Pisząc kiedyś notkę o nietypowych formacjach w armii RON wspomniałem o chorągwi kozackiej, wystawionej w 1654 roku przez Żydów litewskich. Wreszcie udało mi się dotrzeć do źródła tej informacji – to jest Skarbnicy pamięci… pióra Macieja Vorbek-Lettova (thanks for Your help Vlad!!!) - i mogę dodać nieco interesujących detali. Oddział miał się składać z Żydów-ochotników, ochotszych do broni, który zaciągnęli się z dobrym rynsztunkiem. Rota składała się ze 130 ludzi. Żydzi walczyć mieli pod własnym sztandarem – [chorągiew] czerwona była, brzegi w listwie białe z obu stron z napisem hebrajskim. Pamiętnikarz wspomina, że służący po kozacku Żydzi wzięli udział w podjeździe wysłanym pod Bracław na podsłuchy. Dalsze losy tego oddziału nie są mi znane, ale nie mogłem sobie darować tej notki – toż to niesamowita gratka dla wargamerów, konstruujących armię litewską w drugiej połowie XVII wieku…
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
piątek, 18 marca 2011
wtorek, 15 marca 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XVIII
Kontynuując wątek Hondiusa (jeżeli się Wam znudzi to dajcie znać w komentarzach, ja póki co nie mam jeszcze dość) piękny wizerunek pikinierów, dziarsko maszerujących z pikami na ramieniu. Oddział wyposażony jest wręcz wyśmienicie. Żołnierze mają hełmy, u wszystkich widzimy napierśnik, i taszki, chociaż co do naplecznika nie jestem pewny (acz raczej jest). U boku rapiery.
Etykiety:
armia koronna,
armia litewska,
malarstwo,
Wilhelm Hondius,
wojna smoleńska
poniedziałek, 14 marca 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XVII
Przepraszam że każdy nieomal fragment wrzucam osobno, aleć to są takie perełki że wypada im poświęcić nieco miejsca. Mam nadzieję, że Was tym nie zamęczę, ale po prostu jestem zauroczony. Co prawda znamy je z przerysów płk. Gembarzewskiego, ale co oryginał to oryginał. Tym razem husaria – towarzysze nader strojnie prezentują się w czasie kapitulacji Szeina. Na pierwszym planie widzimy rotmistrz z buzdyganem w dłoni. Na głowie szyszak zdobiony piórem (takież ozdoby widzimy także i u towarzyszy), na plecach pojedyncze skrzydło (takież i u towarzyszy), a i jakiś dziki kotek się załapał na ozdóbkę. Koń (którego łeb wygląda dosyć dziwnie…) ma zdobioną kapę (widzimy wzorek po lewej stronie) i buńczuk. Przy siodle olstro z pistoletem. Piękna sprawa…
Etykiety:
armia koronna,
armia litewska,
husaria,
malarstwo,
Wilhelm Hondius,
wojna smoleńska
Malarze znani i nieznani - cz. XVI
Wizerunki autorstwa Hondiusa, sądząc po komentarzach, wzbudzają zainteresowanie więc drążymy temat. Tym razem dwóch muszkieterów koronnych. Obydwaj, wedle wychodzącej już w tym czasie z użytku mody, mają na głowach hełmy, poza tym oczywiście brak uzbrojenia ochronnego. Muszkiety bez forkietów, przy pasie rapiery. Dla zainteresowanych – można się dopatrzyć szczegółów ubioru i wyposażenia, jak np. bandolier z ‘dwunastu apostołami’.
Etykiety:
armia koronna,
armia litewska,
malarstwo,
Wilhelm Hondius,
wojna smoleńska
Malarze znani i nieznani - cz. XV
Kontynuujemy z wojskiem cudzoziemskim według W. Hondiusa. Tym razem oficer którego płk. Gembarzewski (tabl. 177) zidentyfikował jako dragona. Bardzo zawadiacko wyglądający wojak – w kolecie (chyba?), przepasany szarfą (co ma wskazywać na oficera właśnie), na głowie kapelusz z wygiętym rondem, ozdobiony piórami. Oficer ma wysokie buty kawaleryjskie z ostrogami – co ciekawe i nieco zaskakujące, Hondius w takie obuwie wyposażył też zwykłych dragonów, o czym mowa będzie w kolejnym wpisie. Ukazany jest tylko prawa strona oficera, stąd też nie widzimy broni białej, za to w olstrze mamy tu pistolet. Znów rzecz ciekawa, biorąc pod uwagę, że dragonia walczyła pieszo. Dosyć paradoksalnie bardziej przypomina on wizerunki ‘rajtarów’ z ostatniej fazy Wojny Trzydziestoletniej, gdy zarzucono uzbrojenie ochronne na rzecz koletów.
Etykiety:
armia koronna,
armia litewska,
dragonia,
malarstwo,
Wilhelm Hondius,
wojna smoleńska
niedziela, 13 marca 2011
Malarze znani i nieznani - cz. XIV
Dzięki uprzejmości p. Jerzego Czajewskiego (któremu serdecznie dziękuję za udostępnienie materiałów i zgodę na umieszczenie ich na blogu) wszedłem w posiadanie znakomitej jakości fragmentów miedziorytu Wilhelma Hondiusa, ukazujących walki pod Smoleńskiem w 1634 roku. Na pierwszy rzut niezwykle ciekawy wizerunek rajtarii Władysława IV – znany także z pracy płk. Gembarzewskiego (tabl. 175). Kawalerzyści owi ukazani są jako kopijnicy – każdy z żołnierzy (prócz oficera) dzierży długą kopię z proporcem. Skąd taki wizerunek? Wygląda niczym z podręcznika Wallhausena, wszak w tym okresie kopijników wśród jazdy typu zachodniego nie uświadczymy. Czyżby Hondius połączył tu wygląd rajtarów koronnych/litewskich i husarii? Jeźdźcy są wyposażeni w zbroje ¾ i hełmy ozdobione piórami. Oficer jadący z tyłu nie ma kopii, widzimy jednak pałasz u lewego boku, a także szarfę którą jest przepasany. Brak jednak pistoletów, a przynajmniej ja nie jestem w stanie się ich dopatrzyć na tym fragmencie.
W sumie nie wiem co myśleć o takim przedstawieniu tej formacji. Być może Hondius miał okazję podziwiać rajtarów królewskich w toku dworskich uroczystości, gdy dzierżyli jakiegoś rodzaju kopie czy lance? Nie spotkałem się bowiem z jakąkolwiek wzmianką o broni drzewcowej na uzbrojeniu rajtarów…
Etykiety:
armia koronna,
armia litewska,
malarstwo,
rajtaria,
Wilhelm Hondius,
wojna smoleńska
sobota, 12 marca 2011
Pyszny hetman, w sosie białogrodzkim
Fragment listu hetmana Jana Sobieskiego z 22 lipca 1671 roku (do Podkanclerza Koronnego) – lektura tegoż niezwykle mnie ubawiła. Późniejszy ‘Lew Lechistanu’ donosi bowiem w tej korespondencji, jak to listownie poskarżył mu się… Swinkazy-Aga (spotyka się też zapis Swinkazy Murza), wodza ordy białogrodzkiej, którego wojska zostały haniebnie rozbite przez Polaków. Oddajemy głos hetmanowi:
Mam też list od Swinkazego, Starszego nad tym Białogrodzkim woyskiem, albo raczey paskwil y satyrę, tylko bardzo prostą y głupią. Gniew się o rozgromienie woyska swego, z którego effective pięćset trupów padło, iako to tłumacze deducunt, z Białogrodu po więźniów y od więźniów tu przyieżdżaiący. Gniew się y o to, żem do niego nie pisał; zowie mnie pyszny, wyrzuca mi inszych Hetmanów, którzy większe miewali woyska, a nei byli tak pysznymi, grozi czterema kroć sto tysięcy woyska, y pułtorasty dził, a na wiosnę samym Cesarzem Tureckim.
Tatarski wódz miał jak widać niesamowite poczucie humoru, grożąc Sobieskiemu nieistniejącym wojskiem (jego liczba jest wszak astronomiczna). A może po prostu był rozgoryczony, że hetman nie pisał do niego takich pięknych listów jak do Marysieńki…
Subskrybuj:
Posty (Atom)







