wtorek, 12 maja 2015

Kpi i z kurwy synowie


W kampanii żwanieckiej 1653 roku, u boku wojsk komputowych, wzięły także udział wyprawy łanowe. Województwa koronne wystawiły ok.5000 tego typu żołnierzy, sformowanych w chorągwie jazdy kozackiej i piechoty polskiej. Niestety zaciągi te nie odznaczyły się niczym pozytywnym, za to ich fatalnie niskie morale i wysoki poziom dezercji sprawiły, że łanowi szybko okryli się niesławą. Nic więc dziwnego, że w przekazach źródłowych możemy spotkać z bardzo dużą krytyką tego wojska. Poniżej chciałbym przytoczyć pamflet, którego autor nie przebierał w słowach i zarzucał łanowym tchórzostwo i brak patriotyzmu. Nie wiem co prawda spod czyjego pióra wyszedł ten wiersz, jednak biorąc pod uwagę dosadne określenia poeta musiał podzielać zdanie żołnierzy komputowych na temat wątpliwej jakości posiłków wojewódzkich.


poniedziałek, 11 maja 2015

Pokoje puste bez pieców, okien, drzwi.


Dzisiejsza notka będzie na smutniejszą nutę, ilustrując ogrom zniszczeń jakich doświadczyło wiele regionów w Polsce w czasie Wielkiej Wojny Północnej. Poniżej przedstawiam wycinek z akt grodzkich poznańskich z 1706 roku, ukazujący spustoszenia zamku Zbąszyń i okolicznych wsi przez Szwedów.  Oprócz ogromnych szkód natury materialnej, rzuca się w oczy zapis, że wszyscy ludzie strasznie zdezelowani i ubodzy. Fatalnie skończyła się dla Rzplitej ta wojenna awantura…




Szwedzi nie przepuścili i Kościanowi, tym razem jednak nie doszło tam - jak w czasie "Potopu" - do żadnej zasadzki na najeźdźców. 



niedziela, 10 maja 2015

Spisek koński z fryzami


Mam dziwne wrażenie, że poniższy zapis źródłowy już kiedyś na blogu zamieściłem, ale jakoś nie mogę go znaleźć. Może wrzucił to któryś z moich kolegów-blogerów?  Jeżeli okaże się, że już było, to z góry przepraszam, dajcie znać to skasuję wpis. O co chodzi? O spis koni królewskich ze słynnej stadniny królewskiej Zygmunta II Augusta; sporządzono go po śmierci króla. Ciekawe czy to owe ‘fryzy’ miały służyć w zbroi autorstwa Kunza Lochnera, którą widzimy powyżej.

Spisek koni które się zostały po śmierci króla J. M. Zygmunta Augusta w Knyszynie.
Konie jezdne:
Pocztowych koni – 120
Frizów młodych – 21
Dzianetów – 19
Łowczych – 30
Jednochodników – 28
Węzelków i podejzd(ków) – 48
Koni zbytnich – 40
Muł – 1
Summa jezdnych 395

Woźniki[1] :
Cugów[2] poszestnych[3] – 64
Cugów osmackich – 2
Cugów poczwórnych – 6
Cugów popiętnych – 1
Z gierarów cugów poszóstnych – 2
Cugów popiętnych – 2
Summa woźników koni 433

Summa jezdnych i woźników koni 828



[1] Konie zaprzęgowe.
[2] Czyli zaprzęgów.
[3] Czyli zaprzęgu złożonego z 6 koni. 

czwartek, 7 maja 2015

U Polaków wszystko odmienne


Znalazłem przepiękny fragment  opisu podróży króla-elekta Henryka Walezego do Polski , autorstwa legata papieskiego, Antoniego Marii Graziani, kardynała Commedoni. Rzeczy dotyczy przekroczenia granicy w Międzyrzeczach. Bardzo ciekawy jest kontrast pomiędzy eskortującą Francuza jazdą niemiecką, a  witającymi go Polakami. Istna rewia mody, którą w interesujący sposób opisał kardynał. Oj dostało się przy okazji niemieckim rajtarom, dostało - za to ich opis jest bardzo ciekawy.

Przybyl nakoniec Król do Międzyrzecza, miasta w Biskupstwie Kujawskim, gdzie już dziesięciu Senatorów, i niezmierne mnóstwo rycerstwa czekało na niego. Pospieszyli bowiem przedniejsi, każdy z pocztem swoim, do przywitania nowo obranego Pana. Wszystkie okoliczne wzgórza jazdą były okryte. Po lewej ręce stało 3000 Niemców, te odprowadziwszy Króla do granicy wraz do domów wracać miały. Uszykowali się i oni w porządku. Nic bardziej oczu uderzać nie mogło, jak bijąca różnica między postacią tych dwóch Narodów. Konie Niemców były ciężkie, tłuste i prawie wszystkie kare, strój równie czarny i krótki, najeżone i nieutrefione brody: nazywano ich Schwartz Reytery: nosili podługowate miecze, każdy po dwie strzelby i młotek żelazny.

U Polaków wszystko odmienne, nie jednakowej maści konie, nie jednak ubiór, różne nawet oręże. Lubo nie ma kraju, coby tak dzielne konie wydawał, przecież sprowadzając je z Tureczyzny, a nawet i Włoch. Majętniejsi wiele powodnych koni prowadzą za sobą. Rozmaite ubiory: ci w narodowym stroju, inni w Węgierskim, Tatarskim, wielu w Włoskim, niektórzy w Francuzkim. Podobnaż różnica i w zbroi. Jedni z łukami, strzałami, i zakrzywioną szablą, ci z kopijami i tarczami, inni w pancerzach i hełmach: niewielu ciężko uzbrojonych, lecz wszyscy letko i zwinnie koniem toczący. Niektórzy mieli głowy ogolone, inni z obstrzyżonemi, u wielu włosy długie, u tych broda długa, u tamtych ogolona prócz wąsów. Sama różność w ubiorach, niebieskie, zielone, szkarłatne szaty, drogie futra, jedwabiem i złotem świecące, dziwnie zachwycały oczy patrzących.

Henryk, spojrzawszy na te tysiące hufów, zachwycony odgłosem trąb i kotłów, ochoczemi całego mnóstwa krzykami, zawołał radośnie, dziś dopiero widzę się prawdziwym Królem.



środa, 6 maja 2015

W barwie... - uzupełnienie


Rozszerzyłem nieco, o kilka nowych źródeł, wpis o barwie hajduków, piechoty polskiej i wybranieckiej w armii Rzplitej, dziś publikuję poprawioną wersję. Oczywiście mam nadzieję, że uda się dotrzeć do kolejnych materiałów i po raz kolejny (może znowu za rok?) dodać nieco do dzisiejszego wpisu. Zobaczymy co się uda z tym zrobić...

I. Przyboczna piechota węgierska Stefana Batorego, towarzysząca mu w Krakowie w kwietniu 1576 roku miała mieć barwę fioletową.

II. Według uniwersału króla Stefana Batorego z 10 lipca 1578 roku, piechota wybraniecka miała występować w sukni swej barwy takiej jaką mu rotmistrz albo porucznik jego naznaczy.

III. Piechota (i jazda) zaciągów Jana Zamoyskiego na popisie z lipca 1580 roku
Wszystkie te poczty zewnętrznym wyglądem różniły się od reszty wojska, używając koloru sukien i zbroi czarnego, na znak podwójnej żałoby wodza, który stracił oprócz żony,  Krystyny Radziwiłłównej, także córkę z niej jedynaczkę.

IV. Rota wybraniecka rotmistrza Krzysztofa Gojskiego na popisie z 1581 roku była w w barwie błękitnej. Także błękitne stroje miały rota wybraniecka rotmistrza Myśliborskiego i rota wybraniecka rotmistrza Łukasza Sernego (acz tu mamy wzmiankę o białych pętlicach), również biorące udział w tym popisie.

V. Hajducy gwardii Zygmunta III w 1596 roku:
Szła naprzód chorągiew od 300 pieszych żołnierzy, zwanych hajdukami, złożona z Polaków i Węgrów, w ubiorze niebieski, z czerwonymi czapkami, niosący jedni halabardy (…) przy szablach, drudzy mieli rusznice z lontami, albo też obosieczne berdysze, ci pod Chorągwią Królewską szli przed pierwszemi.

VI. Wygląd piechoty polskiej i litewskiej według biskupa krakowskiego Józefa Wereszczyńskiego, który na sejmie warszawskim 1597 roku wniósł votum z strony podniesienia wojny potężnej przeciwko cesarzowi tureckiemu. 
Piechotę miały wystawić wszystkie ziemie koronne i litewskie, włącznie z dobrami królewskimi, duchownymi i szlacheckimi. 10 mieszczan miało wystawić jednego żołnierza z żołdem 9 złotych za ćwierć. Z kolei z ludzi luźnych, komorników, etc , wystawić miano niechby w siermięgach prostych robotniki, z rydlami, z siekierami. Zresztą i piechota miejska miała mieć ów sprzęt inżynieryjny na wozach. Piechurzy przeznaczeni do walki mieli być piechotą strzelczą, każdy miał mieć półhak dobry z pięciu funtami prochu i ze trzema kopami kul. Co ciekawe, biskup zalecał nawet jednolite umundurowanie dla piechoty. Błękitne delie a kurty białe dla Wielkopolski i Małopolski, delie czerwone a kurtki białe dla Mazowsza i Podola, z kolei Litwini mieli walczyć w deliach zielonych a w kurtach czerwonych.

VII. Piechota wybraniecka w województwie wołyńskim w 1630 roku:
Barwa zwyczayna, obłoczysta [jasno niebieska], petlice czerwone, wiec dziesiętnicy delie czerwone, żupany białe mieć powinni, ynszych apparament, które służą do rzeczy wojennych, nie spominam (…) Podszewka ma być czerwona tak do deliey iako y do żupanów; u dziesiątników zielona podszewka pod deliami czerwonemi. O muszkiety porządne, sążniste y o ynszy rynsztunek poczciwy żebyście mieli, y powtóre was proszę; także dziesiątnicy dardy mieć powinni.

VIII. Hajducy Krzysztofa Opalińskiego w 1644 roku:
Piechota mi cwała w głowie. Mój MPanie Bracie, ratujże mię. Będzie moich z pięćdziesiat w takiej barwie, jakąś WMś radził i chciał, to jest żupany błękitne, delie czerwone, utrumque z białłym kirem.

XI. Poniżej fragment Wiazdu wspaniałego posłów polskich, gdy do Paryża po Królowę Maryę Ludwikę przyjechali z 1645 roku:
(…) Pan Chłapowski Rotmistrz pieszy JPana Wojewody Pozn[ańskiego] Opalińskiego, na nim żupan atłasowy żółty, ferezya szkarłatna sobolami podszyta, czapka złotogłowowa sobola, zapona rubinowa przy piórach białych żurawich, buzdygan złocisty w ręku na drzewie indyjskim, przy boku miał szablę turkusami sadzoną, pod lewą nogą koncerz [oczywiście rotmistrz, mimo że dowodził piechotą, jechał konno], takąż robotą iako i szabla, koń pod nim cudny, siodło i czaprak haftowany złotem w kwiaty, strzemiona srebrne szerokie: na głowach podpierścień takiż: wodza, z łańcuchów srebrnych bardzo piękney roboty. Za nim szło piechoty 30 w żupanach czerwonych sukiennych, w katankach, w deliach tegoż sukna i maści, które sobie na ramiona powrzucali, u każdey deliyi po 8 srebrnych guzów, za magierką nożyki srebrne, na lewem ramieniu muszkiet, a w prawey ręce siekierka; wszyscy wygoleni po polsku. Przodkiem szło 4 dziesiątników, w takieyże barwie, z dardami, proporce, żółte i czerwone: A za nimi 6 szyposzów [grających na piszczałkach].
Po tem jechał Pan Pieczowski Rotmistrz pieszy Jmci Xięcia Biskupa Warmińskiego, w żupanie atłasowym szkarłatnym, w ferezyi axamitney zapona z piórami iak i u pierwszego Rotmistrza: na konu też tak dobrym i tak przystojnym iako i pierwszy, tylko że na nich była barwa zielona, za nim szło piechoty 25  w takimże stroiu, a petlice srebrne u delyi, w lilie robione za nimi 6 szyposzów, ubrani iako i piechota.

X. Kawaler de Labouveur w składzie wojsk witających królową Marię Ludwikę w Gdańsku w lutym 1646 roku widział trzysta hajduków, jasno-niebiesko ubranych księcia Karola (co jednak nie pokrywa się z innym źródłem, może więc chodzi o oddział kogoś innego?) oraz dwieście hajduków i dragonów czerwono ubranych Stanisława Albrychta Radziwiłła.

XI. W anonimowym Ingresie… wśród wojsk witających wjazd królowej Marii Ludwiki do Warszawy 10 marca 1646 roku znajdujemy także dwie chorągwie starosty lanckorońskiego w barwie błękitnej z węgierska przybrane.

XII. Wyprawa łanowa województwa bełskiego w 1648 roku:
W tych ze nowych osadach, od których poddanych, którzy w chałupach tylko przy ogrodach swych mieszkają, a pól do nich nie maią, także od trzydziestu chałup, hajduka, byle nie Rusina  z muszkietem y szablą, w barwie błękitney, to iest żupan y katanka, porządnie wyprawić powinien.

XIII. Piechota łanowa województwa sandomierskiego wedle uchwały z 28 kwietnia 1655 roku:
(…) żupany błękitne w pół goleni, katanki czerwone, białym kirem podszyte z potrzebami błękitnymi, kto chce może i delię, byle błękitną dać swemu [chodzi tu o to, że szlachcic wedle uznania mógł rekrutowi zapewnić delie], spodnie czerwone, czapki kapturowe na modłę niemiecką i buty również robione według niemieckiego wzoru.

XIV. W czerwcu 1653 roku szlachta ziemi przemyskiej uchwaliła wystawienie hajduków wyprawy łanowej w barwie, w żupanach błękitnych, w deliach czerwonych z muszkietami dobrymi.

XV. 22 kwietnia 1655 roku sejmik ziemi halickiej ustalił wystawienie ubranej z cudzoziemska wyprawy łanowej: muszkieter (…) w barwie błękitnej białym kirem podszytej, z guzami takimi częścią niemieckim krojem w palendraku strojem i sposobem cudzoziemskim z muszkietem lontowym.

XVI. Szlachta województwa ruskiego z kolei ustaliła 28 kwietnia 1655 roku, że hajducy wyprawy łanowej mają wyglądać następująco: barwa ma być żupan błękitny, katanka czerwona a przytem i kożuch in casum wojowania [w] zimie; muszkiet tenże hajduk powinien mieć lontowy.

XVII. Hajducy na ślubie Jana Sobiepana Zamoyskiego z Marią Kazimierą d’Arquien w 1658 roku, czyli pełna gala:
Szło najprzód sto hajduków w barwie Zamojskiego, na której wyszyte były płomieniste serca, cyfry i napisy złote, ładownice ich i pasy, podobnież ozdobione były: mieli na głowach kołpaki bobrowe z dwoma piórami białemi, stalowe ich topory, były pozłacane.

XVIII. Hajducy hetmana wielkiego koronnego Stanisława Potockiego (chorągiew dowodzona przez Franciszka Szeligowskiego) uczestniczący w tryumfie hetmańskim w Warszawie 12 czerwca 1661 roku wystąpili w barwie czerwonej.

XIX. Hajducy osłaniający poselstwo polsko-litewskie do Moskwy (1677-1678):
(…) po bokach szli hajducy pąsowo z Węgierska ubrani, z haftkami, petlicami i srebrnemi guzami.

XX. Hajducy nadworni króla Jana Kazimierza w 1667 roku opisani są jako piechoty węgierskiej w deliach tureckich trzydzieści.

XXI. Nadworna chorągiew hajducka Jana III Sobieskiego (opłacana z jego własnej szkatuły) w latach 80-tych XVII wieku ubrana była z węgierska, suknem czerwonym. Mieli oni zrazu wielkie białe płaszcze, wzorem Siedmiogrodzian, lecz zmieniono je następnie na kaftany, bardziej odpowiednie zwyczajem ich narodowości. Czapka ich opatrzona jest pióropuszem; dowódcy noszą pióra orle. Pierwszy dowódca nosi tygrysią skórę na plecach i wiele dziwacznego kształtu broni. Żołnierze uzbrojenie są w muszkiety i szablice.







wtorek, 5 maja 2015

Czarno to widzę, rzekł kanclerz do króla


Kolejny popis armii Stefana Batorego, tym razem z lipca 1580 roku, czyli poprzedzający wyprawę na Wielkie Łuki. Autorem opisu jest Reinhold Heidenstein, cytat oczywiście z Pamiętników wojny moskiewskiej:
Po rozejściu się rady, rozpoczął król przegląd wojska, a naprzód tych rot które były pod Gdańskiem[1] i Połockiem[2], a teraz dopiero co z leż zimowych ściągnęły. W tym celu stanąwszy na poblizkim pagórku, kazał chorągwiom przechodzić przez wązki mostek; a lubo wbrew dotychczasowemu swemu zwyczajowi staranniej niż poprzednio odbywał przegląd, mimo to jednak zaledwie kilku jeźdźcom zbrakował konie; zresztą ludzie, konie i zbroje wyglądały wspaniale.
Następnie popisywał się świeży żołnierz[3], mianowicie roty jezdne i piesze, zaciągnięte przez Zamojskiego[4]; widziałeś tam i senatorów i weteranów, co wiek na żołnierce strawiwszy, porzucili ją wreszcie, a teraz po długiej przerwie powrócili do niej na nowo; byli tam między innymi tacy, co jako namiestnicy roty dawniej wodzili; niejeden z nich sprawował urzędy, starostwa, inni znów zaszczytne dygnitarstwa na dworze; było też i mnóstwo paniąt z najpierwszych rodzin.
Jazda była dwojaka: ciężka czyli husarze z rynsztunkiem opisanym powyżej, gdy była mowa o popisie pod Dzisną[5], i lekka czyli kozacy; tym zamiast łuku i strzał dał Zamoyski dwułokciowe samopały, noszone przez plecy, i pistolety wiszące u pasa, zostawiając im szablę u lewego boku i spisy, od dawna przez nich używane.
Piechota pochodziła w przeważnej części z pogranicznych Węgier, część pewna nawet od Waradyna i z dalszych okolic; miał też nieco i polskiej piechoty, której część już w poprzednich wojnach służyła, w przeważnej jednak części był to żołnierz nowozaciężny. Przeszłego roku[6] miał Zamojski pod Połockiem piechotę węgierską z tychżesamych okolic; owóż gdy się rozeszła wieść o jego hojności dla wojska, zbiegały się teraz liczne hufce pod jego chorągiew i tym także osobno wyznaczył żołd, dając im za dowódcę Jana Tomasza Drohojowskiego, starostę przemyskiego, swego krewniaka.
Wszystkie te poczty zewnętrznym wyglądem różniły się od reszty wojska, używając koloru sukien i zbroi czarnego, na znak podwójnej żałoby wodza, który stracił oprócz żony,  Krystyny Radziwiłłównej, także córkę z niej jedynaczkę[7]; ta czerń niemało się też przyczyniała do tego, że hufce Zamojskiego już na pierwszy rzut oka wśród innych się wyróżniały.
Szczególnie interesująca wydaje się informacja o wyposażeniu jazdy kozackiej w zaciągach Zamoyskiego, jak widać kanclerz nie szczędził wydatków na swoich żołnierzy.
Co ciekawe, motyw żałobnych strojów w oddziałach Zamoyskiego miał się powtórzyć po śmierci króla Stefana Batorego. Na czarno odziane miały być oddziały zgromadzone na Woli w czasie elekcji, o której pisałem wczoraj[8], a sam hetman wielki w żałobnym stroju miał prowadzić swoją „czarną” piechotę do obrony Krakowa przeciw wojskom arcyksięcia Maksymiliana.

poniedziałek, 4 maja 2015

Pięćset pomieszanych z Niemcami Francuzów


Dziś coś w klimatach wyborczych. 30 czerwca 1587 toku rozpoczęła się wolna elekcja, która miała doprowadzić do wprowadzenia na tron Zygmunta III Wazy. Dwie najpoważniejsze kandydatury popierane były przez silne stronnictwa magnackie: szwedzkiego władcę wspierał swoim autorytetem i potęgą Jan Zamoyski, z kolei magnaci skupieniu wokół rodu Zborowskich byli  stronnikami austriackiego arcyksięcia Maksymiliana III Habsburga. Nic więc dziwnego, że sytuacja na Woli przypominała obóz wojenny w czasie kampanii. Pięknie to opisał biskup Piasecki w swojej kronice, pozwolę sobie w dzisiejszym wpisie przytoczyć ten zapis:
Naczelnicy stron z pocztami ludzi zbrojnych w wojennym wystąpili porządku. Górkowianie ze Zborowskiemi i ich stronnikami złączeni, liczyli blisko dziesięciu tysięcy wojska, w którem znajdowało się niemało chorągwi cudzoziemskiego zaciągu: sam Krzysztof Zborowski przyprowadził pięćset pomieszanych z Niemcami Francuzów, w sztuce wojennej doskonale wyćwiczonych. Zamojski przybył liczbą żołnierzy słabszy, ale potężniejszy ztąd, że cała wojska koronnego moc zawierała się w jego orszaku: wszyscy albowiem weterani, co na wyprawach króla Stefana służyli, pospołu z przebraną tego króla piechotą węgierską jego strony się trzymali. Hufce więc Zamojskiego, jako sztuki i karności wojskowej świadome, naprzód stanowiska swoje nakształt obozu obwarowały, opasawszy sięwałem i przekopem u wsi Powązków i Folwarków.

Bardzo zaciekawił mnie wpis o owej „Legii Cudzoziemskiej” Zborowskiego, niestety Piasecki nie wspomniał czy chodziło o piechotę (jak sądzę) czy o jazdę. Nie mogło też zabraknąć informacji o bitnych hajdukach Batorego, w tym okresie była to bodaj najlepsza piechota w armii Rzplitej.