wtorek, 20 marca 2012

Służbę naszą i usarów naszych...

W czasie Smuty w szeregach armii szwedzkiej walczyło sporo Polaków, Litwinów i Kozaków, biorących przede wszystkim udział w walkach w rejonie Nowogrodu w 1614 i 1615 roku. Nieoceniony Daniel Staberg (as always I owe You big time Daniel!) w czasie swoich poszukiwań natknął się na informacje o korespondencji pomiędzy polskimi i szwedzkimi oficerami, głównie listy te adresowane były do jednego z najważniejszych szwedzkich generałów, Ewerta Horna. Dzięki uprzejmości Daniela wszedłem w posiadanie sporej ilości takich listów znajdujących się w szwedzkich archiwach, jednak kilka nie było dostępnych w Sztokholmie. Tu jednak z ogromną pomocą przyszedł Sulo Lembinen  z Działu Manuskryptów i Cennych Woluminów Biblioteki Uniwersytetu w Tartu w Estonii (many, many thanks for help!). Udostępnił mi bowiem brakujące listy, dzięki którym mogłem poszerzyć kolekcję.
Co prawda wiele spośród listów z trudem daje się odcyfrować, jednak można z nich wyczytać sporo ciekawych informacji. Otóż okazuje się, że pośród różnych oddziałów jazdy polskiej i litewskiej służącej Szwedom znalazł się także pułk husarii (sic!), złożony prawdopodobnie z trzech chorągwi. Owe Rycerstwo Polskie tytułowane jest jako usary, mamy też szwedzkie określenia czyli Speerreiter [jeźdźcy z kopiami] i Panzerreiter [jazda opancerzona]. Na czele pułku stał pułkownik [Obrist] Hieronim Dembiński/Dębiński [Hieronimus Dembinski], jego dwóch rotmistrzów to Jaromir Plecki i Stanislaus Wolski. Co ciekawe, wszyscy polscy, litewscy czy kozaccy oficerowie piszący do Szwedów tytułują Gustawa II Adolfem tytułem Król Szwedzki co jak wiemy nie było normalnie w Polsce praktykowane. Nie ma to jednak jak przypodobać się pracodawcy.
Kolejnym ciekawym wątkiem jest to, że wśród husarzy służył niejaki Johannes Kunowski, czyli nie kto inny jak Jan Kunowski, autor Ekspedycyi inflantskiej 1621 roku. Jak widać Kunowski najpierw praktykował w armii szwedzkiej, po czym dochrapał się pozycji w husarii litewskiej. By sprawdzić jego listy zwróciłem się do znanego specjalisty z Uniwersytetu Białostockiego, doktora Karola Łopateckiego (serdecznie pozdrawiam i dziękuję za pomoc!), który badał oryginalne dokumenty autorstwa Kunowskiego i był w stanie potwierdzić autentyczność ‘szwedzkiej’ korespondencji naszego husarza. Udało się więc nieco wypełnić białą plamę w życiorysie ciekawej XVII-wiecznej postaci.
Co prawda nie mam (na dzień dzisiejszy?) informacji o tym jak przebiegała służba owych husarzy u Szwedów, poza nieco enigmatycznymi zapewnieniami oficerów że gotowi są walczyć z wrogami Jego Miłości Króla Szwedzkiego i na pożytek Corony Szweckiej. Na pewno służyli od drugiej połowy 1614 roku do połowy (?) 1615 roku w rejonie Nowogrodu, jednak sprawa wymaga dokładniejszego badania. Chciałem jednak zasygnalizować ten niezwykle interesujący i jakże mało znany wątek. 

