogoś to zainteresuje i będzie chciał się z tym pobawić. W jednym z kolejnych wpisów wygrzebię z tych prac także informacje o zaciągach piechoty i dragonii, będzie komplet.











poniedziałek, 16 grudnia 2019

O Szkocie który miał szczęście i się kulom nie kłaniał



[Opóźniony] Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 5/7

Na blogu znów zagości szkocki oficer i pamiętnikarz Robert Monro. Z jego zapisków z czasów służby w armiach duńskiej i szwedzkiej możemy skonstruować bardzo interesującą mapę jego ran i kontuzji. Zobaczmy więc jak to pan Robert przelewał krew za Chrystiana IV i Gustawa II Adolfa:
- w 1627 roku został zraniony… ostrzem jego własnej partyzany, strzaskanej kulą armatnią
- na początku 1628 roku kula muszkietowa uderzyła w rękojeść jego pałasza[1], dzięki czemu nie odniósł poważniejszej rany. Niedługo później został jednak poparzony podczas eksplozji magazynu prochu
- w czasie oblężenia Stralsundu odniósł ciężką ranę nogi, kiedy kula muszkietowa utkwiła mu w kolanie
- w 1632 roku, w czasie walk pod Alte Veste, znów uśmiechnęło się do niego wojenne szczęście. Kulka trafiła go tuż ponad lewe biodro, ale uderzenie zostało złagodzone przez pochwę pałasza. Niezaleczona rana wywołała jednak u niego gorączkę
- w 1633 roku odniósł poważną kontuzję kiedy przywalił go padający koń. Monro spędził sześć tygodni dochodząc do siebie
Trzeba przyznać, że miał sporo szczęścia – nie stracił żadnej kończyny, nie zachorował też na żadną z obozowych chorób, tak często dziesiątkujących armie w tej epoce.


[1] Czy jak tam jeszcze wolicie przetłumaczyć słowo ‘sword’. Lubię słowo pałasz, więc będę go używał.

niedziela, 15 grudnia 2019

Wczoraj Bóg obdarzył nas swoją łaską



[Opóźniony] Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 4/7

Bitwa pod Dessau (czy raczej mostem Dessau) stoczona 25 kwietnia 1626 roku to niezaprzeczalny tryumf Wallensteina nad Mansfeldem. Cesarskiemu dowódcy dopisało tu wojenne szczęście, a nieco ryzykowny plan przyniósł mu zwycięstwo. Co ciekawe, sam Wallenstein raczej lapidarnie opisał to starcie. Jego pobitewny raport mówił mianowicie:
Mansfeld z całą swoja armią zbliżyli się do [cesarskich] fortyfikacji  przy moście przez [rzekę] Łabę, nieopodal Dessau, rozpoczynając oblężenie i ostrzał [artyleryjski], a by temu przeciwdziałać poprowadziłem przeciw niemu większość cesarskiej armii którą powierzono mej komendzie, następując z wspomnianych wcześniej fortyfikacji. Wczoraj Bóg obdarzył nas swoją łaską, tak że pokonaliśmy [Mansfelda], łamiąc jego szyki i zmuszając go do odwrotu.
Tyle skromny zapisek, Wallenstein jednak wysłał do cesarza Ferdynanda II jednego ze swoich zaufanych oficerów, który miał zdać ustnie pełną relację ze zwycięstwa.

środa, 11 grudnia 2019

Brisak forteca w Alzacyi bardzo mocna



Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 3/7

Sięgamy tym razem po jednego z moich ulubionych pamiętnikarzy, czyli Albrychta Stanisława Radziwiłła. Od czasu do czasu notował on cóż też wydarzyło się na polach bitewnych Wojny Trzydziestoletniej. Taki oto zapisek znajdziemy w styczniu 1639 roku:
Brisak forteca w Alzacyi bardzo mocna, która dotychczas, gdy nieprzyjacielowi się nie poddała, od francuzkiego wojska za generalstwa Wejmera głodem przciśniona, wzięta jest. Co wszystkie szyki cesarskie pomieszało. Getz, generał wojska cesarskiego, o zdradę podejrzany, wzięty i do Wiednia zaprowadzony. Różnie to ludzie tłumaczyli; jedni dziwowali się nieszczęściu cesarskiemu, i ubolewali na jego niedostatek w ludziach mężnych i wiernych; drudzy utyskowali na niewdzięczność austryacką, która żołnierską pracę i odwagę rycerską więzieniem i kajdanami nagradza. Cóżkolwiek jest, szkoda zaprawdę wielka się stała cesarstwu stratą Brisaku, gdy Francuz klucz do Niemiec i Tyrolu otrzymał.  

Wypada tu parę rzeczy wyjaśnić. Ów ‘Brisak’ to twierdza Breisach (Brisach), która 18 grudnia 1638 roku, po czterech miesiącach oblężenia, wpadła w ręce Francuzów. Dowodził nimi książę Bernard Sasko-Weimarski, czyli wspomniany tam ‘Wejmer’. Z kolei pechowy generał ‘Getz’ to Johann baron von Gotzen, feldmarszałek w służbie Bawarii. Brał udział w przegranej bitwie pod Wittenweiher (9 sierpnia 1638), gdzie duże straty poniosły sprzymierzone oddziały cesarskie dowodzone przez Federigo Savelliego. Ten miał jednak ‘chody’ na dworze cesarskim, stąd też ostatecznie kozłem ofiarnym stał się oficer bawarski. Nic zresztą dziwnego,  że wybrano go na ofiarę. Od 1626 roku walczył bowiem w szeregach armii cesarskiej i w 1635 został wydalony z armii za błędy popełnione w kampanii śląskiej (i zbyt bliskie kontakty z  Wallensteinem). Nasz baron jednak długo nie przebywał na emeryturze, bo przyjął go na służbę elektor Bawarii.  Nie można mu było jednak udowodnić żadnych błędów w kampanii alzackiej, gdzie robił co mógł by ocalić Breisach W sierpniu 1640 ogłoszono więc jego niewinność i powrócił do służby cesarskiej. Zginął w 1645 roku, dowodząc kawalerią w bitwie pod Jankowem (Jankau).

wtorek, 10 grudnia 2019

Popis armii Jej Królewskiej Mości z 14 kwietnia 1632 roku



 Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 2/7

Tym razem armia szwedzka, bardzo interesujące materiały źródłowe dotyczące popisu wojsk królewskich, który miał miejsce 14 kwietnia 1632 roku w Augsburgu.

I. Piechota w armii polowej
Kolumny od lewej do prawej:
- oficerowie
- szeregowi
- nazwy regimentów piechoty i liczba kompanii w każdym regimencie
- ilość (sześcioosobowych) rot pikinierskich
- ilość (sześcioosobowych) rot muszkieterskich
- ilość (sześcioosobowych) rot muszkieterów komenderowanych

II.  Piechota garnizonowa, formuła tabeli jak powyżej.

III. Jazda i dragonia – ilość kompanii w regimencie/skwadronie, potem liczebność (bez oficerów).


poniedziałek, 9 grudnia 2019

Jeno zgliszcza i popioły...



Tydzień z Wojną Trzydziestoletnią, wpis 1/7

Tydzień ‘tematyczny’ zaczniemy w Magdeburgu, pamiętnej nocy z 20 na 21 maja 1631 roku. Masakra miasta to jedno z najważniejszych i najbardziej przerażających epizodów wojny, co obecny na miejscu Pappenheim skwitował w swoim raporcie:
Wierzę, że zginęło [tu] ponad 20 000 ludzi. Pewne jest, że to najstraszliwsze wydarzenie i efekt boskiej kary od czasu zniszczenia Jerozolimy. Wszyscy nasi żołnierze wzbogacili się [łupami]. Bóg jest z nami.
Tyle jeden z generałów, zobaczmy jednak szturm z perspektywy kogoś bliższego żołnierzom. Kapitan Georg Ackermann dowodził kompanią w regimencie piechoty Pappenheima a w czasie szturmu poprowadził 200 ludzi którzy wdarli się do miasta w ramach pierwszej fali atakujących. Oficer ten wspomina, że przed generalnym szturmem wydano dobre reńskie wino, tak oficerom jak i żołnierzom, by wzmóc ich odwagę. Według Ackermanna szturmujący wdarli się na mury używając blisko 400 drabin, a hałas i dym spowodowany przez liczne muszkiety, moździerze i działa powodował, że nikt nie był w stanie niczego widzieć i słyszeć.
Już po wdarciu się do miasta, żołnierze Ackermanna napotkali mocny opór ze strony konnych i piechoty na ulicy Lakenmacher. Kapitan wezwał więc jako wsparcie pikinierów, tutaj jednak spotkało go rozczarowanie. Sądzili oni bowiem, że miasto jest już zdobyte i szukając łupów złamali swoje piki wpół by łatwiej przeszukiwać domy, także nadeszli [do nas] mając w rękach [tylko] patyki. Nic więc dziwnego, że oddział Ackermanna został odepchnięty aż pod mury. Los miasta był już jednak przesądzony, Pappenheim wprowadził na ulice Chorwatów i cztery kompanie arkebuzerów, wybuchały też kolejne pożary domostw. Ackermann wziął wtedy udział w poszukiwaniu łupów, zdobywając srebrne i złote sztućce, a także piękny złoty łańcuch z cennym kamieniem szlachetnym. Kiedy na zakończenie walk zebrał swoich żołnierzy, zdał sobie sprawę, że zwycięstwo nie przyszło łatwo. Spośród 200 oficerów i żołnierzy którzy byli pod jego komendą, zginęło aż 72. Magdeburg padł jednak ofiarą boskiej wszechmocy i gniewu. Ackermann wspomina, że jedyne co ocalało pośród zgliszcz i popiołów to katedra, klasztor i Nowy Rynek.

wtorek, 3 grudnia 2019

Kadrinazi radzi i odradza – cz. XXVII



Dziś w kąciku recenzji praca na której wydanie czekałem z dużą niecierpliwością. To Krzyż i karabela. Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej Obojga Narodów w ocenie dyplomacji papieskiej w latach 1623-1635, autorstwa Pawła Dudy. Mój ulubiony okres historyczny czyli panowanie Zygmunta III, do tego liczne konflikty z udziałem wojsk Rzplitej, a wszystko to opisane z punktu widzenia nuncjuszy apostolskich w Koronie. W latach 1623-1644 papieżem był Urban VIII (Maffeo Barberini), a jego pontyfikat przypadał na okres ciągłych konfliktów europejskich. Nic więc dziwnego, że nuncjusze odgrywali ważną rolę zarówno jako posłowie, mediatorzy jak i źródło informacji na temat zewnętrznej i wewnętrznej polityki kraju w którym przyszło im rezydować.
Książka obejmuje okres rezydentury pięciu nuncjuszy: w Polsce de Torresa, Lancellottiego, Santa Croce, Viscontiego i Flonardiego.  Praca podzielona jest na cztery rozdziały:

1 - obejmuje okres 1623-1625, przybliżając sytuację polityczną walk Rzplitej ze Szwecją w Inflantach, a także aspektów Wojny Trzydziestoletniej  i próby zawiązania koalicji antytureckiej.
2 – to okres 1625-1629, gdzie opis koncentruje się na konflikcie ze Szwecją, sojuszem polsko-habsburskim i kolejnymi fazami Wojny Trzydziestoletniej.
3 – przybliża znów krótszy okres, czyli 1629-1632. Mamy tu min. wybuch otwartego konfliktu Szwecji z Habsburgami, próby zachęcenia Zygmunta III do większego poparcia obozu katolickiego w Rzeszy, a także zawiązanie sojuszu szwedzko-moskiewskiego. Rozdział ten przynosi zmianę na tronie Rzplitej, gdzie po śmierci Zygmunta III rozpoczyna panowanie Władysław IV.
4 – w ostatnim rozdziale autor przybliża działania dyplomacji papieskiej w czasie pierwszych lat panowania Władysława IV (1633-1635). Mimo że dotyczy to relatywnie krótkiego okresu, Rzplita była zaangażowana w wiele konfliktów: wojnę smoleńską, starcia z Turcją a wreszcie „wojny” ze Szwecją w 1635 roku.

Praca ma bardzo przejrzystą konstrukcję, dzięki czemu czytelnik może z łatwością śledzić rozwój sytuacji czy danego konfliktu. Ogromnym plusem jest obszerne wykorzystanie zasobów źródłowych, w oparciu o bogate zbiory korespondencji nuncjuszy, przechowywane w Archiwum Watykańskim.  Mimo że autor często cytuje listy, podając ich oryginalny zapis, każdy fragment jest przez niego przetłumaczony w przepisach, ogromnie ułatwiając lekturę. W kolejnych rozdziałach widzimy rozległą sieć łączności pomiędzy Rzymem i papieskimi nuncjuszami, rezydującymi w różnych krajach katolickich a także próby wpływania na politykę europejską.  Wspomniana już powyżej korespondencja jest źródłem niezwykle cennych informacji: od przebiegu kampanii i wyników bitew, przez spory wewnętrzne w Polsce aż po kwestię sukcesji Zygmunta III. Pozwala to spojrzeć na okres 1623-1635 w nieco innym świetle, zwłaszcza w kontekście roli Rzymu i jego przedstawicieli w kształtowaniu sytuacji w Rzplitej.  Osobiście najbardziej zainteresował mnie okres wojny o ujście Wisły i tego jak był on postrzegany przez nuncjuszy w Polsce, Cesarstwie i Hiszpanii,  przynosząc kolejne źródła dotyczące tego konfliktu.  Przyznam szczerze, że nie jestem w stanie do niczego się w tej pracy ‘przyczepić’ . Jest napisana bardzo sprawnie, w oparciu o niezwykle obszerną bazę bibliograficzną, opisując okres który jest mi szczególnie bliski. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że autor nie spocznie na laurach i w przyszłości będziemy mieli okazję zapoznać się z kolejnymi pracami o podobnej tematyce.

Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać] to jak dla mnie trzeba mieć. Bardzo interesująca praca, która powinna przypaść do gustu wszystkim zainteresowanym panowaniem Zygmunta III i Władysława IV czy wpływem dyplomacji papieskiej na zewnętrzne i wewnętrzne sprawy Rzplitej.  Opisywany okres czyli lata 1623-1635, ukazany jest z bardzo ciekawej perspektywy, prezentując nieco inne spojrzenie i mechanizmy polityczne.