3 lutego 1633 roku nowo obrany monarcha, Władysław IV Waza,
uroczyście wjechał do Krakowa, gdzie trzy dni później miała miejsce jego
koronacja. Rajcy krakowscy chcieli oczywiście odpowiednio uczcić przybycie
władcy, min. ustawiając dwa łuki tryumfalne. Okazało się jednak że w skarbie
miejskim brakowało brzęczącej monety, postanowiono więc puścić w dzierżawę dochody mniejszej wagi miejskiej, za kwotę zł 7000 by
w ten sposób uzyskać nieco tak potrzebnej gotówki. Poniżej rachunek wydatków
związanych z przygotowaniem godnego przywitania króla – od zakupu wina, poprzez
malowanie, aż po słodycze dla rajców. Ostała się nawet nie wydana reszta
pieniędzy, którą zwrócono do skarbca miejskiego.
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
niedziela, 21 października 2018
sobota, 20 października 2018
Kadrinazi radzi i odradza - cz. XIX
Bardzo dawno[1]
nie recenzowałem żadnej polskiej książki, wypadłoby więc to naprawić. Właśnie
dotarła do mnie wydana w 2009 roku książka autorstwa Dominiki Walawender-Musz Entrata księcia Radziwiłła do Rzymu czyli
triumf po polsku, wydaje mi się to więc ciekawym tematem na wpis na blog.
Jest to praca z serii Silva Rerum Muzeum
Pałacu w Wilanowie – jak do tej pory wszystkie wydane w tej serii książki które
posiadam były bardzo interesujące i wydane na naprawdę wysokim poziomie.
Entrata… opowiada
nam historię obrazu Wjazd ambasady
Michała Kazimierza Radziwiłła do Rzymu w 1680 roku, namalowanego przez
Niccolo Viviani Codazzi (który miał się zająć architekturą tła) i Pietera van
Bloemena (któremu przypadło malowanie postaci). Książkę rozpoczyna krótki
rozdział mówiący właśnie o tych malarzach i możliwych okolicznościach ich
współpracy. Potem Autorka przedstawia nam nieco historii antycznych triumfów i
ovatio, kładąc podwaliny pod ich nowożytne interpretacje jak trionfi i tytułowe
entraty. Kolejny rozdział to opis elementów
związanych z wjazdami ceremonialnymi w kolekcji Pałacu Wilanowskiego – w tym płaskorzeźb elewacji pałacu, na których możemy podziwiać
Jana III Sobieskiego. Bardzo interesującym wątkiem, przyznam że dla mnie
nieznanym, jest krótki opis ambasady Piotra Potockiego do Turcji w 1790 roku i
poświęconych temu obrazów.
Kolejne kilka rozdziałów przybliża nam sytuację polityczną w
której Michał Kazimierz Radziwiłł został wysłany ze swoim poselstwem, przybliża
nam także osobę samego księcia. Towarzyszymy mu w jego drodze do Państwa
Papieskiego, będących świadkiem kolejnych problemów i trudności jakie napotkało
poselstwo. Docieramy w końcu do Rzymu, gdzie Autorka przedstawia nam scenę
uroczystego wjazdu i pobytu Radziwiłła w tym mieście. Rozdział ten kończy się
jednak na smutną nutę, Radziwiłł zmarł bowiem w Bolonii w czasie podróży
powrotnej. Ostatni rozdział to opis tytułowego obrazu, gdzie możemy się
zapoznać w licznymi jego fragmentami i opisem kompozycji. Książkę kończy
epilog, przedstawiający historyczną ocenę poselstwa.
W tekście znajdujemy obszerne cytaty źródłowe, odnoszące się
do opisywanych wydarzeń. Szkoda tylko, że nie ma przy nich przypisów
identyfikujących dane źródło, co pomogłoby tym Czytelnikom którzy chcieliby
zapoznać się z całością danego tekstu. Oczywiście nie brakuje tutaj fragmentów
obrazów i rycin – od rolki sztokholmskiej, przez wjazd Ossolińskiego do Rzymu w
1633 roku, po tytułową entratę. Tu jednocześnie leży najpoważniejszy problem
tej książki. Format w jakim została wydana jest na tyle mały, że naprawdę ciężko
dostrzec szczegóły obrazów. Ogromna szkoda, bo książka mówiąca o obrazie aż się
prosi o wyraźne i relatywnie duże fragmenty tegoż. Sądzę że gdyby pozycję tę
wydano w formie albumowej (przy przynajmniej dwa razy większym formacie) to
nawet przy odpowiednio wyższej cenie zdobyłaby ona szerszy krąg Czytelników.
Sporo reprodukcji jest poza tym na tyle ciemnych, że praktycznie nie widać tego
co na obrazie – np. widniejący na stronie 85 Odpoczynek wędrowców Pietera van Laera to głównie ciemna plama. Co
do samego tekstu, znalazłem jedną literówkę – na stronie 99 dowiadujemy się, że
książę zmarł w 1980 (miast 1680) roku.
Podsumowując, mamy tu pięknie wydaną książkę (w twardej
okładce, jak cała seria), o bardzo ciekawej tematyce, która aż się prosi o reedycję
w większym formacie, tym bardziej że można by w takim albumowej pozycji
porównać entratę z wjazdem Ossolińskiego do Rzymu. Generalnie jestem jednak z tej pozycji
zadowolony, mimo zasygnalizowanych powyżej problemów z jakością ilustracji. Dużym
plusem jest też zdecydowanie cena tej pozycji, w sklepie Muzeum kosztuje bowiem
jedynie 15 zł.
Końcowa ocena [według rankingu – trzeba mieć – można mieć – lepiej odpuścić – zdecydowanie unikać]
to można mieć. Tematyka jest bardzo
interesująca, według mnie dobrze przedstawiona, szkoda tylko nieco straconej
szansy na lepsze przedstawienie samego obrazu.
Etykiety:
Entrata księcia Radziwiłła,
malarstwo,
Można mieć (książki),
recenzje
piątek, 19 października 2018
Wojownik najwaleczniejszy kontra ślinogorz
20 lutego 1630 roku zmarł słynny zagończyk i rotmistrz wojsk koronnych, a od 1629 roku
nawet wojewoda kijowski, Stefan Chmielecki . Nie zmogły go tatarskie strzały i
masłaki, padł za to ofiarą ślinogorza – dawniej nazywano tak silne zapalenie błony
śluzowej gardła, połączone często z owrzodzeniem. Bardzo ładną laurkę wystawił
mu jeden z moich ulubionych kronikarzy, biskup Paweł Piasecki, pozwolę ją więc
sobie dzisiaj zaprezentować:
środa, 17 października 2018
Mamo, tato, zobaczcie jaką pamiątkę przywiozłem z wojska!
Trudno znaleźć w źródłach informacje co działo się ze
sztandarami zwiniętych chorągwi jazdy czy regimentów piechoty w Rzplitej. Czy
przekazywano je na ręce króla czy hetmana, a może niszczono? Dziś znalazłem
bardzo ciekawy zapisek w pamiętniku Macieja Vorbeka-Lettowa, który rzuca nieco
światła na to zagadnienie i podaje jeszcze jedno rozwiązanie. Syn Macieja, Konstanty, służył w 1646 roku jako chorąży w
jednej z kompanii w regimencie dragonii obersztera Jana Pleitnera[1]
– jednostce wchodzącej w skład armii budowanej do planowanej wojny tureckiej. Oto fragment ze Skarbnicy pamięci:
Roku 1647 octava
januarii[2] jak
abdankowali[3]
wszystkie regimenta, Konstanty chorąży pierwszy[4] w
regimencie królewskim obersztera Pleitnera, syn mój, do nas do Brzostowicy w
dobrym zdrowiu przyjachał i chorągiew swoją, którą go kompania podarowała,
oddał do schowania.
Ciekawe ile chorągwi w podobny sposób trafiło w różne
zakątki Rzplitej?
[1]
Konstanty najpierw przez 16 miesięcy służył w regimencie gwardii pieszej
Samuela Osińskiego, w kompanii kapitana Pleitnera. Kiedy oficer ten otrzymał
patent na regiment dragonii, Konstanty przeszedł do nowej jednostki i służył w
niej 6 miesięcy.
[2] 8
stycznia.
[3]
Zwalniano ze służby, zwijano/rozwiązywano (jednostkę).
[4] Może
chodzi o ot, że był chorążym w kompanii obersztera?
Etykiety:
armia koronna,
dragonia,
sztandary,
Władysław IV
poniedziałek, 15 października 2018
Szczegóły z rolki sztokholmskiej
W ciągu kilku ostatnich dni na FB-kowym profilu mojego bloga zamieszczałem albumy ze szczegółami z rolki sztokholmskiej. Może komuś się przyda taki zbiorczy wpis z linkami do wszystkich albumów:
- nadziaki
- hajducy
- milicja krakowska w strojach zachodnich
- drabanci i halabardnicy
- husaria
Etykiety:
hajducy,
husaria,
milicja miejska,
Rolka sztokholmska,
sztandary
niedziela, 14 października 2018
Spis chorągwi husarskiej Krzysztofa Radziwiłła w 1623 roku
Datowany na 3 lutego 1623 roku ‘regestr towarzystwa’
husarskiej chorągwi hetmana polnego litewskiego Krzysztofa II Radziwiłła ze
zdigitalizowanych zbiorów Archiwum Warszawskiego Radziwiłłów.
Oddział ten pozostał w służbie po zwinięciu większości
chorągwi litewskich po zakończeniu walk ze Szwedami. Porucznikiem był Adam
Steckiewicz, chorążym Maciej Gąsowski. Towarzysze: Stanisław Dowgird, Wojciech
Umiastowski, Pierzchliński i Krzysztof
Drużbic 6 marca byli częścią 13-osobowej grupy składającej przed królem
Zygmuntem III i senatorami zdobyte w Inflantach sztandary szwedzkie.
Oczywiście bardzo interesujący ze względu na strukturę
pocztów. Mamy więc 12-konny poczet rotmistrza, 5-konny porucznika i 4-konny
chorążego. Następnie dwa 5-konne poczty towarzyszy znajdujących się na samym
szczycie regestru, za nimi siedemnaście pocztów 4-konnych, dwadzieścia dwa
3-konne i czternaście 2-konnych. Łącznie w pięćdziesięciu czterech pocztach 193
konie.
Etykiety:
armia litewska,
husaria,
Inflanty,
Krzysztof II Radziwiłł
sobota, 13 października 2018
Ubiór francuski na nim szczerozłoty
Przepiękny opis stroju Władysława IV Wazy, w czasie zaprzysiężenia pokoju z Moskwą po zakończeniu wojny
smoleńskiej w 1634 roku. Opis ten podał Ambroży Grabowski w swoich Starożytnościach historycznych polskich, ma
pochodzić z druku ulotnego Poprzysiężony
pokój Moskwie z Polakami, etc. Henryk z Rutek Chełchowski opisał, wydanego
w Lublinie w 1635 roku. Oj potrafił się nasz Władysław pokazać, potrafił…
Subskrybuj:
Posty (Atom)















