Jakoś nie mam ostatnio weny do pisania na blogu, głównie skupiam się więc na krótkich notkach i albumach z malarstwem, które dodaję na blogową stronę na FB. Zdając sobie jednak sprawę, że nie wszyscy Czytelnicy bloga tam zaglądają, będę teraz częściej zamieszczał wpisy w dawnym stylu,w których znaleźć będzie można fragmenty interesujących obrazów. Dzisiaj lądujemy pod Smoleńskiem w 1633 i 1634 roku, a prezentowane miniaturki pochodzą oczywiście spod ręki Wilhelma Hondiusa (1597-1652). Poniżej przedstawienia żołnierzy armii koronnej i litewskiej:
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
poniedziałek, 28 stycznia 2019
piątek, 25 stycznia 2019
Z hetmanem na Tatara
Datowana na
1687 rok kopia Dodacameronu czyli wyprawy na czambuły tatarskie w 1672 roku,
autorstwa Romeyna de Hooghe. Znajdziemy tu samego hetmana Jana Sobieskiego,
husarię, pancernych i dragonów, walczących z Tatarami i odbijających jasyr.
Co ciekawe, w Rijksmuseum,
w którego zbiorach online znalazłem ten fragment, opisany jest jako walka
oddziałów Karola Lotaryńskiego i margrafa Badeńskiego z Turkami w 1687 roku.
Jest to oczywiście opis błędny – Sobieski i jego husarze są zbyt charakterystyczni. Wysłałem już do muzeum email w tej sprawie, może wezmą pod uwagę i zmienią?
Etykiety:
armia koronna,
dragonia,
husaria,
Jan III Sobieski,
malarstwo,
pancerni,
Romeyn de Hooghe,
Tatarzy
wtorek, 22 stycznia 2019
Zły jarmark, kiedy tylko pięciu zabiją
[Tak, wiem, rysunek z czapy, ale potrzebowałem jakiś chłopów z XVII wieku, więc pożyczyłem tych kolegów z Projektu Chłop.]
W 1713 roku Jan Stanisław Jabłonowski, za udział w spisku
detronizacyjnym Augusta II, został wysłany na trzyletnie przymusowe wakacje do
saskiej twierdzy Konigstein. Miał tam dużo wolnego czasu, poświęcił się więc
pisaniu diariusza. Nakreślił w nim między innymi kapitalną charakterystykę
Mazurów, którzy wszak od kilku już wieków cieszyli się renomą ludu wiejskiego hożego, wesołego i bitnego[1]. Zobaczmy
więc co też pan Jan tam napisał:
Mazurek kiedy się
przetrze, przyznać, że dobry żołnierz i prócz tego do wszystkiego są Mazurowie
sposobni. Żartują z nich insze nasze województwa i powiadają, że się ślepo
rodzą; ale ja i z relacyj starych i z własnego doznałem przekonania, że gdy „Ślepy
Mazur” przejrzy, głębiej patrzy pod czas niż Włoch albo Hiszpan. Powiadają i to
o Mazurkach, że gdy go oddadzą do dworu, to pierwszego roku wszyscy drwią z
niego, drugiego roku on drwi z drugich, a trzeciego i z samego pana. Co zaś do
żołnierstwa, mają serce i ran i śmierci lekceważenie, bo się sami między sobą
jak psy biją. Zły jarmark, kiedy tylko pięciu zabiją. Co zaś do ran i owych „Pęknij
no mię”[2] to
jest jak chleb z masłem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































