środa, 29 września 2021

Szarże 1000 (albo nieco mniej) rajtarów

 



Dziś w krótkim wpisie ciekawostka rocznicowa, bo dotycząca starcia z 29 września 1626 roku  pod Gronowem, będącego częścią bitwy pod Gniewem. W bardzo ciekawym źródle dotyczącym tego starcia, cytowanym przez szwedzkich autorów Sveriges Krig 1611-1632, możemy przeczytać o interesującym wątku tego starcia. Według raportu Chemnitza do Rady Miejskiej Gdańska[1], we wczesnej fazie bitwy król Zygmunt III rzucił do ataku na lewym skrzydle aż 1000 rajtarii polskiej (czy raczej polsko-litewskiej), pod dowództwem Abrahamowitza, Schmelinga, Sackena i Donhoffa. Mimo wsparcia polskiej piechoty, ataki rajtarii miały zostać jednak odparte przez piechurów Muschampa broniących się w Gronowie. Warto się przyjrzeć tym nazwiskom, bo dzięki nim możemy zidentyfikować jednostki o których pisał Chemnitz.

- Abrahamowitz to Mikołaj Abramowicz, który dowodził liczącym 400 koni dobrych Inflantczyków, a złożonym z trzech kompanii, regiment rajtarii. Był to dawny litewskiej regiment Seja, który od 1626 roku właśnie pod komendą Abramowicza walczy w Prusach

- Schmeling to kolejny litewski dowódca, rotmistrz Henryk Szmeling, stojący na czele chorągwi 200 rajtarów

- Sacken to najprawdopodobniej Jan Sacken, dowodzący jedną z kompanii Abramowicza

- w przypadku Donhoffa chodzi prawdopodobnie o królewską chorągiew rajtarii Otto Denhoffa, liczącą 200 koni. Jej rotmistrz zginął pierwszego dnia bitwy, jednak jego jednostka ‘chodziła’ pod takim nazwiskiem rotmistrza jeszcze w listopadzie 1626 roku

Licząc więc stany etatowe mamy tu 800 rajtarów, od których zapewne trzeba by odliczyć nie tylko ślepe porcje ale i straty poniesione 22 września. Jedno ze szwedzkich źródeł określa co prawda regiment Abramowicza na 600 koni, nie ma to jednak potwierdzenia w znanych mi źródłach polskich. Co ciekawe, polskie relacje dotyczące bitwy wspominają co prawda o udziale rajtarii w walkach, nie ma tam jednak wzmianki o szarżach takiego większego zgrupowania tych jednostek. Chemnitz jednak był generalnie dobrze poinformowany o przebiegu działań i jego raporty zawierają dużo ciekawych informacji o różnych starciach wojny. Być może więc i ten opisany przez niego epizod miał miejsce i jest ciekawym przyczynkiem do historii służby rajtarii w armiach polskich i litewskich.



[1]              O ile się orientuję, dokumenty te nie przetrwały II wojny światowej, stąd mamy tylko rozsiane po opracowaniach nawiązania do tej korespondencji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz