W kampanii żwanieckiej 1653 roku, u boku wojsk komputowych,
wzięły także udział wyprawy łanowe. Województwa koronne wystawiły ok.5000 tego
typu żołnierzy, sformowanych w chorągwie jazdy kozackiej i piechoty polskiej.
Niestety zaciągi te nie odznaczyły się niczym pozytywnym, za to ich fatalnie
niskie morale i wysoki poziom dezercji sprawiły, że łanowi szybko okryli się
niesławą. Nic więc dziwnego, że w przekazach źródłowych możemy spotkać z bardzo
dużą krytyką tego wojska. Poniżej chciałbym przytoczyć pamflet, którego autor
nie przebierał w słowach i zarzucał łanowym tchórzostwo i brak patriotyzmu. Nie
wiem co prawda spod czyjego pióra wyszedł ten wiersz, jednak biorąc pod uwagę
dosadne określenia poeta musiał podzielać zdanie żołnierzy komputowych na temat
wątpliwej jakości posiłków wojewódzkich.
Wojskowość europejska XVI-XVIII wieku [dużo], wargaming historyczny [odrobinę], a także co tam mi jeszcze przyjdzie do głowy...
wtorek, 12 maja 2015
poniedziałek, 11 maja 2015
Pokoje puste bez pieców, okien, drzwi.
Dzisiejsza notka będzie na smutniejszą nutę, ilustrując
ogrom zniszczeń jakich doświadczyło wiele regionów w Polsce w czasie Wielkiej
Wojny Północnej. Poniżej przedstawiam wycinek z akt grodzkich poznańskich z
1706 roku, ukazujący spustoszenia zamku Zbąszyń i okolicznych wsi przez
Szwedów. Oprócz ogromnych szkód natury
materialnej, rzuca się w oczy zapis, że wszyscy
ludzie strasznie zdezelowani i ubodzy. Fatalnie skończyła się dla Rzplitej
ta wojenna awantura…
Szwedzi nie przepuścili i Kościanowi, tym razem jednak nie doszło tam - jak w czasie "Potopu" - do żadnej zasadzki na najeźdźców.
niedziela, 10 maja 2015
Spisek koński z fryzami
Mam dziwne wrażenie, że poniższy zapis źródłowy już kiedyś
na blogu zamieściłem, ale jakoś nie mogę go znaleźć. Może wrzucił to któryś z moich
kolegów-blogerów? Jeżeli okaże się, że
już było, to z góry przepraszam, dajcie znać to skasuję wpis. O co chodzi? O
spis koni królewskich ze słynnej stadniny królewskiej Zygmunta II Augusta;
sporządzono go po śmierci króla. Ciekawe czy to owe ‘fryzy’ miały służyć w
zbroi autorstwa Kunza Lochnera, którą widzimy powyżej.
Spisek koni które się
zostały po śmierci króla J. M. Zygmunta Augusta w Knyszynie.
Konie jezdne:
Pocztowych koni – 120
Frizów młodych – 21
Dzianetów – 19
Łowczych – 30
Jednochodników – 28
Węzelków i
podejzd(ków) – 48
Koni zbytnich – 40
Muł – 1
Summa jezdnych 395
Woźniki[1] :
Cugów osmackich – 2
Cugów poczwórnych – 6
Cugów popiętnych – 1
Z gierarów cugów
poszóstnych – 2
Cugów popiętnych – 2
Summa woźników koni
433
Summa jezdnych i
woźników koni 828
czwartek, 7 maja 2015
U Polaków wszystko odmienne
Znalazłem przepiękny fragment opisu podróży króla-elekta Henryka Walezego do
Polski , autorstwa legata papieskiego, Antoniego Marii Graziani, kardynała Commedoni.
Rzeczy dotyczy przekroczenia granicy w Międzyrzeczach. Bardzo ciekawy jest
kontrast pomiędzy eskortującą Francuza jazdą niemiecką, a witającymi go Polakami. Istna rewia mody,
którą w interesujący sposób opisał kardynał. Oj dostało się przy okazji
niemieckim rajtarom, dostało - za to ich opis jest bardzo ciekawy.
Przybyl nakoniec Król
do Międzyrzecza, miasta w Biskupstwie Kujawskim, gdzie już dziesięciu
Senatorów, i niezmierne mnóstwo rycerstwa czekało na niego. Pospieszyli bowiem
przedniejsi, każdy z pocztem swoim, do przywitania nowo obranego Pana.
Wszystkie okoliczne wzgórza jazdą były okryte. Po lewej ręce stało 3000
Niemców, te odprowadziwszy Króla do granicy wraz do domów wracać miały.
Uszykowali się i oni w porządku. Nic bardziej oczu uderzać nie mogło, jak
bijąca różnica między postacią tych dwóch Narodów. Konie Niemców były ciężkie,
tłuste i prawie wszystkie kare, strój równie czarny i krótki, najeżone i
nieutrefione brody: nazywano ich Schwartz Reytery: nosili podługowate miecze,
każdy po dwie strzelby i młotek żelazny.
U Polaków wszystko
odmienne, nie jednakowej maści konie, nie jednak ubiór, różne nawet oręże. Lubo
nie ma kraju, coby tak dzielne konie wydawał, przecież sprowadzając je z
Tureczyzny, a nawet i Włoch. Majętniejsi wiele powodnych koni prowadzą za sobą.
Rozmaite ubiory: ci w narodowym stroju, inni w Węgierskim, Tatarskim, wielu w
Włoskim, niektórzy w Francuzkim. Podobnaż różnica i w zbroi. Jedni z łukami,
strzałami, i zakrzywioną szablą, ci z kopijami i tarczami, inni w pancerzach i
hełmach: niewielu ciężko uzbrojonych, lecz wszyscy letko i zwinnie koniem
toczący. Niektórzy mieli głowy ogolone, inni z obstrzyżonemi, u wielu włosy
długie, u tych broda długa, u tamtych ogolona prócz wąsów. Sama różność w
ubiorach, niebieskie, zielone, szkarłatne szaty, drogie futra, jedwabiem i
złotem świecące, dziwnie zachwycały oczy patrzących.
Henryk, spojrzawszy na
te tysiące hufów, zachwycony odgłosem trąb i kotłów, ochoczemi całego mnóstwa
krzykami, zawołał radośnie, dziś dopiero widzę się prawdziwym Królem.
Etykiety:
armia koronna,
Henryk III Walezy,
rajtaria,
wojska prywatne
środa, 6 maja 2015
W barwie... - uzupełnienie
Rozszerzyłem nieco, o kilka nowych źródeł, wpis o
barwie hajduków, piechoty polskiej i wybranieckiej w armii Rzplitej, dziś publikuję poprawioną wersję. Oczywiście
mam nadzieję, że uda się dotrzeć do kolejnych materiałów i po raz kolejny (może
znowu za rok?) dodać nieco do dzisiejszego wpisu. Zobaczymy co się uda z tym zrobić...
I. Przyboczna piechota węgierska Stefana Batorego,
towarzysząca mu w Krakowie w kwietniu 1576 roku miała mieć barwę fioletową.
II. Według uniwersału króla Stefana Batorego z 10
lipca 1578 roku, piechota wybraniecka miała występować w sukni swej barwy takiej jaką mu rotmistrz albo porucznik jego naznaczy.
III. Piechota (i jazda) zaciągów Jana Zamoyskiego na
popisie z lipca 1580 roku
Wszystkie te poczty zewnętrznym wyglądem różniły się
od reszty wojska, używając koloru sukien i zbroi czarnego, na znak podwójnej
żałoby wodza, który stracił oprócz żony, Krystyny Radziwiłłównej, także
córkę z niej jedynaczkę.
IV. Rota wybraniecka rotmistrza Krzysztofa Gojskiego
na popisie z 1581 roku była w w
barwie błękitnej. Także
błękitne stroje miały rota wybraniecka rotmistrza Myśliborskiego i rota
wybraniecka rotmistrza Łukasza Sernego (acz tu mamy wzmiankę o białych
pętlicach), również biorące udział w tym popisie.
V. Hajducy gwardii Zygmunta III w 1596 roku:
Szła naprzód chorągiew od 300 pieszych żołnierzy,
zwanych hajdukami, złożona z Polaków i Węgrów, w ubiorze niebieski, z
czerwonymi czapkami, niosący jedni halabardy (…) przy szablach, drudzy mieli
rusznice z lontami, albo też obosieczne berdysze, ci pod Chorągwią Królewską
szli przed pierwszemi.
VI. Wygląd piechoty polskiej i litewskiej
według biskupa
krakowskiego Józefa Wereszczyńskiego, który na sejmie warszawskim 1597 roku
wniósł votum z strony
podniesienia wojny potężnej przeciwko cesarzowi tureckiemu.
Piechotę miały wystawić wszystkie ziemie koronne i litewskie,
włącznie z dobrami królewskimi, duchownymi i szlacheckimi. 10 mieszczan miało
wystawić jednego żołnierza z żołdem 9 złotych za ćwierć. Z kolei z ludzi
luźnych, komorników, etc , wystawić miano niechby w siermięgach
prostych robotniki, z rydlami, z siekierami. Zresztą
i piechota miejska miała mieć ów sprzęt inżynieryjny na wozach. Piechurzy
przeznaczeni do walki mieli być piechotą strzelczą, każdy miał mieć półhak dobry z pięciu
funtami prochu i ze trzema kopami kul. Co
ciekawe, biskup zalecał nawet jednolite umundurowanie dla piechoty. Błękitne delie a
kurty białe dla Wielkopolski
i Małopolski, delie czerwone a
kurtki białe dla Mazowsza i
Podola, z kolei Litwini mieli walczyć w deliach zielonych a w
kurtach czerwonych.
VII. Piechota wybraniecka w województwie wołyńskim w
1630 roku:
Barwa zwyczayna, obłoczysta [jasno niebieska], petlice
czerwone, wiec dziesiętnicy delie czerwone, żupany białe mieć powinni, ynszych
apparament, które służą do rzeczy wojennych, nie spominam (…) Podszewka ma być
czerwona tak do deliey iako y do żupanów; u dziesiątników zielona podszewka pod
deliami czerwonemi. O muszkiety porządne, sążniste y o ynszy rynsztunek
poczciwy żebyście mieli, y powtóre was proszę; także dziesiątnicy dardy mieć
powinni.
VIII. Hajducy Krzysztofa Opalińskiego w 1644 roku:
Piechota mi cwała w głowie. Mój MPanie Bracie, ratujże
mię. Będzie moich z pięćdziesiat w takiej barwie, jakąś WMś radził i chciał, to
jest żupany błękitne, delie czerwone, utrumque z białłym kirem.
XI. Poniżej fragment Wiazdu
wspaniałego posłów polskich, gdy do Paryża po Królowę Maryę Ludwikę przyjechali z 1645 roku:
(…) Pan Chłapowski Rotmistrz pieszy JPana Wojewody
Pozn[ańskiego] Opalińskiego, na nim żupan atłasowy żółty, ferezya szkarłatna
sobolami podszyta, czapka złotogłowowa sobola, zapona rubinowa przy piórach
białych żurawich, buzdygan złocisty w ręku na drzewie indyjskim, przy boku miał
szablę turkusami sadzoną, pod lewą nogą koncerz [oczywiście rotmistrz, mimo że
dowodził piechotą, jechał konno], takąż robotą iako i szabla, koń pod nim
cudny, siodło i czaprak haftowany złotem w kwiaty, strzemiona srebrne szerokie:
na głowach podpierścień takiż: wodza, z łańcuchów srebrnych bardzo piękney
roboty. Za nim szło piechoty 30 w żupanach czerwonych sukiennych, w katankach,
w deliach tegoż sukna i maści, które sobie na ramiona powrzucali, u każdey
deliyi po 8 srebrnych guzów, za magierką nożyki srebrne, na lewem ramieniu
muszkiet, a w prawey ręce siekierka; wszyscy wygoleni po polsku. Przodkiem szło
4 dziesiątników, w takieyże barwie, z dardami, proporce, żółte i czerwone: A za
nimi 6 szyposzów [grających na piszczałkach].
Po tem jechał Pan Pieczowski Rotmistrz pieszy Jmci
Xięcia Biskupa Warmińskiego, w żupanie atłasowym szkarłatnym, w ferezyi
axamitney zapona z piórami iak i u pierwszego Rotmistrza: na konu też tak
dobrym i tak przystojnym iako i pierwszy, tylko że na nich była barwa zielona,
za nim szło piechoty 25 w takimże stroiu, a petlice srebrne u delyi, w
lilie robione za nimi 6 szyposzów, ubrani iako i piechota.
X. Kawaler de Labouveur w składzie wojsk witających
królową Marię Ludwikę w Gdańsku w lutym 1646 roku widział trzysta hajduków, jasno-niebiesko
ubranych księcia Karola (co
jednak nie pokrywa się z innym źródłem, może więc chodzi o oddział kogoś
innego?) oraz dwieście
hajduków i dragonów czerwono ubranych Stanisława
Albrychta Radziwiłła.
XI. W anonimowym Ingresie… wśród wojsk witających wjazd
królowej Marii Ludwiki do Warszawy 10 marca 1646 roku znajdujemy także dwie chorągwie starosty
lanckorońskiego w barwie błękitnej z węgierska przybrane.
XII. Wyprawa łanowa województwa bełskiego w 1648 roku:
W tych ze nowych osadach, od których poddanych, którzy
w chałupach tylko przy ogrodach swych mieszkają, a pól do nich nie maią, także
od trzydziestu chałup, hajduka, byle nie Rusina z muszkietem y szablą, w
barwie błękitney, to iest żupan y katanka, porządnie wyprawić powinien.
XIII. Piechota łanowa województwa sandomierskiego
wedle uchwały z 28 kwietnia 1655 roku:
(…) żupany błękitne w pół goleni, katanki czerwone,
białym kirem podszyte z potrzebami błękitnymi, kto chce może i delię, byle
błękitną dać swemu [chodzi tu o to, że szlachcic wedle uznania mógł rekrutowi
zapewnić delie], spodnie czerwone, czapki kapturowe na modłę niemiecką i buty
również robione według niemieckiego wzoru.
XIV. W czerwcu 1653 roku szlachta ziemi przemyskiej
uchwaliła wystawienie hajduków wyprawy łanowej w barwie, w żupanach błękitnych, w
deliach czerwonych z muszkietami dobrymi.
XV. 22 kwietnia 1655 roku sejmik ziemi halickiej
ustalił wystawienie ubranej z cudzoziemska wyprawy łanowej: muszkieter (…) w barwie błękitnej
białym kirem podszytej, z guzami takimi częścią niemieckim krojem w palendraku
strojem i sposobem cudzoziemskim z muszkietem lontowym.
XVI. Szlachta województwa ruskiego z kolei ustaliła 28
kwietnia 1655 roku, że hajducy wyprawy łanowej mają wyglądać następująco: barwa ma być żupan błękitny,
katanka czerwona a przytem i kożuch in casum wojowania [w] zimie; muszkiet
tenże hajduk powinien mieć lontowy.
XVII. Hajducy na ślubie Jana Sobiepana Zamoyskiego z
Marią Kazimierą d’Arquien w 1658 roku, czyli pełna gala:
Szło najprzód sto hajduków w barwie Zamojskiego, na
której wyszyte były płomieniste serca, cyfry i napisy złote, ładownice ich i
pasy, podobnież ozdobione były: mieli na głowach kołpaki bobrowe z dwoma
piórami białemi, stalowe ich topory, były pozłacane.
XVIII. Hajducy hetmana wielkiego koronnego Stanisława
Potockiego (chorągiew dowodzona przez Franciszka Szeligowskiego) uczestniczący
w tryumfie hetmańskim w Warszawie 12 czerwca 1661 roku wystąpili w barwie czerwonej.
XIX. Hajducy osłaniający poselstwo polsko-litewskie do
Moskwy (1677-1678):
(…) po bokach szli hajducy pąsowo z Węgierska ubrani,
z haftkami, petlicami i srebrnemi guzami.
XX. Hajducy nadworni króla Jana Kazimierza w 1667 roku
opisani są jako piechoty węgierskiej w
deliach tureckich trzydzieści.
XXI. Nadworna chorągiew hajducka Jana III Sobieskiego
(opłacana z jego własnej szkatuły) w latach 80-tych XVII wieku ubrana była z węgierska,
suknem czerwonym. Mieli oni zrazu wielkie białe płaszcze, wzorem
Siedmiogrodzian, lecz zmieniono je następnie na kaftany, bardziej odpowiednie
zwyczajem ich narodowości. Czapka ich opatrzona jest pióropuszem; dowódcy noszą
pióra orle. Pierwszy dowódca nosi tygrysią skórę na plecach i wiele dziwacznego
kształtu broni. Żołnierze uzbrojenie są w muszkiety i szablice.
wtorek, 5 maja 2015
Czarno to widzę, rzekł kanclerz do króla
Kolejny popis armii Stefana Batorego, tym razem z lipca 1580
roku, czyli poprzedzający wyprawę na Wielkie Łuki. Autorem opisu jest Reinhold
Heidenstein, cytat oczywiście z Pamiętników
wojny moskiewskiej:
Po rozejściu się rady,
rozpoczął król przegląd wojska, a naprzód tych rot które były pod Gdańskiem[1] i
Połockiem[2], a
teraz dopiero co z leż zimowych ściągnęły. W tym celu stanąwszy na poblizkim
pagórku, kazał chorągwiom przechodzić przez wązki mostek; a lubo wbrew
dotychczasowemu swemu zwyczajowi staranniej niż poprzednio odbywał przegląd,
mimo to jednak zaledwie kilku jeźdźcom zbrakował konie; zresztą ludzie, konie i
zbroje wyglądały wspaniale.
Następnie popisywał
się świeży żołnierz[3],
mianowicie roty jezdne i piesze, zaciągnięte przez Zamojskiego[4];
widziałeś tam i senatorów i weteranów, co wiek na żołnierce strawiwszy,
porzucili ją wreszcie, a teraz po długiej przerwie powrócili do niej na nowo;
byli tam między innymi tacy, co jako namiestnicy roty dawniej wodzili; niejeden
z nich sprawował urzędy, starostwa, inni znów zaszczytne dygnitarstwa na
dworze; było też i mnóstwo paniąt z najpierwszych rodzin.
Jazda była dwojaka:
ciężka czyli husarze z rynsztunkiem opisanym powyżej, gdy była mowa o popisie
pod Dzisną[5], i
lekka czyli kozacy; tym zamiast łuku i strzał dał Zamoyski dwułokciowe
samopały, noszone przez plecy, i pistolety wiszące u pasa, zostawiając im
szablę u lewego boku i spisy, od dawna przez nich używane.
Piechota pochodziła w
przeważnej części z pogranicznych Węgier, część pewna nawet od Waradyna i z
dalszych okolic; miał też nieco i polskiej piechoty, której część już w
poprzednich wojnach służyła, w przeważnej jednak części był to żołnierz
nowozaciężny. Przeszłego roku[6] miał
Zamojski pod Połockiem piechotę węgierską z tychżesamych okolic; owóż gdy się
rozeszła wieść o jego hojności dla wojska, zbiegały się teraz liczne hufce pod
jego chorągiew i tym także osobno wyznaczył żołd, dając im za dowódcę Jana Tomasza
Drohojowskiego, starostę przemyskiego, swego krewniaka.
Wszystkie te poczty
zewnętrznym wyglądem różniły się od reszty wojska, używając koloru sukien i
zbroi czarnego, na znak podwójnej żałoby wodza, który stracił oprócz żony, Krystyny Radziwiłłównej, także córkę z niej
jedynaczkę[7]; ta
czerń niemało się też przyczyniała do tego, że hufce Zamojskiego już na
pierwszy rzut oka wśród innych się wyróżniały.
Szczególnie interesująca wydaje się informacja o wyposażeniu
jazdy kozackiej w zaciągach Zamoyskiego, jak widać kanclerz nie szczędził
wydatków na swoich żołnierzy.
Co ciekawe, motyw żałobnych strojów w oddziałach Zamoyskiego
miał się powtórzyć po śmierci króla Stefana Batorego. Na czarno odziane miały
być oddziały zgromadzone na Woli w czasie elekcji, o której pisałem wczoraj[8],
a sam hetman wielki w żałobnym stroju miał
prowadzić swoją „czarną” piechotę do obrony Krakowa przeciw wojskom arcyksięcia
Maksymiliana.
Etykiety:
armia koronna,
hajducy,
husaria,
Jan Zamoyski,
jazda kozacka,
Stefan Batory,
wojna 1576-1582,
wojska prywatne
poniedziałek, 4 maja 2015
Pięćset pomieszanych z Niemcami Francuzów
Dziś coś w klimatach wyborczych. 30 czerwca 1587 toku rozpoczęła się wolna elekcja, która
miała doprowadzić do wprowadzenia na tron Zygmunta III Wazy. Dwie
najpoważniejsze kandydatury popierane były przez silne stronnictwa magnackie:
szwedzkiego władcę wspierał swoim autorytetem i potęgą Jan Zamoyski, z kolei
magnaci skupieniu wokół rodu Zborowskich byli
stronnikami austriackiego arcyksięcia Maksymiliana III Habsburga. Nic
więc dziwnego, że sytuacja na Woli przypominała obóz wojenny w czasie kampanii.
Pięknie to opisał biskup Piasecki w swojej kronice, pozwolę sobie w dzisiejszym
wpisie przytoczyć ten zapis:
Naczelnicy stron z
pocztami ludzi zbrojnych w wojennym wystąpili porządku. Górkowianie ze
Zborowskiemi i ich stronnikami złączeni, liczyli blisko dziesięciu tysięcy
wojska, w którem znajdowało się niemało chorągwi cudzoziemskiego zaciągu: sam
Krzysztof Zborowski przyprowadził pięćset pomieszanych z Niemcami Francuzów, w
sztuce wojennej doskonale wyćwiczonych. Zamojski przybył liczbą żołnierzy
słabszy, ale potężniejszy ztąd, że cała wojska koronnego moc zawierała się w
jego orszaku: wszyscy albowiem weterani, co na wyprawach króla Stefana służyli,
pospołu z przebraną tego króla piechotą węgierską jego strony się trzymali.
Hufce więc Zamojskiego, jako sztuki i karności wojskowej świadome, naprzód
stanowiska swoje nakształt obozu obwarowały, opasawszy sięwałem i przekopem u
wsi Powązków i Folwarków.
Bardzo zaciekawił mnie wpis o owej „Legii Cudzoziemskiej”
Zborowskiego, niestety Piasecki nie wspomniał czy chodziło o piechotę (jak
sądzę) czy o jazdę. Nie mogło też zabraknąć informacji o bitnych hajdukach Batorego, w tym okresie była to bodaj najlepsza piechota w armii Rzplitej.
Etykiety:
armia koronna,
hajducy,
Jan Zamoyski,
Stefan Batory,
wojska prywatne,
Zygmunt III
Subskrybuj:
Posty (Atom)











