poniedziałek, 26 listopada 2012

Po kuglarsku zwinne wojsko bezbożnych giaurów



Hadży Mehmed Senai przedstawił nam w swojej kronice [dzięki Marku!] niezwykle ciekawe spojrzenie na Krym i politykę chana Islama Gereja III. Możemy też u niego znaleźć i interesujące informacje na temat przeciwników – Polaków – jak i kozackich sojuszników. Wpadła mi w oko wzmianka o armii polskiej pod Korsuniem, zobaczmy więc jak też Senai przedstawił siły niewiernych z którymi przyszło walczyć dzielnym ordyńcom:

Dwadzieścia cztery tysiące[1] wybornego i celnego, doskonałego, dobrze uzbrojonego, igrającego ogniem i rażącego ze strzelb, biegle władającego szablą i po kuglarsku zwinnego wojska bezbożnych giaurów, czyli szatanów, podobnie jak wojska ich słynnych i znakomitych hetmanów: Kalinowskiego[2], Sieniawskiego[3], Odrzywolskiego[4], Bałabana[5], Sapiehy[6] i komisarza[7], z których każdy, niby król jaki, posiada po trzy – cztery setki jazdy i po dwieście świetnych zamków, rządki ogromnym krajem jako majętnością rodową oraz ma skarb i wojsko, oprócz tych zaś wojsko podobnych do nich innych znakomitych bezbożników i samolubnych pyszałków, czyli szatanów przeklętych, w wielkim zarozumialstwie i pysze swojej, nie ujrzawszy na oczy [nawet] tych wojsk muzułmańskich, które stanowiły forpoczt wojsk jegomości najszczęśliwszego władcy naszego czasu, a rokując sobie zwycięstwo – ośmieliło się i odważyło na stawienie czoła i walkę.




[1] Liczba znacznie przesadzona, chyba że policzono +\- 5000 obecnych żołnierzy wraz  z czeladzią, końmi i wozami…
[2] Marcin Kalinowski, hetman polny koronny
[3] Adam Hieronim Sieniawski, starosta lwowski
[4] Jan Odrzywolski, kasztelan czernihowski
[5] Jerzy Bałaban
[6] Jan Sapieha
[7] Jacek Szemberg, komisarz wojska zaporoskiego

sobota, 24 listopada 2012

Maurycy Saski ma pomysł - peruka i hełm



Książę Maurycy Saski podyktował swoje słynne Mes Rêveries pod wpływem gorączki (jak sam twierdził) lub, jak określił pewien historyk, pod wpływem opium. Podczytywałem sobie pewne fragmenty tego uroczego dzieła i wpadł mi w oko ciekawy akapit o włosach i żołnierskich nakryciach głowy. Zobaczmy co też miał do powiedzenia słynny generał – w dosyć luźnym tłumaczeniu własnym z angielskiego przekładu:
W czasie kampanii włosy to tylko ohydna [i brudna] ozdoba żołnierza, a gdy nastaje deszczowa pogoda, żołnierska głowa praktycznie nie bywa sucha (…) Kapelusz szybko traci swój kształt, nie ochrania przed deszczem i nie przydaje się w czasie kampanii, natomiast szybko się zużywa; jeżeli zaś człek, ulegając zmęczeniu, położy się, [kapelusz] spada mu z głowy, w ten sposób śpiący jest odkryty i narażony na [opadającą] rosę czy niepogodę [i] następnego dnia ma [już] gorączkę.
Po tak nieprzyjemnym opisie następuje wywód jak książę by problem rozwiązał:
Żołnierz winien [według mojej opinii] nosić włosy [ścięte] krótko i mieć małą peruką – szarą lub czarną – wykonaną ze skóry hiszpańskiego jagnięca [w angielskiej wersji ‘Spanish lambskin’ więc może zbyt dosłownie to traktuję?] którą winien zakładać w czasie złej pogody. Taka peruka tak dobrze naśladuje prawdziwe włosy że praktycznie nie można poznać różnicy, dobrze dopasowuje się do [kształtu] głowy jeżeli tylko dobrze [jest wykonana], kosztu raptem ze dwa pensy, a wystarcza na całe życie. Jest też bardzo ciepła, chroni przez przeziębieniem i waporami, i dobrze wietrzy głowę. Miast kapelusza, sugeruję hełm wykonany na rzymską modłę, który wcale nie będzie cięższy [niż kapelusz], ochroni głowę przez cioem szabli i będzie wyglądał niezwykle ozdobnie.
Prawda że piękne? Tak mi się te opisy autorstwa Maurycego spodobały, że nasz kondotier dostanie własny cykl na podobne pomysły…

piątek, 23 listopada 2012

Gawędy o pancernych i kozakach - cz. I



Tak sobie ostatnio dyskutowaliśmy z Arturem (pozdrawiam!) o pancernych w armii litewskiej i zawadziliśmy o pancernych ogólnie przy okazji.  Niech da to więc początek nowej serii na blogu (kolejna z tych co się nigdy nie mogą skończyć…), tym razem opowiadającej o jeździe kozackiej i pancernej właśnie. Będę tu wrzucał różne różności związane z tą formacją.
Na początek drobna przebieżka przez litewskie źródła z drugiej połowy XVII wieku w poszukiwaniu jazdy pancernej w armii litewskiej. Autorzy opracowań czasami wspominają o takich chorągwiach spod znaku Pogoni, z tymże nazywają tak praktycznie tylko chorągwie hetmańskie. Co na to źródła z epoki? Hetman Janusz Radziwiłł w listach z kampanii 1654 i 1655 roku wspomina tylko o chorągwiach kozackich  - nawet w przypadku własnej chorągwi, którą uważano za najlepszą jednostkę w armii litewskiej. Krzysztof Vorbek-Lettow w liście do swojego ojca Macieja z 26 lutego 1655 roku nazywa chorągiew hetmana polnego Gosiewskiego kozacka pancerna, hetman wielki Radziwiłł pisząc o tym samym starciu (Mohylew 16 lutego 1655 roku) nazywa chorągiew kozacką. Jan Poczobut Odlanicki mianem pancernej określa w 1658 roku chorągiew ks. Bogusława Radziwiłła a także chorągiew hetmana polnego Gosiewskiego. W zapisach z 1659 i 1660 roku pan Jan jako pancerną znów określa chorągiew hetmana polnego Gosiewskiego. W tymże 1660 roku mianem pancernej obdarza także chorągiew hetmana wielkiego Sapiehy. W Kompucie wojska litewskiego wszystkiego, obudwóch dywizyj, w roku 1661, miesiąca Septembra,  zamieszczonym w tymże pamiętniku Poczobuta Odlanickiego najsilniejsza chorągiew hetmana Sapiehy określona jest jako chorągiew pancerna, dwie kolejne to chorągwie kozackie. W dywizji prawego skrzydła (hetmana wielkiego Sapiehy) pan Jan nie wymienia już żadnej chorągwi pancernej. Z kolei w dywizji lewego skrzydła (hetmana polnego Gosiewskiego) jedna chorągiew hetmana jest określona jako pancerna,  dwie pozostałe to odpowiednio chorągiew [tak opisanych jest gros chorągwi kozackich w obydwu dywizjach) i chorągiew kozacka. W Kompucie wojska skrzydła lewego Pana Cnotliwego JWPana Gosiewskiego więźnia utrapionego podskarbiego i hetmana Wgo Ks. Litews. [z 1661 roku] u Stefana Franciszka z Prószcza Medekszy znajdujemy spis chorągwi kozackich, na pierwszym miejscu wśród nich jest jednak wymieniona chorągiew hetmańska, określona jako pancerna właśnie.  W pamiętnikach Obuchowiczów tylko jazda kozacka, ani jednego pancernego.  To samo w diariuszu Jana Antoniego Chrapowickiego – kozaków bez liku, pancernych ani jednego (przynajmniej ja nie znalazłem…).
Widzimy więc, że – tak jak w przypadku armii koronnej w okresie 1649-1667 – określenie pancerne jeżeli już się pojawia to na określenie ‘elitarnych’ (przynajmniej z założenia) chorągwi hetmańskich (plus chorągwi ks. Bogusława). Oczywiście na ile nazwa odzwierciedlała wyposażenie chorągwi mogę tylko dywagować, jednak biorąc pod uwagę, że wyróżnia się te chorągwi w komputach spośród pozostałych chorągwi kozackich danego hetmana, może nam to dawać jakąś wskazówkę że były to oddziały lepiej wyposażone. Jeżeli ktoś z Was kojarzy podobne zapiski dotyczące chorągwi litewskich (koronnym przyjrzymy się szczegółowo już niedługo) to zapraszam do komentowania.Niedługo uzupełnię tagi w innych wpisach, by jak najwięcej odnośników znalazło się pod 'pancernymi' i jazdą kozacką'.

środa, 21 listopada 2012

Armia litewsko-polska pod Mohylewem 1654/1655 - uzupełnienie



Uzupełnienie do listy zidentyfikowanych jednostek litewskich obecnych w oblężeniu Mohylewa 1655 roku [podziękowania dla Radosława Sikory za podesłanie materiałów!]
- chorągiew piechoty polsko-węgierskiej Wincentego Aleksandra Gosiewskiego, dowodzona przez Hieronima Iwanowskiego – 200 porcji
- chorągiew piechoty polsko-węgierskiej ks. Bogusława Radziwiłła pod Stanisławem Skarbkiem (nie był on jednak obecny w czasie oblężenia) – 100 porcji
- chorągiew rajtarii ks. Bogusława Radziwiłła (chorąży tej jednostki został ranny w czasie jednego ze szturmów) pod rotmistrzem Otto Butlerem – jej etatowy stan to 200 koni
- kozacka (pancerna) chorągiew ks. Bogusława Radziwiłła pod porucznikiem Wolanem  o etatowej sile 120 koni
- [prawdopodobnie] tatarska chorągiew Czymbaja Ułana Maluszyckiego – jej etat to 100 lub 150 koni
- rota husarska powiatu lidzkiego pod podkomorzym lidzkim Jakubem Teodorem Kuncewiczem –etatowo liczyła 100 koni
Niby niewiele, ale zawsze to kolejne drobne kamyki do ogródka…

wtorek, 20 listopada 2012

Kolejny konkurs husarski na forum Strategie

Rozpoczęła się piąta edycja konkursu husarskiego na forum Strategie:
http://www.strategie.net.pl/viewtopic.php?f=188&t=11463
Do wygrania najnowsza książka Radka Sikory, 'Husaria pod Wiedniem'. W tej edycji pytania są mojego autorstwa, mam więc nadzieję, że nie będzie zbyt łatwo ;)


Najgorsi z ludzi wilcy pod owczą skórą



9 października 1672 roku oddziały koronne dowodzone przez hetmana Jana Sobieskiego rozbiły pod Komarnem zgrupowanie tatarsko-kozackie dowodzone przez Nurredina sołtana Safi Gereja. Polakom udało się pokonać wielokrotnie silniejszego przeciwnika, zadając mu spore straty i odbijając wiele tysięcy jasyru. Żołnierze Sobieskiego wzięli także licznych jeńców, Turków, Kozaków, Tatarów kilkudziesiąt, wzięty Iwan Bernata Pułkownik, wielki Favorit Doroszeńków. Wielu Tatarów potonęło w ucieczce: z bachmatami w wirowatey przyrwie potonęli. Inni porzucali konie i uciekali pieszo w błota, w lasy. Kozacy Doroszeńki próbowali w nieco inny sposób ocalić karki. Chcieli byli Kozacy figla [sposobu] zażyć; bo obaczywszy następujące Woysko [koronne], porzuciwszy konie, samopały, sami między Jasyrem się schować chcieli; ale gdy ich sprawić, gdzieby ich brano nie umieli [powiedzieć]. Podstęp jednak się nie udał, od innych jeńców wydani bez wszelkiej litości zabici zostali. Jak widać syndrom sztokholmski wśród jasyru nie miał miejsca.
Z kolei po bitwie pod Kałuszem (5 dni później) Kozacy próbowali pozbywać się osełedców by w ten sposób zmieszać się z tłumem. Y Kozacy sobie czuprynki wyrywali za Jasyr się udaiąc, ale im to nie uszło. Pomysł ciekawy, ale znów bez sukcesów...