piątek, 15 września 2017

Umierając w przedziwny sposób, z zaciśniętymi szczękami


Sir John Hawkins był jednym z najbardziej znanych admirałów angielskich z okresu panowania Elżbiety I. Odegrał bardzo ważną rolę z walkach z Wielką Armadą, miał też jednak i o wiele mroczniejszą stronę. Dorobił się bowiem majątku na handlu niewolnikami, porywanymi z Afryki. Miało mu to przynieść tak duże profity, że uwzględnił motyw czarnego niewolnika w swoim herbie (jak widać powyżej). Często był to jednak biznes niebezpieczny, gdyż afrykańskie plemiona zażarcie walczyły z łowcami niewolników. Dziś przytoczę drobny fragment właśnie o tym. W 1567 roku Hawkins, w czasie korsarskiej wyprawy przeciw Hiszpanom, postanowił dorobić sobie nieco, organizując rajd po niewolników. 18 listopada jego flotylla dotarła do wysp Zielonego Przylądka, tu jednak Anglicy napotkali zażarty opór. Oddajmy głos samemu Hawkinsowi:
Wylądowaliśmy tam w 150 ludzi, mając nadzieję na pochwycenie czarnych; udało się jednak złapać tylko kilku, a wszystko to przy dużych stratach wśród naszych ludzi, głównie z powodu zatrutych strzał, którymi strzelali krajowcy. Z początku szkoda z powodu [tych strzał] była nikła, jednak [niedługo potem] zmarli praktycznie wszyscy którzy odnieśli jakąkolwiek ranę [od strzał], umierając w przedziwny sposób, z zaciśniętymi szczękami, w ciągu dziesięciu dni od zranienia, nawet po tym jak już zabliźniły im się rany. Jam był jednym z najgorzej rannych, jednak – dzięki niech będą Panu – uszedłem z życiem.

Podany przez Hawkinsa opis zgonu dotyczy oczywiście tężca (tetanus), owa zaciśnięta szczęka to szczękościsk (trismus), charakterystyczny dla tej choroby. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz