Zgodnie z życzeniem Szymona odpoczniemy na chwile od wojny smoleńskiej i miast tego opowiemy bajkę. Dokładnie rzecz biorąc bajarzem będzie Paweł z Aleppo, który przedstawi nam nieprawdopodobną wręcz
wersję kampanii żwanieckiej w 1653 roku. Akurat pora na dobranoc, więc czytanka będzie jak znalazł.
W czasie świąt Trzech Króli w ubiegłym roku [rzecz była pisana w 1654 roku] stanęło obozem około 200 tysięcy wojska polskiego. Hetman Chmielnicki zebrał ponad 300 tysięcy, a chan ponad 120 tysięcy ludzi. Sprzymierzonymi siłami napadli na Polaków i z Bożą pomocą odnieśli nad nimi zwycięstwo. A było to tak. Wokół polskiego obozu zaciągnęli oni ‘jazak;, to znaczy okrążyli ich ze wszystkich stron i zamkniętym w środku odcięli dowóz żywności. Opowiadają, że z głodu w obozie zmarło około 40 tysięcy żołnierzy. Potem Kozacy i Tatarzy przystąpili do ataku, zdobyli obóz i siekli wrogów mieczami do kresu swych sił. Wówczas to zdobyli bogate łupy, a Tatarzy zagarnęli niezliczoną ilość jeńców. Spośród Polaków ocaleli tylko ci, którym było przeznaczone długie życie i uciekli ze swoim królem tj. władcą do jego rezydencji w Krakowie. Jest to miasto zbudowane z kamienia i otoczone siedmioma murami. Tam ufortyfikowali się.







