poniedziałek, 9 stycznia 2012

To fałszywie udano było

Jan Antoni Chrapowicki zapisał w swym diariuszu, pod datą 29 grudnia 1656 roku, następującą nowinę:
Przyszła wiadomość o znacznej wiktoryjej z króla szwedzkiego pod Grudziądzem, dnia 4 decemberis [grudnia] otrzymanej. Zniesiono piechotę na głowę, sam król szwedzki ledwo uszedł do Elbląga, armatę wszytką zabrali nasi. W której potrzebie prawie niespodziewanej, gdy nasze wojsko po kwaterach było, zginął pan [Stanisław] Potocki hetman [wielki] koronny i wiele znacznych i zacnych kawalerów prócz gregarium militem [prostych żołnierzy] legło na placu. Pod Królem JM. konia zabito.
Niezwykle ciekawy zapisek, zapewne głównie dlatego... że dotyczył wydarzenia które nigdy nie miało miejsca. Hetman Potocki wszak zmarł dopiero w 1667 roku, nie było też żadnej bitwy pod Grudziądzem. Sam Chrapowicki po jakimś czasie uzupełnił wpisek, komentując na marginesie diariusza to fałszywie udano było. Pytanie ile takich wieści krążyło po Koronie i Litwie, ile podobnych bitew rozegrało się tylko w ludzkiej wyobraźni?  

piątek, 6 stycznia 2012

Z wielkie obciążeniem ludzi ubogich

W toku XVII-wiecznych wojen często zdarzało się, że ‘wyczyny’ koronnych i litewskich żołnierzy na terenach własnego kraju miały o wiele gorsze skutki niż okupacja tych terenów przez przeciwnika. Nic więc dziwnego, że poszkodowani – czy to szlachta, mieszczanie czy też chłopi – starali się szukać sprawiedliwości i domagali się ukarania winnych. W 1665 roku taki oto apel wystosowali chłopi nękani przez dwie chorągwie lekkiej jazdy tatarskiej z dywizji hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehy:
Ja Bohdan Mieleszewicz, ze wsi Babiey Góry, leśnictwa Białowieżskiego, woytowstwa Fałożskiego y ławnicy tych wsi, przysięgamy Panu Bogu wszechmogącemu w Tróycy świętey jedynemu w tem: iż chorągwie Tatarskiem, to iest pana Abramowicza y imści pana Assanowicza, rotmistrza j.k.mści, szkody w tych wsiach wyż mianowanych, na regestrze pomienionych, nie małe poczynili różnemi czasy; naczem iako sprawiedliwie przysięgamy, tak nam Panie Boże dopomóż; a ieśli nie sprawiedliwie, Boże nas ubiy.
Jako że lista zrabowanych dóbr i krzywd wyrządzonych w wioskach jest bardzo długa, nie będę jej przepisywał, posłużę się za to wypróbowaną opcją ‘kopiuj wklej’ i załączę całość spisu. Ciekawe rzeczy można tam znaleźć, poza tym to interesujący obraz rozpasania żołnierzy i ich zachowania wobec chłopów.








środa, 4 stycznia 2012

Ichmościom panom pułkownikom, oberszterom, oberszterleytenantom...

Rzecz drobna, acz (przynajmniej dla mnie) intrygująca, jako że nie jestem pewien jak ją interpretować. Wydawało mi się, że rotmistrzowie ‘poważnego znaku’ w autoramencie narodowym (zwłaszcza husarii) stawali zawsze wyżej w hierarchii wojskowej niż oficerowie autoramentu cudzoziemskiego. Wielokrotnie zdarzało się przecież, że regimentarzami zgrupowań wojska bywali nawet porucznicy chorągwi husarskich. Pytanie jednak, czy nie było to raczej luźniej interpretowane w armii litewskiej, gdzie często widzimy oficerów rajtarii czy dragonii na czele grup wojska. Zacząłem się nad tym zastanawiać, kiedy w ręce wpadł mi ukaz hetmana wielkiego litewskiego Pawła Jana Sapiehy ze stycznia 1665 roku. Brał w nim on pod opiekę miasto Jego Królewskiej Mości Kobryń, nakazując podległym sobie żołnierzom nie zbliżać się do zniszczonego w wyniku działań wojennych miasta, nie zajmować tam kwater i nie wybierać prowiantu. Oto jak hetman zatytułował swój rozkaz:
Ichmościom panom pułkownikom, oberszterom, oberszterleytenantom, maiorom, rotmistrzom, kapitanom, porucznikom y wszystkiemu in genere woysku Jego Królewskiej Mości (…) tak ieznemu rycerstwu polskiego y cudzoziemskiego, starego y nowego zaciągu.
W przypadku wymieniania autoramentów faktycznie jako pierwszy mamy narodowy, jednak tam gdzie mamy wymieniane rangi jest już nieco inaczej. Co prawda jako pierwszego mamy pułkownika (czyli dowódcę pułku jazdy narodowej), jednak trzy kolejne rangi należą do autoramentu cudzoziemskiego. Także przed porucznikami (którzy w tym okresie bardzo często dowodzili pod nieobecność rotmistrzów chorągwiami jazdy) mamy kapitana, czyli kolejną rangę cudzoziemską. Czyli mamy tu typową ‘drabinkę’ rang, bez brania pod uwagę autoramentów – właśnie to mnie nieco zdziwiło. Muszę oczywiście pogrzebać w materiałach źródłowych z epoki, być może uda się znaleźć podobnie zatytułowany list czy rozkaz – jeżeli jednak komuś przychodzi jakieś źródło zapraszam do dyskusji. 


EDIT:
Znalazłem właśnie list hetmana polnego Michała Kazimierza Paca, datowany na styczeń 1666 roku. Tytuł jest prawie identyczny, jednak rotmistrz wymieniony jest tu przed majorem i kapitanem. Identyczną formułę jak Pac zastosował także hetman wielki koronny Stanisław Potocki  w liście z czerwca 1666 roku. Coraz bardziej mnie to zaczęło ciekawić, zwłaszcza że mamy oto i źródło dotyczące armii koronnej...

Malarze znani i nieznani - cz. XLV

Kolejne prace Abrahama de Bruyna, wciąż pozostajemy w 'naszej' części Europy. Powyżej szlachcic węgierski, nacierający na wroga z rohatyną w dłoni. Efekt szarży potęguje rozwiany płaszcz. Zwracają uwagę także długaśne pióra przy magierce. Brak jakiegokolwiek uzbrojenia ochronnego.
U dołu jeździec wołoski, który zapewne także dobrze oddaje Mołdawian z drugiej połowy XVI wieku. Także uzbrojony w rohatynę (tak chyba najłatwiej określić tego typu włócznię), bok osłania mu charakterystyczna bałkańska tarcza.  

wtorek, 3 stycznia 2012

Malarze znani i nieznani - cz. XLIV

Po raz kolejny wracamy do prac Abrahama de Bruyna. Tym razem dwa wizerunki bojarów moskiewskich z okresu panowania Iwana Groźnego. Obydwaj w charakterystycznych pikowanych kaftanach, z uzbrojenia ochronnego mają  hełmy, a bojar powyżej także i tarczę. Za pasem widzimy u niego buławę, uzbrojenia dopełnia łuk i włócznia (rohatyna?). Moskwicin u dołu jest wyposażony nieco inaczej - oprócz łuku i pokaźnego zbioru strzał, ma także niewielki toporek a także szablę przytroczoną rzemieniem do nadgarstka. Bardzo specyficzne są także związane ogony końskie - ciekawym czy naprawdę było to popularne? 

Osobno ręce, nogi, głowy

Popijanie trunków w czasie bitwy mogło mieć bardzo nieprzyjemne następstwa – i bynajmniej nie chodzi mi to o ogromnego kaca następnego dnia… W czasie oblężenia Pskowa przez wojska króla Stefana Batorego w październiku 1581 roku beczka miodu miała się stać przyczyną zguby grupy polskich piechurów. Dość drastyczne zdarzenie tak oto opisał kronikarz:
Przyniósł karczmarz Oglęckiego [Jana Ogleckieg/Oglęckiego, rotmistrza roty piechoty polskiej] roty beczkę miodu do szańców, którą 6 drabów[piechurów polskich]  stawiało; drudzy się nacisnęli do nich; ugodził zdrajca w oną beczkę i w onę gromadę; że ich 5 zaraz zabił i trzem po ręce, po nodze utrącił, z których dwu aż dobito, bo żywi nie mogli być, a oni się rozlecieli, osobno ręce, nogi, głowy. [Rotmistrzowie husarscy] P. [Mikołaj] Gostomski z P. [Stanisławem] Pękowsławskim bliżu ich siedział, tak, ze sztuka głowy przed nie padła. 

niedziela, 1 stycznia 2012

576 muszkietów, 432 piki, 48 partyzan...

Nowy rok znów rozpoczniemy zabawą z buchalterią, tym razem jednak wybierzemy się do Szwecji. By przyjrzeć się jak kosztowną inwestycją było wystawienie regimentu piechoty w XVII wieku chciałbym zacytować kosztorys ekwipunku regimentu piechoty w armii szwedzkiej w okresie Wojny Trzydziestoletniej. By mieć jakąś skalę porównawczą –  najemny szeregowiec w tym okresie miał (przynajmniej na papierze…) 6 riksdalerów miesięcznego żołdu. Dla regimentu liczącego w 10 kompaniach 576 muszkieterów i  432 pikinierów koszt broni wyglądał następująco:
576 muszkietów – 2 riksdalery sztuka – razem 1152 riksdalery
576 bandolierów – 18 öre sztuka  - razem 108 riksdalerów
576 forkietów – 8 öre sztuka  - razem 48 riksdalerów
432 zestawy zbroi pikinierskich  - 4 i ½ riksdalera sztuka – 1944 riksdalerów
432 piki - 16 öre sztuka  - razem 72 riksdalery
1008 pałaszy  - 1 riksdaler sztuka – 1008 riksdalerów
1008 hełmów – 1 riksdaler sztuka – 1008 riksdalerów
48 partyzan – 2 riksdalery sztuka – 96 riksdalerów
Razem powyższe wyposażenie – 5 436 riksdalerów. Musimy jednak pamiętać, że nie wyczerpywało to całkowitego kosztu. Wciąż brak tu ekwipunku dla 128 oficerów i podoficerów (poza partyzanami), sztandarów, bębnów, prochu, lontów, kul, czy chociażby najtańszego materiału na stroje dla wojaków. Droga była ta zabawa w wojenkę, oj droga…