środa, 7 maja 2014

Rozwód za pomocą siekiery i szabli.

Podczytując sobie po raz kolejny „Prawem i Lewem” Władysława Łozińskiego (ta lektura chyba nigdy mi się nie znudzi) znalazłem makabryczny, ale i ciekawy zarazem opis mordu Jakuba Solikowskiego z 1607 roku. Ot, opiszmy jakiś sarmacki horror wieczorową porą…
Szlachcic nasz został zamordowany przez swoją żonę – Beatę Zawiszankę[1] - i dwóch spośród sług rękodziejnych: Stasia i Sienia. Ten drugi został  nawet przez panią przekupiony, mu darowała konia aby jej w morderstwie pomógł i tajemnicę zachował. Niestety nie wiem co za udział w zbrodni otrzymał Staś. Opis całego zdarzenia trafił do akt grodzkich halickich, więc pozwolę sobie przytoczyć obszerny fragment:
Pani pana upoiła tak, że zaraz spokojnie szedłszy precz usnął. Natenczas kilka razy dziewkę słała, aby się dowiedziała, jeśli już usnął, a gdy powiedziała, że usnął, zaraz pani z Stasiem, który z siekierą, a ten Sień z świecą do izby przyszli i tam Staś z siekierą obuchem w głowę pana uderzył, za którym haniebnym razem nieboszczyk się porwał, którego porywającego się pani przyległa na nim pierzyną i wespół z Stasiem dusili, aż go udusili, potem z łoża ściągnąwszy szablą Staś go przebił.
Jak widać nieźle się grupa musiała natrudzić, żeby pan Jakub wreszcie zszedł z tego padołu łez. Po burzliwej naradzie w kwestii pozbycia się zwłok – pani Beata chciał utopić zwłoki wraz z koniem[2] w Dniestrze, pozorując wypadek – ukryto zamordowanego pod mierzwą (słomy lub sianą) leżącą przy stajni, po czym mordercy spalili tak prowizoryczny stos. Zbrodnia jednak wydała się, po rozlicznych perturbacjach pani Beata została przez własnego brata (sic!) wydana trybunałowi i skazana na karę śmierci. Kat ściął także głowę Sieni, losów tak biegłego w używaniu siekiery i szabli Stasia nie znam.




[1] Notabene pan Jakub był jej drugim mężem, losów pierwszego – niejakiego Strzeleckiego –nie znam.
[2] A co on biedny zawinił?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz