poniedziałek, 13 stycznia 2020

Kadłub tylko na placu zostawiwszy



Czasami przedbitewne harce czy starcia podjazdów okazywały się imprezą nader krwawą. W dzisiejszym wpisie taka oto nader nieprzyjemna sytuacja z 12 września 1691 roku. W rolach głównych Wacław Iskra, porucznik chorągwi husarskiej Kazimierza Ludwika Bielińskiego, kilku towarzyszy oraz mrowie ordy tatarskiej.

(…) ochoczo skoczył p. Iskra, porucznik jmp. oodkomorzego kor[onnego], samoszóst dwóch zbiwszy Tatarów, i drugi towarzysz, Bielecki, jm. ks. biskupa chełmińskiego, od ordy majaczący occubuerunt[1], osobliwie p. Iskra, gdy położył tych Tatarów, ogień wydał, dzidą tedy dwa razy pchnięty, ręka ucięta, salwowany trochę od towarzysza swego, p. Jabłońskiego, ale natarłszy na niego orda uprowadzić nie mógł, porwany od Tatarów dobity został na drugiej stronie przeprawy, głowę mu ucięto i serce wyrżnięto, kadłub tylko na placu zostawiwszy. Posiłku żadnego nie miał, lubo przednia straż niedaleko była i różne towarzystwo junacznie bokiem jadące.

Następnego dnia doszło do większego starcia wojsk Sobieskiego z ordą, ale o tym już przy innej okazji.    



[1] Zabity

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza