poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Nędza, miotełki i ładna kolekcja win


Kilka co ciekawszych pozycji z Taxy krakowskiej Towarów Cudzoziemskich, które przez Śląski y z Węgier do Krakowa, a potym po wszytkiey Koronie idą (…) w Roku 1633. Wymienione są tam różnorakie dobra, pochodzące z różnych stron, od Wenecji po Turcje. Wiele różnego rodzaju tkanin, stali Rakuskie y Węgierskie, blachy niemieckie, ale i tajemnicze Miotełki Weneckie (po groszy dwadzieścia y pięć, tuzon po złotych dziesiąci) czy też papier. Ciekawostki które szczególnie przykuły moją uwagę (oprócz wspomnianych już powyżej miotełek):
- stron do włoskich skrzypic, bunt za złotych cztery [zapewne chodzi tu oczywiście o struny do skrzypiec]
- złoto drotowe nayprzedieysze Weneckie, ale nie to co z Lipska idzie, uncja, to iest cewka, po złotych pułszosta
- nędzy bogatey, łokieć po groszy czterdziestu – nędzą zwano tkaninę z szychu, jej inna nazwa to alherunt
- nici śląskie przednie, po groszy dwanaście sztuka
Nie mogło zabraknąć i trunków. Znajdujemy tam więc wina: stare węgierskie, endenburskie [z miasta Odenburg/Szopronia na Węgrzech], świętoiurskie [Wino św. Jerzego], petersymenam [wino hiszpańskie], sek [słodkie wino hiszpańskie], kanar [z wysp Kanaryjskich] i bastard [wino francuskie].
Wśród towarów tureckich i egipskich widzimy wiele rysiów, pod którą nazwą zapewne ukrywają się futra azjatyckich, afrykańskich  i europejskich dzikich kotów, chociaż lamparty i tygrysy wymienione są osobno. Mamy też łuki – sarayski, konstantinopolski i prosty. Inne wyposażenie wojskowe to szable, pałasze, sahajdaki, czekany, koncerze, buzdygany, karwasze, , buńczuki i misiurki. Nie zabrakło też koni tureckich, osiągających wysokie ceny, jak też siodeł i rzędów turskich.
Są też i towary wołoskie, a wśród nich karp słony dunayski i śledzie dunayskie, miód, woły wołoskie, futra lisów, wydr i bobrów, a nawet łój. 

niedziela, 21 sierpnia 2011

Nahajskie konie tłuste, ale Krymskie chude


Na początku listopada 1653 roku podjazd wojsk koronnych pochwycił nieopodal obozu żwanieckiego kilku Tatarów.  Zeznania jednego z nich, Tatarzyna Genesty z ludzi Kamamet Murzy, spisano i można w nich znaleźć kilka ciekawych informacji na temat wojsk tatarskich w tej kampanii. Fatalne warunki pogodowe, które zbierały krwawe żniwo wśród wojsk koronnych, miały także być niezwykle uciążliwe dla Tatarów. Gdy na radzie chańskiej zastanawiano się, czy pozostawać na Rusi czy też wrócić na Krym, ogół ordyńców miał odpowiedzieć, że nie mamy kożuchów, jeść nie mamy co, i insze niedostatki dokuczają nam; wrócić się [na Krym] lepiej. Chmielnicki miał prosić chana o dotrzymanie przyrzeczeń sojuszniczych, ale otrzymał podobną odpowiedź, że pod Kamieńcem żywności nie masz; kożuchów nie mamy, zima przed nami; dość tobie będzie, gdy część Ordy zostanie przy tobie. Jeniec wspomniał też o kondycji koni tatarskich – Nahajskie [Ordy Nogajskiej] konie tłuste, ale Krymskie chude. Jest także i wzmianka o wyposażeniu Tatarów, u Murzów konie, łuki i pancerze dobre. U czarnych [zapewne od słowa czerń, czyli chodzi tu o ‘zwykłych’ ordyńców] Tatarów mniej wszystkiego, bo są ubożsi. Czerkiesów mało co; Budziaccy wszyscy; Dobruczan nie masz wcale.

sobota, 20 sierpnia 2011

Rajtarzy na trzy/cztery/pięć kompanii podzieleni (plus jedna chorągiew husarii)


Pisałem już kilka razy o strukturze regimentów piechoty cudzoziemskiej, tym razem słów kilka o podobnych podziałach w regimentach rajtarii w pierwszej połowie XVII wieku.
Pierwszy regiment z którym mamy do czynienia w źródłach to opisywany już przeze mnie oddział Nagera:
Jednostka ta najprawdopodobniej nigdy nie weszła do służby, jednak według zakładanego etatu miała mieć 4 kompanie liczące po 300 koni każda.
W armii litewskiej walczącej w Inflantach w 1622 roku widzimy regiment Mikołaja Korffa, jednostka ta powstała w oparciu o jego chorągiew rajtarską służącą od 1621 roku. Regiment składał się z chorągwi husarskiej i trzech chorągwi rajtarii (‘starej’ czyli tej będącej na służbie poprzednio oraz ‘białej’ i ‘niebieskiej’). Chorągwie te nie miały jednolitej siły: husaria miała 98 koni, ‘stara’ rajtarska 159 koni a ‘biała’ i ‘niebieska’ odpowiednio 106 i 105 koni.
Kolejny regiment litewski znajdujemy w 1625 roku, dowodził nim Sey (Sej). Jednostka ta miała etatowo 400 koni i składała się z 4 kompanii (zapewne 100 koni każda, być może jednak leibkompania była silniejsza a pozostałe kompanie słabsze). Regiment ten jednak znika z armii litewskiej po jednej lub dwóch ćwierciach służby.
Od 1626 do 1629 roku w armii litewskiej walczy przeciw Szwedom regiment rajtarii Mikołaja Korffa. W 1626 roku liczy 500 koni, podzielonych na 4 kompanie. Kornet pułkownika Korffa ma 150 koni, kolejne kornety odpowiednio 130, 120 i 100 koni. Regiment utrzymał etat 500 koni i 4 kompanii do końca wojny, z tymże siła poszczególnych kompanii dosyć regularnie ulegała zmianie.
Przenosimy się do Prus, gdzie od jesieni 1626 roku walczy regiment rajtarii Abramowicza (Abrahamowicza). Początkowo złożony jest z 400 koni, podzielonych na 3 kompanie. Prawdopodobnie od połowy 1627 roku oddział ten ma już 5 kompanii, zachowując taki podział do końca wojny. Spis wojsk koronnych dokonany latem 1629 roku ukazuje etatową siłę kompanii jako 147 koni (kornet pułkownika), 120, 119, 110 i 101 koni. Znów więc duża różnorodność liczebność poszczególnych kompanii, blisko 600 koni etatu, acz popis z września tegoż roku wykazał zaledwie 205 koni w całej jednostce.
Ostatnim regimentem którego ślad udało mi się odnaleźć jest jednostka Balcera Franckenberka, zaciągnięta w 1647 roku w ramach ‘tureckich’ planów Władysława IV. Oddział ten liczył 600 rajtarów, nie wiem jednak na ile kompanii był podzielony.
W tym momencie nie kojarzę żadnego innego regimentu rajtarii w armiach koronnej i litewskiej w pierwszej połowie XVII wieku, jeżeli jednak jakiś oddział pominąłem to z góry przepraszam i chętnie odpowiem na wszelkie komentarze w tej materii. Dyskusja jak zwykle mile widziana.

Irlandczycy najlepsi i najtrwalsi, więc że i wiary katolickiej, snadniej się im dufać może


Kontynuując wątek rozpoczęty jeszcze we wrześniu 2010 roku:
tym razem słów kilka o tym jak naprawdę wyglądały zaciągi które skierowano do Korony.
Rekrutacją angielskich żołnierzy dla Polski kierował sir Artur Aston, oprócz tego przynajmniej sześciu kapitanów zaciągało żołnierzy w Irlandii. Ochotnicy z Zielonej Wyspy byli bardzo pożądani, gdyż Irlandczycy najlepsi i najtrwalsi, więc że i wiary katolickiej, snadniej się im dufać może. Na przełomie sierpnia i września 1621 roku pierwsze oddziały zaczęły opuszczać angielskie i irlandzkie porty i kierować się do Polski. Jako pierwszy wyruszył Artur Aston Młodszy (syn sir Artura), który na dwóch statkach miał 360 żołnierzy. Po nim wyruszył sam sir Artur z 300 ochotnikami. Kolejne kompanie prowadzili kapitan Blabie (300 żołnierzy) i Lusie (200 żołnierzy). Wszystkie te zaciągi wypłynęły z Londynu. Z kolei z Newcastle płynął kapitan Thomas Howard z 240 żołnierzami. Z Irlandii popłynęły dwa kontyngenty – kapitan Lawrence Maisterson (Masterson?) na statku płynącym z Wexford miał 200 ludzi, kapitan Brian Fitz-Patrick na dwóch statkach opuszczających Waterford prowadził 610 żołnierzy. Kolejnych czterech kapitanów prowadziło rekrutację w Irlandii (każdy miał zaciągnąć kompanię liczącą 200 żołnierzy), jednak jak się wydaje nigdy nie opuścili oni Zielonej Wyspy. Byli to kapitanowie Bingley, Christopher Blunt, John Doyne i Francis Williams.
Dzięki ‘uprzejmości’ Duńczyków tylko kontyngenty Astonów dotarły do Polski, reszta żołnierzy została zawrócona w cieśninach duńskich. Część wróciła do Anglii i Irlandii, część z kolei znalazł zatrudnienie w armiach walczących we Flandrii, gdzie wyspiarzy ceniono zarówno po hiszpańskiej jak i niderlandzkiej stronie. 

piątek, 19 sierpnia 2011

Czego dobrze nie rozumiem i tłumaczę na Saperów


Pozostajemy przy Wyprawie na Węgry Bernarda Aldany… tym razem ukazując jak łatwo tłumacz może wpaść w pułapkę własnej niewiedzy i stworzyć określenie którego nie ma w oryginalnym tekście. Rzecz dotyczy zgrupowania wojsk na Węgrzech wiosną 1551 roku. Najpierw tekst tłumaczenia Feliksa Różańskiego:
Siły królewskie (…) dochodziły do 1200 Hiszpanów, 3000 Niemców, żołnierzy starych i dobrze uzbrojonych, 400 saperów*, 6000 węgierskiej kawaleryi bardzo dobrej, 2000 węgierskich strzelców i 14 dział.
Przy owych saperach mamy przypis tłumacza:
Oryg. hereruelos czego dobrze nie rozumiem i tłumaczę na Saperów.
I tu właśnie tłumacz zupełnie się przeliczył. Pod nazwą herreulos/hereruelos ukrywa się bowiem lekka jazda hiszpańska [patrz ilustracja powyżej], z reguły nie nosząca uzbrojenia ochronnego, wyposażona w broń białą i pistolet lub arkebuz. Skąd więc pojawili się w tłumaczeniu saperzy? Może po prostu byli pierwszą formacją która wpadła Różańskiemu do głowy, jako że piechota, kawaleria i artyleria była już w tekście wymieniona? 

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

Która chorągiew po której ma iść - cz. IX


Michał ‘Elear’ Chlipała pisał niedawno na swoim blogu o XIX-wiecznym polskim tłumaczeniu Wyprawy na Węgry…:
Dzięki jego uprzejmości teraz i ja mam okazję zapoznać się z ową wersją, faktycznie tłumaczenie bywa czasami koszmarne, jednak książka jest kopalnią ciekawych informacji. Michał wyraził zgodę, więc i u mnie na blogu pojawią się ciekawostki i cytaty z tej pracy. Na początek, zgodnie z nazwą cyklu w którym ten wpis zamieszczam, słów kilka o organizacji oddziału którym dowodził Aldana.
Latem 1548 roku Bernardo de Aldana, kapitan kompanii arkebuzerów konnych, objął po poległym Alonso Vivesie komendę nad Tercio viejo de Napoles. W obliczu planowej wyprawy na Węgry nowo mianowany Maestre de Campo (taką bowiem rangę nosił dowódca Tercio) zajął się w obozie pod Reutlingen w Badenii reorganizacją jednostki.  11 istniejących kompanii przeformował w 5, na czele których stanęli:
- sam Bernardo de Aldana
- Diego Velez de Mendoza
- Kasper Mardones
- Ludwik Velez
- Antonio Barrientos, który przekazał komendę swojemu bratankowi, Ludwikowi
Pozostali kapitanowie dowodzący kompaniami :
- Gonzal Ulloa
- Ludwik Barrientos zwany starym (czyli nie chodzi tu o powyższego bratanka Antonia)
- Jan Urrias
- Tristan
- Jakub Puxol
- Baleazar
zostali zwolnieni ze służby.
Tercio zostało także zasilone przez kompanią Piotra de Avila i żołnierzy Alvaro de Santesa . Łącznie jednostka liczyła zaledwie 1200 żołnierzy, czyli była znacznie poniżej stanu etatowego tak w ilości kompanii jak i wojaków. Aldana musiał sobie z tego doskonale zdawać sprawę, starał się bowiem o zaciągnięcie we Włoszech kolejnej kompanii piechoty, na czele której stanąć miał kapitan Ludwik Ordonez.


A tak napominam wszech wobec i z urzędu swojego rozkazuję


W lipcu 1594 roku rada miejska Lwowa poskarżyła się listownie hetmanowi polnemu koronnemu (a zarazem i kasztelanowi lwowskiemu) Stanisławowi Żółkiewskiemu na burdy wszczynane przez jego żołnierzy w mieście.  Hetman zareagował na skargę taką oto odezwą do wojska, datowaną na 30 lipca 1594 roku:
Wszem wobec panom żołnierzom wiadomym czynię, że panowie rajcy lwowscy uskarżali się przede mną, iż od ludzi żołnierskich w mieście Lwowie zuchwalstwa i gwałty nie małe się dzieją i przegrózki jakieś tak przeciwko osobom na urzędzie będącym jako i inszym obywatelom miasta tego. A tak napominam wszech wobec i z urzędu swojego rozkazuję, aby każdy raczej na stanowisku swoim był, a burkiem lwowskim się nie zabawiał, a jeśliby komu trafiło się dla oprawy rynsztunku tam przyjechać, iżby każdy skromnie i utściwie się zachował bez czynienia gwałtów, krzywd, szkód,  przegrózek  każdego stanu człekowi: gdyż jeśli kto krzywdę jaką ma, może jej urzędownie a nie przez gwałt albo przegrózki ścigać. Jeśliby więc kto się trafił tak niepowściągliwy i swawolny, któryby gwałt jaki popełnić się ważył, albo Krzywczy i szkody jakie ludziom, bądź w wydzieraniu żywności bądź z jakiejkolwiek inszej przyczyny uczynił, takowego każdego swawolnika, urząd miasta tego ma pojmać i zatrzymać in honesta tamen detentione do zniesienia się i informacji mojej.