wtorek, 21 września 2010

Scotland and the Wider World - Researchers' Night 2010


24 września bieżącego roku (znaczy się w piątek - tuż tuż...) na uniwersytecie St Andrews w Szkocji będzie miała miejsce tzw. Researcher's Night 2010, na temat 'Scotland and Wider World'. Ogłaszam na blogu, gdyż ma być dostępny podcast w wykładów (mam nadzieję, że będzie go można oglądać w Polsce) a te zapowiadają się niezwykle interesująco. Strona internetowa wyjaśni nieco więcej:
List wykładów:
Ja ostrzę sobie kły i pazury na wykład prof. Murdocha 'Scotland and the TYW' koncentrujący się na niezwykle interesującej bitwie pod Wittstock. Udało mi się zapisać na uczestnictwo w tymże wykładzie (na szczęście w piątek nie pracuję, więc mogę pojechać do St Andrews), mam już gotową listę pytań ;)
Nie omieszkam złożyć dokładniejszego raportu z całej imprezy.

Szwedzkie sztandary... na Wargaming Zone - cz. II

Część druga (i jak na razie ostatnia) mojego tekstu o szwedzkich sztandarach zdobytych przez naszych dzielnych wojaków dostępna już na Wargaming Zone:
Tym razem Inflanty 1625-1629 i Prusy 1626-1629.

Serdecznie zapraszam do lektury!

poniedziałek, 20 września 2010

Rajtaria i dragonia wyruszyła na internetową wojnę...



Mimo mi poinformować, że nawiązałem współpracę z portalem www.o-wojnie.pl

Będą się tam od czasu do czasu ukazywać moje teksty dotyczące XVII-wiecznej wojskowości. Na dobry początek wybrałem trzy wątki z bloga, rozszerzyłem je nieco, dodałem bibliografię i… już są dostępne do czytania. Być może dzięki temu trafi na te informacje więcej zainteresowanych, poza tym nie każdemu chce się przebijać przez jakieś starocie na blogu, a tu ma wszystko na tacy w jednym tekście.

http://www.o-wojnie.pl/historyczne-formacje-zbrojne/178-rajtaria-koronna-w-wojnie-ze-szwecj-1626-1629.html

http://www.o-wojnie.pl/historyczne-formacje-zbrojne/176.html

http://www.o-wojnie.pl/historyczne-formacje-zbrojne/177-dragonia-w-armii-litewskiej-1617-1629.html

Zachęcam także do pisania własnych tekstów na portal – z czego wiem każda epoka, a nie tylko XVII wiek, mile widziana. Do piór zatem!

niedziela, 19 września 2010

Szelmy z różnych krajów...


Przeszukując źródła i opracowania dotyczące wojny 1626-1629 próbowałem dzisiaj wykopać nieco informacji na temat krajów w których zaciągano żołnierzy do jednostek ‘cudzoziemskich’ w armii koronnej. Wiemy, że dosyć ogólnie nazywano te jednostki ‘niemieckimi’, gdyż gros żołnierzy pochodziła właśnie z krajów niemieckojęzycznych. To jest zbyt ogólne sformułowanie, próbowałem więc znaleźć nieco detali. Mało tego, mimo to wrzucam na blog, być może zachęci to kogoś do dyskusji, a może ktoś z Was będzie w stanie wskazać nowe tropy i informacje?

Jeżeli chodzi o kwestię kadry oficerskiej to sprawa wydaje się nieco łatwiejsza – tu często źródła podają nam pochodzenia danego pułkownika czy kapitana. I tak przykładowo mamy tu silną reprezentację niemieckojęzycznej szlachty z Inflant i Kurlandii (rozliczni Denhoffowie, Reinhold Rosen, oficerowie w regimencie rajtarii Abramowicza i Szmelinga), co akurat nie dziwi, wszak tradycje wojskowe były bardzo silne wśród nieco zubożałych rodów w tym regionie i kariera w armiach okolicznych państw była dobrym pomysłem na życie. Wyspy Brytyjskie to w pierwszej połowie XVII wieku źródło doskonałych żołnierzy, dlatego też znajdujemy pod komendą hetmana Koniecpolskiego takich oficerów jak Astonowie, Butlerowie, Keithowie (znów całe rodziny, tak jak w przypadku Denhoffów), Murray, Owen, Gordon czy Grim (Gryma). Cenieni byli Francuzi – nieszczęsny La Montagne który padł ofiarą gniewu hetmana Koniecpolskiego w 1628 roku, Duplesis (du Plesis) czy Ceridon. Mamy i Holendrów (Appelman, być może Winter/Winteroy), zdarzył się nawet i Szwed lojalny wobec Zygmunta III, na dodatek dowodzący regimentem (Gustav Sparre). Sporo nazwisk ma brzmienie niemieckie, co jednak nie zawsze daje nam wskazówkę skąd dokładnie pochodzą.

Jak to jednak wyglądało w przypadku samych żołnierzy? Rota Astona (być może i w jakieś części oddziały Butlerów i Kiethów) składała się ze Szkotów, zapewne także i z Anglików czy nawet Irlandczyków. Rajtaria Abramowicza to zaciągi inflanckie, zapewne głównie niemieckojęzyczne. Jeden z oddziałów Mikołaja Judyckiego (nie wiem jednak czy chodzi o jego piechotę czy też dragonię – może o obydwa oddziały?) zaciągany był na Śląsku. Jak napisał w 1627 roku kawaler maltański wielka liczba szelmów śląskich nie chcąc walczyć przeciw Szwedom uciekła – jak widać Judycki nie miał najlepszego mniemania o własnych żołnierzach, zapewne jednak i inne jednostki rekrutowano na terenie Śląska. Głównym miejscem zaciągu w 1627 roku była Saksonia, gdzie już od zimy tegoż roku Denhoffowie, za zgodą elektora, prowadzili akcję werbunkową. Musieli tylko spełnić warunek, by nie wciągać na polską służbę żołnierzy saskich i górników. Także w 1627 roku jeden z kapitanów na służbie polskiej próbował prowadzić zaciągi w Księstwie Pomorskim, nie uzyskał na to jednak zgody panującego tam Bogusława XIV. Dosyć niecodziennym, ale też i bardzo dalekowzrocznym posunięciem, było w 1629 roku zaciągnięciu regimentu Rosena – który złożony był z polskich szeregowców, mustrowanych przez cudzoziemską kadrę.

6, 8, 10, 12, 15...


W toku dyskusji na temat Wespazjana Kochowskiego na forum historycy.org pojawiła się kwestia liczebności armii koronnej broniącej Zbaraża w 1649 roku. Chciałbym się w związku z tym zatrzymać nieco nad ową kwestią i przybliżyć nieco dane źródłowe, ukazując że sprawa wcale nie jest tak prosta i jednoznaczna jak się niektórym wydaje…
Jako punkt wyjścia do liczebności wojsk w Zbarażu przyjmuje się dane obliczone przez prof. Jana Wimmera, zawarte w jego pracy Wojsko polskie w drugiej połowie XVII wieku. Obliczył on tam stan etatowy na 11 675 koni i porcji (sumując tak zaciężne jednostki państwowe jak i prywatne), opierając się przede wszystkim o Zapłatę wojsku JKMci i Rzplitej (za okres od 1.I.1649 do 31.III.1650; jest to informacja sporządzona dla komisji wojskowej w 1650 roku oraz o Płace pocztom panięcym w r. 1650 czyli listę jednostek prywatnych, walczących pod Zbarażem i Zborowem. Prof. Wimmer przyjął kilka założeń – zmniejszył etatowe stany piechoty o połowę (na skutek dezercji), pomniejszył także stany kawalerii, włącznie z odliczeniem 10 % stanu armii na ślepe poczty (kawaleria) i porcje (piechota). Dało mu to podstawę do stwierdzenia, że realne siły polskie w Zbarażu to ok. 9000 żołnierzy, wspartych przez ok. 6000 luźnej czeladzi, co razem miało dać liczbę ok. 15 000 obrońców.
Spróbujmy więc teraz przyjrzeć się, jak sprawa liczebności sił w Zbarażu wygląda w innych źródłach współczesnych. Mimo że ich autorzy często nie brali udziału w samym oblężeniu, podają jednak pewne dane – zasłyszane czy przeczytane przez nich w tym okresie. Nie mi rozsądzać, które z nich są mniej lub bardziej wiarygodne, pokazują one jednak spory ‘rozrzut’ liczb obrońców.
W diariuszu obrony Zbaraża czyli cytowanym już na blogu Aktach Anii 1649… pod datą 18 lipca znajdujemy zapis do obrony ludzi mało było, bo nas pewnie nad 10 tysięcy, a na 6 tysięcy do boju nie było. Widzimy więc, że według autora diariusza, liczba ludzi zdatnych do walki to zaledwie 6 000. Co ciekawe, w tymże diariuszu w zapisie z 10 lipca znajdujemy wzmiankę, że Polacy mieli utracić kilka tysięcy (sic!) czeladzi, zagarniętej podczas furażowania przez Tatarów.
W Diariuszu Ekspedycji Zborowoskiej… odnajdujemy informację o szczupłości wojska, które nad dwanaście tysięcy więcej go nie było. Pytanie oczywiście, czy owe 12 000 zawiera całość luźnej czeladzi w obozie zbaraskim? Nie daje nam też odpowiedzi na kwestię, jak część z owych 12 000 to żołnierze.
W Historyi panowania Jana Kazimierza… którą wydano w 1840 roku w oparciu o Klimaktery Wespazyana Kochowskiego, w jednym miejscu podano liczbę obrońców Zbaraża jako liczba wojska rachowała się 12 000, ale ledwie do boju było 6 tysięcy. W innym miejscu z kolei znów powtarza się liczba ledwo 12 000 ludzi, dodatkowo znajdujemy wzmiankę 6000 było pospólstwa, które się wraz z wojskiem zawarło w mieście Zbaraż.
Jakub Łoś w swoim pamiętniku określił liczbę na wojsko nasze oblężone, którego niebyło nad 8000. Odwieczny problem w kwestii polskich źródeł z XVII wieku (na co wskazywał Radosław Sikora w jednym ze swoich artykułów - http://www.radoslawsikora.republika.pl/materialy/zapomnianaarmia.pdf ) – czy liczba to ‘tylko’ żołnierze, bez wymienienia liczby czeladzi?
Kolejny żołnierz-pamiętnikarz, Mikołaj Jemiołowski, w swym pamiętniku daje nam wpis o wojsku ledwie we dwanaście tysięcy natenczas zebranemu (bo drugie chorągwie jeszcze były nie przyszły).
Z listu Mikołaja Ostroroga, pisanym ze Zbaraża 3 lipca 1649, a także listu Adama Kisiela, datowanym na 23 lipca tegoż roku (pisanym z niewiadomego miejsca) dowiadujemy się o fatalnym stanie oddziałów koronnych, niepełnych stanach jednostek i opuszczaniu obozu przez żołnierzy, brak jednak dokładniejszych danych które mogłyby nam ukazać, o ile zmniejszył się stan oddziałów wysłanych do obrony Zbaraża jeszcze przed samym rozpoczęciem oblężenia. Kisiel wspomina nie masz tylko dziewięć albo dziesięć tysięcy wojska danego na czoło nieprzyjacielom, nie jest to jednak potwierdzona liczba. Jednocześnie pisze on wojska połowica, które było w kompucie, nie wiemy gdzie jest. Czy jednak odnosi się tu tylko do zaciągów państwowych z 1649 roku?
Bardzo ważna jest informacja z listu Andrzeja Firleja, kasztelana bełskiego do króla (datowany ze Zbaraża 7 lipca 1649 roku). Znajdujemy tam zapis co do strony wojska W.K.Mci, że go nie było na ten czas nad cześć tysięcy, i teraz W.K.Mci podawam do wiadomości, bo lubo według Computu, który mi W.K.Mość posłałeś, miało go być dziesięć tysięcy, tedy chorągwie tak kuse, że ledwie sześć tysięcy do bitwy wylata. Mamy tu więc do czynienia z liczbą 6000 żołnierzy, są to jednak tylko siły z zaciągów państwowych. W dalszej części listu znajdujemy bowiem informację o nadchodzących oddziałach prywatnych - Sieniawskiego, czy ks. Jeremiego Wiśniowieckiego.
Z kolei anonimowy list z Lublina, datowany 14 lipca 1649 roku, podaje nam obóz nasz teraz w Zbarażu rachują więcej niż 15 tysięcy. Taką właśnie liczbę (żołnierzy + luźnej czeladzi) założył prof. Wimmer w swojej pracy.

Wiedźmy, szabla i łacina


Ostatnimi czasy zasiedziałem się nad źródłami do Powstania Chmielnickiego i przy tej okazji znalazłem opis który wzbudził moją niebywałą wesołość. Oto 2 czerwca 1649 roku Krzysztof Przyjemski w liście do kanclerza koronnego opisywał starcie wojsk koronnych z Kozakami pod Sulżenicami. Jego opis starcia jest niemal kapką w kapkę jak u Andrzej Firleja, który tego samego dnia napisał list do króla Jana Kazimierza, relacjonując to samo starcie (o którym napiszę przy innej okazji…). Przyjemski jednak dodał do swojego listu nader ciekawy detal, który wygląda niczym prosto z bogatej wyobraźni panów z Grupy Monty Pythona (stąd i odpowiednie zdjęcie). Uwaga, będzie strasznie i śmiesznie…
Między inszemi i tego zamilczeć nie chcę, że dwie babie wiedzmy, na harc przeciwko naszym wyjechały, z których jedne gdy tam coś kreśliła, jeden z naszych zajechawszy szyję jej uciął [to dopiero jest antymagia!]: drugą w taborze żywcem wzięto i przyprowadzono, na imię jej Sałochna. Ma to być sławna czarownica, i Chmielnicki siła na niej polegał, obiecując wynaleźć jakieś ziele, za którem zaraz śmierć ma być, byle ją tylko przy zdrowiu zachowano, ale contra vim mortis, nulla herba crescit in hortis [na śmierć nie ma lekarstwa], przyjdzie kiedy jej prawo drugim na przykład.
Przyjemski nie dodał jednak, w jaki sposób pozbyto się owej drugiej wiedźmy – a szkoda, byłby to zapewne niezwykle interesujący opis…

czwartek, 16 września 2010

Od Pskowa do Parkan - pokaz


Niezawodny Tomek 'Sahajdaczny' Filipkowski [oj muszę wysłać do Polski jakąś beczkę ale'a..] organizuje kolejny pokaz 'Od Pskowa do Parkan', tym razem na konwencie 'Pola Chwały'. Impreza odbywa się w dniach 25-26 września w Niepołomicach. W grach pokazowych będzie można podziwiać modele z kolekcji Tomka, jak na przykład husarię którą widać tu na zdjęciu.
Serdecznie zapraszam!
Strona internetowa konwentu:
www.polachwaly.wargaming.pl