poniedziałek, 19 marca 2012

Zagadkowi strzelcy księcia Krzysztofa

W lipcu zeszłego roku pan Wojciech Pikuła (serdecznie pozdrawiam!) przysłał mi pytanie w związku z dosyć zagadkową jednostką strzelców którzy mieli towarzyszyć ks. Krzysztofowi Zbaraskiemu w jego poselstwie do sułtana w 1622 roku. Przyznam że nie udało mi się wówczas zidentyfikować tego oddziału, a że trafiłem dziś, przeglądając źródła, na kolejną o nim wzmiankę, postanowiłem przyjrzeć się owej jednostce. Być może wespół w zespół uda nam się wyjaśnić kim byli owi strzelcy?
Sprawdźmy najpierw, co mówią o nich materiały źródłowe. Samuel Twardowski w Przeważnej legacyi jaśnie oświeconego… przy opisie wjazdu do Carogrodu napisał. Podaję link do wydania w CBN Polona (str. 67, końcowy akapit na stronie), może komuś uda się go lepiej odcyfrować niż mi:
Poczet strzelców na koniec Zbaraskich za niemi
Pod srebrnymi Kanaki [nie mogę tego słowa dobrze odcyfrować] y Pióry Strusiemi:
Złote po nich Delie, srebro lite broni
Srebrne im y z dorodnych brzmią pierścienie Koni.
Na marginesie mamy wzmiankę, że było owych strzelców było koni 40, dowodził nimi kapitan.
Z kolei w drugim tomie Zbioru pamiętników historycznych… Juliana Ursyna Niemcewicza znajdujemy opis wjazdu do Carogrodu według Samuela Kuszewicza, uzupełniony informacjami z Twardowskiego właśnie. Tu jednak wzmianka o strzelcach jest nieco dziwna:
Na koniec czterdziestu strzelców nadwornych Zbaraskich na koniach: u tych pióra Strusie, i srebrne kanaki, i brzęczące u rzędów srebrne pierścienie, przewodził im Strzelecki.
Wydaje się, że cały opis jest wzięty zresztą z Twardowskiego. Niemcewicz użył nawet przypisu z marginesu (Kapitan Strzelecki), które u Twardowskiego oznaczało po prostu dowódcę strzelców, po czym zrobił z niego nazwisko oficera. Przynajmniej ja interpretowałbym to jako błąd Niemcewicza, acz jestem otwarty na dyskusję.
Dochodzimy teraz do pytania zasadniczego – cóż to za oddział owi strzelcy? Konna jednostka, w nazwie strzelecka, aż nie mamy wzmianki jakiej broni używali. Inne oddziały towarzyszące Zbaraskiemu i wymienione osobno to piechota węgierska i uzbrojeni w pistolety i bandolety petyhorcy (sic!). Oddział 40 strzelców jest, z okazji uroczystego wjazdu, ubrany nader bogato, jednak mało tu wskazówek wskazujących na formację. Główne tropy na którymi się zastanawiałem to
- dragoni – strzelcy na koniach tu pasują, jednak w tym okresie nie była to zbyt popularna jednostka
- jazda kozacka z bandoletami  - tu kieruję się kluczem ubioru i słowem delie, acz nie wiem czy dobrze je odczytałem.
Przyznam jednak, że to nader luźne teorie. Zapraszam do dyskusji na ten ciekawy temat, może komuś uda się znaleźć dodatkowe źródła, być może ktoś zetknął z innym opisem tego oddziału przybocznego i będzie go w stanie zidentyfikować?

sobota, 17 marca 2012

Kurlandczycy w OiM

Potrwało to nieco ;) dłużej niż zakładałem, ale wreszcie się udało - ze strony OiM można wreszcie ściągnąć pdf z zasadami do armii kurlandzkiej z okresu 'Potopu':
http://www.ogniemimieczem.wargamer.pl/index.php?option=com_rokdownloads&view=file&Itemid=63&id=26:armia-kurlandzka 
Jako jeden ze współautorów mam nadzieje, że armia przypadnie graczom do gustu. Prace nad moją własną armijką z tego pdfa trwają, póki co załączam zdjęcia modeli które zostały przygotowane do pdf, na moje trzeba poczekać znacznie dłużej, modelarz i malarz ze mnie fatalny.

piątek, 16 marca 2012

Malarze znani i nieznani - cz. XLVII

Johan Philip Lemke (1631-1711) urodził się w Norymberdze, a nauki malarskie pobierał przede wszystkim w Hamburgu i Rzymie. Zasłynął przede wszystkim jako malarz na dworze króla szwedzkiego Karola IX (od 1683 roku), upamiętniający starcia z Wojny Skańskiej, ale i z okresu wojen Karola X Gustawa. Współpracował także z Erikiem Dahlbergiem przy szkicach upamiętniających walki armii szwedzkiej. Ja chciałbym wrzucić jedną z marginalnych prac Lemkego, szkic ukazujący walkę jeźdźców. Chociaż starcie nie jest opisane, wydaje mi się że mamy tu żołnierzy tureckich i cesarskich.  W centrum widzimy kirasjera strzelającego do przeciwnika, na ziemi widać gęsto ścielące się trupy. Zwraca także uwagę trębacz po lewej stronie – Lemke miał słabość do szkicowania wszelkiej maści konnych muzykantów. Praca może niezbyt znana, jednak przykuła moje oko dynamika starcia dwóch centralnych jeźdźców. 

czwartek, 15 marca 2012

Boćki zwiastujące złą nowinę

Zawsze wydawało mi się, że widok bociana zwiastuje dosyć radosną nowinę – jak się okazuje, czasem w XVII wieku wierzono inaczej. Jak w sierpniu 1690 roku zapisał w swym diariuszu Jan Chrzciciel Faggiouli, sekretarz w  świcie nuncjusza papieskiego Santacroce,  odwiedzając Polskę:
Nad świętojańskim kościołem ujrzano dziesięć bocianów podzielonych na dwa hufce, które zatrzymały się na wierzchołku tego kościoła. Polacy uważają to za złowrogi prognostyk tatarskiego napadu, wojny tureckiej, itp.
Włoch nie byłby jednak sobą, gdyby nie dodał na koniec tej lapidarnej notki – ja zaś wcale w to nie wierzę. 

środa, 14 marca 2012

Husarze, hajducy, Niemcy i dwóch niby-Turków

W 1596 roku przybył do polski legat papieża Klemensa VIII, kardynał Enrio Gaeto. Dostojnego gościa witał sam król Zygmunt III z licznym orszakiem, a sekretarz kardynała, Paulo Mucante, tak opisał polskie rycerstwo i piechotę towarzyszące monarsze:
Szła naprzód chorągiew od 300 pieszych żołnierzy, zwanych hajdukami, złożona z Polaków i Węgrów, w ubiorze niebieski, z czerwonymi czapkami, niosący jedni halabardy (…) przy szablach, drudzy mieli rusznice z lontami, albo też obosieczne berdysze, ci pod Chorągwią Królewską szli przed pierwszemi.
(…)
Jechało najprzód 6 trębaczy, za nimi niesiono wielki sztandar jazdy z kitajki karmazynowej, na którym orzeł srebrny był wyszyty. Za nimi chorąży konny z 12 kawalerami, niosącymi piki [kopie], nierównie dłuższe od włoskich, z chorągiewkami czerwonymi. Mieli na sobie zbroje rytowane, zakrzywiony pałasz u boku. Powierzchowni ubiór czarny aksamitny, buty, ostrogi, z kutasem z piór zwieszonym z szyi końskiej. Z tyłu przymocowane do kulbaki starczało potężne skrzydło, z ogromnych piór ptaszych zrobione, drugie podobne skrzydło przypięte było z tyłu do siodła. Drugi poczet o 12 rycerstwa z wodzem na czele. Przy długich kopiach powiewały chorągiewki z kitajki pąsowej i żółtej. Mieli na sobie zielone aksamitne płaszcze po brzegach haftowane złotem i srebrem, młotki u łęku kulbaki, zakrzywione bułaty u boku.
Za temi, prowadził wódz dwunastu innych rycerzy, również z kopiami, ubrani w koszule z siatki stalowey, z szerokimi rękawami, przetykanymi złotem: zwieszały się im z barków tygrysowe skóry, młotki srebrne u siodła, bułaty u boku. Poprzedzało ich dwóch żołnierzy ubranych po turecku, na koniach, ze zwojami na głowie, jeden z nich trzymał dziryt, jak gdyby cisnąć go zamyślał, drugi łuk ze strzałą: ubiór ich z futer kosztownych, u siodła wisiała siekiera, z jednej strony płasko ostra, z drugiej kończata. Ubiór konia z ponsowego safianu, nabijany złotem. Pięć innych hufców, ubranych w również bogatych zbrojach postępowało jeden za drugim.
Za hufcy temi jechał Marszałek Wielki Koronny ubrany w aksamicie czarnym (…), niewielka czapka polska na głowie, jechał na koniu tureckim ciemno babkowatym. Szła za nim chorągiew od 50 kopijników, z chorągiewkami czerwonymi, w środku który był herb marszałka. Rycerstwo to miało  na barkach skóry lampartowi, wszyscy w pancerzach nabijanych złotem, z bułatem u boku.
Na ostatku chorągiew królewska o 50 rycerstwa, ubranych czarno z proporcami czarnymi, na których wyszyte były złote węże. Ubiór i zbroje czarne, dla żałoby [po zmarłej królowej Annie Jagiellonce] bez żadnych ozdób, konie ich siwe, długie kutasy powiewały się z obrotem wiatrów.
(…)
Po obu stronach kawalkady szła piechota niemiecka, z halabardami na ramieniu, studnie rytemi w czarnych płaszczach długich po kolana. 

wtorek, 13 marca 2012

Poselstwo pana wojewody

Kolejne ciekawe internetowe znalezisko, znów zwrócił na nie moją uwagę Secesjonista, któremu bardzo za to dziękuję! Zaniedbałem się ostatnio w moich przeszukiwaniach bibliotek internetowych, trzeba będzie to naprawić.
W 1677 roku Jan Gliński, wojewoda chełmiński, wyruszył z poselstwem do sułtana.  Wjazd posła i jego świty do Stambułu był niezwykle widowiskowy, a sam Gliński pozostawił bardzo ciekawy opis tej procesji.  Zwróćmy uwagę, że oprócz pokaźniej grupy sług i wielkiego konwoju wozów, wojewoda przyprowadził sporą eskortę wojskową. Znajdujemy tam husarzy, pancernych, lekką jazdę (acz uzbrojoną w dzidy – zapewne chodzi o rohatyny) a także dragonię.
Na wjazd tedy puściłem przed sobą pięćdziesiąt wozów barwianych, między któremi dwadzieścia było poszósnych, piętnaście poczwórnych, trzy karety za niemi z duchowieństwem, na ostatku poselska próżna.
Przed wozami szło kilkadziesiąt konnych pod dzidą z swoim rotmistrzem. Za wozami w małej distancyi, drugich kilkadziesiąt konnych w pancerzach, także pod dzidą.
Za nimi kilkadziesiąt rumaków powodnych panięcych i towarzyskich dobrze ubranych prowadzono.
Dopieroż różnej młodzi w koralowej barwie kilkadziesiąt koni.
Za nimi mlodzi poselskiej ośmnaście w lamach pomarańczowych.
Za nimi znowu dwanaście koni poselskich; cztery po kozacku, ośm po husarsku, bogato od jaspirów, turkusów i rubinów ubranych pod bogatemi czołdarami prowadzono.
Potym trębaczów dwóch w barwie.
Za nimi usarze w swych rynsztunkach, żelazach i lampartach. Dopieroż różnych dworzan poselskich kilkadziesiąt koni mieszając się z dworami posłów cudzoziemskich, za którymi czterech trębaczów w świetnej jako i pierwsi barwie.
Sekretarze zaś pp. posłów cudzoziemskich już bliżej mnie z Ichm. pp. kasztelanicami i synami memi jechali. Przedemną samym imć p. sekretarz. Przy koniu moim szło dwunastu pachołków nieubogo w srebro ubranych w koralowych delijach pod forgami srebnemi z berdyszami złocistymi
Za mną pokojowych sześć, w lamach ceglastych, za owemi kapitan gwardyi z dobytą szpadą i dragonów w kilkadziesiąt koni z swemi officerami pod chorągwią rozwinioną, z doboszami, muzyką i podniesionymi muszkietami