poniedziałek, 6 marca 2017

Z zajadłością z jaką psy jelenia ścigają


Marzec zaczniemy od sceny żywcem wyjętej z horroru. Miejsce: Moskwa, czas: druga połowa stycznia 1606 roku. 18 stycznia doszło do próby zamachu na cara Dymitra Samozwańca, atak jednak udaremniono a śledztwo (przeprowadzone za pomocą tortur) wykazało, że nawet wśród moskiewskich strzelców ze straży carskiej znajdują się spiskowcy. Siedmiu prowodyrów uwięziono, po czym Dymitr zwołał wszystkich strzelców na apel na Kremlu. Wygłosił do nich długi apel, twierdząc że to on jest prawowitym i prawdziwym władcą, wyzywając spiskowców od nikczemników. Strzelcy mieli zapewniać go o swojej wierności, prosząc go o wyjawienie kto jest jego przeciwnikiem i kto czyha na jego życie. Kiedy nastrój wśród żołnierzy był już odpowiedni, sam car zszedł ze sceny a przed strzelcami postawiono siedmiu spiskowców. Zachował się nader obrazowy opis tej egzekucji (nie czytajcie przy jedzeniu…):

Stało się to w sposób tak straszliwy, iż nikt nie uwierzyłby temu opowiadaniu. Ponieważ cały ten tłum nie miał ani broni ani lasek, przeto rzuciwszy się na swe ofiary, rękami rozrywał je na drobne kawałki. Po tej walce, strzelcy tak dalece krwią byli zbroczeni, jakby w rzeźni woły zabijali. Byli pomiędzy nimi i tacy, którzy z zajadłością z jaką psy jelenia ścigają, zębami kawałki ciała wyrywali. Jeden z nich do tego stopnia posuwał swą zaciekłość, iż oderwał ucho jednej z ofiar i dopóty trzymał je w zębach, dopóki go zupełnie nie pogryzł. Lwy zgłodniałe nie srożyłyby się tak nad bezbronnymi jagniętami jak ci ludzie pastwili się nad swoimi bliźnimi. Po dopełnieniu tej okropnej egzekucji, zawołali:
- Oby, jak ci zdrajcy, poginęli wszyscy wrogowie Hosudara!


Dymitr zapewne nie przypuszczał, że już za kilka miesięcy i jego czeka śmierć z rąk tłumu…

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza